Program „Lokal na kulturę” zamienia puste przestrzenie w tętniące energią pracownie, galerie i kawiarnie, tworząc fascynującą mapę miasta, na której sztuka spotyka się z codziennością. Oto opowieść o pięciu adresach i ludziach, którzy udowadniają, że najbardziej inspirujące projekty rodzą się tuż za rogiem.
GALERIA OTWARTA
GXA
ul. Sienkiewicza 2
https://gxagallery.pl
Przy ulicy Sienkiewicza 2 działa Galeria GXA – miejsce, które od progu wymyka się prostym definicjom. To nie jest sterylna przestrzeń, w której należy mówić szeptem, lecz żywy organizm, gdzie sztuka i dizajn spotykają się z technologiami cyfrowymi. Dominik Cymer i Katarzyna Lorenz stworzyli miejsce, które jest jednocześnie pracownią i galerią otwartą na eksperyment.
Dla Dominika to zwieńczenie wieloletniej drogi: „Była to zarówno potrzeba, jak i szansa na spełnienie zawodowego marzenia. Od wielu lat myślałem o posiadaniu własnej pracowni połączonej z miejscem otwartym. W zależności od etapu i kontekstu wyobrażałem ją sobie na różne sposoby – raz jako pracownię, innym razem jako sklep czy wydawnictwo. Kiedy trafiłem na informację o konkursie Lokal na Kulturę i obejrzałem dostępne przestrzenie, zdecydowałem się wystartować z koncepcją galerii, która w założeniu miała wykraczać poza swoją klasyczną definicję i łączyć w sobie wszystkie te wcześniejsze pomysły”. Katarzyna dodaje: „Od początku mieliśmy świadomość, że GXA nie będzie ‘kolejną galerią’ – chcieliśmy stworzyć miejsce eksperymentu”.
Codzienność w GXA to działania Dominika, na przykład w ramach studia kreatywnego Cyber Kids on Real, ale przede wszystkim wydarzenia oraz wystawy, które potrafią angażować całe miasto: „W ramach inauguracji GXA odbyła się wystawa ‘Ping-Pong’, która okazała się ogromnym sukcesem – odwiedziło ją około 400 osób, w tym środowisko artystyczne, studenci katowickiej ASP i publiczność OFF Festivalu. Ekspozycja łączyła sztukę z ruchem i zabawą, zapraszając widzów do wspólnej gry przy stole pingpongowym. Wystawa szybko stała się symbolem otwartej formuły galerii – miejsca spotkań, rozmów i wspólnego doświadczania sztuki” – wspomina Katarzyna.
Przyszłość GXA to m.in. „Cubature” – art game, będąca prawdopodobnie jedną z pierwszych tego typu produkcji powstających bezpośrednio w przestrzeni galerii. To tutaj wypracowano jej koncepcję, zbudowano scenografię i zorganizowano plan filmowy. W tym procesie galeria zamieniła się w prawdziwe laboratorium twórcze.
SLOW ART
Krzywa Sztuka Wina
ul. Krzywa 9
https://krzywa9.pl
Pod numerem 9 na ulicy Krzywej znajduje się miejsce, które udowadnia, że kultura wysoka i kultura stołu to naczynia połączone. Krzywa Sztuka Wina powstała z – jak mówi Przemysław Błaszczyk, właściciel – „przypadku, choć niektórzy mówią, że przypadki nie istnieją”. Wszystko zaczęło się od jednego posta w mediach społecznościowych o Lokalu na Kulturę, który połączył potrzeby dwóch pokoleń: „Zobaczyłem w nim ‘to coś’ i wysłałem link mamie, która od dłuższego czasu szukała w Katowicach miejsca na prezentację twórczości artystek i artystów, z którymi współpracuje w ramach projektu Galeria Strefa A i Fundacja Zona Art. Ja od jakiegoś czasu chciałem otworzyć sklep z winem naturalnym, jakiego w Katowicach i okolicach brakowało. Pomyślałem o połączeniu sił, napisaliśmy projekt i wygraliśmy”.
Dziś Krzywa Sztuka Wina to przestrzeń, gdzie dwumiesięczne cykle wystaw przeplatają się z degustacjami i spotkaniami z autorami. Gościli tu Bartek Kieżun, Tomasz Prange-Barczyński czy dr Magdalena Łanuszka, która opowiadała o łączeniu sztuki i wina na przestrzeni dziejów. To miejsce edukacji, nie tylko enologicznej. „Na co dzień można do nas wpaść, kupić butelkę wina – alkoholowego lub bezalkoholowego, polskie sery zagrodowe, książki, obrazy albo po prostu napić się kawy i coś przekąsić”.
Mimo sukcesu frekwencyjnego codzienność na Krzywej nie jest wolna od wyzwań, na przykład związanych z brakiem miejsc parkingowych. Odwiedzający jednak dopisują. To ludzie ciekawi świata, potrafiący „docenić zarówno sztukę na płótnie, jak i w kieliszku wina czy na talerzu”.
Właściciel, mający za sobą lata doświadczeń w prowadzeniu restauracji, podchodzi do przyszłości z dystansem i spokojem. „To, czego się nauczyłem w tej dekadzie, a w zasadzie dzięki pandemii, to to, że nie samą pracą człowiek żyje, a ja miewałem z tym ogromne problemy. Przyszłość jak zawsze pozostawiam przypadkowi”.
Kaffelteria
GLINA PAMIĘTA WSZYSTKO
KAFELteria
ul. Gliwicka 150
https://www.instagram.com/martaannapirog
„Kafelki są mi najbliższe. Tym, co uwielbiam w życiu robić jest mozaika ceramiczna” – mówi Marta Piróg-Helińska, właścicielka KAFELterii – pracowni ceramicznej na Załężu. Miejsce jest realizacją jej drogi zawodowej rozpoczętej jeszcze w liceum plastycznym. Droga ta, choć z marzeniem o konserwacji zabytków w tle, ostatecznie zaprowadziła ją do wrocławskiej ASP na Wydział Projektowania Ceramiki i Szkła.
Jak to się stało, że postanowiła wystartować w konkursie o lokal? „Po 14 latach pracy w Hospicjum Cordis straciłam etat. Pandemia zweryfikowała sytuację i nie było już posady dla terapeuty”. Została bez narzędzi, ale z ogromną pasją. Kiedy wygrała konkurs, poczuła, że sen staje się rzeczywistością. „Ja to za każdym razem jak tu wchodzę, to mówię sobie: to jest moje, nie? Boże, to jest moja pracownia. (…) To jest tak jakbyś ciągle nie budziła się z pięknego snu”.
Codzienność Marty to „ciężka fizyczna harówka”, którą kocha. Dzieli czas między pracownię a rusztowania, na których wraz z Markiem Grelą – jako duet Czary Mury – tworzą murale (m.in. Wodeckiego przy ulicy Mariackiej). W KAFELterii powstają jednak rzeczy mniejsze i bardziej intymne – mozaiki, kafle, kubki. Pracownia ze względu na specyfikę pracy artystki nie jest otwarta cały czas, ale można umówić się na spotkanie czy wziąć udział w warsztatach – tych dla mieszkańców Załęża, ale również takich na zamówienie, jeżeli chcemy dobrze spędzić czas z bliskimi nam osobami. „To jest też takie miejsce, że jak ludzie przychodzą, to ciężko im stąd wyjść i to jest piękne”.
W planach na przyszłość jest wystawa „Mój Śląsku” – mozaiki osadzone w oryginalnych ramach okiennych ze śląskich kamienic. Bo jak mówi Marta: „W czasach, kiedy Śląsk nie był tak piękny, jak jest teraz, bo Kościół Mariacki był czarny i cała reszta też była czarna, to te mozaiki były kolorowe. I ja to zapamiętałam jako dziecko (…) Jestem z krwi i kości Ślązaczką, i Śląsk jest dla mnie najważniejszy”.
TOKIO W SERCU KATOWIC
Kosei
ul. Słowackiego 14
https://www.instagram.com/____kosei/
Kosei to kawiarnia i pracownia krawiecka, która przenosi nas prosto w klimat japońskiej metropolii, zachowując przy tym lokalny, katowicki charakter. Jej właścicielem jest Masahiro Hamamoto – Japończyk mieszkający w Polsce już ponad 10 lat. Pomysł na kawiarnię dojrzewał w nim od czasu studiów w rodzinnym kraju. „Studiowałem modę w BFGU w Tokio. Zacząłem wtedy również pracować w kawiarni i to sprawiło, że zapragnąłem stworzyć miejsce, które połączy modę i kawę”.
Kiedy 2,5 roku temu usłyszał o programie Lokal na Kulturę, poczuł, że to szansa na połączenie jego dwóch pasji: mody oraz kultury picia kawy i matchy. Dzisiaj Kosei przyciąga zróżnicowaną publiczność. „Odwiedza nas naprawdę sporo osób – przychodzą na kawę, matchę czy japońskie desery. Oczywiście wiele z nich ogląda też ubrania, ponieważ na miejscu znajduje się moja kolekcja oraz pracownia. Dzięki temu goście widzą, że to nie tylko kawiarnia, ale miejsce, gdzie można po prostu posiedzieć i poczuć ten klimat. Często pytają też o możliwość zamówienia ubrań dla siebie lub na prezent”.
Masahiro organizuje warsztaty, starając się zaoferować mieszkańcom coś unikalnego. Przychodzą do niego różni ludzie: „Oczywiście są wśród nich pasjonaci mody czy kawy, ale bardzo cieszy mnie to, że trafiają tu też osoby, które po prostu kochają Japonię lub szczerze się nią interesują. U nas mogą dowiedzieć się czegoś o japońskiej kulturze – i to w jej najbardziej autentycznym wydaniu”.
Mimo że lokal już działa pełną parą, właściciel skupia się na utrzymaniu jakości. Nie goni za ilością, chce, by każde spotkanie z Kosei było wyjątkowe. „Staramy się pracować tak, żeby ludzie byli zadowoleni – skupiamy się na jakości i planujemy fajne warsztaty oraz wystawy” – mówi.
TRAMPOLINA DLA DŹWIĘKU
Muzykuj
ul. Raciborska 16
https://muzykuj.katowice.pl
Muzykuj to miejsce, które powstało z idealizmu i przekonania, że edukacja muzyczna może wyglądać inaczej niż w tradycyjnych szkołach.
„Codzienne funkcjonowanie to są lekcje indywidualne, gry na instrumentach i śpiewu, prowadzone w sposób alternatywny do tego, co się dzieje w szkołach muzycznych. Czyli nie każdy musi być Mozartem, ale każdy może czerpać radość i spełnienie z uprawiania muzyki” – mówi właścicielka Maja Rączka. Program Lokal na Kulturę pozwolił tej idei rozwinąć skrzydła. Choć początkowo planowano aktywności związane z indywidualnymi zajęciami muzycznymi z instrumentów oraz śpiewu, lokal przyciągnął „ludzi sztuki” i młode rodziny.
Obecnie jednym z najciekawszych przedsięwzięć są koncerty muzyki z bajek dla rodzin, realizowane z myślą o wspólnotowym przeżywaniu sztuki: „Postawiłam sobie za cel wspierać rodziny z dziećmi, żeby mogły spędzać czas razem. Na to wydarzenie jest dla nich jeden wspólny bilet”.
Muzykuj to jednak nie tylko edukacja, ale i profesjonalna produkcja. Projekt „Do dzieła” to sesje live nagrywane w najwyższej jakości, łączące muzykę z wystawami malarstwa: „Do tej pory zostało nagranych 7 koncertów oraz 14 wywiadów z malarzami oraz muzykami, które znajdują się na YouTubie. Teraz chcemy to wykorzystywać komercyjnie”.
Właścicielka widzi również swoje miejsce jako trampolinę dla młodych nauczycieli: „Zbudowałam Muzykuj na fundamentach empatii i porozumienia bez przemocy. Ta wolność, otwartość i wspieranie ich to ważna część tego wszystkiego, bo wiem, że oni potem to mogą posłać dalej do naszych uczniów”. Choć fizycznie lokal jest już wypełniony po brzegi pomysłami, energia do dalszego działania wydaje się nieskończona.
Na mapie Katowic te miejsca mogłyby pozostać jedynie adresami. Dzięki programowi Lokal na Kulturę stały się jednak czymś znacznie więcej – punktami spotkań, bezpiecznymi przestrzeniami dla odwagi, eksperymentu i marzeń. Każdy z opisanych lokali działa na własnych zasadach, w innym rytmie i estetyce, ale łączy je jedno: realna obecność ludzi, którzy nie czekają, aż kultura wydarzy się „gdzieś indziej”.
Projekt objęty mecenatem Miasta Katowice
PODZIEL SIĘ
tekst
Katarzyna Zych