plakat-format

Format P już jest!

Prezentujemy nowe pismo. Jako że w czasach, mniej lub bardziej wyimaginowanego kryzysu, powoływanie nowych periodyków, nie jest czymś szczególnie powszechnym, śpieszymy z (mglistymi) wyjaśnieniami.
Najogólniej rzecz ujmując: format P jest nomadycznym pismem humanistycznym.
Ale zaraz, zaraz… łatwiej nam powiedzieć, czym ów papierowy twór nie jest, niż sztywno zakreślać jego ramy lub też antycypować, jaką formę przybierze w życiu dojrzałym. Innymi słowy, rozsądniej jest wykluczyć pewne scenariusze i brnąć w nieznanym kierunku, niż uparcie potwierdzać aktualny stan rzeczy. To brzmi jak gotowe motto tego przedsięwzięcia i kierunek naszych poszukiwań. Albo ujmijmy to jeszcze inaczej: bardziej ekscytujące jest niepewne jutro i trudne do zrekonstruowania wczoraj niż na wskroś przewidywalne dzisiaj.
Motywacje do powołania Formatu P pozostają więc nieczytelne – nie jest to z pewnością magazyn o sztuce, kwartalnik literacki, katalog wystawy, nie jest to też (choć może to już bliżej prawdy) tematyczna antologia tekstów. Zdajemy sobie sprawę, że charakter tego nowego pisma jest kapryśny. Jego zawartość jest i będzie amorficzna, pełna kłączy i chwastów, choć jednocześnie zdyscyplinowana zestawem wewnętrznych reguł. Nawet sam tytuł traktujemy po macoszemu, interpretując literę P według naszych aktualnych potrzeb i fantazji. Błąkamy się po magazynach, gubimy w dużych miastach, interesują nas wędrówki po współczesnych ruinach, ogrody zoologiczne, prowincjonalne muzea, archiwa tajnych służb, cmentarze. Wiele zawdzięczamy też przypadkowym lekturom i niezaplanowanym spotkaniom (jak to z niejakim F.R. Davidem, siedzącym w zadymionym klubie Cabinet w wielkiej M-Metropolii).
Doceniamy również redakcyjne walory zbiegów okoliczności.
Format P jest nade wszystko formatem podróżnym, i to co najmniej w potrójnym sensie.
Pismo jest poręczne, mieści się w dużej kieszeni – potrafimy być pragmatyczni!
Za każdym razem oddajemy pismo innej (mniej lub bardziej zinstytucjonalizowanej) grupie osób, dla których może stać się ono narzędziem do diagnozowania, opisywania i podglądania zjawisk i fenomenów, wymykających się łatwej kategoryzacji. Autorytarnie kontrolujemy jednak zawartość takowej puli możliwości. Można powiedzieć, że beztrosko pozwalamy się zabierać nieznajomym w podróż po nieznanych miejscach, a jednocześnie wybijamy po cichu dziurę w oknie samochodu, obserwujemy obce ulice, okradamy kierowcę.
Tak czy inaczej, zastanawiamy się dokąd zaprowadzić nas może poszukiwanie nowego formatu dla pisma humanistycznego? Takiego pisma, które podlega przemianom, podróżuje, pożąda, plącze się w zeznaniach.
Tematem pierwszego numeru jest piekło. A dokładnie: piekło rzeczy. Tych, które przechodzą nieustanne metamorfozy, jak i takich, które zamilkły, zaplombowane w magazynach i szafach z molami. Przestrzeń ekspozycyjną pierwszego Formatu P w postaci 208 stron papieru oddajemy trójce kuratorów: Krzysztofowi Gutfrańskiemu, Dominikowi Kuryłkowi i Ewie Opałce, pragnąc przypomnieć i na nowo odczytać przewrotną maksymę: kto daje i odbiera ten się w piekle poniewiera.
A na koniec konkrety – pismo jest kwartalnikiem. Ma swoje spięcia tematyczne. W środku znajdują się teksty autorów żyjących, nieżyjących i zmyślonych. Nie gardzimy materiałami ilustracyjnymi. W pierwszym numerze występują m.in. Borys Arwatow, Jerzy Lewczyński, Gustaw Flaubert, Markku Peltola, Dieter Roelstraete i Władysław Strzemiński. Pismo można kupić, prenumerować. Można też pożyczać znajomym – ale pamiętając gdzie poniewierać się będą nasze kości, gdy zechcemy się o nie upomnieć.

Szanowna Redakcja
(Sebastian, Iza, Bogna)


Subscribe to comments Both comments and pings are currently closed. |
Post Tags:

Browse Timeline


Comments ( 2 )

Fajnie, że blog znowu ruszył. Tylko nie widze uzasadnienia dla nowej nazwy. Stary był ciekawy i uniwersalny. No i zdecydowanie GORZEJ sie po nowym nawiguje. Sorry. Duze obrazki przeszkadzaja w delektowaniu sie lekturą. Dla czytelnikow wiekszej przyjemosci ZALECA się przemyślenie. Hugh. Nie zawsze nowe znaczy lepsze (prima maxima: mniej znaczy więcej, pojawia sie tu jedynie na marginesie uwagi).

Maga added these pithy words on mar 29 09 at 21:58

Nowa nazwa jest o tyle uzasadniona, ze niemal wszystko w miedzyczasie sie zmienilo – miejsce w ktorym mieszkam, instytucja dla ktorej pracuje etc itp. wazniejsza jest jednak zmiana charakteru tego bloga – z jednej strony notatnika, z drugiej tablicy ogloszen.
Nie przesadzalbym z tym „delektowaniem sie tekstem”. To brudnopis raczej. I do tego nastawiony na materialy wizualne. pozdrawiam

Sebastian added these pithy words on mar 31 09 at 12:19