Ta strona używa plików cookies.
Polityka Prywatności    Jak wyłączyć cookies?
AKCEPTUJĘ
czwartek 19.09.19

START
LOKALE
FORUM
BLOGI
zgłoś imprezę   
  ultramaryna.pl  web 
PANI GALEWSKA: Jedyna taka

Po swojemu śpiewa, nagrywa, a nawet przerabia ubrania. Nie lubi kompromisów i schematów. Aleksandra Galewska, półfinalistka „The Voice Of Poland” wydaje właśnie pod szyldem Pani Galewska swój debiutancki album – nie bez powodu zatytułowany „The Best Of”, bo choć wielką karierę dopiero rozpoczyna, na samym początku daje z siebie wszystko, co najlepsze.

Ultramaryna: W jakim wieku stwierdziłaś, że chcesz śpiewać?

Aleksandra Galewska:
Śpiewać zaczęłam, jak miałam kilkanaście lat, a może i nawet dopiero na studiach, bo wcześniej raczej się z tym kryłam. Bardzo lubiłam grać na instrumentach dźwięki z głowy, a nie z nut i z czasem dostrzegłam, że najszybciej i najłatwiej technicznie jest zrealizować to, co w głowie, śpiewem – tu jedynym ograniczeniem jest już tylko wyobraźnia, nie stanowi problemu brak biegłości w palcach, przykurcz łokcia czy inny zespół cieśni nadgarstka.

Spróbowałaś sił w „Szansie na sukces” i w „The Voice Of Poland”. Co cię do tego skłoniło? W przypadku „Szansy” akt desperacji i rozpaczy. Stwierdziłam, że jak się nie uda, to rzucam muzykę. Za dużo dawałam z siebie, a brakowało wymiernych efektów. Poza tym, że miałam czyste sumienie, bo dzień bez ćwiczeń dniem straconym, to nic z tego mojego ćwiczenia nie wynikało. Oczywiście nie stałam w miejscu, jednak samo ćwiczenie nie wystarczy. Potrzebne jest też szczęście. I wtedy się udało. To był taki mały znak, że będzie dobrze. Do „Voice’a” dostałam zaproszenie – casting odbywał się dwutorowo i jednym ze sposobów werbowania uczestników było dzwonienie do wokalistów i zapraszanie ich na przesłuchanie. Zadzwonili, przyszłam, zaśpiewałam i dalej już się potoczyło.

Jak wspominasz te programy? „Szansa” to był szybki, jednodniowy strzał, a „Voice” trochę jak obóz wakacyjny połączony z kursem obycia estradowego.

Prowadzisz własnego bloga. To część strategii promocyjnej? Bloga piszę już od roku. Nie prowadziłam wtedy jeszcze rozmów w sprawie płyty i nie ma to większego związku z płytą. Tak sobie piszę, bo lubię.

Czy mogłabyś opowiedzieć w dwóch zdaniach o projekcie Pani Galewska ZiZajn? Chodzi o przerabianie ubrań poprzez doszywanie, przyklejanie, wyrywanie, nacinanie. Dzięki temu ubrania nabierają charakteru, a w Wigilię mówią ludzkim głosem.

„The Best Of” nagrywałaś wspólnie z Janem Smoczyńskim w roli producenta, natomiast tekstowo pomagał ci Rafał Tomański. W jakim stopniu te dwie osoby wpłynęły na kształt płyty? Sama raczej musiałabym wołami się zaciągnąć do napisania tekstów na całą płytę, bo to jest dla mnie zbyt osobiste. Źle czułabym się pisząc i wyśpiewując swoje emocje. Dla mnie najważniejszym przekaźnikiem emocji jest muzyka, ale że mam ją śpiewać, to potrzebowałam tekstów. A producent, jak to producent – spiął wszystko, zaczął wielką literą i skończył kropką. Sama bym tego nie zrobiła.

Podobno jesteś miłośniczką absurdalnego humoru. Lubisz też posługiwać się ironią, co pokazuje tytuł twojego debiutu. Przeżyłaś jakąś absurdalną sytuację związaną z polskim szołbiznesem? Tak. Wyleciałam z wytwórni na miesiąc przed premierą. Do tej pory zrywam boki.

Inspirujesz się klasykami jazzu, a czy jest ktoś z działu pop, którego szczególnie cenisz? Cały czas Niemen, podoba mi się również głos jego córki Natalii, poza tym intryguje mnie Jay-Z jako człowiek, który ma łeb do interesów. Udowadnia, że muzyk nie musi wiązać dwóch niekończących się końców. To jest inspirujące.

Jaki moment uważasz za przełomowy dla losów twojej kariery? Myślę, że „Voice” i reakcja ludzi. Gdyby okazało się, że jestem swoją jedyną fanką, śpiewałabym już tylko w łazience.

Studiujesz na katowickim Wydziale Jazzu i w jednym z wywiadów bardzo komplementowałaś uczelnię. Co stanowi o jej wyjątkowości? Katowice obrosły już w legendę tak grubą, że w następną zimę nie będzie trzeba ogrzewać instytutu jazzu. Przede wszystkim są tam świetni muzycy, którzy są inspiracją. Dobrze jest obcować z ludźmi posiadającymi wyobraźnię muzyczną.

Jak wymarzyłaś sobie świat po „The Best Of”? Chciałabym, żeby ta płyta, w wersji oryginalnej, była w prawie każdym domu, ale nie ma to nic wspólnego z psychopatyczną chęcią władzy. Ta płyta po prostu robi dobrze, bardzo fajnie nam wyszła.

tekst: Roman Szczepanek
ultramaryna, marzec 2013





>>> www.facebook.com/panigalewska
>>> aleksandragalewska.natemat.pl









KOMENTARZE:

2013-03-05 00:47
odliczamy dni do ukazania płyty:) GRATULACJE!!!!!!!!!!!!!!!:)
BT


SKOMENTUJ:
imię/nick:
e-mail (opcjonalnie):
wypowiedz się:
wpisz poniżej dzień tygodnia zaczynający się na literę s:
teksty
JERZY JAN POŁOŃSKI: Nie pytaj mnie o cyrk
Obejmujący we wrześniu scenę Teatru Miejskiego w Gliwicach Jerzy Jan Połoński znany jest z tego, że nieignorującym... >>>

BARBARA RUPIK: Malarstwo zaklęte w filmie
Spośród ok. 2 tys. zgłoszeń prezentujących dorobek 366 szkół filmowych z całego świata do tegorocznego konkursu... >>>

ŚLĄSCY FREEGANIE: Nie konsumują życia. Żyją je.
Ile jedzenia wyrzucamy? Ile niepotrzebnych rzeczy kupujemy? Najpierw cyfry, które przemawiają do wyobraźni: wyprod... >>>
komentarze: 1

ANIA SUNDSTROM: Niepoważne instrumenty, poważne tematy
Ania Sundstrom w rodzinnym Bytomiu pojawia się rzadko, bo czas dzieli między muzykologiczne konferencje na całym świ... >>>

PAWEŁ KULCZYŃSKI: Rozmowa przy pierwszej kawie
Lautbild, Tropajn, Wilhelm Bras – nazwy kojarzące się z ciągłym poszukiwaniem nowych środków muzycznego wyrazu... >>>

KATARZYNA WITERSCHEIM: Śląsk na różowo
Trudno się nie zdziwić, gdy jedną z najciekawszych opowieści o historii Górnego Śląska, doskonale obrazującą tygiel... >>>
po imprezie
Ostatnio dodane | Ostatnio skomentowane
Upper Festival 2019
5.09.2019
Fest Festival 2019
26.08.2019
Off Festival 2019
9.08.2019
Festiwal Tauron Nowa Muzyka 2019
27.06.2019
Off Festival 2018
10.08.2018
Podziel się z resztą świata swoimi uwagami, zdjęciami, filmami po imprezach.
o nas | kontakt | reklama | magazyn | zgłoś błąd na stronie | © Ultramaryna 2001-2019, wszystkie prawa zastrzeżone