Serwis Ultramaryna używa plików cookies. Odwiedzając nasze strony akceptujesz otrzymywanie cookies (ciasteczek). Warunki dostępu do plików cookies możesz określić w swojej przeglądarce.

ZAMKNIJ

Ultramaryna | OLA RZEPKA: Kreatywna perkusistka
wtorek 25.07.17

START
LOKALE
FORUM
BLOGI
zgłoś imprezę   
  ultramaryna.pl  web 
OLA RZEPKA: Kreatywna perkusistka

Jeśli jesteście fanami muzyki alternatywnej, prawdopodobnie widzieliście już Olę Rzepkę w akcji. Od paru lat zasilała koncertowe składy takich zespołów, jak Budyń i Sprawcy Rzepaku, The Complainer, Pogodno czy Graal. Dopiero w tym roku ukazała się pełnometrażowa debiutancka płyta jej grupy Drekoty pt. „Persentyna”. Drekoty tworzy razem z Magdą Turłaj i Zosz Chabierą.

Ola na perkusji nauczyła się grać sama. Ten wydawałoby się męski instrument potrafi okiełznać w swoim niepowtarzalnym stylu. Jest niespokojnym duchem, dlatego prócz muzyki zajmowała się także malarstwem, aktorstwem i tańcem współczesnym. Teraz najważniejsze są dla niej Drekoty, w których także komponuje i śpiewa. Nam opowiada o początkach, tworzeniu debiutanckiej płyty i kilku innych ważnych sprawach.

Początki. Jako swój początek bycia muzykiem traktuję moment, w którym zaczęła we mnie kiełkować potrzeba nie tylko odtwarzania czy interpretacji czyjejś muzyki, ale chęć kreowania własnej. Właściwie nie zmieniłam instrumentu, bo z chwilą, kiedy zaczęłam grać na perkusji, nie przestałam przecież być pianistką. Te instrumenty świetnie się w moim przypadku uzupełniają tzn. komponuję głównie na fortepianie, ale już jeśli chodzi o ekspresję wykonawczą, to zdecydowanie pełniej i swobodniej wyrażam się podczas grania na perkusji.

Praca nad debiutancką płytą. Myślę, że praca nad debiutanckim albumem Drekotów przebiegała bardzo przykładnie i zgodnie z wszelkimi zasadami postępowania w przypadku debiutu. Najpierw w szufladzie zebrała się spora ilość pomysłów melodii i tekstów, które stopniowo porządkowały mi się w głowie i w zapisie nutowym jako gotowe kompozycje. Niekiedy wychodziłam też od rytmów, które nawiedzały mnie podczas ćwiczenia na perkusji. Kiedy zespół był już w pełnym składzie, przygotowałyśmy materiał koncertowy. Po kilkumiesięcznym ogrywaniu tych piosenek stwierdziłyśmy, że jesteśmy gotowe na nagrywanie. Pozostało więc kilka miesięcy mozolnej pracy pod czujnym uchem producenta Kuby Łuki i tak narodziła się urocza i niesforna pierworodna „Persentyna”.

Wolność tworzenia. Oczywiście jest tak, że w Drekotach mogę najpełniej wyrazić siebie i swoje emocje. Ograniczenia, jakie mogą się wiązać z tym, że jestem autorką muzyki i tekstów, to pewne obawy związane z pełną odpowiedzialnością za ten zespół. Czego nie wymyślę, tego nie będzie. Tylko tyle i aż tyle…

Brzmienie koncertowe/ brzmienie na płycie. Surowość wynika z celowego założenia maksymalnego ograniczenia składu instrumentalnego zespołu. Po to, żeby bez zbędnych koronek i falbanek wysunąć pierwotną, plemienną ekspresję na pierwszy plan. Jak pokazuje odbiór na koncertach – założenia te doskonale się sprawdzają. Z kolei w studio mogliśmy sobie pozwolić na dopełnienie tej prostoty, bo taki widzę sens nagrywania płyt studyjnych. Gdyby było inaczej – lepiej byłoby nagrać płytę koncertową.

Teksty. Cztery piosenki powstały do tekstów Krystyny Myszkiewicz. To poetka, z którą spotkałam się kiedyś w projekcie Klaustropolis (jeden z pierwszych zespołów, w których grałam). Kiedy zaczęłam komponować własne piosenki, sięgnęłam po jej wiersze, bo były mi wrażliwie równoległe. Potem poszło z górki i odważyłam się pisać swoje teksty.

Żeński skład. Dlatego, że w The Beatles byli sami chłopcy. Poza tym gdzie diabeł nie może, tam babę pośle. A tak serio, to spotkałyśmy się we wspólnej piaskownicy i lepimy razem te zamki z piasku.

Inspiracje. Jazda na rowerze. Rower to jeden z najgenialniejszych wynalazków ludzkości. Uwiera mnie, że nie możemy poruszać się po Katowicach z taką swobodą jak np. rowerzyści w Kopenhadze. Aha, no i psy mnie inspirują.

Inne projekty. Z zajęć związanych z muzyką – poza Drekotami gram w zespole Alte Zachen i Wovoka (obydwa założone przez Raphaela Rogińskiego) – w jednym na perkusji, w drugim na organach. Z zajęć pozamuzycznych – czytam, jeżdżę na rowerze, obserwuję ludzi, chodzę, myślę, układam, planuję. A! No i uczę improwizacji w szkole muzycznej.

Największe osiągnięcie. Trochę będzie monotematycznie, ale subiektywnie rzecz biorąc za największe osiągnięcie uważam nagranie debiutanckiej płyty z zespołem Drekoty. Tym większe, że trwa ponad 60 minut! A obiektywnie – na pewno możliwość współpracy z Raphaelem Rogińskim – gitarzystą, którego pierwszy raz usłyszałam przed koncertem Marca Ribota w Hipnozie i nie śmiałam nawet marzyć o wspólnym graniu. Poza tym zagranie koncertu z Brylewskim bez żadnej próby (bo jego perkusista nie mógł dojechać). Na pewno koncert na tegorocznym SpaceFest (w składzie m.in. Ray Dickaty, Steve Hewitt i Chris Olley). Ze starszych wydarzeń na pewno współpraca z Antonim Gralakiem, Budyniem, Complainerem. No i właściwie współpraca ze wszystkimi innymi muzykami, z którymi kiedykolwiek miałam przyjemność grać.

Plany i marzenia. „Drekot” to na razie młode stworzenie i chociaż narobiło już trochę hałasu musimy się z nim obchodzić delikatnie i rozważnie, nie zatracając jednakże jego dzikiej natury. Marzeniem byłoby, żeby zabrać zespół, zamknąć się razem w leśnej chatce ze sprzętem muzycznym i… zobaczyć, co z tego wyniknie np. po pół roku. Ponieważ to marzenie jest nierealne, musimy dalej drążyć tę skałę wszelkimi dostępnymi środkami i zobaczymy, co będzie dalej. Jak na razie jesteśmy umówione na zlot czarownic pod koniec stycznia. Ponieważ rzecz się wydarzy na Śląsku – możemy oczekiwać, że energia będzie dobra i wielka.

tekst: Adrian Chorębała | zdjęcie: Yosuke Demukai
ultramaryna, styczeń 2013








KOMENTARZE:

nie ma jeszcze żadnych wypowiedzi....


SKOMENTUJ:
imię/nick:
e-mail (opcjonalnie):
wypowiedz się:
wpisz poniżej jakie miasto jest stolicą Polski:
teksty
STADION ŚLĄSKI: Jak na Śląskim rocka się grało
Monsters Of Rock, 1991 (zdjęcie: Andrzej Grygiel/ Pastsilesia) Trzyma się nie gorzej od Micka Jaggera, a lista iko... >>>

MARTYNA CZECH: Malarstwo jako nałóg
Martyna Czech to jeden z najmocniejszych debiutów malarskich ostatnich lat. Jest laureatką niezwykle prestiżowego i najs... >>>

FRELE: Pół żartem, pół serio
Miało być śmiesznie, a zaczęło robić się poważnie. Za sprawą śląskiej przeróbki hitu Adele „Hello”, nagranej... >>>

DZIECKO + SZTUKA = GŁOWA PEŁNA POMYSŁÓW
Czym jest edukacja kulturalna dla dzieci dzisiaj? Czy musimy polegać tylko na zaangażowanych nauczycielach, by wpro... >>>

MIUOSH: Miasto, muzyka, rodzina
Spełniony artysta – już nie tylko rapowy, szczęśliwy mąż i dumny ambasador regionu. Z Miuoshem rozmawiamy o p... >>>

GGRUPA: Grunt to dobry pomysł
Paweł Lipiński i Mateusz Frankowski Pierwsze miejsce w konkursie magazynu „eVolo” na wieżowiec przyszł... >>>

PAWEŁ DYLLUS: Ekipa to jest klucz
Paweł Dyllus, operator. Absolwent Wydziału Radia i Telewizji, wielokrotnie nagradzany za zdjęcia do filmów Julii Rus... >>>

ALEKSANDRA TERPIŃSKA: Najwyżej będę robić filmy niepopularne
Aleksandra Terpińska to jedna z najciekawiej zapowiadających się absolwentek reżyserii Wydziału Radia i Telewizji UŚ... >>>
po imprezie
Ostatnio dodane | Ostatnio skomentowane
Festiwal Tauron Nowa Muzyka 2017
7.07.2017
Gorillaz
20.06.2017
Colin Stetson
19.12.2016
Julia Marcell
21.11.2016
Katowice Tattoo Konwent
30.09.2016
Podziel się z resztą świata swoimi uwagami, zdjęciami, filmami po imprezach.
o nas | kontakt | reklama | magazyn | zgďż˝oďż˝ b��d na stronie | © Ultramaryna 2001-2017, wszystkie prawa zastrzeďż˝one      
hacklink wordpress free themes ankara sexs shop hacklink satış elektronik sigara çeşiteleri