Serwis Ultramaryna używa plików cookies. Odwiedzając nasze strony akceptujesz otrzymywanie cookies (ciasteczek). Warunki dostępu do plików cookies możesz określić w swojej przeglądarce.

ZAMKNIJ

Ultramaryna | ULTRA_ADRENALINA: Biegać/ skakać/ latać/ pływać
piątek 28.07.17

START
LOKALE
FORUM
BLOGI
zgłoś imprezę   
  ultramaryna.pl  web 
ULTRA_ADRENALINA: Biegać/ skakać/ latać/ pływać

W dzikich ostępach betonowej dżungli i na rozległych terenach zielonych Metropolii Silesia, każdego dnia niestrudzeni zajawkowicze oddają się licznym, czasem nieco zaskakującym aktywnościom. Tutaj nuda nie istnieje, potrzeba doznań jest matką kuriozalnych wynalazków, a wdzięczne zajawki polecają się na lato.


ROWER JEST WIELCE O.K.*
*O-stre K-oło

Bartosz Giszter – mistrz ostrego koła, zdobywca II miejsca w zawodach Redbull Mini Drome 2011, zrzeszony w nieformalnej, ale prężnie działającej grupie Silesia Fixed. O fixach opowiada: „Ostrego koła nie wymyślili ani hipsterzy, ani kolarze torowi czy nawet amerykańscy kurierzy, tak naprawdę jest to jeden z pierwszych mechanizmów rowerowych, jaki istniał.

Taki rower jest doprowadzony do skrajnego poziomu minimalizmu, nie posiada wolnobiegu – piasta jest połączona sztywno z zębatką, w związku z czym razem z kołami kręcą się pedały. Nie można przestać pedałować, nie ma się przerzutek, amortyzatorów, a nawet hamulca (chociaż polecałbym zamontować hamulec bezpieczeństwa). Żeby zatrzymać pojazd, trzeba wprowadzić tylne koło w poślizg i przypomnieć sobie, jak to było mieć siedem lat i zrobić pierwszego hampla na swoim Pelikanie.

Na ostrym kole da się za to jeździć do tyłu i można zrobić stójkę – utrzymywać równowagę, balansując w miejscu. Poza tym siła nóg jest przenoszona w tak bezpośredni sposób, że czujesz się jak Kapitan Błyskawica. Używam mojego roweru głównie jako środka transportu, ale skonstruowałem go tak, że mogę na nim robić tricki. Zawsze się śmieję, że ostre koło to ostatnia deska ratunku dla 30-latków, którzy już nie mają czasu na uprawianie sportów ekstremalnych, ale jednak jeszcze nie do końca zamulili”.



WYRAFINOWANY PRZEDMIOT Z ŁAŃCUCHEM, KORBAMI I KIEROWNICĄ
Przemo Łukasik – architekt, współtwórca bytomskiej pracowni Medusa Group, a także miłośnik rowerów opowiada o swojej fascynacji ostrym kołem: „W ostrym kole doceniłem szczególnie kwestię estetyczną, bo jest to dla mnie najbardziej wyrafinowany i szczery kształt związany z hasłem: rower. Najprostszy, najbardziej zminimalizowany w swojej formie i estetyce przedmiot z łańcuchem, korbami i kierownicą. Każdy z tych rowerów jest bardzo spersonalizowany. Składając go dba się o to, żeby był możliwie najbardziej niepowtarzalny w swoim detalu, formie, kolorystyce.

Po drugie: jazda na ostrym kole jest pewnego rodzaju filozofią i całą subkulturą. Tworzą ją ludzie, którzy zdecydowali się na niezbyt wygodny sposób poruszania się, na pograniczu nielegalki. Np. w Berlinie policja konfiskuje takie rowery, jeśli nie są wyposażone w hamulec. Jazda na ostrym wiąże się z dreszczykiem emocji, ale wymaga także poczucia odpowiedzialności i narzucenia sobie rygoru. Jest ciągłym wpisywaniem się w układ ruchu miejskiego, który często modyfikuje naszą trasę, czasem w sposób nagły. To prowokuje do odkrywania elementów, których nie zauważaliśmy wcześniej, chodząc utartym szlakiem. Ponadto współgranie ze strumieniem samochodów i ludzi sprawia, że coraz lepiej rozumiemy miasto – organizm, który dynamicznie się zmienia. Jeśli go nie zdiagnozujemy, my – nie urbaniści i architekci, ale zwykli ludzie, będzie nam się żyło gorzej i przestaniemy mieć na nie wpływ.

Na ostrym kole wybieramy różne ścieżki, próbujemy znaleźć inny sposób na przejście przez znaną strukturę. Chyba najbliżej jeździe fixem po mieście do skateboardingu i parkouru. I choć te zjawiska są marginalne, zdarza się, że ten margines jest czasem zwierciadłem współczesności”.





ŚCIEŻKI, KTÓRYCH NIE BYŁO
Marcin Doś: „Alternatif Turistik wynikało z mojej chęci pójścia ścieżkami, których jeszcze nie było. Później to już miejsca generowały możliwości. Lubię zagrać w kulki – turbogolfa i cross golfa. Tą pasją zaraziła mnie kiedyś załoga Chaos Golf Bytków. Śląsko-zagłębiowski krajobraz w ogóle jest bardzo wdzięczny, np. hałdy to są nasze góry, ale żeby tam dotrzeć, trzeba chcieć tam pójść. Dopóki się tam nie wlezie, nie zobaczy widoku, materiału, z którego jest zrobiona – nic się nie wymyśli. To hałda jest bodźcem, który inspiruje. Poza tym każdy z nas ma jakieś ulubione miejsca, zna niejedne krzaczory, gdzie można spokojnie spędzić czas, bez względu na to jaką się wybiera formę rekreacji”.



W KOMINIE NIC NIE GINIE
A w plebiscycie na indu_zajawkę dnia wygrywa: Radek Ćwieląg (CSW Kronika) – wraz ze szwajcarskim artystą dźwiękowym uczestniczył w nagrywaniu hałasów na 11 śląskich kominach. Wspinali się głównie na nielegalu – nocą, bo nie udało się załatwić stosownych zezwoleń. Najwyższy z kominów mierzył 150 m. Efekty będzie można zobaczyć i usłyszeć w Kronice, być może na jesieni. Radek obecnie kontynuuje dzieło Alternatif Turistik, w tym sezonie pod hasłem Alternative Silesia. W programie m.in.: wycieczki (np. dryfowanie komunikacją miejską po konurbacji), pikniki, gry, turbogolf, koncerty.

CHAOS GOLF BYTKÓW
Patrycja Walter (inicjatorka śląskiej kuchni fusion oraz pop-up restaurant): „Rok 2006. Po przeczytaniu artykułu o turbogolfie w ‘Przekroju’ ze zdjęciami Rafała Milacha wytropiłam załogę ze zdjęć – Chaos Golf Bytków i mówię: chłopaki, chcę się zaciągnąć, a oni na to: kobiet nie przyjmujemy. W końcu dali mi szansę – miałam się zaprezentować na hałdzie plus dostarczyć wpisowe – 50 piłeczek. Doradzili mi kupno na polu golfowym w Siemcach piłek wyłowionych z jeziora. Okazało się, że kupiłam kij dla leworęcznych i tym chyba zdobyłam ich serca, bo mnie przyjęli. No i wtedy zaczęła się ostra zajawka na różne rodzaje golfa: turbo, urban, cross i ice golf – wszędzie, gdzie się dało. Jedyna zasada gry – wyjść z niej żywym. W trójkę eksplorowaliśmy tereny postindustrialne od Huty Kościuszko po Kozubnik. Naszym marzeniem było pojechać do Czarnobyla, zagrać tam i umrzeć. Myślę, że to jeszcze kiedyś zrobimy (śmiech)”.


CZAR 4/ 8 KÓŁEK

Różne modele, różne style – w czterech/ ośmiu kółkach odnaleźć można zarówno błogi relaks, jak i konkretną dawkę emocji. Możliwości rekreacyjnych i sportowych jest tutaj bez liku. Można ćwiczyć jazdę precyzyjną na wrotkach w Parku Śląskim, szlifować tricki na PTG (Pomnik Trudu Górniczego) – kultowym katowickim spocie czy wreszcie pod osłoną nocy ruszyć na ostatnio bardzo popularny nightskating.

W ROLACH GŁÓWNYCH: ROLKI
Przemek Madej (Hedonskate): „Jeżdżę po świecie na rolkach już 17 lat, od kiedy na komunię dostałem pierwszą parę. Pięć lat później ta zajaweczka przekształciła się w prawdziwą życiową pasję. W liceum dołączyłem do teamu Hedonskate i wtedy spełniło się moje marzenie o wyjazdach na zawody, sesjach foto/ video, tourach itd. Dziś do moich zajęć należy m.in. filmowanie i montaż filmów rolkowych.

Miasto to dla mnie gigantyczna arena sportowa – morze możliwości, które stale się poszerza. Jazdę na streecie mam we krwi, ale miejscem, gdzie spędzam masę czasu, jest też Pomnik Trudu Górniczego na katowickiej Paderewie. Setki opcji w jednym miejscu, oświetlone całą dobę – dzięki temu projektowi Katowice są teraz dużo bardziej atrakcyjnym miejscem dla ludzi o podobnych zainteresowaniach do moich. Gdy prawie 20 lat temu babcia wręczała mi moją pierwszą parę rolek, nie wpadłbym na to, że te osiem kółek będzie miało taki wpływ na moją przyszłość”.



W DŁUGĄ
Bartek „Paderew” Stalmach: „Najbardziej lubię wieczorny chill – gdy suniesz ulicami, niczym po stoku na snowboardzie. Nie potrzebuję do tego ultra zaawansowanych trucków (el. mocujących kółka do deski – przyp. red.) z supermocnych stopów metali itp. Wystarczy deska własnej produkcji z dobrymi łożyskami, paru ziomków z podobnym podejściem – i każde wyjście na deskę jest tym najlepszym. Longboard to świetny środek transportu. Ulice nabierają innego znaczenia, gdy możesz sobie sunąć w dół, zamiast tkwić w jakimś pojeździe.

Nie jaram się zbytnio longboardingiem w wydaniu: skórzany kombinezon, aerodynamiczny kask i zawrotne prędkości osiągane w dziwnych pozach ani też przenoszeniem trików deskorolkowych na longboardy, ale jazda ma przede wszystkim przynosić frajdę, dlatego niech każdy sobie śmiga, tak jak lubi”.




W CO SIĘ BAWIĆ, W CO SIĘ BAWIĆ?
Kilka niestandardowych aktywności, w sam raz na lato w mieście:

BIKE POLO
Piłka jest jedna (i pomarańczowa), a gra się na rowerach (najlepiej na ostrym kole). Kije do gry najczęściej konstruowane z kijków narciarskich i rurek PCV... Więcej informacji o bike polo znajdziecie na blogu „Ostry Śląsk”.

FRISBEE
Piotr Maślanka (Freezebeatz, prezes Śląskiego Stowarzyszenia Graczy Ultimate): „Jest wiele zastosowań frisbee, m.in.: Ultimate – gra drużynowa z użyciem dysku dla synków i dziouszek, disc golf – golf z deklem, dog frisbee – ciepanie psu... Jest jeszcze dyscyplina, którą nazywam urban frisbee – tricki z wykorzystaniem przestrzeni miejskiej, czyli wszelkiego rodzaju murków i rurek. I ja się tym zajmuję. Ostatnio przygotowuję się do mega ciepu spod Pomnika Powstańców Śląskich nad al. Roździeńskiego pod Spodek. Mega lubię rzucać – zarówno rekreacyjnie, jak i technicznie”. Śląskie drużyny Ultimate: Freezebeatz (Katowice), Spirit On Lemon i FriStaszki (Sosnowiec).

PÉTANQUE
Tradycyjna francuska gra towarzyska z elementami zręcznościowymi, z wykorzystaniem metalowych kul, nazwanych boule’ami. Bulodrom (specjalne pole do gry) znajduje się w m.in. w katowickim Parku Kościuszki.

SKIMBOARD
Grzegorz Gałuszka (Skimbeam): „Moja pierwsza deska skimowa powstała w garażu – pełny handmade z indywidualną grafiką, malowaną mazakiem do płyt CD. Tak się zaczęło i od tamtego czasu razem z kolegami promujemy skimboard na Śląsku. Fajne jest to, że ten sport wymaga tylko odrobiny wody – na specjalnym torze albo na plaży, a jak mocno napada, to ślizgamy się też po kałużach. Ulubione miejscówki: Pogoria IV, Pogoria III, Łysina w Bieruniu i Pławniowice”.

SLACKLINING
Andrzej Stolarski: „Slack to luźna taśma, po której się chodzi i w tym tkwi cała zajawka. Są trzy odmiany: taśma do tricków, longline – do pokonywania dużych odległości (rekord to ok. 500 m) i highline – do chodzenia na dużej wysokości. Dla mnie slack to: radość, sport, rekreacja i barometr ciała – jeśli coś nie gra w twoim organizmie, to nigdzie nie pójdziesz. Musisz całkowicie się wyłączyć – taka medytacja bez medytacji. Na Śląsku teamy są w Zabrzu, Tarnowskich Górach, no i ja chodzę w Bytomiu”.

WAKEBOARD
Dyscyplina będąca miksem nart wodnych, snowboardu i surfingu. W Świętochłowicach na terenie Ośrodka Sportu i Rekreacji „Skałka” działa 200-metrowy wyciąg wakeboardowy, z przeszkodami do ewolucji. Wake Up Silesia!


LINKOWNIA
>>> www.facebook.com/silesiafixed
>>> www.facebook.com/AlternativSilesia
>>> www.kolko-rozancowe.org
>>> www.hedonskateteam.com/rider/przemyslaw-madej
>>> www.ostryslask.blogspot.com
>>> www.facebook.com/ultikato
>>> www.facebook.com/Skimbeam
>>> www.facebook.com/Slackline-Poland
>>> www.facebook.com/WakeUpSilesia


CHROPSPORT: MADE IN CHROPACZÓW

Unikatowy wywiad ze składem CHS, który pod nazwą ChropSport stworzył freerunową filmową trylogię (hit Youtube’a). Słonecznego, sobotniego poranka na placu zabaw w Chropaczowie o swojej pasji opowiadają: BNT, Bercik i Felix.

Ultramaryna: Co to jest ChropSport?
BNT: ChropSport jest rozgałęzieniem składu CHS, który funkcjonuje od 1999 roku. Na początku było graffiti, deska, rap, a później w okolicach 2007 roku zaczęliśmy ćwiczyć. No i to zaowocowało powstaniem w 2008 roku pierwszego filmiku.

Czym się zajmujecie?
BNT: Freerun, graffiti, rap, filmy i melanż.

Melanż? Może mnie przyjmiecie?
F: Umisz szpagat? Jak zrobisz szpagat, to możesz być w ChropSporcie.
BNT: Szpagat, meldunek na Chropie i jesteś w składzie.

Da się zrobić. A o co chodzi we freerunie?
BNT: Można pod niego podciągnąć wszystko: wspinaczka, bieganie, skokanie, salta, akrobatyka... Parkour to jest typowo pokonywanie przeszkód w jak najszybszym czasie, a we freerunie bardziej chodzi o tricki.
Bercik: Freerun jest bardziej popisowy.

Skąd to się wzięło?
BNT: Bercik pierwszy zaczął skokać, już w podstawówce jaroł się capoeirą i robił salta z płotu.
B: Capoeira mi się podobała kiedyś, ale w końcu żech woloł salta robić. Jak żech pokozoł pierwsze salto – takie wyższe z płotu na siedemnostce, to się spodobało i zaczelimy ćwiczyć. Wcześniej oglądalimy też filmy w necie, np. Davida Belle (prekursora parkouru – przyp. red.).
BNT: Po jakimś czasie trenowania na placu zaczęli żeśmy jeździć do Zabrza na salkę ze sprzętem do akrobatyki. Tam na materacach szło się pouczyć trudniejszych trików.

Wszystko robicie sami?
F: Każdy robi triki, ale oprócz tego każdy coś tam jeszcze ogarnia w filmie. WU – założyciel składu CHS robi muzę. Jest też taki koleś – FX, który robi wciepki na mieście i nam podsyła filmy.

A gdzie się dobrze ćwiczy?
F: W filmie większość ujęć chcieliśmy zrobić z Chropaczowa, ewentualnie dodać kawałek Lipin i Piaśnik. O to nam chodziło, żeby to był film stąd.
BNT: No ale tu są ino stare bloki i familoki, co majom po sto lot. Raczej staramy się wybierać solidne konstrukcje, coś czemu można zaufać.
F: Za swoje ręce każdy może być pewny, ale gorzej jest z luźną cegłą...

Pora na odrobinę kontrowersji – brak w waszym filmie jakichkolwiek śladów przynależności do fanklubu drużyny piłkarskiej...
F: ChropSport pozostaje neutralny.

Nr 1 w kategorii widowiskowość wśród waszych tricków należy się chyba staniu na rękach na wysokości...
F: To jest w sumie esencja naszego stylu.
BNT: Właściwie w trickach czy saltach nie wybijomy się zbytnio ponad polski poziom. Wiemy, że to, co nas wyróżnia w temacie freerunningu, to różnego rodzaju stójki przy krawędziach dachów, wież, kominów i flagi (stójki w bok – przyp. red.).

Największy wyczyn?
BNT: Bercika trick życia – skok z siedmiu metrów na trawa, mój – stanie na rękach przy krawędzi wieży, a Felixa – flaga na kominie, na wysokości jakichś 30 metrów.
F: Z tym dachem Bercik walczył pięć sekund...
B: Musioł żech podleźć do krawędzi, zoboczyć w dół, odwrócić się, zrobić trzy kroki, powiedzieć „skokom, kręcisz? – ja, krynca” i skoczyć.

A frelki jakieś ćwiczą?
BNT: Ćwiczą, głównie na zlotach je widać. My tutaj w składzie nie mamy żadnej dziewczyny... Jeszcze – bo ty podobno szpagatu się uczysz...

Hahaha. Jakie jeszcze macie plany na przyszłość?
F: Trylogia filmów ChropSport już jest zakończona, ale będziemy dalej działać jako CHS. Trzeba robić coś nowego, żeby nie było nudno.

Ale będziecie tu – w Chropaczowie?
F: Jasne, zawsze tu bydymy. Do końca życia prawdopodobnie. Jest taki sentyment do tego miejsca...
BNT: No jest... Te rułki, te familoki, te wciepy na ścianach. To jest ino tu, nie ma takiego drugiego miejsca.

Patrząc na wasze filmy ma się wrażenie, że jesteście nieśmiertelni...
F: Jo się nie czuja, ale do tego dąża.
BNT: Na filmie już zawsze bydymy nieśmiertelne, dopóki będzie prąd na świecie...
F: I komputery.
BNT: Farba na ścianach też siedzi latami, także dopóki nasze litery som na ścianach – CHS żyje.




tekst: Marta Nendza | zdjęcia: Mateusz Pieczko/ SFX, Marcin Doś, Andrzej Rudkowski, Błażej Szczepaniak, Marta Nendza, Christopher Luca, Kuba Urbańczyk, Michał Całka (Modest South), CHS, Maciej Szafranek, Wake Up Silesia, Ewa Rysiak, CHS
ultramaryna, czerwiec 2012








KOMENTARZE:

2013-02-21 02:57
Alpy jeszcze gdzie niegdzie stoją, jak stały (:
m.

2013-02-11 12:56
Piekne czasy sie przypominaja, golf z "Walterem", czy ekipa BedzinBeatu. Szkoda, ze najlepsza miejscowka (koksownia na terenie Huty Kosciuszko) to juz historia. Welnowieckie Alpy tez wywiezli...
Smolas

2012-06-22 15:20
Co tu dużo mówić są dobrze , ktoś powinien ich finansować żeby mogli się bardziej rozwijać


2012-06-12 15:32
A gdzie freeskating?! :O
Przemek


SKOMENTUJ:
imię/nick:
e-mail (opcjonalnie):
wypowiedz się:
wpisz poniżej jakie miasto jest stolicą Polski:
teksty
STADION ŚLĄSKI: Jak na Śląskim rocka się grało
Monsters Of Rock, 1991 (zdjęcie: Andrzej Grygiel/ Pastsilesia) Trzyma się nie gorzej od Micka Jaggera, a lista iko... >>>

MARTYNA CZECH: Malarstwo jako nałóg
Martyna Czech to jeden z najmocniejszych debiutów malarskich ostatnich lat. Jest laureatką niezwykle prestiżowego i najs... >>>

FRELE: Pół żartem, pół serio
Miało być śmiesznie, a zaczęło robić się poważnie. Za sprawą śląskiej przeróbki hitu Adele „Hello”, nagranej... >>>

DZIECKO + SZTUKA = GŁOWA PEŁNA POMYSŁÓW
Czym jest edukacja kulturalna dla dzieci dzisiaj? Czy musimy polegać tylko na zaangażowanych nauczycielach, by wpro... >>>

MIUOSH: Miasto, muzyka, rodzina
Spełniony artysta – już nie tylko rapowy, szczęśliwy mąż i dumny ambasador regionu. Z Miuoshem rozmawiamy o p... >>>

GGRUPA: Grunt to dobry pomysł
Paweł Lipiński i Mateusz Frankowski Pierwsze miejsce w konkursie magazynu „eVolo” na wieżowiec przyszł... >>>

PAWEŁ DYLLUS: Ekipa to jest klucz
Paweł Dyllus, operator. Absolwent Wydziału Radia i Telewizji, wielokrotnie nagradzany za zdjęcia do filmów Julii Rus... >>>

ALEKSANDRA TERPIŃSKA: Najwyżej będę robić filmy niepopularne
Aleksandra Terpińska to jedna z najciekawiej zapowiadających się absolwentek reżyserii Wydziału Radia i Telewizji UŚ... >>>
po imprezie
Ostatnio dodane | Ostatnio skomentowane
Festiwal Tauron Nowa Muzyka 2017
7.07.2017
Gorillaz
20.06.2017
Colin Stetson
19.12.2016
Julia Marcell
21.11.2016
Katowice Tattoo Konwent
30.09.2016
Podziel się z resztą świata swoimi uwagami, zdjęciami, filmami po imprezach.
o nas | kontakt | reklama | magazyn | zgďż˝oďż˝ b��d na stronie | © Ultramaryna 2001-2017, wszystkie prawa zastrzeďż˝one      
hacklink wordpress free themes ankara sexs shop hacklink satış elektronik sigara çeşiteleri