Serwis Ultramaryna używa plików cookies. Odwiedzając nasze strony akceptujesz otrzymywanie cookies (ciasteczek). Warunki dostępu do plików cookies możesz określić w swojej przeglądarce.

ZAMKNIJ

Ultramaryna | CODE DESIGN: Kod przyszłości
czwartek 27.04.17

START
LOKALE
FORUM
BLOGI
zgłoś imprezę   
  ultramaryna.pl  web 
CODE DESIGN: Kod przyszłości

Mniej znaczy więcej. Funkcjonalizm idący w parze z estetycznym smakiem. Te cechy katowickiego studia projektowego Code Design zawarte w piekarniku Zen firmy Amica zostały wyróżnione przez Red Dot Design Awards, która ma status najważniejszej nagrody z projektowania na świecie. Tytuł Best Of The Best otrzymywały dotychczas takie giganty jak Apple, Porsche czy IBM. Magda Lubińska i Michał Biernacki – właściciele marki, opowiadają nam przy tej okazji o tym, jaki ich zdaniem powinien być dizajn, co ich drażni w przestrzeni publicznej i dlaczego zajęli się projektowaniem.

Ultramaryna: Jak uzasadniono werdykt przyznania nagrody Red Dot w przypadku waszego projektu?
Magda Lubińska
: Duże znaczenie dla jury, poza wyglądem i funkcjonalnością, mają takie cechy produktu jak intuicyjność obsługi oraz to czy produkt ma jakąś wartość emocjonalną. Liczy się więc doskonałe tzw. doświadczenie użytkownika.

Michał Biernacki: Najpierw opowiem jak wygląda piekarnik Zen. Jest on dwukolorowy. Tylko czerń i biel. Obydwa kolory są w pełnym macie. Jedynym wyróżnikiem całości, znakiem rozpoznawczym jest to, że piekarnik posiada drewniany uchwyt z prawdziwego drewna, którego gatunek i kolor można sobie indywidualnie dobrać. To daje użytkownikowi frajdę z projektowania i buduje więź z produktem.

Czy ten projekt odzwierciedla filozofię Code Design? Cechuje go pewien minimalizm – dążycie raczej do redukcji elementów niż do ich rozbudowy? MB: Główną cechą tego projektu jest fakt, że świadomie zredukowaliśmy ilość dostępnych funkcji, skupiając się na tych podstawowych. Obserwowaliśmy użytkowników, stosując np. wywiady pogłębione i dowiedzieliśmy się, że korzystają wciąż z kilku podstawowych funkcji. Ta setka innych, których nie wiadomo jak wykorzystać, bo nikomu się nie chce przeczytać grubej instrukcji obsługi i tak jest zbędna. Kod wizualny tego piekarnika wskazuje na zaawansowaną technologię, która jest przyjazna użytkownikowi i nie wchodzi mu na głowę. Jego estetyka jest wyciszona i stąd nazwa Zen. Bardzo lubię minimalistyczny japoński i skandynawski styl projektowania.

ML: Najważniejsze dla nas jest postawienie użytkownika w centrum zainteresowania. My nie realizujemy własnego ego w projektowaniu, to właśnie nas różni od artystów. Słuchamy użytkowników i chcemy rozwiązać ich problemy w związku np. z użytecznością. Zawsze patrzymy w przyszłość, obserwujemy, w którą stronę ewoluują te potrzeby i odgadujemy te jeszcze nieuświadomione dzisiaj. Wyraźnie widzimy zmęczenie nachalną technicyzacją życia. Ludzie nie chcą, żeby technologia mówiła im co mają robić, decydowała za nich. Volvo już wycofało się z pomysłu, aby silnik się wyłączał jeśli pasy są nie zapięte. Męczący jest wyścig producentów urządzeń w dodawaniu kolejnych funkcjonalności tylko dlatego, że jest to możliwe. Sprzedawane są produkty z ogromną liczbą technologicznych udogodnień, z których rzadko ktoś korzysta, a które gwałtownie zwiększają trudności poznawcze. Trend ten jest w tej chwili zarzucany przez w zasadzie wszystkie innowacyjne firmy, które zdają sobie sprawę, że warto jest robić produkty dedykowane ich podstawowej funkcji. Bez zbędnych dodatków oraz tzw. funkcji „nice to have”. Takim przykładem jest właśnie Amica Zen.
Co dla was jest w takim razie dobrym dizajnem? MB: Dobry dizajn zmienia rzeczywistość na lepsze i po prostu ułatwia nam życie. Nie zapominając oczywiście o ułatwianiu życia naszej planecie.

ML: Dobre projektowanie, i nie może być jedynie stylizacją produktu. Dzisiaj myślenie projektowe przenika do tworzenia strategii firmy, modeli biznesowych, produktów, usług, komunikacji w celu dostarczenia jak największych korzyści i wartości użytkownikom. I tym wszystkim się w Code zajmujemy.

Zaczynaliście jako Moho Design, teraz działacie pod szyldem Code Design. Czym różnią się te dwie marki? MB: Moho jest marką produktową, sami projektujemy i sprzedajemy. Code jest pracownią projektową, która zajmuje się projektowaniem w bardzo szeroki sposób: od strategii poprzez produkt, aż po komunikację.

Jak wygląda proces od idei do finalnego produktu w Code? Czy idziecie czasami na ustępstwa z klientami? Jak to było w przypadku Zen? MB: Zacznę od tego, że Amica jest klientem, którego nie musimy już zbytnio ewangelizować. W managmencie tej firmy pracują ludzie, którzy są świadomi potencjału, jaki daje dizajn w biznesie. Pracujemy dla Amiki od dwóch lat, a efekty są imponujące. Kilkadziesiąt produktów na rynku, duże wzrosty udziału w rynku, dwie nagrody Red Dot, w tym ostania Best Of The Best i spektakularne wyniki finansowe Amiki – wzrost zysku za ostatni rok o ponad 600%. To wszystko zasługa całego zespołu tej firmy. Mamy pełne zaufanie co do naszych kompetencji. Oczywiście jesteśmy „brifowani” i wspólnie opracowujemy ideę danego produktu. Powstawanie idei poprzedza o wiele dłuższy proces analityczno-badawczy, w którym udział biorą psycholodzy, kognitywiści, socjolodzy, reasercherzy, trendwatcherzy. Dopiero po zebraniu wielu danych i spostrzeżeń, tzw. insightów, wyławiamy najbardziej istotne i budujemy na nich idee. Wygląd produktu powstaje dużo później. Zresztą tak samo projektuje się usługi. Wszyscy chcemy korzystać np. z przyjaznego serwisu bankowości internetowej, a nie z ładnego, ale irytującego.

ML: Wierzymy w siłę różnorodności, dlatego pracujemy w multidyscyplinarnym zespole. To zapewnia ciekawy wgląd w rozwiązywany problem przez pryzmat bardzo różnych sposobów myślenia, kompetencji i doświadczeń. Burze kreatywne są częstym sposobem dochodzenia do ciekawych idei. Przecież często sami jesteśmy użytkownikami produktów, które projektujemy i chcemy je zaprojektować jak dla siebie. Tyle że pięknie się różnimy. Ta wielość perspektyw pozwala nam spojrzeć szerzej i zawrzeć w danym projekcie wiele aspektów.

Czyli można powiedzieć w przypadku Code, że w pewien sposób zajmujecie się projektowaniem rzeczywistości? MB: Dzięki badaniom i obserwacjom bardzo mocno wchodzimy w świat użytkownika. Czasami nawet użytkowników zapraszamy do procesu projektowego. Jeśli to niemożliwe, budujemy sobie wirtualnych użytkowników, którzy nam w tym procesie towarzyszą, tzw. persony. Naszym zadaniem jest odgadnięcie potrzeb i pragnień, o których nie powiedzą nam wprost, bo np. o nich jeszcze nie wiedzą. Tak więc ułatwiamy, uprzyjemniamy i upiększamy rzeczywistość.

ML: Dużą częścią naszej pracy jest próba odpowiedzi na pytanie, jak będzie wyglądał świat za 5, 10 czy 20 lat. Nie projektujemy przecież na wczoraj, ale na jutro. W tym celu przeczesujemy internet i setki raportów dotyczących m.in. trendów globalnych, sił, które mają wpływ na zachowania konsumentów. To dobra zabawa i czasem odkrywamy rzeczy, które udaje się aplikować do projektów. Można więc powiedzieć, że projektujemy w jakimś sensie przyszłość.

Czy trudno walczyć z mentalnością polskiego odbiorcy – może być byle jak, ale ważna jest przede wszystkim niska cena? MB: Na szczęście to się zmienia. Z badań wynika, że Polacy coraz częściej kupują produkty droższe, ale lepszej jakości. Wolimy zapłacić więcej, czasem kosztem rezygnacji z czegoś innego, ale cieszyć się tym i używać dłużej. Niestety wymagania estetyczne w Polsce już takie wysokie nie są. Próbujemy walczyć z wszechogarniającą brzydotą.

No właśnie, wchodząc do budynku, którym znajduje się wasze biuro, można oszaleć od tego chaosu wizualnego. Co was drażni w polskiej przestrzeni publicznej? MB: Drażni bardzo dużo rzeczy. Ostatnio wracałem pociągiem z Warszawy do Katowic i podziwiałem polskie krajobrazy. Domy pomalowane na brzoskwinie i turkusy. Obrzydliwe. Do tego wszędzie obrzydliwe szyldy i tablice. Nasza estetyczna wrażliwość bardzo cierpi, podobnie jak wrażliwość na głupotę. A głupio zaprojektowanej rzeczywistości też nie brakuje.

Jest jakaś szansa walki z tym? Sądzicie, że proces edukacyjny – jeśli chodzi o estetykę, a wy się w niego wpisujecie swoimi projektami – jest możliwy do realizacji? MB: Im szybciej zmienimy rzeczywistość, tym większa jest szansa, że następne pokolenia będą miały zmienioną percepcję piękna. Na przykład dzieci wychowujące się w Rzymie od małego otaczane są pięknem i harmonią, mają zaszczepiony już ten dobry smak i bardzo łatwo przełożyć im to na całe życie. Nasze dzieci są narażone na brzydotę w przestrzeni publicznej: od źle położonego krawężnika po kiepską architekturę i nieestetycznie pomalowane blokowiska. Przeciętny Kowalski tego nie zauważa, a my, będąc ewangelistami piękna, staramy się pokazywać rzeczy doskonałe. Zarówno pod względem estetyki, jak i użyteczności.


Mówisz o estetyce, opowiedzcie więc o waszej krętej drodze do projektowania. Magda studiowała prawo, a Michał jest absolwentem malarstwa. ML: Ja mam naturę buntownika. Podważam autorytety i chcę tworzyć własne reguły gry. Dodatkowo mam w sobie dużo kreatywnej energii i gdybym została prawnikiem, to byłaby wielka tragedia. Na szczęście te wszystkie kłopotliwe w naszym bezkrytycznym i grzecznym społeczeństwie cechy bardzo przydają się w tym, co robię.

MB: Skończyłem malarstwo na Uniwersytecie Śląskim w Cieszynie. Skończyłem studia z wyróżnieniem, ale nie odebrałam jeszcze dyplomu. Projektować nauczył mnie Empik. 15 lat temu otworzono Empik w Katowicach i przyszły pierwsze kolorowe magazyny z Zachodu. Jednym z nich był „Wallpaper”. Stałem od rana do wieczora i wpatrywałem się w te gazety. Wertowałem je i zobaczyłem, że jest inna jakość architektury, przestrzeni publicznej, produktów. I zrozumiałem, że tą jakość trzeba przełożyć na polskie realia.

Można mówić więc o pewnych zachodnich inspiracjach Code’a? Cechuje wasze projekty pewien uniwersalizm... MB: Lubimy skandynawskie lub japońskie podejście do projektowania. Firmy, dla których pracujemy, działają często na globalnym rynku, więc musimy używać uniwersalnego kodu.

Co taka nagroda zmienia? ML: Zdobyliśmy już trochę uznania w Polsce i na świecie. I nie sądziłam, że jeszcze jakaś nagroda zrobi na nas wrażenie. O Best Of The Best Red Dot nawet nie marzyliśmy. Wyrwało nas z butów.

MB: Znacząco ugruntowało naszą pozycję i stawia nas w ekstraklasie pracowni projektowych na świecie.

Opowiedzcie o waszym ulubionym przedmiocie i jego cechach, które powodują, że uważacie, że jest to dobry dizajn? MB: Może jest to oczywisty wybór, ale wspomnę o marce Apple. Jest to marka, która zmieniła rzeczywistość. Doskonale wsłuchała się w potrzeby użytkownika. To zasługa Steve’a Jobsa, absolutnego perfekcjonisty jeśli chodzi o doświadczenia użytkowników i przewidywanie ich nieuświadomionych potrzeb. Dbałość o szczegóły Jobsa polegała na tym, że jeśli normalny człowiek nie widzi niedokładności milimetra w jakimś produkcie, to on to widział. Ja zauważam 2 miejsca po przecinku, a Jobs zauważał z 6 miejsc po przecinku.

Na koniec powiedzcie, nad czym teraz pracujecie. ML: Jest tego trochę, wszystko angażujące i ekscytujące. Mamy na tapecie kilka projektów strategicznych dla polskich marek i instytucji. Projektujemy też przyjazne dla użytkownika placówki bankowe. Jeśli chodzi o produkty, kilka nowych urządzeń dla Amiki, pracujemy nad koncepcją sprytnej łazienki, trwają wdrożenia czajnika i odkurzacza piorącego dla Zelmera.

tekst: Adrian Chorębała | zdjęcia: Radosław Kaźmierczak
ultramaryna, kwiecień 2012



>>> www.codedesign.pl









KOMENTARZE:

2013-10-07 23:48
pseudouroczy arcyściemniacze :)
sialala


SKOMENTUJ:
imię/nick:
e-mail (opcjonalnie):
wypowiedz się:
wpisz poniżej jakie miasto jest stolicą Polski:
teksty
PAWEŁ DYLLUS: Ekipa to jest klucz
Paweł Dyllus, operator. Absolwent Wydziału Radia i Telewizji, wielokrotnie nagradzany za zdjęcia do filmów Julii Rus... >>>

ALEKSANDRA TERPIŃSKA: Najwyżej będę robić filmy niepopularne
Aleksandra Terpińska to jedna z najciekawiej zapowiadających się absolwentek reżyserii Wydziału Radia i Telewizji UŚ... >>>

NIESTRUDZENI PRZYJACIELE ROŚLIN
Jedna i ta sama roślina może być chwastem i ozdobą, trucizną i lekarstwem. Nasze związki z roślinami bywają subteln... >>>

THE PARTY IS OVER: Trip-(c)hop i trip-baba
Impreza dopiero się rozkręca – wbrew nazwie, pod jaką ukrywają się Daria Ryczek i Michał Wajdzik. Muzyczny du... >>>

MARIUSZ KAŁAMAGA: Licencja na rozśmieszanie
Kto rano wstaje – ma szansę usłyszeć go na falach eteru. Czasami wygląda też z telewizora, a bardziej wtajemnic... >>>

ANNA CIEPLAK: Nie demonizujmy gimbazy
Pisze tylko wtedy, gdy ma coś do opowiedzenia. Na co dzień jest społeczniczką zaangażowaną w aktywizację lokalnej wsp... >>>
komentarze: 1
po imprezie
Ostatnio dodane | Ostatnio skomentowane
Colin Stetson
19.12.2016
Julia Marcell
21.11.2016
Katowice Tattoo Konwent
30.09.2016
Tauron Nowa Muzyka 2016
2.09.2016
Off Festival 2016
8.08.2016
Podziel się z resztą świata swoimi uwagami, zdjęciami, filmami po imprezach.
o nas | kontakt | reklama | magazyn | zgłoś błąd na stronie | © Ultramaryna 2001-2017, wszystkie prawa zastrzeżone