Serwis Ultramaryna używa plików cookies. Odwiedzając nasze strony akceptujesz otrzymywanie cookies (ciasteczek). Warunki dostępu do plików cookies możesz określić w swojej przeglądarce.

ZAMKNIJ

Ultramaryna | ADRIAN PANEK: Człowiek z pasją (i kamerą)
sobota 23.03.19

START
LOKALE
FORUM
BLOGI
zgłoś imprezę   
  ultramaryna.pl  web 
ADRIAN PANEK: Człowiek z pasją (i kamerą)



Rozsądni przyjaciele pukali się w czoło. Debiutować filmem kostiumowym? To nie może się udać. W szkole filmowej mówili, że może jednak na początek łatwiej będzie znaleźć środki na kameralną, niewielką, obyczajową produkcję, z jednym, może dwoma wielkimi aktorami. Że jeśli debiut, to raczej skromny dramat rodzinny, a potem, kiedy już się ma nazwisko, można brać się za realizację marzeń. Ale reżyser Adrian Panek (rocznik 1975) od lat miał w głowie pomysł na film. A właściwie – na bohatera.

Intrygujący, ciekawy bohater to podstawa filmu. Można mieć świetną historię, ale bez protagonisty, który wciągnie widza w intrygę, filmu nie ma. Adrian Panek znalazł Jakuba Franka w książkach. U Miłosza, u piszących o polskim mistycyzmie historyków, w opisach zawieruchy religijnej XVIII wieku, kiedy to co rusz powstawała kolejna sekta, pojawiali się fałszywi prorocy, w większości zresztą nie prowadzący grzecznego i uporządkowanego życia. Były orgie, łamanie tabu, szaleństwo, o jakim współczesnym nawet się nie śni. Jakub Frank nie był bohaterem z papieru. Szarpany namiętnościami, „samozwańczy Mesjasz” odrzucający Talmud i tradycję żydowską, przez jednych uważany za Turka, przez innych uznany za wyznawcę sabatarianizmu – barwna, kolorowa postać. O kimś takim Adrian Panek chciał opowiedzieć w swoim filmie. Drobiazgowa dokumentacja, lata zbierania materiału i w końcu scenariusz przyszłego „Daas”, który miał być tylko pracą magisterską z reżyserii na katowickim WRiTV. Ot, scenariusz filmu idealnego.

„Fascynowało mnie wielu reżyserów – Herzog, Has, Bajon. Szczególnie podobało mi się, kiedy pod pretekstem filmów historycznych opowiadali o ludziach, o mechanizmach, a nie o kostiumach i dekoracjach. Jak w ‘Zagadce Caspara Hausera’” – mówi Panek. Rozmowa z nim jest przyjemnością. Inteligentny i błyskotliwy, nie przytłacza nadętą erudycją, ale opowiada z pasją, której niejeden reżyser mógłby mu pozazdrościć. Można łatwo zrozumieć, dlaczego w projekt kolejno wierzyli coraz bardziej zajęci ludzie. A ich liczba jest imponująca.

Przede wszystkim Filip Bajon (Adrian nazywa go „dobrym duchem” przedsięwzięcia). Dzięki niemu młody reżyser nie wpadł w „poszkolną” czarną dziurę i pracował przy rozmaitych projektach, cierpliwie czekając na swoją szansę. No i to właśnie Bajon poznał go z przyszłym producentem Lambrosem Ziotasem, Grekiem z Salonik, który w projekt uwierzył i wytrwale szukał na niego pieniędzy. Co ciekawe na planie zadziwiał swoją znajomością greckich historycznych realiów (przypomnijmy, film dzieje się w XVIII wieku!). Zresztą – Adrian Panek powtarza to kilkakrotnie – nie byłoby tego filmu bez konsultantów i historyków Jana Doktóra i Piotra Galika. Za pasją Panka podążyła też cała plejada aktorów: Andrzej Chyra, Mariusz Bonaszewski, Olgierd Łukaszewicz, Danuta Stenka. Nie ma konferencji prasowej, na której nie pytano by, jak udało się zgromadzić tyle gwiazd w debiutanckim filmie, a Adrian Panek nie udzielałby prostej odpowiedzi: oni byli głodni produkcji historycznej, która nie byłaby kolejną ekranizacją lektury.

„Film realizowaliśmy na Dolnym Śląsku – opowiada Panek – jeździliśmy po starych, opuszczonych i odnowionych pałacach, widzieliśmy setki budynków, wybieraliśmy miejsca. Drobiazgowo pracowaliśmy nad kostiumami, w których nie ma przypadkowych elementów. Wszystko jest sprawdzone, udokumentowane”. Ale przecież mieliście maleńki budżet! – pytam – Co by się działo, gdybyście mieli większe pieniądze? „Nic – odpowiada z uśmiechem – ten film byłby taki sam. Może kręcilibyśmy na taśmie i mieli szersze kadry, ale film byłby taki sam. Ja go miałem w głowie od lat”. Po co w takim razie była szkoła filmowa? „Szkoła dała mi śmiałość i pewność, że mogę ten film zrobić”.

tekst: Joanna Malicka | zdjęcie: arch. A. Panka
ultramaryna, listopad 2011













KOMENTARZE:

2016-06-12 19:02
Doskonały, właściwie genialny film. Gdyby Hollywood było nieco mądrzejsze to już byłby tamtejszy remake



SKOMENTUJ:
imię/nick:
e-mail (opcjonalnie):
wypowiedz się:
wpisz poniżej dzień tygodnia zaczynający się na literę s:
teksty
ANDRZEJ TOBIS: Zasadnicza jest kwestia spojrzenia
Andrzej Tobis jest malarzem konceptualnym, który równie dobrze sprawdza się jako fotograf. Powiedział kiedyś: ̶... >>>

DOMINIKA KOSZOWSKA: Utrwalić chwile ulotne
Dominika Koszowska w zeszłym roku zdobyła 23 nagrody i wyróżnienia głównie w międzynarodowych i prestiżowych konkurs... >>>

ALEKSANDER NOWAK: Lubię muzykę, która działa
Aleksander Nowak jest niedawnym laureatem nagrody Paszport „Polityki”, ale paszport do świata muzyki zdo... >>>

EYELIDS: Elektroterapia dźwiękami
Katowice, 18. piętro jednego z wieżowców, widok na nocne światła miasta. W takiej scenerii powstał debiutancki album... >>>

MARCIN MASECKI: Sam Pan Bóg się uśmiecha
Klasyka, muzyka współczesna i rozrywkowa z lat 30., jazz, post-punk, alternatywa. Marcin Masecki czuje się we wszyst... >>>

ROBERT KONIECZNY + MARCEL SŁAWIŃSKI: Pasażerowie Arki Sztuki
Robert Konieczny lubi makowiec. Marcel Sławiński też. Zasiedli więc razem nad ciastem i gorącą herbatą. Był dzień pr... >>>

KATARZYNA PONIŃSKA: Architektka z pasją do łączenia ludzi
„Connective housing”, czyli „dom, który łączy” to tytuł pracy dyplomowej Katarzyny Poniński... >>>
po imprezie
Ostatnio dodane | Ostatnio skomentowane
Off Festival 2018
10.08.2018
Festiwal Tauron Nowa Muzyka 2018
2.07.2018
Off Festival 2017
8.08.2017
Festiwal Tauron Nowa Muzyka 2017
7.07.2017
Gorillaz
20.06.2017
Podziel się z resztą świata swoimi uwagami, zdjęciami, filmami po imprezach.
o nas | kontakt | reklama | magazyn | zgłoś błąd na stronie | © Ultramaryna 2001-2019, wszystkie prawa zastrzeżone