Serwis Ultramaryna używa plików cookies. Odwiedzając nasze strony akceptujesz otrzymywanie cookies (ciasteczek). Warunki dostępu do plików cookies możesz określić w swojej przeglądarce.

ZAMKNIJ

Ultramaryna | JANE BIRKIN: Jane z serca śpiewa Serge’a
czwartek 25.05.17

START
LOKALE
FORUM
BLOGI
zgłoś imprezę   
  ultramaryna.pl  web 
JANE BIRKIN: Jane z serca śpiewa Serge’a


Nie wysiedziała spokojnie przed telewizorem, kiedy w Japonii wybuchały elektrownie atomowe. Kupiła bilet na samolot i poleciała pomóc, a pomagać może koncertami. Nie po raz pierwszy Jane Birkin wraz z duchowym oraz piosenkowym wsparciem Serge’a Gainsbourga wyrusza w świat, żeby innym żyło się lepiej.

Wiemy o niej prawie wszystko. To ona w zastępstwie Brigitte Bardot zaśpiewała damską partię w kontrowersyjnym „Je t’aime… moi non plus” i zagrała seksowną blondynkę w kultowym „Powiększeniu” Antonioniego. Teraz Jane Birkin wykorzystuje swoją popularność do celów wyższych. Wspierała kampanię na rzecz walki z AIDS, była w wyniszczonym wojną Sarajewie, a nawet propagowała demokrację w rządzonej przez dyktaturę wojskową Birmie. Dokładnie w 20 lat po śmierci Serge’a Gainsbourga, jako jedna z jego muz, kolejny raz w dosyć niezwykłych okolicznościach wykonuje piosenki zmarłego męża.

Wracała do nich wielokrotnie, interpretując je wielorako, tworząc wersje klasyczne, popowe, a nawet arabskie. Jednak tym razem aranżacje są sprawą drugorzędną, najważniejszy jest gest. Oglądając przekazy medialne z marca tego roku, aktorka nie mogła uwierzyć w rozmiar japońskiej tragedii, która była następstwem potężnego trzęsienia ziemi i tsunami u wybrzeży wyspy Honsiu. W momencie, gdy obcokrajowcy w popłochu stamtąd uciekali, obawiając się radioaktywnego skażenia, ona wyruszyła w podróż w przeciwnym kierunku. Chciała pokazać, że w Europie ludzie też solidaryzują się z ofiarami kataklizmu i pomóc jednym, jedynym, charytatywnym koncertem.

W piątek postanowiła polecieć do Tokio, w poniedziałek była już na miejscu. W cztery dni udało się jej zebrać wybitnych, japońskich muzyków. Gdy otrzymała kolejne propozycje koncertów w Ameryce, na których miała wystąpić z repertuarem Gainsbourga, zgodziła się, stawiając żelazny warunek: biorę ze sobą swój japoński zespół! W ten sposób narodził się projekt „Via Japan”, w ramach którego Jane Birkin dociera na kolejne kontynenty. Z nim wystąpi też w Sosnowcu. Poprzez wyjątkowe piosenki Serge’a Gainsbourga przypomni, że kraj kwitnącej wiśni ciągle potrzebuje wsparcia ze strony świata, żeby mógł zakwitnąć na nowo.

Dla nas znalazła chwilę czasu, aby przybliżyć nie tylko nadchodzący koncert, ale również wspomnieć o swoim byłym mężu i podzielić się spostrzeżeniami na temat naszego kraju i obejrzanych ostatnio filmów.

Ultramaryna: Jakie myśli przychodzą pani do głowy słysząc słowo Polska?
Jane Birkin:
Piękna królowa Francji, Maria Leszczyńska… Chopin, Maria Curie-Skłodowska, Lech Wałęsa, Jan Paweł II, dobrzy znajomi: Roman Polański i Gene Gutowski, ale także warszawskie getto. Tęsknię za Krakowem, myślę też o porankach spędzonych na rozmowach z Grzegorzem, świetnym fachowcem i życzliwym człowiekiem, który budował mój dom i pochodzi z Orzesza.

A jakich polskich twórców wymieniłaby pani jako tych szczególnie inspirujących? Chopina i Wajdę.

Serge Gainsbourg także należy do takich artystów, jednak w Polsce nadal wydaje się być nie do końca odkryty. Większość kojarzy go tutaj z jedną piosenką: „Je t’aime... moi non plus”. Jak zachęciłaby pani do sięgnięcia do jego obszernej dyskografii? Rozpoczęłabym od przesłuchania albumu „Histoire de Melody Nelson” z osobą, która mogłaby tłumaczyć słowa. Tam jest opowiedziana cała, zwarta historia, od spotkania do śmierci Melody. Nie wydaje mi się, żeby ktoś zrobił coś takiego wcześniej lub później. Poetyckość tekstów przypomina Nabokova. Posłuchałabym też ścieżki dźwiękowej do filmu „Manon 70”, oddającej tragedię głównej bohaterki, a potem płyty reggae „Aux Armes Et Ceterea” powstałej 20 lat przed czasem na takie brzmienia. Nie trzeba zrozumieć żadnego słowa, bo w tych nagraniach liczy się wspaniała atmosfera.

Wspomniany przebój „Je t’aime… moi non plus” napisany został z myślą o Brigitte Bardot. Jak czuła się pani dostając propozycję zaśpiewania go? Bardot zaśpiewała oryginalną wersję „Je t’aime… moi non plus” bardzo seksownie! Bałam się, że moja wersja, nagrana rok później, nie będzie aż tak „gorąca”, może dlatego, że została opublikowana jako pierwsza. Zaśpiewałam ją też oktawę wyżej, trochę jak chłopiec z chóru, dlatego w moim wykonaniu wydawała się być bardziej dwuznaczna.

Kiedyś powiedziała pani: „uwielbiam mężczyzn, którzy nie potrafią tańczyć” i Serge był zdecydowanie jednym z nich. Biorąc to za zaletę, co było jego największą wadą, której mężczyzna nie powinien posiadać? Jego nieśmiałość. Nie znosiłam jak się popisywał, a leżąc na plaży pod parasolem potrafił nie zdejmować ubrania. To był cały Serge.

Która z płyt Serge’a Gainsbourga jest pani szczególnie bliska? „Histoire de Melody Nelson” i „L’homme à tête de chou” to dla mnie jego najlepsze, najbardziej kompletne dzieła. Nie zestarzały się ani trochę, a w tym roku od wydania „Melody Nelson” upływa 40 lat!

Projekt „Via Japan” miał być w założeniu jednorazowym koncertem charytatywnym na rzecz ofiar trzęsienia ziemi w Japonii. Co doprowadziło do tego, że przyjeżdża pani z nim do Polski? Idea dotyczyła tylko jednego występu w Japonii. Kupiłam bilet i poleciałam do Tokio w ramach solidarności z ofiarami kataklizmu, ale po spotkaniu z Nobu, muzykiem, który wystąpił na tym koncercie, wpadł mi do głowy pomysł, aby zrobić to na większą skalę, z przesłaniem: „nie zapomnimy o Was”.

Nagrywała pani piosenki Gainsbourga z przeróżnymi instrumentalistami. Obecnie wykonuje je pani z muzykami japońskimi. Czy oni w jakiś specyficzny sposób odbierają jego twórczość? Philippe Lerichomme, który jest od 40 lat moim artystycznym menadżerem, zadecydował, jakie piosenki powinnam zaśpiewać pod kątem aranżacji Nobu, znakomitego trębacza i perkusisty. Philippe zajmował się również moim albumem „Arabesque”, dlatego wiedziałam, że z jego pomocą muzycy przemycą japońskiego ducha do piosenek Serge’a, wykorzystując wielką osobowość Nobu. Perkusja i trąby to będzie dla mnie zupełna nowość!

Oprócz śpiewania przede wszystkim zajmuje się pani aktorstwem. Jakie filmy w ostatnim czasie zrobiły na pani największe wrażenie? Podobał mi się Michel Piccoli w „Habemus Papam”, stary film Jana Švankmajera „Alice”, irańskie „Rozstanie” Asghara Farhadiego. Ostatnia produkcja Woody’ego Allena jest urocza. No i „Melancholia” Larsa von Triera z Charlotte (Gainsbourg, córką Jane i Serge’a – przyp. red.), po prostu wspaniała.

tekst: Roman Szczepanek | zdjęcie: Franck Laguilliez
ultramaryna, listopad 2011





>>> www.janebirkin.net


Koncert Jane Birkin sings Gainsbourg „Via Japan” odbywa się w ramach festiwalu Ars Cameralis 2011, >>> zobacz stronę festiwalu.









KOMENTARZE:

nie ma jeszcze żadnych wypowiedzi....


SKOMENTUJ:
imię/nick:
e-mail (opcjonalnie):
wypowiedz się:
wpisz poniżej jakie miasto jest stolicą Polski:
teksty
MIUOSH: Miasto, muzyka, rodzina
Spełniony artysta – już nie tylko rapowy, szczęśliwy mąż i dumny ambasador regionu. Z Miuoshem rozmawiamy o p... >>>

GGRUPA: Grunt to dobry pomysł
Paweł Lipiński i Mateusz Frankowski Pierwsze miejsce w konkursie magazynu „eVolo” na wieżowiec przyszł... >>>

PAWEŁ DYLLUS: Ekipa to jest klucz
Paweł Dyllus, operator. Absolwent Wydziału Radia i Telewizji, wielokrotnie nagradzany za zdjęcia do filmów Julii Rus... >>>

ALEKSANDRA TERPIŃSKA: Najwyżej będę robić filmy niepopularne
Aleksandra Terpińska to jedna z najciekawiej zapowiadających się absolwentek reżyserii Wydziału Radia i Telewizji UŚ... >>>

NIESTRUDZENI PRZYJACIELE ROŚLIN
Jedna i ta sama roślina może być chwastem i ozdobą, trucizną i lekarstwem. Nasze związki z roślinami bywają subteln... >>>

THE PARTY IS OVER: Trip-(c)hop i trip-baba
Impreza dopiero się rozkręca – wbrew nazwie, pod jaką ukrywają się Daria Ryczek i Michał Wajdzik. Muzyczny du... >>>

MARIUSZ KAŁAMAGA: Licencja na rozśmieszanie
Kto rano wstaje – ma szansę usłyszeć go na falach eteru. Czasami wygląda też z telewizora, a bardziej wtajemnic... >>>

ANNA CIEPLAK: Nie demonizujmy gimbazy
Pisze tylko wtedy, gdy ma coś do opowiedzenia. Na co dzień jest społeczniczką zaangażowaną w aktywizację lokalnej wsp... >>>
komentarze: 1
po imprezie
Ostatnio dodane | Ostatnio skomentowane
Colin Stetson
19.12.2016
Julia Marcell
21.11.2016
Katowice Tattoo Konwent
30.09.2016
Tauron Nowa Muzyka 2016
2.09.2016
Off Festival 2016
8.08.2016
Podziel się z resztą świata swoimi uwagami, zdjęciami, filmami po imprezach.
o nas | kontakt | reklama | magazyn | zgłoś błąd na stronie | © Ultramaryna 2001-2017, wszystkie prawa zastrzeżone