Ta strona używa plików cookies.
Polityka Prywatności    Jak wyłączyć cookies?
AKCEPTUJĘ
piątek 16.04.21

START
LOKALE
FORUM
BLOGI
zgłoś imprezę   
  ultramaryna.pl  web 
ORKIESTRA LEOPOLDA: Robi nam pa-para-ra!



Niby nic, a tak to się zaczęło. Obmyślając album „Wybiegły!” Asi Mina, czyli Joanna Bronisławska postanowiła wykorzystać siłę orkiestry dętej. W tym celu poprosiła o pomoc swojego wujka – Leopolda Perka, który w katowickim Liceum Muzycznym (dawnej szkole artystki) prowadził zespół złożony z uczniów klas instrumentów dętych i perkusji. W efekcie pracę nad krążkiem wsparła czterdziestka młodych muzyków i, jak się później okazało, był to początek zapierającej dech w piersiach przygody.

Mają po kilkanaście lat i uczęszczają do Państwowej Ogólnokształcącej Szkoły Muzycznej im. Karola Szymanowskiego II stopnia w Katowicach. Wyrwani z murów szkolnych u boku Asi Miny mieli okazję pracować nad albumem w studiu, a następnie zagrać podczas inauguracji krajowego programu kulturalnego Polskiej Prezydencji w Warszawie oraz na Off Festivalu. Kolejnym celem jest występ towarzyszący promocji płyty „Wybiegły!” na tegorocznym festiwalu Ars Cameralis.

„Każdy chciałby grać dla ludzi, a Orkiestra Leopolda jest dla nas oknem na świat. Odskocznią od klasycznej rzeczywistości” – unisono podkreśla reprezentacja dzieciaków-dęciaków: Zuzia (lat 16, saksofon), Krzysiek (lat 18, tuba), Marcin (lat 18, klarnet), Mateusz (lat 18, klarnet) i Łukasz (lat 17, waltornia). O sobie mówią: „jesteśmy ogromną masą, która wydaje z siebie bardzo dużo dźwięków, czasami może niepotrzebnie. Trudno jest nas okiełznać”. Pewnie właśnie dlatego rozmowa z nimi stanowi zwariowaną polifoniczną frajdę.

Ogarnięciem żywiołu kryjącego się pod nazwą Orkiestra Leopolda obecnie zajmuje się Piotr Steczek, skrzypek orkiestry kameralnej Aukso, debiutujący w roli dyrygenta. Kontynuuje on dzieło profesora Leopolda Perka, który prowadził orkiestrę na początku, był jej sercem, duszą i głową. Zawsze otwarty na propozycje, nie zamykał młodych muzyków w szufladce klasyki, zachęcał do samodzielnych poszukiwań. W kwietniu tego roku nieuleczalna choroba zabrała ze sobą profesora. Jednak orkiestra gra dalej, wciąż pod jego opieką, co do tego nikt nie ma wątpliwości. „W tej muzyce jest cząstka profesora Perka, która będzie nam towarzyszyć zawsze i nie zniknie. Tak jak ta muzyka” – mówi Zuzia.



Orkiestra Leopolda stanowi wyzwanie nie tylko z technicznego punktu widzenia. Kluczowe jest uwrażliwienie muzyków na wszelkiego rodzaju dźwięki, także te niezapisane w partyturach. Projekt daje im szansę na znalezienie własnych rozwiązań. Np. w trakcie nagrywania materiału zupełnie spontanicznie powstały partie zagrane przez chłopaków na butelkach, które zostały później wykorzystane na płycie. To wszystko bardzo otwiera na świat, zaczyna się na własną rękę poszukiwać tego, co w duszy gra. Członkowie Orkiestry Leopolda poza obowiązkami szkolnymi i koncertami z Asi Miną udzielają się w różnych projektach. Szczególnie popularne są gościnne występy z górniczymi i strażackimi orkiestrami dętymi oraz wspieranie zespołów regionalnych. Dla własnej przyjemności próbują samemu interpretować wszystko, co tylko wpadnie im w ucho, np. właśnie usłyszaną piosenkę Florence And The Machine. Wszyscy zgodnie podziwiają austriacki band Mnozil Brass, jego lekkość w przepływaniu między gatunkami. Mimo ogromnego nakładu czasu i pracy, jaki poświęcają próbom, wszyscy zarzekają się, że czasem udaje im się znaleźć wolną chwilę na randkę.

O czym marzą? Większość chciałaby w przyszłości grać w profesjonalnej orkiestrze, bardzo pociągające są też autorskie projekty. Mimo młodego wieku wszyscy wiążą swoją przyszłość z muzyką. Dla Zuzi jest to sposób wyrażania siebie, jak mówi: „muzyka jest takim przekaźnikiem, tłumaczem między moim światem a światem tych ludzi, którzy będą mnie kiedyś słuchać. Muzyka jest jak członek mojej rodziny, towarzyszy mi w każdej najtrudniejszej i najłatwiejszej życiowej decyzji. Chcę, żeby ludzie widzieli obraz, jaki pragnę im przekazać grając”. A Krzysiek dodaje: „niektórzy się śmieją, że tuba to tylko zwykłe umpa umpa umpa, ale tak naprawdę to jest podstawa. Bez niej cała orkiestra się wyłoży, bo na niej opiera się cały time i feeling. Wiem, że jestem tyle wart, co zagram”.

tekst: Marta Nendza | zdjęcia: Ola Ostaszewska-Smit
ultramaryna, wrzesień 2011





>>> przeczytaj wywiad z Asi Miną z wrześniowego ultra_tematu









KOMENTARZE:

2011-11-24 18:28
I could watch Schindler's List and still be happy after rdeaing this.
wQjRmXfUxcrZ

2011-09-07 09:44
Ciężki styl.Mało profesjonalny język. Żle się czyta. Człowiek nie płynie wraz z tekstem, unosząc się na jego fali, tylko męczy sie, by dotrzeć do końca.
maja


SKOMENTUJ:
imię/nick:
e-mail (opcjonalnie):
wypowiedz się:
wpisz poniżej dzień tygodnia zaczynający się na literę s:
teksty
RAHIM: Zapalić w ludziach iskrę do walki o siebie
17 listopada w księgarniach pojawi się biografia Rahima „Ludzie z tylnego siedzenia”. Był to dla nas w... >>>

VELVETEVE: Kobieta orkiestra z własnym muzycznym show
Eva ma na nazwisko Aksamit oraz adekwatną do tego barwę głosu. Choć muzyczną fascynację obudziła w niej Whitney Ho... >>>

KULTURA W CZASACH PANDEMII: Czy będziesz wiedział, co przeżyłeś?
Tytułowe pytanie pochodzi z wydanego blisko ćwierć wieku temu zbioru esejów Marii Janion. To ona w latach 90. bard... >>>

IGGY NOT POP: Znam swoje miejsce w szeregu
Wychował się w Katowicach, ale obecnie mieszka w Nowej Hucie. Jest raperem, autorem tekstów i gościem, któryR... >>>

CITY BREAK: Lipsk
Buntgarnwerke nad Białą Elsterą, zdjęcie: Harald Goebl Za sprawą niedawnego półfinału Ligi Mistrzów, do które... >>>
po imprezie
Ostatnio dodane | Ostatnio skomentowane
Upper Festival 2019
5.09.2019
Fest Festival 2019
26.08.2019
Off Festival 2019
9.08.2019
Festiwal Tauron Nowa Muzyka 2019
27.06.2019
Off Festival 2018
10.08.2018
Podziel się z resztą świata swoimi uwagami, zdjęciami, filmami po imprezach.
o nas | kontakt | reklama | magazyn | zgłoś błąd na stronie | © Ultramaryna 2001-2021, wszystkie prawa zastrzeżone