Serwis Ultramaryna używa plików cookies. Odwiedzając nasze strony akceptujesz otrzymywanie cookies (ciasteczek). Warunki dostępu do plików cookies możesz określić w swojej przeglądarce.

ZAMKNIJ

Ultramaryna | WOJCIECH BŁACH: Wodzirej z „Brygady szlifierza Karhana”
niedziela 23.09.18

START
LOKALE
FORUM
BLOGI
zgłoś imprezę   
  ultramaryna.pl  web 
WOJCIECH BŁACH: Wodzirej z „Brygady szlifierza Karhana”



Najciekawszym elementem tegorocznej edycji LOT-u będzie oparty na motywach kultowego filmu Feliksa Falka „Wodzirej”. Tytułowy bohater Jerzego Stuhra, Lutek Danielak, aby spełnić życiowe marzenie o poprowadzeniu wielkiego balu dla peerelowskiej socjety nie przebierał w środkach – pisał donosy, wikłał się w drobne intrygi, podłożył nogę najbliższemu przyjacielowi. Ba, posunął się do prostytucji i stręczycielstwa.

Twórcy spektaklu zadali pytanie z pozoru niewinne: co tam dzisiaj u Lutka? Gdzie pracują współcześni Lutkowie? Jakie mają poglądy, gdy się ich wreszcie zmusi, żeby jakieś mieli? O jakich balach dziś marzą i jakie świństwa są gotowi wykręcić, byle tylko wedrzeć się na upragnioną estradę?

Tak powstała opowieść o zaczytanym w poradnikach marketingowych polskim everymanie, czyli przysłowiowym „młodym, wykształconym z wielkiego miasta” (wszak czterdziestka to wciąż jeszcze młodość, nieprawdaż?) udręczonym codzienną szarpaniną na szeregowym stanowisku w firmie eventowej. Tego „wodzireja 2011” brawurowo zagrał Wojciech Błach, znany z serialu „Szpilki na Giewoncie” oraz fenomenalnej roli Zachary (postaci wykreślonej z pierwszej polskiej realizacji legendarnego produkcyjniaka) w głośnej łódzkiej „Brygadzie szlifierza Karhana”.

Z nami rozmawia o punktach stycznych „Brygady…” i „Wodzireja”, o tym, jak się gra postać zrośniętą z głosem swojego profesora i dlaczego Lutek godo po śląsku.

Ultramaryna: Jak powstawała ta sztuka? Na ile gotowy był tekst, gdy zaczynały się próby?
Wojciech Błach:
Zaczęliśmy od czytania scenariusza w pierwszej wersji, a ona ma formę zbliżoną do opowiadania. Niektóre sceny są w niej tylko zaznaczone, a rozwijano je już na planie podczas improwizacji, więc my też umówiliśmy się, że będziemy improwizować i zobaczymy, do czego nas to doprowadzi – mamy temat, partnera i zobaczymy, co z tego wyjdzie.

Jeszcze na pierwszej próbie doszliśmy do wniosku, że nie ma sensu robić „Wodzireja” jeden do jeden. Zamiast tego skupiliśmy się na temacie, jakim jest koleś, który chce poprowadzić wielka imprezę i czym dzisiaj może być „wielki bal”? Wymyśliliśmy, że na pewno czymś takim będzie otwarcie Stadionu Narodowego. Kto poprowadzi inaugurację Euro? Wiadomo, że zawsze są „ulubieńcy dam”, ale w ich cieniu pewnie jakiś człowiek od imprezy do imprezy rzetelnie wykonuje swoją robotę, nie mając na coś takiego szans. Nagle znajomi go pytają, dlaczego właściwie nie spróbuje. I na ten grunt pada ziarno zasiane przez książki typu zmień-siebie-w-weekend.

Poza tym ekipa pracująca przy tym spektaklu zna się od lat i naraz wyszło, że prawie wszyscy z niej dziesięć lat temu, podczas studiów prowadziliśmy tego typu imprezy – każdy weekend, każde Andrzejki i każde wakacje jeździliśmy gdzieś z zespołem muzycznym. Dlatego postanowiliśmy, że najlepiej będzie, jeśli zaczniemy grzebać w swoich doświadczeniach.

I dlatego Lutek rozmawia z bratem po śląsku? Kiedyś przyszedł mój brat, więc zaczęliśmy rozmawiać ze śląskim akcentem i tak pojawił się pomysł, żeby wykorzystać to w spektaklu.

Wybornie nawiązujesz do postaci granej przez Jerzego Stuhra w filmie Falka. Czułeś opór, naginając się do jego stylu? Oglądałeś film dziesięć tysięcy razy, aby nabrać odpowiednich nawyków? Przeciwnie. Ta postać to swego rodzaju ikona. Jak „Dziady” Dejmka. Od razu przyjąłem, że (znów po śląsku) nie będę się kopać z koniem. Ta rola to tak mocno rozpoznawalny symbol, że czegokolwiek bym nie zrobił, ludzie i tak będą porównywać. Nawet podświadomie. Poza tym Jerzy Stuhr jest wpisany w tekst tej sztuki, bo był jego współtwórcą. Składnię i melodię jego języka słychać w dialogach tak wyraźnie, że grając z tą składnią, siłą rzeczy „gramy Stuhrem”. W żaden sposób nie staram się jakoś grać z rolą Jerzego Stuhra.

Oglądając „Wodzireja” od razu pomyślałam o nieodżałowanej „Brygadzie szlifierza Karhana”, która też stała się symbolem i też dyskutowała z ciążącą nam pamięcią po PRL-u. Zresztą tamten spektakl chyba wyrastał z podobnego ducha. Tak, bo w „Wodzireju” też powołuje się do życia czas miniony, ale bardziej „odmrażając” go niż wspominając. Stąd ta pierwsza scena „Wodzireja” – gdzieś za folią majaczą cienie, słychać jakąś piosenkę i naraz uruchamia się przedstawienie. Ale potem ten spektakl zyskał własny język. W „Wodzireju” nie gramy „do ludzi”, jak w „Brygadzie…”. Z drugiej strony wszyscy się przyjaźnimy i dlatego tak wiele czerpiemy ze swoich wspomnień – z Magdą Boczarską znamy się od lat i kiedy mówię jej w scenie: „Ćwicz, jak chcesz być modelką”, to słychać echo tego, co mówiliśmy sobie na studiach. To jest naprawdę wyjątkowy zespół, w którym stale się rozwijamy.

tekst: Pola Sobaś-Mikołajczyk | na zdjęciu: Wojciech Błach w „Wodzireju”, arch. Teatru Imka
ultramaryna, lipiec/ sierpień 2011



PS. Redagując wywiad, przejrzałam stare recenzje „Brygady…”, a tam jak wół: „Brzyk świetnie prowadzi w tej sekwencji Wojciecha Błacha, który rewanżuje się reżyserowi znakomitą rolą wodzireja” (Michał Lenarciński). Wcale nie tak trudno być prorokiem…



„Wodzirej” będzie prezentowany 16.07 o godz. 21.00 w ramach 13. Letniego Ogrodu Teatralnego








KOMENTARZE:

2011-08-22 12:01
dzięki, poprawione
red.

2011-08-19 09:57
Magdalena Boczarska a nie jak w artykule Moczarska
gość


SKOMENTUJ:
imię/nick:
e-mail (opcjonalnie):
wypowiedz się:
wpisz poniżej jakie miasto jest stolicą Polski:
teksty
DZIELNICA BRZMI DOBRZE: Katowickie dzielnice brzmią bardzo dobrze
Tytuł Miasta Muzyki UNESCO zobowiązuje! Na szczęście w Katowicach dobrych dźwięków nie brakuje. Wystarczy tylko umieć je... >>>

PIOTR SCHMIDT: Chciałem sobie sprawić prezent
Zaczynał jako student Akademii Muzycznej w Katowicach. Teraz jest stypendystą University of Louisville w Kentucky (U... >>>
komentarze: 5

ØRGANEK I PRZYJACIELE: Bardzo długie rozmowy
Tomasz Organek – jeden z najbardziej charyzmatycznych polskich muzyków rockowych – został poproszony o p... >>>

JUSTYNA ŚWIĘS: Małe rytuały
Justyna Święs pięć lat temu stawiała swoje pierwsze kroki na scenie muzycznej. Nieśmiała dziewczyna o niesamowitym g... >>>

KUBA WIĘCEK: Jazz spoza szuflady
Zdobywca Fryderyka za jazzowy debiut 2017 roku oraz Mateusza Trójki, student prestiżowego Rhythmic Music Conservator... >>>

ŚLĄSKA FILMÓWKA: Katowicka Nowa Fala
Laurki mają to do siebie, że ociekają słodyczą i trudno w nie uwierzyć. Na szczęście z okazji 40. rocznicy istnien... >>>

SONBIRD: Śpiewamy w języku, w którym śnimy
Dawid, Kamil, Maciek, Tomasz – znają się jakby od zawsze, choć grają ze sobą dopiero trzy lata; koncertują n... >>>

RAFAŁ MILACH: Wątpię w fotografię
Zaczynał na Śląsku, teraz fotografuje od Islandii do Azerbejdżanu, wykłada w Czechach i wystawia od Berlina po Japon... >>>

JADWIGA JANOWSKA: Sztuka snapshotów
Dziś każdy jest fotografem. Wystarczy mieć konto na Instagramie, by tak o sobie myśleć. Nie każdy jednak potrafi... >>>
komentarze: 1
po imprezie
Ostatnio dodane | Ostatnio skomentowane
Off Festival 2018
10.08.2018
Festiwal Tauron Nowa Muzyka 2018
2.07.2018
Off Festival 2017
8.08.2017
Festiwal Tauron Nowa Muzyka 2017
7.07.2017
Gorillaz
20.06.2017
Podziel się z resztą świata swoimi uwagami, zdjęciami, filmami po imprezach.
o nas | kontakt | reklama | magazyn | zgłoś błąd na stronie | © Ultramaryna 2001-2018, wszystkie prawa zastrzeżone