Ta strona używa plików cookies.
Polityka Prywatności    Jak wyłączyć cookies?
AKCEPTUJĘ
piątek 20.09.19

START
LOKALE
FORUM
BLOGI
zgłoś imprezę   
  ultramaryna.pl  web 
WOJCIECH BŁACH: Wodzirej z „Brygady szlifierza Karhana”



Najciekawszym elementem tegorocznej edycji LOT-u będzie oparty na motywach kultowego filmu Feliksa Falka „Wodzirej”. Tytułowy bohater Jerzego Stuhra, Lutek Danielak, aby spełnić życiowe marzenie o poprowadzeniu wielkiego balu dla peerelowskiej socjety nie przebierał w środkach – pisał donosy, wikłał się w drobne intrygi, podłożył nogę najbliższemu przyjacielowi. Ba, posunął się do prostytucji i stręczycielstwa.

Twórcy spektaklu zadali pytanie z pozoru niewinne: co tam dzisiaj u Lutka? Gdzie pracują współcześni Lutkowie? Jakie mają poglądy, gdy się ich wreszcie zmusi, żeby jakieś mieli? O jakich balach dziś marzą i jakie świństwa są gotowi wykręcić, byle tylko wedrzeć się na upragnioną estradę?

Tak powstała opowieść o zaczytanym w poradnikach marketingowych polskim everymanie, czyli przysłowiowym „młodym, wykształconym z wielkiego miasta” (wszak czterdziestka to wciąż jeszcze młodość, nieprawdaż?) udręczonym codzienną szarpaniną na szeregowym stanowisku w firmie eventowej. Tego „wodzireja 2011” brawurowo zagrał Wojciech Błach, znany z serialu „Szpilki na Giewoncie” oraz fenomenalnej roli Zachary (postaci wykreślonej z pierwszej polskiej realizacji legendarnego produkcyjniaka) w głośnej łódzkiej „Brygadzie szlifierza Karhana”.

Z nami rozmawia o punktach stycznych „Brygady…” i „Wodzireja”, o tym, jak się gra postać zrośniętą z głosem swojego profesora i dlaczego Lutek godo po śląsku.

Ultramaryna: Jak powstawała ta sztuka? Na ile gotowy był tekst, gdy zaczynały się próby?
Wojciech Błach:
Zaczęliśmy od czytania scenariusza w pierwszej wersji, a ona ma formę zbliżoną do opowiadania. Niektóre sceny są w niej tylko zaznaczone, a rozwijano je już na planie podczas improwizacji, więc my też umówiliśmy się, że będziemy improwizować i zobaczymy, do czego nas to doprowadzi – mamy temat, partnera i zobaczymy, co z tego wyjdzie.

Jeszcze na pierwszej próbie doszliśmy do wniosku, że nie ma sensu robić „Wodzireja” jeden do jeden. Zamiast tego skupiliśmy się na temacie, jakim jest koleś, który chce poprowadzić wielka imprezę i czym dzisiaj może być „wielki bal”? Wymyśliliśmy, że na pewno czymś takim będzie otwarcie Stadionu Narodowego. Kto poprowadzi inaugurację Euro? Wiadomo, że zawsze są „ulubieńcy dam”, ale w ich cieniu pewnie jakiś człowiek od imprezy do imprezy rzetelnie wykonuje swoją robotę, nie mając na coś takiego szans. Nagle znajomi go pytają, dlaczego właściwie nie spróbuje. I na ten grunt pada ziarno zasiane przez książki typu zmień-siebie-w-weekend.

Poza tym ekipa pracująca przy tym spektaklu zna się od lat i naraz wyszło, że prawie wszyscy z niej dziesięć lat temu, podczas studiów prowadziliśmy tego typu imprezy – każdy weekend, każde Andrzejki i każde wakacje jeździliśmy gdzieś z zespołem muzycznym. Dlatego postanowiliśmy, że najlepiej będzie, jeśli zaczniemy grzebać w swoich doświadczeniach.

I dlatego Lutek rozmawia z bratem po śląsku? Kiedyś przyszedł mój brat, więc zaczęliśmy rozmawiać ze śląskim akcentem i tak pojawił się pomysł, żeby wykorzystać to w spektaklu.

Wybornie nawiązujesz do postaci granej przez Jerzego Stuhra w filmie Falka. Czułeś opór, naginając się do jego stylu? Oglądałeś film dziesięć tysięcy razy, aby nabrać odpowiednich nawyków? Przeciwnie. Ta postać to swego rodzaju ikona. Jak „Dziady” Dejmka. Od razu przyjąłem, że (znów po śląsku) nie będę się kopać z koniem. Ta rola to tak mocno rozpoznawalny symbol, że czegokolwiek bym nie zrobił, ludzie i tak będą porównywać. Nawet podświadomie. Poza tym Jerzy Stuhr jest wpisany w tekst tej sztuki, bo był jego współtwórcą. Składnię i melodię jego języka słychać w dialogach tak wyraźnie, że grając z tą składnią, siłą rzeczy „gramy Stuhrem”. W żaden sposób nie staram się jakoś grać z rolą Jerzego Stuhra.

Oglądając „Wodzireja” od razu pomyślałam o nieodżałowanej „Brygadzie szlifierza Karhana”, która też stała się symbolem i też dyskutowała z ciążącą nam pamięcią po PRL-u. Zresztą tamten spektakl chyba wyrastał z podobnego ducha. Tak, bo w „Wodzireju” też powołuje się do życia czas miniony, ale bardziej „odmrażając” go niż wspominając. Stąd ta pierwsza scena „Wodzireja” – gdzieś za folią majaczą cienie, słychać jakąś piosenkę i naraz uruchamia się przedstawienie. Ale potem ten spektakl zyskał własny język. W „Wodzireju” nie gramy „do ludzi”, jak w „Brygadzie…”. Z drugiej strony wszyscy się przyjaźnimy i dlatego tak wiele czerpiemy ze swoich wspomnień – z Magdą Boczarską znamy się od lat i kiedy mówię jej w scenie: „Ćwicz, jak chcesz być modelką”, to słychać echo tego, co mówiliśmy sobie na studiach. To jest naprawdę wyjątkowy zespół, w którym stale się rozwijamy.

tekst: Pola Sobaś-Mikołajczyk | na zdjęciu: Wojciech Błach w „Wodzireju”, arch. Teatru Imka
ultramaryna, lipiec/ sierpień 2011



PS. Redagując wywiad, przejrzałam stare recenzje „Brygady…”, a tam jak wół: „Brzyk świetnie prowadzi w tej sekwencji Wojciecha Błacha, który rewanżuje się reżyserowi znakomitą rolą wodzireja” (Michał Lenarciński). Wcale nie tak trudno być prorokiem…



„Wodzirej” będzie prezentowany 16.07 o godz. 21.00 w ramach 13. Letniego Ogrodu Teatralnego








KOMENTARZE:

2011-08-22 12:01
dzięki, poprawione
red.

2011-08-19 09:57
Magdalena Boczarska a nie jak w artykule Moczarska
gość


SKOMENTUJ:
imię/nick:
e-mail (opcjonalnie):
wypowiedz się:
wpisz poniżej dzień tygodnia zaczynający się na literę s:
teksty
JERZY JAN POŁOŃSKI: Nie pytaj mnie o cyrk
Obejmujący we wrześniu scenę Teatru Miejskiego w Gliwicach Jerzy Jan Połoński znany jest z tego, że nieignorującym... >>>

BARBARA RUPIK: Malarstwo zaklęte w filmie
Spośród ok. 2 tys. zgłoszeń prezentujących dorobek 366 szkół filmowych z całego świata do tegorocznego konkursu... >>>

ŚLĄSCY FREEGANIE: Nie konsumują życia. Żyją je.
Ile jedzenia wyrzucamy? Ile niepotrzebnych rzeczy kupujemy? Najpierw cyfry, które przemawiają do wyobraźni: wyprod... >>>
komentarze: 1

ANIA SUNDSTROM: Niepoważne instrumenty, poważne tematy
Ania Sundstrom w rodzinnym Bytomiu pojawia się rzadko, bo czas dzieli między muzykologiczne konferencje na całym świ... >>>

PAWEŁ KULCZYŃSKI: Rozmowa przy pierwszej kawie
Lautbild, Tropajn, Wilhelm Bras – nazwy kojarzące się z ciągłym poszukiwaniem nowych środków muzycznego wyrazu... >>>

KATARZYNA WITERSCHEIM: Śląsk na różowo
Trudno się nie zdziwić, gdy jedną z najciekawszych opowieści o historii Górnego Śląska, doskonale obrazującą tygiel... >>>
po imprezie
Ostatnio dodane | Ostatnio skomentowane
Upper Festival 2019
5.09.2019
Fest Festival 2019
26.08.2019
Off Festival 2019
9.08.2019
Festiwal Tauron Nowa Muzyka 2019
27.06.2019
Off Festival 2018
10.08.2018
Podziel się z resztą świata swoimi uwagami, zdjęciami, filmami po imprezach.
o nas | kontakt | reklama | magazyn | zgłoś błąd na stronie | © Ultramaryna 2001-2019, wszystkie prawa zastrzeżone