Serwis Ultramaryna używa plików cookies. Odwiedzając nasze strony akceptujesz otrzymywanie cookies (ciasteczek). Warunki dostępu do plików cookies możesz określić w swojej przeglądarce.

ZAMKNIJ

Ultramaryna | QUASHIQ MUKHERJEE: Qino według Q
sobota 23.06.18

START
LOKALE
FORUM
BLOGI
zgłoś imprezę   
  ultramaryna.pl  web 
QUASHIQ MUKHERJEE: Qino według Q

Naprawdę nazywa się Quashiq Mukherjee, ale dla ułatwienia sobie życia znajomi i nieznajomi nazywają go Q. Bollywood mógłby dla niego nie istnieć, bo od wystawnej ornamentyki woli formy ascetyczne, a do Katowic (na MFF Ars Independent) wybiera się z odległej o 6642 kilometry Kalkuty, by pokazać swój najnowszy film „Gandu”, dzięki któremu może stać się wkrótce indyjskim Quentinem Tarantino.

Ultramaryna: Indie kojarzą mi się z pięknymi, intensywnymi kolorami. Dlaczego postanowiłeś nakręcić czarno-biały film?
Q:
Rzeczywiście, kolory w Indiach wydają się być bardziej intensywne niż w innych krajach. Przez lata skupiano się na tym, zapominając o prawdziwej naturze i problemach tego kraju. Pozbycie się ich było dla mnie jedynym sposobem, aby móc opowiedzieć zupełnie inny rodzaj historii. Poza tym chciałem zrobić film, który byłby pewnego rodzaju protestem, powrotem do korzeni w sposobie produkcji i realizacji. Co prawda użyłem cyfrowej technologii, jednak brak koloru dodał filmowi ponadczasowy wygląd.

Czy to prawda, że w Indiach „Gandu” jest filmem zakazanym? Będzie ciężko znaleźć dystrybutora filmu z powodu rozbieranych scen, dosadnego języka i socjo-religijnych odniesień, ale chciałbym wierzyć, że nie jest to niemożliwe. Czasy w Indiach zmieniają się bardzo szybko i świętość, z jaką traktowano niektóre rzeczy, nie jest już tak nienaruszalna jak dawniej. Zmagamy się z moralnością, ale nasza pluralistyczna natura pozwala nam na rozwijanie szarej strefy, której inne kultury nie posiadają. Tutaj ludzie domagają się zobaczenia „Gandu” i jestem przekonany, że w przyszłości dzieciaki będą mogły oglądać takie filmy, na jakie będą miały ochotę.

Kiedy postanowiłeś zostać reżyserem i jak udało ci się namówić swoją dziewczynę do spróbowania aktorstwa? Decyzja o zostaniu pełnoetatowym reżyserem zbiegła się przypadkiem z początkiem naszego związku. Ona jest moją muzą od pierwszego dnia. Poprzednia produkcja „Love In India” była więcej niż filmem, była częścią naszego wspólnego życia. Moim zdaniem Rii jest dziś najodważniejszą aktorką w Indiach. Ostatnio wystąpiła w filmie „Cosmic Sex” udowadniając, że nie ma żadnych zahamowań w doborze ról. Nie musiałem jej do tego przekonywać. Była bardziej niż chętna.

Najbardziej znanym indyjskim reżyserem na świecie jest Satyajit Ray. Inspirujesz się nim w jakiś sposób czy wolisz europejskie kino? W Kalkucie Satyajit Ray to ikona. Dorastałem wokół niej. On był nie tylko najważniejszym reżyserem filmowym w Indiach, ale również pisarzem i tak się składa, że wolę jego krótkie opowiadania od tego, co kręcił. Chętniej oglądam filmy Ritwika Ghataka, może dlatego, że był o wiele bardziej buntowniczy, ale to dzięki europejskiemu kinu zostałem reżyserem. Bardzo lubię „Tańcząc w ciemnościach” Larsa von Triera, filmy Mike’a Figgisa, Michaela Haneke i Gaspara Noe. Potem odkryłem azjatyckie kino: „Ichi The Killer” Takeshi Miike, „Wyspę” i „Bad Guy’a” Kim Ki Duka czy filmy Wong Kar Waia.

A mógłbyś wymienić jakiegoś polskiego twórcę? Oczywiście Krzysztof Kieślowski. Od niego uczyłem się filmowego rzemiosła, oglądając i analizując „Trzy kolory”.

Spotkałem się z określeniem, że „Gandu” to rap musical. Jesteś fanem takiej muzyki? Lubię rap, ale nie hip-hop. Interesuje mnie protest rap i dubstep. Wydaje mi się, że siła słów w połączeniu z beatami może wyzwolić zupełnie nowy poziom energii, który przenika do podświadomości. Kręcąc swój ostatni film chciałem poeksperymentować z rapem. Pochodzę z kultury, która celebruje i czci melodie, więc było to dla mnie spore wyzwanie. W „Gandu” gram rapera, którego słowa stanowią podstawę filmu.

Wykorzystałeś w nim muzykę zespołu Five Little Indians. Skąd taki wybór? Five Little Indians to moi przyjaciele. Niestety zespół rozpadł się po nagraniu ścieżki dźwiękowej. Uwielbiałem ich brzmienie i chciałem z nimi pracować od momentu, gdy nakręciłem dokument o tej muzyce dla szkoły filmowej w Kalkucie. Wspólnie zaczęliśmy pogrywać sobie i wyszło z tego wybuchowe połączenie punk rocka i break beatu, które idealnie nadawało się do filmu.

Jak zachęciłbyś do zobaczenia „Gandu” przeciętnego polskiego widza, któremu kino w Indiach kojarzy się jedynie z Bollywood? Wydaje mi się, że „Gandu” to nowy początek w indyjskim kinie. Wszystko, co było do tej pory, to już tylko historia. Jeśli ktoś chce poczuć ducha nowych Indii, powinien koniecznie zobaczyć ten film!

tekst: Roman Szczepanek
ultramaryna, czerwiec 2011






Spotkanie z Q + zapowiedź MFF Ars Independent:
7.06 wtorek, godz. 20.00 > Kino Kosmos
„Love in India”, reż. Q; Indie/ Niemcy /Finlandia 2009. Bilety 8 zł i 6 zł. Goście specjalni pokazu - twórcy filmu: Q i Neel Adhihari.

Projekcje „Gandu” w ramach MFF Ars Independent:
16.06 czwartek, godz. 22.00 + 17.06 piątek, godz. 16.00 > Kino Kosmos

Koncert: The Gandu Circus
17.06 piątek, godz. 19.00 > Rondo Sztuki


Zobacz:
>>> program Festiwalu Ars Independent

Zobacz też:
>>> wywiad z Bélą Tarrem
>>> zapowiedź retrospektywy Jafara Panahi
>>> zapowiedź kilOffa

Przejdź na >>> stronę MFF Ars Independent








KOMENTARZE:

nie ma jeszcze żadnych wypowiedzi....


SKOMENTUJ:
imię/nick:
e-mail (opcjonalnie):
wypowiedz się:
wpisz poniżej jakie miasto jest stolicą Polski:
teksty
ŚLĄSKA FILMÓWKA: Katowicka Nowa Fala
Laurki mają to do siebie, że ociekają słodyczą i trudno w nie uwierzyć. Na szczęście z okazji 40. rocznicy istnien... >>>

SONBIRD: Śpiewamy w języku, w którym śnimy
Dawid, Kamil, Maciek, Tomasz – znają się jakby od zawsze, choć grają ze sobą dopiero trzy lata; koncertują n... >>>

SEÑOR COCONUT: Najlepszy bal na świecie
Atom TM, Atom Heart, Geeez’n’Gosh, Flanger, Señor Coconut – dziesiątki pseudonimów, kilka gru... >>>

RAFAŁ MILACH: Wątpię w fotografię
Zaczynał na Śląsku, teraz fotografuje od Islandii do Azerbejdżanu, wykłada w Czechach i wystawia od Berlina po Japon... >>>

JADWIGA JANOWSKA: Sztuka snapshotów
Dziś każdy jest fotografem. Wystarczy mieć konto na Instagramie, by tak o sobie myśleć. Nie każdy jednak potrafi... >>>
komentarze: 1

MIROSŁAW NEINERT: Poza bufetem
Aktor, reżyser. Kiedyś namiętnie palił fajkę, dziś od czasu do czasu zapala kubańskie cygaro. Z wyboru, duszy i se... >>>
po imprezie
Ostatnio dodane | Ostatnio skomentowane
Off Festival 2017
8.08.2017
Festiwal Tauron Nowa Muzyka 2017
7.07.2017
Gorillaz
20.06.2017
Colin Stetson
19.12.2016
Julia Marcell
21.11.2016
Podziel się z resztą świata swoimi uwagami, zdjęciami, filmami po imprezach.
o nas | kontakt | reklama | magazyn | zgłoś błąd na stronie | © Ultramaryna 2001-2018, wszystkie prawa zastrzeżone