Ta strona używa plików cookies.
Polityka Prywatności    Jak wyłączyć cookies?
AKCEPTUJĘ
piątek 20.09.19

START
LOKALE
FORUM
BLOGI
zgłoś imprezę   
  ultramaryna.pl  web 
MICHAŁ GAYER: Pod włos



Niezrównany rocznik ’84, absolwent katowickiej ASP, obecnie asystent w pracowni malarstwa. Dyplom obronił w 2009 roku. Ważne wystawy: „Mango” i „Dishonest Trick” – Kronika w Bytomiu, „Przypadkowe przyjemności” – BWA Katowice, „Zepsute kody” – Galeria Program w Warszawie, „Poza Ziemią” – Fundacja Bęc Zmiana w Warszawie, międzynarodowe targi sztuki w Wiedniu i w Berlinie. Współtworzył enigmatyczną grupę artystyczną Ośmiornica, opartą o model włoskiej lub rosyjskiej struktury mafijnej. Mieszka i tworzy w Katowicach. Na pytania odpowiada z rozbrajającą szczerością.

Ultramaryna: Można o tobie powiedzieć: artysta wszechstronny. Czy jest coś, czego nie próbowałeś?
Michał Gayer:
Niektórych rzeczy jeszcze nie robiłem, np. filmu w pełnym znaczeniu tego słowa. Takiego ze scenariuszem i wykorzystaniem pełnego spectrum sprzętu. Wszystko, co robię, raczej nie wymaga specjalnych nakładów. Dlatego jeśli mówimy, że jestem wszechstronny, to albo robię wiele rzeczy, albo tak naprawdę niczego nie robię do końca.

Czyli realizujesz swoją wizję korzystając z tego, co akurat masz pod ręką? Dokładnie tak. Kiedy mam potrzebę zrealizowania na nowo pewnych istniejących obiektów, zreplikowania czegoś, to wykonuję pracę, która niekoniecznie jest związana z zawodem artysty. Jeśli chcę zrobić meble, to staję się stolarzem.

I wszystko robisz sam? Nie zrobiłem sam pracy, która polegała na programowaniu układów scalonych.

O czym są twoje prace? Mogą to być rzeczy, które w negatywny sposób mnie interesują. Staram sobie jakoś z nimi poradzić, wytłumaczyć je. Jestem zmuszony, bo nie mogę przestać o nich myśleć. Ostatnio zainteresowało mnie zjawisko biedy. Na poziomie materialnym. Specyfika naszego kraju, której się nie da zaprzeczyć – wszelkiego rodzaju polskie samoróbki budowlane, rozwiązania zastępcze, podróbki czy piractwo. Dopiero niedawno odkryłem, że stąd być może bierze się też charakter moich prac. To, jak wyglądają, materiały, których używam są bardzo proste (drewno, szpachlówka, tektura), ale też tematyka.

Tak jak praca prezentowana na zdjęciu? Aluminiowe puszki z napojami w środku. Kupione w sklepie i wypolerowane ręcznie. Kilka złotych i jakieś dwie godziny polerowania. Rozmyślałem o lustrzanych pracach Koonsa, kształtach nadmuchiwanych zabawek, które tak bardzo go zajmowały, o polskich odpowiednikach tych zabawek i o miejskich zbieraczach aluminium.

Twoja ostatnia wystawa jest inspirowana książką pioniera astronautyki Konstantego Ciołkowskiego. Dużo rozmyślasz o kosmosie? Temat jest bardzo ciekawy. Postanowiłem zilustrować książkę „Poza ziemią” rysunkami na podstawie zdjęć znajomej, wykonanych w moskiewskim Muzeum Podbojów Kosmicznych. Choć podbój kosmosu nigdy się ludzkości nie udał, od kilkudziesięciu lat jest w muzeum. Do myślenia daje też fakt, w jak bardzo spartańskich warunkach żyją ludzie, którzy lecą w kosmos. Hipernaukowcy i supertechnologie w warunkach ekstremalnie minimalistycznych. Widziałem kiedyś program popularnonaukowy, w którym astronauci kręcąc film jako tła używali najczystszej brudnej koszuli. Statek kosmiczny to jest taki garaż dla naukowców.

Twoje prace były prezentowane na zagranicznych targach sztuki, to chyba super? Przystopowałem trochę z targami sztuki. Uważam, że najpierw powinno się być pewnym tego, co się robi, a dopiero potem sprzedawać. Poza tym czasami mam ochotę pozmieniać coś w moich pracach. Nie jest to też taka satysfakcja, jaką daje wystawa, którą trzeba przemyśleć, przygotować, zamontować...

Co możesz powiedzieć o swojej niegdysiejszej przynależności do mafijnej struktury Ośmiornica? To było dziwne. Ośmiornica była grupą ludzi, która chyba potrzebowała motywacji do działań. Jej pozytywną stroną było wzajemne wsparcie i nakręcanie się na robienie sztuki, a negatywną – agresywny i rozkrzyczany promocyjny charakter.

Czy Ośmiornica powróci? Niektórzy utrzymują, że Ośmiornica nadal istnieje...



tekst: Marta Nendza | zdjęcie: A. Roik
ultramaryna, maj 2011








KOMENTARZE:

nie ma jeszcze żadnych wypowiedzi....


SKOMENTUJ:
imię/nick:
e-mail (opcjonalnie):
wypowiedz się:
wpisz poniżej dzień tygodnia zaczynający się na literę s:
teksty
JERZY JAN POŁOŃSKI: Nie pytaj mnie o cyrk
Obejmujący we wrześniu scenę Teatru Miejskiego w Gliwicach Jerzy Jan Połoński znany jest z tego, że nieignorującym... >>>

BARBARA RUPIK: Malarstwo zaklęte w filmie
Spośród ok. 2 tys. zgłoszeń prezentujących dorobek 366 szkół filmowych z całego świata do tegorocznego konkursu... >>>

ŚLĄSCY FREEGANIE: Nie konsumują życia. Żyją je.
Ile jedzenia wyrzucamy? Ile niepotrzebnych rzeczy kupujemy? Najpierw cyfry, które przemawiają do wyobraźni: wyprod... >>>
komentarze: 1

ANIA SUNDSTROM: Niepoważne instrumenty, poważne tematy
Ania Sundstrom w rodzinnym Bytomiu pojawia się rzadko, bo czas dzieli między muzykologiczne konferencje na całym świ... >>>

PAWEŁ KULCZYŃSKI: Rozmowa przy pierwszej kawie
Lautbild, Tropajn, Wilhelm Bras – nazwy kojarzące się z ciągłym poszukiwaniem nowych środków muzycznego wyrazu... >>>

KATARZYNA WITERSCHEIM: Śląsk na różowo
Trudno się nie zdziwić, gdy jedną z najciekawszych opowieści o historii Górnego Śląska, doskonale obrazującą tygiel... >>>
po imprezie
Ostatnio dodane | Ostatnio skomentowane
Upper Festival 2019
5.09.2019
Fest Festival 2019
26.08.2019
Off Festival 2019
9.08.2019
Festiwal Tauron Nowa Muzyka 2019
27.06.2019
Off Festival 2018
10.08.2018
Podziel się z resztą świata swoimi uwagami, zdjęciami, filmami po imprezach.
o nas | kontakt | reklama | magazyn | zgłoś błąd na stronie | © Ultramaryna 2001-2019, wszystkie prawa zastrzeżone