Serwis Ultramaryna używa plików cookies. Odwiedzając nasze strony akceptujesz otrzymywanie cookies (ciasteczek). Warunki dostępu do plików cookies możesz określić w swojej przeglądarce.

ZAMKNIJ

Ultramaryna | RASPAZJAN: Miejskie Spaztylki
wtorek 25.04.17

START
LOKALE
FORUM
BLOGI
zgłoś imprezę   
  ultramaryna.pl  web 
RASPAZJAN: Miejskie Spaztylki



Bajkowe postaci z jego prac wprowadzają na śląskie ulice nierzeczywisty element. Raspazjan, jeden z najbardziej oryginalnych i rozpoznawalnych street artowców ze Śląska, opowiada nam o pracy w przestrzeni publicznej.

Ultramaryna: Co cię tak pociąga w przestrzeni publicznej, że wkomponowujesz w nią swoje prace?
Raspazjan:
Malowanie na ulicy jest za każdym razem wielką przygodą. Nigdy nie jesteś w stanie przewidzieć, jakie emocje w ludziach wywoła twoja praca i jaka przez to nastąpi interakcja. To nie są przeintelektualizowane rozmowy przy winku jak na wernisażu, gdzie podział artysta-odbiorca jest oczywisty i niepodważalny. Na ulicy ludzie są bardziej odważni w wyrażaniu swoich opinii.

W ciągu godziny możesz porozmawiać o swojej pracy z profesorem filozofii, farmaceutką, chłopakami jadącymi na mecz, z wściekłą staruszką lub wstawionym budowlańcem. Możesz dostać kanapkę lub inny smakołyk, zostać zwyzywanym, pochwalonym, a nawet ucałowanym. Generalnie wszystko się może zdarzyć. Ulica to najlepsza galeria – bo dostępna dla każdego. Bez względu na wiek, wykształcenie, poglądy i orientację.

Od kiedy realizujesz prace na ulicy? Pod koniec podstawówki malowałem markerem ludziki na klatkach schodowych. Potem przyszła zajawka na literki i latem ‘97 roku namalowałem swoją pierwszą ścianę. Pamiętam, jak ściana wypijała farbę, jak zaciekał spray. Pamiętam, co wtedy czułem i jaka była pogoda. A nie mam nawet zdjęcia tamtej pracy. (:

Czy istnieje coś takiego jak „śląska scena streetartowa”? Moim marzeniem jest silna śląska scena, tak jak mówi się o śląskim bluesie, hip-hopie czy o reggae w Zagłębiu. Póki co, można powiedzieć, że kształtuje się dopiero polska scena streetartowa. Władze miast, instytucje kulturalne, media zaczynają spoglądać na nas przychylnym okiem, dzięki czemu mamy wreszcie warunki do rozwoju. Na Śląsku jest kilku artystów, którzy w ogólnopolskiej skali wypadają całkiem dobrze. Ale jest za wcześnie i za mało ludzi się tym zajmuje, żeby mówić o scenie.

Miałeś przygody z policją w trakcie realizacji swoich prac na ulicy? Czy masz sposób na uniknięcie konsekwencji? Najprostszym sposobem na uniknięcie konsekwencji jest załatwić sobie zezwolenie. Ewentualnie sprawiać pozory, że wszystko jest „na legalu”. Reakcje policji nie różnią się specjalnie od reakcji innych ludzi. Kiedyś pewna policjantka powiedziała mi, że w domu na pulpicie ma mój obraz, a staruszka zdzieliła mnie parasolem krzycząc, że bezeceństwa maluję.

Jakich technik używasz i w jaki sposób zmieniało się twoje podejście do streetartu? W galeryjnym języku nazywałoby się to „mixmedia”, czyli używam praktycznie wszystkiego: sprayów, pędzli, markerów, emulsji, akryli, środków bitumicznych, pigmentów, gąbek, palców. Raz nawet użyłem dreda. Co do podejścia, pomijając artystyczne aspekty, zawsze miałem takie samo, czyli robić swoje i rozwijać się. Natomiast bardziej od mojego zmienia się podejście społeczeństwa. Już nie nazywa się nas „graficiarzami” tylko „street artowcami” (śmiech), a street art zaczyna robić się modny w Polsce. Kiedyś znajomi artyści mówili mi: „Spaz, ty i te twoje ściany...”. Dziś częściej słyszę: „zabierz mnie kiedyś ze sobą”.

Jaka jest twoja najbardziej charakterystyczna praca i za co najbardziej ją lubisz? Ostatnio przeczytałem o sobie, że wszystkie moje prace są charakterystyczne. (śmiech) Jeżeli mówimy o Śląsku, bardzo lubię pracę, którą zrobiłem dla galerii Szyb Wilson, na parkingu. Było to dla mnie dużym wyzwaniem – ze względu na kształt bryły, którą zaproponowała mi galeria. Poza tym powstał z tego fajny filmik, który można znaleźć w sieci. Była to też moja pierwsza ściana, na której wśród wielu postaci umieściłem mojego ulubionego bohatera śląskich bajek – Utopca.

tekst: Adrian Chorębała
ultramaryna, kwiecień 2011




Raspazjan będzie prowadził warsztaty w ramach SK 2011 Katowice Street Art Festival. W programie festiwalu: murale, graffiti, instalacje i warsztaty w przestrzeni miejskiej + przegląd filmów o tematyce street art + koncerty: L.U.C + Rahim i Fokus + Molesta Ewenement & Bitwa o Kluski Śląskie + O.S.T.R.

>>> zobacz cały program SK 2011 Katowice Street Art Festival


>>> przeczytaj też wywiad z Danem Witzem








KOMENTARZE:

nie ma jeszcze żadnych wypowiedzi....


SKOMENTUJ:
imię/nick:
e-mail (opcjonalnie):
wypowiedz się:
wpisz poniżej jakie miasto jest stolicą Polski:
teksty
PAWEŁ DYLLUS: Ekipa to jest klucz
Paweł Dyllus, operator. Absolwent Wydziału Radia i Telewizji, wielokrotnie nagradzany za zdjęcia do filmów Julii Rus... >>>

ALEKSANDRA TERPIŃSKA: Najwyżej będę robić filmy niepopularne
Aleksandra Terpińska to jedna z najciekawiej zapowiadających się absolwentek reżyserii Wydziału Radia i Telewizji UŚ... >>>

NIESTRUDZENI PRZYJACIELE ROŚLIN
Jedna i ta sama roślina może być chwastem i ozdobą, trucizną i lekarstwem. Nasze związki z roślinami bywają subteln... >>>

THE PARTY IS OVER: Trip-(c)hop i trip-baba
Impreza dopiero się rozkręca – wbrew nazwie, pod jaką ukrywają się Daria Ryczek i Michał Wajdzik. Muzyczny du... >>>

MARIUSZ KAŁAMAGA: Licencja na rozśmieszanie
Kto rano wstaje – ma szansę usłyszeć go na falach eteru. Czasami wygląda też z telewizora, a bardziej wtajemnic... >>>

ANNA CIEPLAK: Nie demonizujmy gimbazy
Pisze tylko wtedy, gdy ma coś do opowiedzenia. Na co dzień jest społeczniczką zaangażowaną w aktywizację lokalnej wsp... >>>
komentarze: 1
po imprezie
Ostatnio dodane | Ostatnio skomentowane
Colin Stetson
19.12.2016
Julia Marcell
21.11.2016
Katowice Tattoo Konwent
30.09.2016
Tauron Nowa Muzyka 2016
2.09.2016
Off Festival 2016
8.08.2016
Podziel się z resztą świata swoimi uwagami, zdjęciami, filmami po imprezach.
o nas | kontakt | reklama | magazyn | zgłoś błąd na stronie | © Ultramaryna 2001-2017, wszystkie prawa zastrzeżone