Serwis Ultramaryna używa plików cookies. Odwiedzając nasze strony akceptujesz otrzymywanie cookies (ciasteczek). Warunki dostępu do plików cookies możesz określić w swojej przeglądarce.

ZAMKNIJ

Ultramaryna | HAIR: Obudzić w sobie hippisa
wtorek 28.03.17

START
LOKALE
FORUM
BLOGI
zgłoś imprezę   
  ultramaryna.pl  web 
HAIR: Obudzić w sobie hippisa

W planach repertuarowych na ten sezon było wystawienie „Grease”. Kiedy jednak okazało się, że ze względów prawnych wystawienie go nie byłoby możliwe, Wojciech Kościelniak na pytanie o inny tytuł, który chodzi za nim od dłuższego czasu, odpowiedział bez zastanowienia: „Hair”. Jednak przez 11 lat, które upłynęły od polskiej prapremiery, którą zresztą właśnie Kościelniak reżyserował, w naszym spojrzeniu na pragnienie nieskrępowanej wolności zmieniło się wszystko. Jednym ze znaków tej zmiany jest też zupełnie nowe tłumaczenie tego musicalu, zresztą już trzecie. Jego autorem jest Jacek Mikołajczyk – między innymi tłumacz musicali „Ragtime” i „High School Musical”, na co dzień kierownik literacki Gliwickiego Teatru Muzycznego, a od święta, jakim są przygotowania do „Hair”, również asystent reżysera. Rozmawiamy z nim dokładnie 10 minut po wprowadzeniu ostatniej poprawki do tekstu i 528 godzin przed premierą.

Ultramaryna: Jak się tłumaczy musicale?

Jacek Mikołajczyk:
Kiedy choreograf proponuje tancerzom jakiś szczególnie karkołomny układ, zwykle przez chwilę się burzą, po czym okazuje się, że pomysł jest świetny, choreograf miał rację i w ogóle jest super. Natomiast gdybym ja zaproponował aktorom karkołomny tekst, powiedzieliby: „Stary, tego się w ogóle nie da zaśpiewać!”.

Często ci się to zdarza? Czasem tak. I oczywiście staram się, żeby się nie zdarzało. Problem przy tłumaczeniu musicalu polega na tym, że trzeba wziąć pod uwagę naprawdę wiele elementów. Już zmieszczenie się w gotowym układzie rytmicznym jest zadaniem wymagającym, a to jeszcze musi odpowiednio brzmieć i trzeba wziąć pod uwagę trudności z językiem polskim, żeby za bardzo nie świszczało. Nie może być za trudne pod względem artykulacyjnym, bo przecież jest to tekst wykonywany w ruchu. A tu jeszcze do tego wszystkiego człowiek chciałby, żeby to było ciekawe i zabawne.

Sądzisz, że „Hair” jest jeszcze aktualny? „Hair” jest zawsze aktualny. Wprawdzie akcja naszego spektaklu toczy się w roku 68. i nie pozwalamy sobie na wycieczki w kierunku płytko pojmowanej aktualności, ale fascynuje nas ruch hippisowski, który był najciekawszym i najbardziej radykalnym wcieleniem buntu młodzieżowego, jaki zdarzył się w historii kultury. Poza tym żyjemy w czasach, w których problem wojen i to wojen amerykańskich znów stał się palący.

No ale ten radykalny ruch okazał się bardzo łatwy do oswojenia i zinstytucjonalizowania. Oczywiście, że tak. I nie da się dzisiaj robić „Hair” bez wiedzy, że niektórzy z niegdysiejszych hippisów stali się potem prezydentami Stanów Zjednoczonych, ani bez wiedzy do czego doprowadził swobodny dostęp do narkotyków i swoboda seksualna, więc jakby siłą rzeczy przy dzisiejszej realizacji „Hair” pojawia się znacznie większy dystans, niż przy tych, które powstawały w latach 60.

Wtedy treść tego musicalu wykuwała się w czasie prób i kłótni między autorami i realizatorami. W dużym stopniu była to kreacja zbiorowa, co po pewnym czasie wzbudziło pewne kontrowersje związane chociażby z wypłatą tantiem. Na Broadwayu zarabia się całkiem sporo, a zyski z „Hair” były wyjątkowo duże. Zastanawiano się więc czy nie powinno się ich równo podzielić między dwadzieścia kilka czy trzydzieści kilka osób, które w tym musicalu wystąpiły.

A jaka będzie gliwicka realizacja? Udało nam się stworzyć fantastyczny zespół. Są to głównie młodzi aktorzy, którzy wcześniej występowali w „High School Musical” oraz świeży absolwenci specjalności wokalno-aktorskiej krakowskiej PWST. Zespół bardzo się ze sobą zżył, a inscenizacja Kościelniaka zasadza się głównie na ludziach, z których chce wydobyć te mniej więcej uczucia, które doprowadziły do prapremiery „Hair”.

Naprawdę wierzysz, że we współczesnej młodzieży da się obudzić hippisa? Przecież sam powiedziałeś, że po Clintonie wiemy już zbyt wiele? Może jesteśmy już trochę mądrzejsi od hippisów, ale na pewno możemy wrócić do tego, co leżało u źródeł tego ruchu.

Poczułeś się hippisem? Trochę.

tekst: Aleksandra Lis
ultramaryna, maj 2010



„Hair” – libretto i teksty piosenek: Gerome Ragni & James Rado, muzyka Galt MacDermot; tłumaczenie Jacek Mikołajczyk, reżyseria Wojciech Kościelniak, kierownictwo muzyczne Piotr Dziubek, choreografia: Beata Owczarek, Janusz Skubaczkowski, scenografia Damian Styrna, kostiumy Anda Kobińska. Wyst.: Łukasz Szczepanik, Andrzej Skorupa/ Rafał Szatan, Karolina Adamska / Oksana Pryjmak-Malczyńska i in.

premiera: 22 maja, godz. 19.00 w Gliwickim Teatrze Muzycznym








KOMENTARZE:

nie ma jeszcze żadnych wypowiedzi....


SKOMENTUJ:
imię/nick:
e-mail (opcjonalnie):
wypowiedz się:
wpisz poniżej jakie miasto jest stolicą Polski:
teksty
NIESTRUDZENI PRZYJACIELE ROŚLIN
Jedna i ta sama roślina może być chwastem i ozdobą, trucizną i lekarstwem. Nasze związki z roślinami bywają subteln... >>>

THE PARTY IS OVER: Trip-(c)hop i trip-baba
Impreza dopiero się rozkręca – wbrew nazwie, pod jaką ukrywają się Daria Ryczek i Michał Wajdzik. Muzyczny du... >>>

MARIUSZ KAŁAMAGA: Licencja na rozśmieszanie
Kto rano wstaje – ma szansę usłyszeć go na falach eteru. Czasami wygląda też z telewizora, a bardziej wtajemnic... >>>

ANNA CIEPLAK: Nie demonizujmy gimbazy
Pisze tylko wtedy, gdy ma coś do opowiedzenia. Na co dzień jest społeczniczką zaangażowaną w aktywizację lokalnej wsp... >>>
komentarze: 1
po imprezie
Ostatnio dodane | Ostatnio skomentowane
Colin Stetson
19.12.2016
Julia Marcell
21.11.2016
Katowice Tattoo Konwent
30.09.2016
Tauron Nowa Muzyka 2016
2.09.2016
Off Festival 2016
8.08.2016
Podziel się z resztą świata swoimi uwagami, zdjęciami, filmami po imprezach.
o nas | kontakt | reklama | magazyn | zgłoś błąd na stronie | © Ultramaryna 2001-2017, wszystkie prawa zastrzeżone