Serwis Ultramaryna używa plików cookies. Odwiedzając nasze strony akceptujesz otrzymywanie cookies (ciasteczek). Warunki dostępu do plików cookies możesz określić w swojej przeglądarce.

ZAMKNIJ

Ultramaryna | SPIĘTY: Wakacyjny matros z gitarą
niedziela 19.11.17

START
LOKALE
FORUM
BLOGI
zgłoś imprezę   
  ultramaryna.pl  web 
SPIĘTY: Wakacyjny matros z gitarą

Dawniej kierowca 6-tonowej ciężarówki na trasie Hamburg-Wiedeń, teraz jedna z najbarwniejszych postaci polskiej sceny muzycznej. Spięty w totalnie luźnej rozmowie z Ultramaryną opowiada m.in. dlaczego jego szanty są anty, a Lao Che nie nagrywa już koncept albumów.

Ultramaryna: Jesteś z zawodu magistrem ekonomii? Jak w takim razie zostałeś kierowcą ciężarówki?

Spięty:
Jestem ekonomistą, można tak powiedzieć. Natomiast kierowcą ciężarówki zostałem, ponieważ moi bracia mieli firmę i pracowałem u nich. Miałem czas i możliwości, żeby urywać się na koncerty albo do studia, bo była to firma rodzinna. Nie jeżdżę już od jakiegoś czasu.

Przygodę z muzyką rozpoczynałeś od death metalu, po drodze był hip-hop. To była ewolucja czy poszukiwanie swojej przystani? To była podróż. Na początku mniej świadoma. W przypadku grania death metalu było to bardziej przyklejenie się do subkultury i określenie siebie: „jestem metalowcem”. Natomiast później od czasu Koli i przygód z hip-hopem była to wyprawa, żeby spróbować pograć coś takiego, potem coś innego. Konsekwentnie w swojej niekonsekwencji zespół Lao Che z płyty na płytę kroczy tą właśnie drogą.

Skąd pomysł na „Antyszanty”? Podobno długo nie mogłeś się zabrać za solowy projekt. Jestem żeglarzem i żegluję od wielu lat. Kiedyś wpadł mi pomysł, żeby zrobić szanty w taki alternatywny sposób i wtedy zaczęło mi się to jakoś w głowie układać. Musiałem się w końcu z tym zmierzyć i dojrzeć do tego, żeby wziąć jednoosobową odpowiedzialność za sprawę. Musiałem to załatwić po męsku, bo wcześniej nie miałem śmiałości i konsekwencji. Koniec wieńczy dzieło. Jakieś półtora roku temu zabrałem się za to na poważnie i w zeszłym roku na jesieni wydałem płytę antyszantową.

Nie przepadałeś za piosenkami o morzu czy chciałeś je zrobić po swojemu? Chciałem po prostu zrobić coś innego. To jest fajny kierunek, rootsowy i właśnie takie korzenne granie mi się podoba. Zrobiłem to trochę inaczej.

Planujesz kontynuację „Spiętego”? Tak, oczywiście. Podobał mi się bardzo pomysł, żeby występować samemu na scenie, niezależnie od zespołu. Jakoś tak wydawało mi się, że dam radę. Ciekawiło mnie to i intrygowało. Skoro z tego tytułu zrobiłem jedną płytę, mogę robić i następne, bo ja się lubię realizować w różnych sytuacjach. Poszukuję. Fajnie jest zagrać z zespołem, ale fajnie jest też samemu. Troszeczkę trudniej, ale to daje też innego rodzaju spełnienie.

Opisując Lao Che używa się często określeń: muzyczny crossover i liryczna intertekstualność. Jest coś stałego, jakaś niezmienna od lat inspiracja? Stały jest zespół składowo. To jest constans, jedna obsada. Tutaj się nic nie zmienia. Natomiast próbujemy różnych rozwiązań i muzycznych, i tekstowych. Staramy się, żeby nasze albumy wyraźnie się od siebie różniły, bo chcemy być zespołem, który postawił na jakiś lot.

Do tej pory byliście specjalistami od koncept albumów. Na nowej płycie „Prąd stały/ prąd zmienny” każda piosenka to odrębna opowieść. Dlaczego? Byliśmy troszkę podmęczeni tym, że zaczęło się od nas wymagać, żebyśmy robili koncept albumy. Ludzie mieli już pomysły, o czym mamy zrobić kolejną płytę, jak powinna ona wyglądać. Pomyśleliśmy, że jeśli zrobimy w tym momencie kolejny koncept album, to będzie to trochę przewidywalne. Nie chcemy być takim składem. Chcemy być zespołem, który się wymyka jakiemuś szufladkowaniu. Wiadomo, że przed niektórymi rzeczami się nie ucieknie i nie ma sensu przed nimi uciekać, natomiast poszukiwania – jak najbardziej, dlatego staramy się grać tak i siak, zmieniać, próbować. Ryzykujemy.

Marcin Bors w roli producenta był świadomym wyborem czy czyjąś rekomendacją? Rekomendacja nie była potrzebna, bo było głośno o nim. Jak się decydowaliśmy na Marcina, to może jeszcze nie było takiej wrzawy jak teraz, ale mówiło się, że to dobry producent i tak jest faktycznie. Jest dobrym realizatorem, a dodatkowo ma jeszcze taką żyłkę, nutę producencką, czyli podpowiada i motywuje. Bycie producentem to trochę takie psychologiczne wyzwanie, a on temu sprostał. Umie operować emocjami. Miło było się spotkać.

Natknąłem się na określenie „wakacyjny matros” w stosunku do twojej osoby. Co to takiego?! Matros to marynarz po rusku. Jestem aktywny żeglarsko, wakacyjnie właśnie. Od 20 lat z górką jeżdżę co roku na Mazury popływać sobie na tydzień, dwa. Stąd to wyrażenie.

A wiesz już o czym zaśpiewa na kolejnej płycie Spięty? Pewnie nie będą to szanty. Na pewno nie. Nie jestem jakimś szantymanem. To będzie coś innego. Coś, co będzie na przeciwległym biegunie.

tekst: Roman Szczepanek | zdjęcie: Marcin Klinger
ultramaryna, maj 2010


>>> www.myspace.com/spiety
>>> www.laoche.art.pl/index.php


W maju Spięty wystąpi z Lao Che na >>> Maj Music Festival (7.05), na >>> Juwenaliach Śląskich (15.05) i solo w ramach >>> Festiwalu Filmów Kultowych (25.05).








KOMENTARZE:

nie ma jeszcze żadnych wypowiedzi....


SKOMENTUJ:
imię/nick:
e-mail (opcjonalnie):
wypowiedz się:
wpisz poniżej jakie miasto jest stolicą Polski:
teksty
JAKUB FOCHTMAN: Architekt od samochodów
Student architektury na Politechnice Śląskiej zdobywcą pierwszej nagrody w konkursie „Renault. Passion for Design... >>>

LARP: Czarodziejka? Gwiazda rocka? Możesz być każdym
Całe życie wierzyłaś w swój list z Hogwartu. Mimo setek dowodów na to, że świat opanowany jest przez mugoli, nigd... >>>

POGODNO: Zwariowany hałas i absurdalne zbitki słów
„Sokiści chcą miłości”, a świat potrzebuje takiej muzyki, jaką nagrali na ostatnim albumie artyści... >>>

MATYLDA SAŁAJEWSKA: Bez dychotomii, za to z masą wątpliwości
Wrażliwa, odważna, bezkompromisowa. Żyje w życiu i nie oddziela pracy od nie-pracy. Sztuka i byt są dla niej nier... >>>

NOTTOOEASY: Głos nowej generacji
Mają po 18 lat. I pomysł na swoją muzykę. Nottooeasy jest trzyosobową brygadą, specjalizującą się w nieoczywistyc... >>>

MAREK TUREK: Niewywiad
Marek Turek to twórca niezwykle konsekwentny, który od lat skrupulatnie buduje sobie własną niszę w świecie pol... >>>

BUKOWICZ: Od heavy metalu do Joy Division
Czasem, żeby powstało coś wartościowego potrzeba mnóstwa wolnego czasu. Tak było w przypadku Jakuba Buczka, któ... >>>

STADION ŚLĄSKI: Jak na Śląskim rocka się grało
Monsters Of Rock, 1991 (zdjęcie: Andrzej Grygiel/ Pastsilesia) Trzyma się nie gorzej od Micka Jaggera, a lista iko... >>>

MARTYNA CZECH: Malarstwo jako nałóg
Martyna Czech to jeden z najmocniejszych debiutów malarskich ostatnich lat. Jest laureatką niezwykle prestiżowego i najs... >>>
po imprezie
Ostatnio dodane | Ostatnio skomentowane
Off Festival 2017
8.08.2017
Festiwal Tauron Nowa Muzyka 2017
7.07.2017
Gorillaz
20.06.2017
Colin Stetson
19.12.2016
Julia Marcell
21.11.2016
Podziel się z resztą świata swoimi uwagami, zdjęciami, filmami po imprezach.
o nas | kontakt | reklama | magazyn | zgłoś błąd na stronie | © Ultramaryna 2001-2017, wszystkie prawa zastrzeżone       tipobet