Serwis Ultramaryna używa plików cookies. Odwiedzając nasze strony akceptujesz otrzymywanie cookies (ciasteczek). Warunki dostępu do plików cookies możesz określić w swojej przeglądarce.

ZAMKNIJ

Ultramaryna | FUCK BUTTONS: Krew z uszu
wtorek 21.11.17

START
LOKALE
FORUM
BLOGI
zgłoś imprezę   
  ultramaryna.pl  web 
FUCK BUTTONS: Krew z uszu



Pojawili się zupełnie znikąd i po nagraniu zaledwie dwóch albumów udowodnili całemu światu, że hałas może być równie piękny i poruszający, co najbardziej sentymentalne dzieła duetu Cygan-Rynkowski. Opublikowana dwa lata temu debiutancka płyta Fuck Buttons – „Street Horsing” okazała się prawdziwym objawieniem, pokazując, że noise to nie tylko domena bezkompromisowych ekstremistów, pokroju Merzbowa, a ich zeszłoroczne wydawnictwo „Tarot Sport” dość jednogłośnie uznano za jeden z najciekawszych albumów roku.

Ultramaryna: To, co przede wszystkim zwraca uwagę, to wykorzystanie przez was zupełnie nietypowych instrumentów – zabawek, tanich syntezatorów, całego muzycznego śmietnika, który służy wam do tworzenia potężnego hałasu. Skąd taki pomysł?

Fuck Buttons: Z braku kasy. Zaczynaliśmy jako biedni studenci i szukaliśmy najtańszych rozwiązań, więc właściwie skupowaliśmy na wyprzedażach i giełdach wszystko, co grało i kosztowało poniżej 10 Ł. Później okazało się, że wykorzystanie tego sprzętu na scenie daje o wiele lepszy efekt niż dwóch smutnych kolesi rytmicznie wciskających enter w swoich laptopach. Poza tym dźwięk tego typu sprzętu – tanich klawiszy, plastikowych instrumentów jest zdecydowanie niepowtarzalny. Żaden z tych instrumentów nie brzmi tak samo, co daje nam ogromne pole do popisu.

Transowe rytmy, repetycje, niekończące się pętle – to jedna z najbardziej charakterystycznych cech waszej muzyki. Podobne rozwiązania znajdujemy zarówno w klasyce, u takich twórców, jak Steve Reich czy Phillip Glass, jak i dziesiątkach odmian techno z lat 90. Jakie były wasze źródła inspiracji? Zdecydowanie techno, ludzie tacy jak Four Tet czy dronowe kapele pokroju Sun O))). Zawsze podobało nam się, że prosty rytm na cztery może stać się doskonałym szkieletem, wokół którego można zbudować praktycznie wszystko. Oczywiście nie wszystkie nasze kawałki są oparte na tym rytmie, staramy się trochę komplikować, ale to właśnie ta prostota, jej hipnotyczne oddziaływanie stanowią dla nas największą inspirację. Podobnie jak kilkadziesiąt lat temu stanowiła podstawę niemieckiego krautorocka.

Od dwóch lat intensywnie podróżujecie, zawożąc własną muzykę gdzie się tylko da. Tym razem po raz drugi docieracie do Polski. Czego możemy się spodziewać po waszych koncertach? Jeszcze więcej hałasu! To właśnie koncerty są dla nas podstawowym sposobem kontaktu z publicznością, uwielbiamy podkręcać hałas do granicy bólu i obserwować, jak cała widownia próbuje tańczyć w najbardziej szalonych rytmach, jakie w danej chwili improwizujemy. Staramy się stworzyć prawdziwe show, w którym muzyka i wizualizacje są równie ważne, co nasze zachowanie na scenie, chcemy zarazić wszystkich tą energią i sprawić, żeby ludzie całkowicie zatracili się w dźwiękach, poczuli krew w uszach.

O tym, jak duet z Bristolu wypada na żywo będziecie się mogli przekonać już 2 maja w katowickim Jazz Clubie Hipnoza, gdzie Fuck Buttons zaprezentuje materiał ze swojej najnowszej płyty w ramach cyklu imprez poprzedzających sierpniowy festiwal Tauron Nowa Muzyka. Wrażliwym polecamy przyniesienie zatyczek do uszu.

tekst: Marceli Szpak | zdjęcie: Lucy Johnston
ultramaryna, maj 2010








KOMENTARZE:

nie ma jeszcze żadnych wypowiedzi....


SKOMENTUJ:
imię/nick:
e-mail (opcjonalnie):
wypowiedz się:
wpisz poniżej jakie miasto jest stolicą Polski:
teksty
JAKUB FOCHTMAN: Architekt od samochodów
Student architektury na Politechnice Śląskiej zdobywcą pierwszej nagrody w konkursie „Renault. Passion for Design... >>>

LARP: Czarodziejka? Gwiazda rocka? Możesz być każdym
Całe życie wierzyłaś w swój list z Hogwartu. Mimo setek dowodów na to, że świat opanowany jest przez mugoli, nigd... >>>

POGODNO: Zwariowany hałas i absurdalne zbitki słów
„Sokiści chcą miłości”, a świat potrzebuje takiej muzyki, jaką nagrali na ostatnim albumie artyści... >>>

MATYLDA SAŁAJEWSKA: Bez dychotomii, za to z masą wątpliwości
Wrażliwa, odważna, bezkompromisowa. Żyje w życiu i nie oddziela pracy od nie-pracy. Sztuka i byt są dla niej nier... >>>

NOTTOOEASY: Głos nowej generacji
Mają po 18 lat. I pomysł na swoją muzykę. Nottooeasy jest trzyosobową brygadą, specjalizującą się w nieoczywistyc... >>>

MAREK TUREK: Niewywiad
Marek Turek to twórca niezwykle konsekwentny, który od lat skrupulatnie buduje sobie własną niszę w świecie pol... >>>

BUKOWICZ: Od heavy metalu do Joy Division
Czasem, żeby powstało coś wartościowego potrzeba mnóstwa wolnego czasu. Tak było w przypadku Jakuba Buczka, któ... >>>

STADION ŚLĄSKI: Jak na Śląskim rocka się grało
Monsters Of Rock, 1991 (zdjęcie: Andrzej Grygiel/ Pastsilesia) Trzyma się nie gorzej od Micka Jaggera, a lista iko... >>>

MARTYNA CZECH: Malarstwo jako nałóg
Martyna Czech to jeden z najmocniejszych debiutów malarskich ostatnich lat. Jest laureatką niezwykle prestiżowego i najs... >>>
po imprezie
Ostatnio dodane | Ostatnio skomentowane
Off Festival 2017
8.08.2017
Festiwal Tauron Nowa Muzyka 2017
7.07.2017
Gorillaz
20.06.2017
Colin Stetson
19.12.2016
Julia Marcell
21.11.2016
Podziel się z resztą świata swoimi uwagami, zdjęciami, filmami po imprezach.
o nas | kontakt | reklama | magazyn | zgłoś błąd na stronie | © Ultramaryna 2001-2017, wszystkie prawa zastrzeżone       tipobet