Ta strona używa plików cookies.
Polityka Prywatności    Jak wyłączyć cookies?
AKCEPTUJĘ
czwartek 21.11.19

START
LOKALE
FORUM
BLOGI
zgłoś imprezę   
  ultramaryna.pl  web 
PAN STIAN: Jestem terabajt

Poeta, tekściarz, producent muzyczny. Do tego aranżer, reżyser i choreograf. Sebastian Pypłacz z Katowic bierze się za to, na co aktualnie ma ochotę. Obecnie zajmuje się muzyką.

Pan Stian Trio pracuje właśnie nad swoim właściwym długogrającym debiutem. Wydana w czerwcu zeszłego roku epka „Kilka minut” to w głównej mierze pomysły samego Pypłacza. „Produkowałem i samplowałem sam, ale dźwięków udzielali mi różni muzycy. Na przykład Paweł Osowski z London Type Smog, Adrian Jaksa, który gra w zespołach metalowych, między innymi w Snake Eyes. Z tych kilkugodzinnych sesji starałem się wybrać najciekawsze fragmenty i podłożyć do bitów elektronicznych”. Jednak efekt końcowy to w głównej mierze pomysły Pypłacza, który w jednym utworze... odwrócił nawet kolejność gitar. „Całość brzmi eksperymentalnie, ale w formie dość nośnej. Nie jest żadnym noise’owym hałasem, jest krokiem w inną stronę”.

Jego utwory to połączenie ambientu, psychodelii i melodeklamacji. Nowa płyta ma być podobna, lecz z większym ładunkiem rockowym. Stian zaangażował do swojego projektu znanego z Clin’t Eastwood Janka Wojewodę oraz wspomnianego Pawła Osowskiego. „Oba zespoły grają podobną muzykę, choć na innych biegunach. Osa jest człowiekiem od melodii, a Janek odpowiada za produkcję, ma domowe studio – więc od razu siedzimy i nagrywamy. Bardzo komfortowa sytuacja”.

Słuchacze mieli usłyszeć i ujrzeć nowe oblicze zespołu w styczniu na zabrzańskim festiwalu Luna Paleta. Tak się jednak nie stało. „Mieliśmy zagrać jako Pan Stian Trio, ale moim muzykom nie pasowały terminy. Więc postanowiliśmy z organizatorem, że zagram z muzykami zabrzańskiego zespołu ZGP. Nastawiłem się na to, że przyniosą jakieś efekty, pobawimy się, będzie ściana dźwięku, ale wyszło bardziej akustycznie”.

Może właśnie z tego wynika niechęć Sebastiana do pracy w grupie. „Działanie z zespołem średnio mi pasuje. Praca pod własnym nazwiskiem bardziej mi odpowiada, masz nad tym pełną kontrolę, ale i odpowiedzialność”. Dodaje, że formuła zespołu Pan Stian nie jest zamknięta. „Nie jest tak, że jesteśmy zespołem do końca świata i nie wiadomo jak dłużej. Gdy skończy się formuła na te trzy osoby, to nie ukrywajmy, nie będę miał skrupułów, by ich zmienić”.

Zwłaszcza że już pojawiają się kolejne pomysły, i to diametralnie różne. W wakacje Sebastian chce zająć się oprawą wizualną koncertów i może poszerzyć formułę o performance i teatr ruchu. „Kłębią mi się już także pomysły na big band, ale to będzie dopiero na przyszłe lata. Saksofon, dęte i akustyczne instrumenty w połączeniu z elektroniką”. Koniec kariery ma być do bólu minimalistyczny. „Jeśli kiedyś będę stary, to mam pomysł, żeby nagrać tylko wokal i gitarę. To będzie takie spełnienie, czysta esencja”.

Tekst podkreślony muzyką to ważny element projektu. Sebastian jest studentem filologii słowackiej, zaczynał jako poeta, ma za sobą kilka wieczorów autorskich. Samo pisanie mu jednak nie wystarczyło, ale pierwotne fascynacje pozostały. Najlepiej wychodzi to na koncertach, gdzie Sebastian, przyklejony do mikrofonu, deklamuje swoje teksty, czym przypomina Marcina Świetlickiego. „Nie porywam się na śpiewanie. W tych kilku kawałkach pojawiają się elementy śpiewu, ale nie czuję się na siłach, by śpiewać”.

Uwielbia polską poezję. Nawiązania do Mickiewicza w utworze „Terabajt” są oczywiste: „Ja jestem terabajt, bo za terabajty cierpię katusze”. Nawiązuje także do Gombrowicza i mało znanej w kraju poezji słowackiej. Ale nie odcina się od tematów aktualnych. „Pojawiło się kilka tekstów społecznych. O emigracji, o tym, że odkryto wodę na księżycu – co otwiera nowe perspektywy dla emigrujących Polaków”.

tekst: Adam Złotorowicz | zdjęcie: arch. Pana Stiana
ultramaryna, marzec 2010


>>> www.stian.trafri.net
>>> www.myspace.com/panstian








KOMENTARZE:

nie ma jeszcze żadnych wypowiedzi....


SKOMENTUJ:
imię/nick:
e-mail (opcjonalnie):
wypowiedz się:
wpisz poniżej dzień tygodnia zaczynający się na literę s:
teksty
MUZEUM HISTORII KOMPUTERÓW I INFORMATYKI: Uratowane spod wiaty
Na pierwszym planie pulpit operatora komputera Odra 1304 (rok prod. 1968), na drugim - komputer Odra 1305 (1975) wraz... >>>

PIOTR WÓJCIK: Śląskie crime story
Piotr Wójcik debiutuje właśnie jako autor kryminału „Wina”, który zaczyna cykl „Metropolia”... >>>

PAULINA PLIZGA: Od wodzisławskiego hasioka po paryskie trash couture
Tworzyła recyclart, zanim to było modne, choć nie chce definiować swoich projektów przez pryzmat trendów. Kiedy w... >>>

BARTOSZ PILAWSKI: Granice nie istnieją
W 2017 roku pokazał swoją pierwszą kolekcję. Dziś projektant i założyciel marki Pilawski ma za sobą prezentację w... >>>
komentarze: 1

JERZY JAN POŁOŃSKI: Nie pytaj mnie o cyrk
Obejmujący we wrześniu scenę Teatru Miejskiego w Gliwicach Jerzy Jan Połoński znany jest z tego, że nieignorującym... >>>

BARBARA RUPIK: Malarstwo zaklęte w filmie
Spośród ok. 2 tys. zgłoszeń prezentujących dorobek 366 szkół filmowych z całego świata do tegorocznego konkursu... >>>
po imprezie
Ostatnio dodane | Ostatnio skomentowane
Upper Festival 2019
5.09.2019
Fest Festival 2019
26.08.2019
Off Festival 2019
9.08.2019
Festiwal Tauron Nowa Muzyka 2019
27.06.2019
Off Festival 2018
10.08.2018
Podziel się z resztą świata swoimi uwagami, zdjęciami, filmami po imprezach.
o nas | kontakt | reklama | magazyn | zgłoś błąd na stronie | © Ultramaryna 2001-2019, wszystkie prawa zastrzeżone