Serwis Ultramaryna używa plików cookies. Odwiedzając nasze strony akceptujesz otrzymywanie cookies (ciasteczek). Warunki dostępu do plików cookies możesz określić w swojej przeglądarce.

ZAMKNIJ

Ultramaryna | TADEUSZ SŁAWEK: Użyteczny humanista
wtorek 28.03.17

START
LOKALE
FORUM
BLOGI
zgłoś imprezę   
  ultramaryna.pl  web 
TADEUSZ SŁAWEK: Użyteczny humanista

W całym regionie najprawdopodobniej trudno byłoby znaleźć osobę, która stanowiłaby większe zaprzeczenie stereotypowego wizerunku intelektualisty zamkniętego w szklanej wieży i głoszącego niezrozumiałe dla społeczeństwa mądrości. Niezależnie od tego czy profesor Tadeusz Sławek stoi na scenie, czy prowadzi uniwersytecki wykład, pierwszym, co zwraca uwagę, jest ciągły uśmiech, ukrywający się w spojrzeniu i niesamowita charyzma, dzięki której zjednuje sobie zarówno studentów, jak i władze miasta. Charakterystyczna gestykulacja, naśladowana nieskutecznie przez wielu postawa przejętego losem świata outsidera i chirurgiczna precyzja myślenia to elementy, bez których trudno byłoby sobie dzisiaj wyobrażać intelektualny klimat Śląska.

O CZYM ŚPIEWAJĄ BEATLESI?
A wszystko zaczęło się dosyć tradycyjnie – od pisania wierszy i tłumaczenia poezji. Choć sam profesor stosunek do własnej twórczości ma mocno krytyczny.

„Wie pan, ja to się do tej poetyckości raczej średnio przyznaję, niewiele tekstów publikowałem i raczej nie mam ochoty publikować, bo po pierwsze są one mocno przywiązane do pewnego muzycznego kontekstu, po drugie sprawiają na mnie wrażenie dość sztywnych. Pisanie i tłumaczenie w naszym pokoleniu pojawiło się w sposób całkowicie naturalny. Byliśmy pierwszą generacją, która została tak mocno wystawiona na angielskie i amerykańskie wpływy kulturowe i w ten sposób próbowaliśmy ją zrozumieć, uczynić własną. Chcieliśmy zaspokoić pewną naturalną w tym wieku ciekawość, odkryć, o co w tym wszystkim chodzi, w jaki sposób to działa. Mam wrażenie zresztą, że ten mechanizm działa do dzisiaj, wystarczy przecież wejść do księgarni, by zobaczyć dziesiątki książek zawierających tłumaczenia piosenek różnych zespołów. Różnica polega tylko na tym, że w naszych czasach można było wyodrębnić pewien dominujący nurt myślenia, ściśle związany z muzyką, dzisiaj zaś rozpadło się to wszystko na miliony różnych podgatunków, z których żaden nie ma tak wiodącej roli, jak rock w latach 60. Ja naprawdę byłem bardzo ciekaw, o czym śpiewają ci Beatlesi i tak się to właściwie zaczęło. A kiedy w 1973 r. powstał Wydział Anglistyki, odkryłem, że to nie tylko moja pasja i że podziela ją spora grupa osób, z którą przez kolejne cztery lata udawało nam się wystawiać ‘BeatleLand’, spektakl złożony ze spolszczonych piosenek Beatlesów oraz utrzymanych w tradycji Lewisa Carolla absurdalnych wierszy Johna Lennona.”

STUSTRONICOWE WIERSZE PEŁNE WSPANIAŁYCH HISTORII
Jak wie każdy student wydziałów humanistycznych Uniwersytetu Śląskiego, kolejną wielką pasją profesora obok poezji rocka jest hermetyczna twórczość legendarnego angielskiego poety, filozofa, grafika i malarza, Williama Blake’a. Wiedząc jednak, że były rektor Uniwersytetu opublikował na jego temat kilka książek, a każda rozmowa o Blake’u mogłaby się przeciągnąć w kilkugodzinny maraton, postanowiliśmy zgrabnie temat ominąć i dowiedzieć się, w jaki sposób profesor odnajduje „swoich poetów”, tych, których uważa za wartych tłumaczenia.

„Do niektórych poetów docierałem sam, pewne tłumaczenia jednak powstawały dlatego, że – mówiąc brutalnie – było na nie zapotrzebowanie. Tak jak na przykład w przypadku Johna Dickeya, którego tłumaczyłem na zlecenie Wydawnictwa Literackiego, podobnie było z Seamusem Heaneyem, którego zresztą inni tłumacze przekładali o wiele lepiej. Jakieś 20 czy 25 lat temu natrafiłem na Robinsona Jeffersa, wielkiego amerykańskiego poetę, którego – używając języka sportowego – nazywa się czasem ‘największym amerykańskim poetą na zachód od Missisipi’. To taki poeta opowiadacz, tworzący stustronicowe wiersze pełne wspaniałych historii, śmiało porównywalne z greckimi tragediami, ponieważ podejmują podobne, wielkie, ogólnoludzkie tematy, takie jak wina, kazirodztwo czy człowiek wobec Boga. Druku w moim przekładzie doczekał się tylko jeden z jego poematów narracyjnych – opublikowany przez ‘Literaturę na Świecie’ ‘Deresz’, niestety sytuacja rynkowa wygląda tak, że wiersze rozmiarów powieści nie cieszą się zbyt wielkim zainteresowaniem, dlatego też część przekładów wielokrotnie wykorzystaliśmy z Bogdanem Mizerskim, między innymi w serii czterech koncertów stworzonych na zlecenie miasta, próbując w ten sposób pokazać jego twórczość.”

ESEJ NA GŁOS I KONTRABAS
Każdy wykład profesora na uniwersytecie to swoisty występ jednego aktora, pełen tłumaczenia tekstów literackich kompletnie a vista, uzupełniony dziesiątkami obrazów, grafik i żonglerką setkami cytatów, dlatego też wydaje się, że przejście na prawdziwą scenę i występy przy muzyce są dla niego zupełnie naturalną formą komunikacji, kolejną próbą dotarcia ze swoim przekazem do szerszego grona odbiorców.

„Dla mnie te koncerty faktycznie są próbą odpowiedzi na pytanie: czy istnieje możliwość pewnej nowej formy wykładu, takiej sytuacji, w której wykładowca zamiast książek i pomocy naukowych zabierałby ze sobą muzyków i w ten sposób, łącząc słowo i dźwięk, przekazywał jakąś – mówiąc w cudzysłowie – wiedzę. Stąd zresztą wzięła się nazwa tych naszych występów, coś, co chyba wyszło nam najlepiej, czyli określenie ‘eseje na głos i kontrabas’. Staramy się jednak jak ognia unikać takich sytuacji, kiedy muzyka zostaje sprowadzona do roli podrzędnej, stanowi zaledwie ilustrację do tekstu, zdecydowanie próbujemy złapać to, co nieuchwytne, poszukujemy takich chwil, kiedy słowo mówione i dźwięki oddziałują jednocześnie, tworzy się jakaś synergia. Mam nadzieję, że udaje nam się to osiągnąć przynajmniej przez chwilę w trakcie naszych koncertów. Choć sam pomysł występowania wziął się z próby powrotu do tego, czym poezja była od samego początku, sięgnięciem po słowo mówione. Mam coraz większą ochotę na jak największe ograniczanie roli słowa w naszych kolejnych programach, ścieśnienie go w taki sposób, by została jak największa przestrzeń dla dźwięku. Dlatego też sięgamy po inne środki ekspresji. Szukamy nowych środków wyrazu, takich jak film i śpiew operowy, co się doskonale sprawdziło w przypadku naszego ostatniego programu ‘Drzewo aniołów – życie i śmierć Williama Blake’a’, któremu towarzyszył godzinny obraz autorstwa Ewy Sataleckiej, oparty o grafiki Blake’a oraz wspaniałe eksperymenty wokalne Joanny Jędrusik, które zostały przyjęte z ogromnym uznaniem.”

UŻYTECZNY HUMANIZM
Rozmawiając z profesorem, który od lat kształci tysiące studentów, zaszczepiając w nich miłość do słowa, muzyki i sztuk plastycznych, i widząc w nim obraz spełnionego humanisty, potrafiącego zarazić wiele osób swą pasją, nie sposób uniknąć pytania o sens tego rodzaju kształcenia w czasach, gdy rzeczywistość analizuje się przy pomocy narzędzi ekonomicznych, a synonimem rozwoju stała się technologia.

„Rok temu władze szkolnictwa wyższego dały wyraźny sygnał, że głównym wsparciem będzie się cieszyło wszystko, co jest info, nano i techno. Jest to oczywiście słuszne, bo trudno sobie wyobrazić, by nowoczesny kraj mógł istnieć bez tego rodzaju specjalności, zastanawia mnie jednak i martwi, że nikt przy tej okazji nie zająknął się ani słowem na temat wykształcenia ogólnego. Trzeba pamiętać, że uniwersytet i szkoła nie istnieją w próżni, nie są wyjęte z ogólnego kontekstu świata, a tym zdaje się rządzić coraz mocniej pojęcie ‘użyteczności’. W każdej ankiecie, we wszystkich badaniach zlecanych przez Unię Europejską, jak bumerang wraca pytanie czy to, czego uczymy, jest w jakimś sensie użyteczne. Stąd też istnieje ogromna potrzeba przeprowadzenia wielkiej debaty w środowisku humanistycznym na temat tego, co oznacza ten przymiotnik w stosunku do przekazywanej przez nas wiedzy. Oczywiście szanuję to pojęcie, ale chciałbym się dowiedzieć, co ono tak właściwie oznacza. Od zawsze przecież największym plusem wykształcenia humanistycznego było to, że jego użyteczność był niemierzalna, jednak z czasem okazywało się w praktycznie każdej dziedzinie życia, że jest ono niezmiernie przydatne, ponieważ stanowiło podstawę do podejmowania rozumnych, użytecznych decyzji. Jeśli nie przeprowadzimy takiej debaty, konsekwencje mogą być bardzo groźne, ponieważ całkowicie szczera i brutalna odpowiedź na to pytanie jest taka, że poza kursami czysto językowymi nic z tego, czego uczymy my, humaniści, nie jest ‘użyteczne’, a przynajmniej nie w sensie krótkofalowym. Raz jeszcze wrócę do tematu szkoły średniej – jeśli uczymy ludzi, że użyteczne jest tylko to, co przyda mi się jutro, to, za co otrzymuję punkty, to budujemy sobie straszliwą przyszłość.”

EUROPEJSKA STOLICA KULTURY
W odpowiedzi na to pytanie ujawnia się kolejna strona osobowości profesora Sławka, ta, o której wspomnieliśmy na samym początku. W jego oczach intelektualista, człowiek z wykształceniem humanistycznym nie może być osobą, która na wieki utknęła w książkach i wierszach. Ma także pewne społeczne powinności i obowiązki, ma możliwość wpływania na otaczający go świat, czego doskonałym przykładem może być sam profesor, który przyjął ostatnio pozycję doradcy w Radzie Programowej zorganizowanej wokół starań Katowic o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury w 2016 r.

„Ta funkcja – mówiąc być może nieco pompatycznie – jest dla mnie okazją do spłacenia długu wdzięczności wobec przestrzeni, którą zajmuję. Od jakiegoś czasu, a tak właściwie to chyba od zawsze, interesował mnie styk życia akademickiego i działalności publicznej, fascynowało mnie to czy można utrzymać się na takiej pozycji, nie uciekając w razie porażki z powrotem na akademię, a jednocześnie nie dając się całkowicie pochłonąć światu polityki. Stara europejska tradycja intelektualisty zabierającego głos w sprawach publicznych to naprawdę wspaniałe dziedzictwo, które w dużej mierze zostało zaprzepaszczone. Choć częściowo tę funkcję próbuje przejąć dziennikarstwo, nie zawsze z fortunnym skutkiem. Wierzę, że naszym głównym celem, jako Rady, jest próba przekonania mieszkańców, że program związany z ESK jest ich programem, a nie kolejnym pomysłem prezydenta czy rady miejskiej, z którym nie czują żadnego związku. Stawką jest nie tylko tytuł ESK, ale to czy zdołamy przekonać ludzi, że miasto jest ich, że mogą w nim coś zrobić, stąd też tak wielki nacisk chcemy położyć na współpracę ze stowarzyszeniami i innymi organizacjami pozarządowymi. Jeśli uda nam się wytworzyć jakieś poczucie wspólnoty, współodpowiedzialności za przestrzeń miejską, to będzie nasz ogromny sukces.”

Szukanie tożsamości nowej metropolii, która w bólach powstaje na naszych oczach, jest oczywiście zadaniem na długie lata, a wyścig do tytułu Europejskiej Stolicy Kultury jest tylko jednym z wielu kroków na tej drodze. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że oprócz polityków, biznesmenów i władz miasta najbardziej użyteczni w tym procesie będą właśnie humaniści, tacy jak profesor Sławek.


tekst: Marceli Szpak | zdjęcia: Radosław Kaźmierczak
ultramaryna, październik 2009








KOMENTARZE:

2012-01-31 23:00
Znakomity człowiek i profesor!
eno

2010-09-27 00:29
Cóż dużo mówić - dla mnie to prawdziwy Mistrz... Przykro czytać pewne komentarze. Prof. Sławek wykazuje się tak dużym taktem i kulturą , że niektóre wypowiedzi (np leona) wydają się nie na miejscu. Ale cóż , to minus internetu, że każdy może coś napisać. Oby więcej takich ludzi jak T. Sławek i mniej leonów :)
grzegorzptak

2010-05-09 20:50
znam Profesora osobiście i bardzo szanuję. to wyjątkowy Człowiek, ma złote serce i otwarty umysł. niewielu jest takich ludzi na świecie. szczerze podziwiam.
studentka

2010-02-08 09:16
Inspirujący intelektualista. Brakuje nam takich osób na Śląsku.
Ahorcado

2010-01-20 17:45
We want to get in touch with Dr. Slawek whom we once knew well. Have you got his email?
George Hyde

2009-11-25 19:26
Profesor Sławek to wspaniały, światły i życzliwy człowiek!
Ona

2009-10-30 14:54
3:1
trener

2009-10-27 19:47
Skąd w tych wypowiedziach tyle złości? Czy Profesor zrobił Państwu coś złego? To jedna z nielicznych osób, która naprawdę przemieniła mnie i wielu znanych mi ludzi. Wierzę, że odmieni też nasze miasto.
eloise

2009-10-27 18:14
Neoliberalni humanisci to niestety nasza polska specjalnosc. Niektorzy lubia pilowac galaz na ktorej siedza.
Jaromir

2009-10-18 21:11
... raczej POżyteczny idiota , POzdro !
leon

2009-10-17 10:20
fasadowo to mily i niby odpowiedzialny czlowiek tak naprawde to osoba zainteresowana swoim potencjalnym polem wladzy: czy to na uczelni, czy to w jakiejs radzie a zamkniecie na uniwersytecie nie zawsze sluzy wiedzy o rzeczywistym zyciu kulturalnym poza tym to czlowiek ktory jako pierwszy chcial studiow platnych...
polis


SKOMENTUJ:
imię/nick:
e-mail (opcjonalnie):
wypowiedz się:
wpisz poniżej jakie miasto jest stolicą Polski:
teksty
NIESTRUDZENI PRZYJACIELE ROŚLIN
Jedna i ta sama roślina może być chwastem i ozdobą, trucizną i lekarstwem. Nasze związki z roślinami bywają subteln... >>>

THE PARTY IS OVER: Trip-(c)hop i trip-baba
Impreza dopiero się rozkręca – wbrew nazwie, pod jaką ukrywają się Daria Ryczek i Michał Wajdzik. Muzyczny du... >>>

MARIUSZ KAŁAMAGA: Licencja na rozśmieszanie
Kto rano wstaje – ma szansę usłyszeć go na falach eteru. Czasami wygląda też z telewizora, a bardziej wtajemnic... >>>

ANNA CIEPLAK: Nie demonizujmy gimbazy
Pisze tylko wtedy, gdy ma coś do opowiedzenia. Na co dzień jest społeczniczką zaangażowaną w aktywizację lokalnej wsp... >>>
komentarze: 1
po imprezie
Ostatnio dodane | Ostatnio skomentowane
Colin Stetson
19.12.2016
Julia Marcell
21.11.2016
Katowice Tattoo Konwent
30.09.2016
Tauron Nowa Muzyka 2016
2.09.2016
Off Festival 2016
8.08.2016
Podziel się z resztą świata swoimi uwagami, zdjęciami, filmami po imprezach.
o nas | kontakt | reklama | magazyn | zgłoś błąd na stronie | © Ultramaryna 2001-2017, wszystkie prawa zastrzeżone