Serwis Ultramaryna używa plików cookies. Odwiedzając nasze strony akceptujesz otrzymywanie cookies (ciasteczek). Warunki dostępu do plików cookies możesz określić w swojej przeglądarce.

ZAMKNIJ

Ultramaryna | L.U.C: Kosmos możliwości
sobota 27.05.17

START
LOKALE
FORUM
BLOGI
zgłoś imprezę   
  ultramaryna.pl  web 
L.U.C: Kosmos możliwości



Można by napisać o nim, że jest odnowicielem polskiego hip-hopu, ale nie wyczerpywałoby to do końca tematu. L.U.C (a właściwie Łukasz Rostkowski) stara się być artystą eklektycznym i wszechstronnym. Oprócz muzyki zajmuje się także filmem, grafiką, literaturą. Jego najnowszy album „Planet L.U.C” jest właśnie dziełem multimedialnym i wielowarstwowym. „Planet L.U.C” – nominowany do Paszportów 2008 – został okrzyknięty zgodnym chórem przez krytyków muzycznych za wydarzenie. Jego koncertowa wersja to spektakl z pogranicza muzyki, teatru i nowych mediów. Przed >>> koncertem w Katowicach zadaliśmy L.U.Cowi parę pytań.

Ultramaryna: Skąd ta twoja silna potrzeba mitologizacji świata? Stwarzania go na nowo dzięki opowieściom?

L.U.C:
Nie wiem. Może to ze względu na to, że „jego niedoskonałość chciałbym poprawić jak kołnierzyk”. Co dzień widzę, jak dużo wokół niesprawiedliwości. Jestem perfekcjonistą, a w dodatku Wagą. Boli mnie więc masa niesprawiedliwości i bałagan panujący na świecie. Chciałbym, żeby wszyscy się kochali, bratali, pili, palili i słuchali dobrej muzy doceniając życie, a nie zabijali się za pieprzoną ropę. Poza tym jestem znudzony komercją i jej kolorową bladością, kopiowaniem i nijakością dopasowaną do średniawki. Tworzę więc swoje światy. Mam rozbujaną wyobraźnię. Czasem to nawet problem, kiedy np. odkurzam autostrady albo jeżdżę na deskorolce pod wodą, bo albo tworzę korki, albo kicham z przeziębienia etc.

Co fascynuje cię w Kosmosie, że tak silnie inspiruje twoje poczynania? Hah – Kosmos to wszystkość. To początek, koniec, to my. Studnia bez dna. Nasza przyczyna i skutek. Moja wyobraźnia żywi się tym miejscem jak żuczki klockiem dzika. To zjawisko, od którego mam ciarki. To miejsce, w którym mieszkam i ty też – to NEUROFOTORECEPTOREPLOTYKA jako magia bytu :). To coś co, pomaga mi uzmysłowić, jak niewielkie znaczenie mają nieszczęścia, jakie mi się przytrafiają czasem. To Bóg. Myślę, że jest to na dzień dzisiejszy największa tajemnica ludzkości, a zarazem najrozleglejsza rzecz, jaką znam. Stąd moja fascynacja nim.

Co w polskiej rzeczywistości stanowi dla ciebie źródło największej frustracji? Co sprawia, że nadal mieszkasz i tworzysz w tym kraju? Bywam sfrustrowany z powodu brudnych, wiecznie spóźnionych pociągów, które nawet według normalnego rozkładu są opóźnione o jakieś 50 lat w stosunku do reszty Europy, nie lubię kup i flegm na chodnikach mego miasta, a jeszcze bardziej agresji i wrogości, którą nosi w sobie wielu z nas. Frustruje mnie, że adoruje się żenadę i antytalenty w polskiej popkulturze. Denerwuje mnie jej kiełbasiano-ksenofobiczna natura. Nie daję rady od listopada do marca, kiedy kraj wygląda jakby spierdział się na niego zimnym, mokrym, mglistym bąkiem wielki obrażony miś polarny. Czasem przykro mi, że rok mojej pracy, mimo nagród i wyróżnień, jest wart tyle, co reflektor do volkswagena. Że muszę kombinować i robić jakieś chałtury, żeby zarobić na życie… Czy mam wymieniać dalej? Haha. Chyba sobie odpuszczę. Skupmy się na czymś bardziej pozytywnym. Mieszkam tu, bo mam tu przyjaciół, super dziewczynę i swoich fanów. To moja ojczyzna o najbardziej heroicznej historii w tej części Europy. Nasi dziadkowie biegali, strzelali z kapiszonów do Niemców, trzymając w lewej dłoni wypadające im z brzucha jelita (puste od głodu). Czuję obowiązek to docenić i cieszyć się tym, co mamy. A mamy przede wszystkim wolność. Gram muzykę, którą kocham i jestem zdrowy. Mam wielu wspaniałych słuchaczy, którzy mnie rozumieją i wspierają. Czego więcej chcieć. Tym się cieszę.

Jesteś znany z tego, że kolaborujesz z wieloma artystami? Jakie cechy powinien posiadać artysta, by przekonać L.U.Ca do współpracy? Nie ma wzoru. To po prostu kwestia przepływu energii. Na pewno też nie lubię pracować z ludźmi, którzy są niesłowni i nieuzasadnienie zadufani. A niewątpliwie fascynują mnie postaci posiadające talent i skromność. Najlepiej ok. 180 cm wzrostu o lekko pociągłych twarzach, wybałuszonych oczach. Ilość rzęs nie może przekroczyć 2304, a odległość między brwiami 24 cm.

W jaki sposób doszło do współpracy z Rahimem i co w tej kolaboracji było dla ciebie najbardziej inspirujące i kreatywne? O samej genezie współpracy, czyli o diecie przygotowującej płody przez nasze matki, o chomikolustrofobii i budowie specjalnej autostrady łączącej nasze miasta wspominałem już wiele razy. Oboje jesteśmy rozkminiatorami, a w dodatku tkwimy w tej samej estetyce rymowania śpiewanego charakterystycznego dla śląskiej szkoły. Utwór „2 pokoje”, który połączył nasze rozmyślania na temat istoty człowieczeństwa i jego umysłu, był więc być może zaplanowany już przez nasze matki. Cała współpraca była wielkim przeżyciem, bo nigdy wcześniej nie nagrywałem z innym MC ani tekściarzem. Było to więc dla mnie super przygodą pisać razem z Rahem teksty, rozkminiać tematy, konfrontować spojrzenia. Mam do niego wielki szacunek – tak więc i sama produkcja muzyczna albumu, jaką wziąłem na siebie, była dla mnie potężnym wyzwaniem. Swoją drogą, jakie życie daje możliwości. Kiedyś słuchałem go w Paktofonice, a teraz mogłem z nim nagrać płytę. To totalny kosmos.

Czy czujesz się częścią wrocławskiej sceny muzycznej? Co to miasto ma w sobie, że tworzy w nim dużo projektów ocierających się o nowe brzmienia (Digit All Love, Me Myself And I, Oszibarack)? Oczywiście, że tak. To miejsce, które mnie wypromowało. O ile urodziłem i ukształtowałem się w Zielonej Górze, o tyle to Wrocław pozwolił mi się wyrazić w sztuce. To tu udało mi się zagrać pierwszy koncert. To tu dziennikarze podchwycili to, co robimy i zdobyliśmy pierwszych słuchaczy. Fenomen Wrocka polega na tym, że wystarczy tu zagrać 2 dobre koncerty i na trzecim ma się już swoją publikę i fanów. Ludzie tu kochają muzykę i chodzą na koncerty. Do dziś czasem idę do miasta na jedno piwo, a potem jammuję z muzykami z innych składów do rana.

Co określa L.U.Ca jako reżysera? Co najbardziej cię fascynuje w tworzeniu obrazów? Nie wiem, co mnie określa. Moje logo ma kształt księżyca, bo niektórzy uważają, że pochodzę z jego rejonów. Nie wiem, co mnie określa. Chyba właśnie nie ma takiego czegoś, co mnie określa, dlatego tak trudno nam zdefiniować target, do którego chcemy dotrzeć. Chcemy dotrzeć do wszystkich tych, którym możemy dać szczęście albo jakąś przydatną energię. Może nawet smutek – jeśli będzie przydatny, to super. W tworzeniu obrazów fascynuje mnie chyba najbardziej kompozycja i grafika. Niemniej jednak ich dramaturgia, głębia, ostrość, światło, przewrotność, historia, emocje. Tak jak pisałem na stronie – jestem kmiotkiem 4 galaktyk sztuki – muzyki, liryki, filmu i grafiki – uczę się ich i oddaję im hołd. Są to tak potężne kosmosy, że aż strach i ho ho.

Opowiedz proszę o spektaklu „C-Aktiv” opartym na tekstach Witkacego. W jaki sposób doszło do jego powstania? To ma związek z moją fascynacją łączeniem muzyki z obrazem. Jeszcze jako Kanał Audytywny udało nam się stworzyć dobrze przyjęte udźwiękowienie niemego filmu na Erze Nowe Horyzonty. Poszła dobra fama i obecny dyrektor Teatru Muzycznego we Wrocławiu, Konrad Imiela zaprosił nas do udźwiękowienia spektaklu, w którym muzyka w naszym stylu – a więc antyforma – miała spoić ze sobą takie absurdalne połączenia, jak Maria Peszek, Doda i Jacek Borusiński z Mumio. Była to naprawdę niezła przygoda pisać muzykę i melodie dla tak różnych osobowości. Ciężko pracowaliśmy więc z Kanałem nad godzinną fuzją dźwięków i gatunków. Do tego tancerze, kolory światła i prawdziwy teatr. Super przeżycie.

W jaki sposób dzięki swoim artystycznym dokonaniom możesz wpływać na drugiego człowieka? Masz misję upowszechniania pewnych idei? Jak opisałbyś swojego odbiorcę? To właściwie trzy pytania :). Mogę wpływać oczywiście na wiele sposobów. Od klipów, które produkuję i reżyseruję, poprzez produkcje i nastroje dźwięków, aż do tego najbardziej bezpośredniego narzędzia, jakim jest słowo. Tak – każdą z tych rzeczy traktuję jak narzędzie do skonstruowania przekazu, uczucia lub energii – to jak śrubokręt, obcążki, młotek etc... Słowa to taki młotek, bo walą najsilniej prosto w mózg. Od dwóch ostatnich płyt – po tym, gdy pewnego razu na festiwalu usłyszałem, że kilkutysięczny tłum śpiewa ze mną jakiś mój kawałek, ogarnęła mnie fala entuzjazmu, ale i zarazem przerażenia. Zdałem sobie sprawę, że wpływam na nich i jestem odpowiedzialny za to, co mówię. Pomyślałem też, że skoro ktoś mnie słucha, to powinienem choć w drobny sposób spróbować uczynić ten świat lepszym. Jako Waga ciągle dostrzegam niesprawiedliwości i o tym często piszę. Teraz faktycznie moje płyty są mocno nafaszerowane filozofią i publicystycznym komentarzem. Staram się na swój pchełkowaty sposób walczyć z infantylnie pojętym, a jednak instynktownie wyczuwalnym złem – tj. kłamstwem, degradacją, agresją, chciwością itd. Choć oczywiście niestety sam czasem im ulegam, wydaje mi się, że śpiewanie „Lecę bo chcę, lecę bo pieniądze są złe” itp. w czasach, kiedy kilka koncernów na świecie przejmuje kontrolę nad sześcioma miliardami nieświadomych ludzi, uwikłanych w pęd, wojny, kredyty i hiperkonsumpcję, jest trochę stratą prądu. Tak samo jest z „Planet L.U.C” – to płyta, która ma nam pomóc być szczęśliwym w trudnych postsowieckich realiach, w których wciąż tkwimy jak stolec w jelitach. Moi odbiorcy to najróżniejsi ludzie, których łączy niezwykła otwartość.

Co cię najbardziej kręci w eklektyzmie? Kosmos możliwości.

tekst: Adrian Chorębała | zdjęcie: Bartosz Mazurkiewicz
ultramaryna, marzec 2009


L.U.C „Co z tą Polską?”











KOMENTARZE:

2010-02-03 14:41
luc to vibowit, wlac do wody i zamieszać..Luc jeśli to czytasz, to wiedz ze używasz zbyt wiele narzędzi na raz, bądz spokojny i tak mnie i mnie i mnie i mnie nie zmienisz...
ten V


SKOMENTUJ:
imię/nick:
e-mail (opcjonalnie):
wypowiedz się:
wpisz poniżej jakie miasto jest stolicą Polski:
teksty
MIUOSH: Miasto, muzyka, rodzina
Spełniony artysta – już nie tylko rapowy, szczęśliwy mąż i dumny ambasador regionu. Z Miuoshem rozmawiamy o p... >>>

GGRUPA: Grunt to dobry pomysł
Paweł Lipiński i Mateusz Frankowski Pierwsze miejsce w konkursie magazynu „eVolo” na wieżowiec przyszł... >>>

PAWEŁ DYLLUS: Ekipa to jest klucz
Paweł Dyllus, operator. Absolwent Wydziału Radia i Telewizji, wielokrotnie nagradzany za zdjęcia do filmów Julii Rus... >>>

ALEKSANDRA TERPIŃSKA: Najwyżej będę robić filmy niepopularne
Aleksandra Terpińska to jedna z najciekawiej zapowiadających się absolwentek reżyserii Wydziału Radia i Telewizji UŚ... >>>

NIESTRUDZENI PRZYJACIELE ROŚLIN
Jedna i ta sama roślina może być chwastem i ozdobą, trucizną i lekarstwem. Nasze związki z roślinami bywają subteln... >>>

THE PARTY IS OVER: Trip-(c)hop i trip-baba
Impreza dopiero się rozkręca – wbrew nazwie, pod jaką ukrywają się Daria Ryczek i Michał Wajdzik. Muzyczny du... >>>

MARIUSZ KAŁAMAGA: Licencja na rozśmieszanie
Kto rano wstaje – ma szansę usłyszeć go na falach eteru. Czasami wygląda też z telewizora, a bardziej wtajemnic... >>>

ANNA CIEPLAK: Nie demonizujmy gimbazy
Pisze tylko wtedy, gdy ma coś do opowiedzenia. Na co dzień jest społeczniczką zaangażowaną w aktywizację lokalnej wsp... >>>
komentarze: 1
po imprezie
Ostatnio dodane | Ostatnio skomentowane
Colin Stetson
19.12.2016
Julia Marcell
21.11.2016
Katowice Tattoo Konwent
30.09.2016
Tauron Nowa Muzyka 2016
2.09.2016
Off Festival 2016
8.08.2016
Podziel się z resztą świata swoimi uwagami, zdjęciami, filmami po imprezach.
o nas | kontakt | reklama | magazyn | zgłoś błąd na stronie | © Ultramaryna 2001-2017, wszystkie prawa zastrzeżone