Serwis Ultramaryna używa plików cookies. Odwiedzając nasze strony akceptujesz otrzymywanie cookies (ciasteczek). Warunki dostępu do plików cookies możesz określić w swojej przeglądarce.

ZAMKNIJ

Ultramaryna | KRÓTKA HISTORIA ZŁYCH MIEJSC
piątek 26.05.17

START
LOKALE
FORUM
BLOGI
zgłoś imprezę   
  ultramaryna.pl  web 
KRÓTKA HISTORIA ZŁYCH MIEJSC

Pośród dziesiątków mitów na temat Śląska jednym z najczęściej powracających jest twierdzenie o tym, że mieszkamy w strasznie niebezpiecznym regionie, gdzie przestępczość kwitnie, a po godzinie 18.00 lepiej nie wychodzić z domu, bo może zdarzyć się jakieś nieszczęście. Sam od dzieciństwa mam zakodowane, że w pewne partie Chorzowa i Katowic lepiej się nie zapuszczać, a Bytom najlepiej odwiedzać w środku dnia, mając tyły zabezpieczone przez korpus wojska, choć tak naprawdę nigdy nic mi się w tych miastach nie przytrafiło. Do pewnego momentu można było te wszystkie ostrzeżenia przyjmować na wiarę, teraz jednak, dzięki systemowi opracowanemu przez naukowców z Uniwersytetu Śląskiego – dr Michała Gramatykę i dr Tadeusza Powierżę – można sprawdzić, jak naprawdę wyglądają kwestie bezpieczeństwa w regionie.

Działający od kwietnia ubiegłego roku portal crimi.pl to internetowa mapa Śląska, na której z niewielkim opóźnieniem odnotowywane są wszystkie interwencje policji w miastach aglomeracji. Dzięki znanym z serwisu Google Maps znacznikom możemy dowiedzieć się o rodzaju, miejscu i godzinie zdarzenia, a także poznać numer jednostki policyjnej odpowiedzialnej za interwencję, wraz z telefonem kontaktowym, co okazuje się przydatne, gdy byliśmy świadkami popełnienia jakiegoś wykroczenia.

Pierwsze, co zrobiłem po uruchomieniu strony, to oczywiście sprawdzenie owianych złą sławą katowickich i chorzowskich dzielnic. Okazało się, że krążące na ich temat legendy są najczęściej zupełnie bezpodstawne – według crimi.pl skala przestępczości nie jest w nich wcale wyższa niż w dzielnicach tradycyjnie uznawanych za „ciche i spokojne”. Próbując zrozumieć, jak rodzi się sława złych dzielnic, umówiłem się na spotkanie z dr Michałem Gramatyką, licząc na to, że naukowiec, biegły sądowy oraz specjalista od badania przestępczości będzie potrafił wytłumaczyć, jak rodzi się ponura legenda niektórych miejsc.

Ultramaryna: Po czym rozpoznaje pan niebezpieczną dzielnicę w danym mieście?

Michał Gramatyka:
Wie pan, tak naprawdę nigdy się nad tym nie zastanawiałem. Mam dwa metry wzrostu i odpowiednią wagę, więc idąc przez nieznane dzielnice, raczej czuję się bezpiecznie.

Skąd bierze się zła sława „złych dzielnic”? Pojęcie „złych dzielnic” pojawiło się po raz pierwszy w Stanach Zjednoczonych. Tam, w wielkich, kilku- lub kilkunastomilionowych metropoliach zachodzi zjawisko zwane gentryfikacją – samoodnawianie się miasta. W ramach tego procesu niektóre dzielnice mogą stać się dzielnicami biedy, w których kumuluje się zarówno ubóstwo, jak przestępczość. W Polsce jednak trudno mówić o „złych dzielnicach”. Pewnie, że są takie miejsca w Tychach, Katowicach czy Chorzowie, przed którymi ostrzegają się mieszkańcy, ale dane z systemu crimi.pl są bezlitosne. Są to dane ze statystyk policyjnych i trudno z nimi tak właściwie dyskutować, skoro pokazują, że przestępczość na wszystkich obszarach wygląda dość podobnie.

Korzystając z współtworzonego przez pana systemu crimi przyjrzałem się danym dotyczącym dzielnic, które cieszą się lokalnie złą sławą i zauważyłem, że tak naprawdę według tych statystyk skala przestępczości nie jest w nich większa niż w centrach śląskich miast. Zacząłem się więc zastanawiać, na jakiej zasadzie rodziła się zła legenda niektórych miejsc w regionie? Być może wynika to z faktu, że kiedyś w tych właśnie miejscach mieszkał jakiś element przestępczy, co spowodowało narastanie pewnych stereotypów. W Tychach również mamy takie osiedle – Osiedle A, o którym mówiło się, że jest niebezpieczne, że dochodzi tam do najczęstszych interwencji policyjnych, pojawia się najwięcej spraw komorniczych. Teraz jednak te czasy minęły, osiedlają się tam młodzi ludzie, z dobrymi rokowaniami na przyszłość. Tak właśnie działa gentryfikacja w Polsce. Dzisiaj, gdybym miał wskazać najgroźniejsze miejsca w Tychach, to raczej nie potrafiłbym udzielić konkretnej odpowiedzi. Skala bezpieczeństwa na całym Śląsku jest dość podobna.

A jak w ogóle prezentuje się Śląsk pod względem statystyk przestępczości, bezpieczeństwa w odniesieniu do skali ogólnopolskiej? Trudno odnosić Śląsk do innych części Polski, ponieważ panuje tu specyficzna sytuacja. W całej konurbacji mieszka ponad 4,5 miliona osób i w skali kraju nie istnieje żaden punkt odniesienia, nawet w Warszawie jest tych mieszkańców prawie dwukrotnie mniej. Właściwie Śląsk można oceniać tylko biorąc pod uwagę inne silnie zurbanizowane obszary europejskie, takie jak Zagłębie Saary czy Ruhry, jednak to porównanie też nie będzie dobre, ponieważ jesteśmy na zupełnie innym etapie rozwoju. Faktem jednak jest to, co można spostrzec gołym okiem – na Śląsku jest coraz bezpieczniej. Wzrost bezpieczeństwa wynika przede wszystkim z coraz lepszej pracy policji, z tego, że policja zatrudnia lepiej wykształconych ludzi, znających się na swojej robocie. Wzrasta także współczynnik zamożności społeczeństwa, co również nie pozostaje bez wpływu na spadek ilości przestępstw.






Dr Michał Gramatyka jest przewodniczącym Rady Miasta Tychy, pomysłodawcą akcji programu walki z przestępczością „Bezpieczne Tychy – dość milczenia”, wykładowcą na Wydziale Kryminalistyki Uniwersytetu Śląskiego. W chwilach wolnych od pracy zawodowej organizuje festiwale muzyczne oraz śpiewa w popularnej grupie szantowej Perły i Łotry.



tekst i foto: Marceli Szpak
ultramaryna, luty 2009








KOMENTARZE:

2014-06-01 21:35
Zastanawiam się, czy zamieszczanie zdjęć miejscowej hołoty w internecie wraz z ich personaliami na odpowiednio utworzonych w tym celu stronach nie byłoby najskuteczniejszą metodą pozbycia się z miasta chuliganerii lub przynajmniej ograniczenia jej obecności. Są miejsca w mieście, w których potomkowie taniej siły roboczej spędzonej do miasta, często obecnie bezrobotnej lub czasami nawet z wysokimi emeryturami górniczymi, które najczęściej przepija i tym samym jest bierna w stosunku do dzieci, zachowują się względem współmieszkańców usiłujących wywrzeć werbalny wpływ wychowawczy skandalicznie (zaczepki, prowokacje do bójek, niszczenie mienia itp.). Nawet obecność kamer w niektórych miejscach ich nie odstrasza. Należy zastanowić się, czy tej hołoty nie wysłać na rodzinną wieś - podobne działania podjęto w Żorach - dzięki czemu są miastem bezpieczniejszym.
Obserwator

2009-02-08 14:40
Dzięki za uzupełnienie. Masz rację, ze temat zasługuje na szersze potraktowanie, niż krótka zajawka i wywiad (tylko jakos nikomu nie chce sie nim zajmować, a po poczatkowym wybuchu entuzjazmu we wszystkich mediach lokalnych, nie mówi o nim już praktycznie nikt). Ale - w tekście próbowałem przede wszystkim zestawić swoje nastawienie, czyli jakąś tam pewność lokalsa, że są miejsca w okolicy, do których lepiej się nie zapuszczać, z zestawem obiektywnych, mierzalnych danych, które mówią coś zupełnie odmiennego. Wiem, ze jak się wybieram na Załęże, to raczej z lekkim stresem, miejsca typu Nikisz wole omijać (choć np z Twojego wpisu wynika, ze Koszutka też należy do miejsc nie pewnych, a tam akurat nie mam żadnych paranoicznych wrażeń), ale z drugiej strony wiem też, ze tak naprawdę nigdy mi się w tych miejscach nic nie stało, nawet po zmroku i w środku nocy. Crimi.pl dość dobrze pokazuje dlaczego tak jest - w całej aglomeracji, przy 4,5 milionach mieszkańców, trzeba mieć po prostu cholernego pecha, żeby się w coś wpakować. To oczywiście nie oznacza, że mozna przestać sie rozglądać, zostawiać otwarty samochóod, czy usiąć sobie o 23 z lapem na kolanach na Placu Wolności, jednak zarowno z danych, jak i rozmów, dość jasno wynika, że jak na tak olbrzymi obszar miejski, jest tutaj względnie bezpiecznie. I o pokazanie tego głównie w tym tekście chodzi.
Szpaq

2009-02-06 10:39
5 min. temu przeczytałem w U. o nowej stronie, na której widnieją obrazowo przedstawione "miejsca zagrożenia" na Śląsku. Pytanie po co? Na pierwszy rzut oka wnioski jakie się nasuwają po przeczytaniu artykułu są prozaiczne: policja działa lepiej, nie ma dzielnic niebezpiecznych, jest bezpiecznie. Ale jako mieszkaniec Katowic i bywalec okolicznych miast uważam, że po raz kolejny temat ważny w artykule uogólniono. Statystyki policji nie stanowią w żaden sposób wiarygodnego odniesienia (na tym wnioskuję, opiera się lokalizacja zdarzeń) do czegokoliwek (autor programu sugeruje poprawę bezpieczeństwa).
Meriutum sprawy jest stwierdzenie, że nie można wskazać jednoznacznie miejsc szczególnie niebezpiecznych, a jeżeli już się takie znajdą to ich lokalizacja określona zostaje na podstawie liczby odnotowanych interwencji policji. Jasne, częśćiej ludzie tracą portfel na dworcu niż pod przejściem podziemnym na Koszutce. Moje miasto Katowice. Centrum ok- jest niebezpieczne szczególnie dla "przyjezdnych" i w weekend (imprezy)- Ligota też pod to się podepnie. Ale co z Giszowcem, Zawodziem, Piotrowicami, Załężem, Witosa, Bogucicami itp.. Ano właśnie, powodów niskiego wskaźnika przestępczości i ogólnego "strachu" jest conajmniej kilka. a) W przeciwieństwie do "bogatych" dzielnic - za takie np. uważa się Brynow, malo kto zadzwoni na policję i zgłosi zawycie alarmu ew. kradzież radia. b) Miastowi mieszkający poza centrum doskonale wiedzą gdzie się poruszać po swojej dzielnicy a gdzie nie, natomiast "przyjezdni" nie jeżdżą poza centrum bo i po co; c) Miejcowy "kiepskiej dzielnicy" nie zadzwoni i nie doniesie na syna sąsiada, bo tu obowiązuje niepisana lojalność no i możliwość dostania po ry.. dnia następnego- to samo tyczy się naszych wspaniałych blokowisk np. Gisz, Radockiego albo Bogucice; d)większość napadów i bójek w dzielnicach ma charakter lokalny i jak nikt pary nie puści- po co ma mieć problemy ; e)Nikt nie pójdzie na "jume" do siebie - lecz do centrum , bo po pierwsze na własnym podwórku smrodu sie nie robi a po drugie potencjalnych ofiar w centrum jest po prostu więcej. f)Poza centrum mało jest "przypadokowych" przestępstw- nikt nie nosi szalika ruchu np. na Zawodziu, mało kto zostawi torebkę w samochodzie na Koszutce.
Przykłady można mnożyć.
W Katowicach tak jak w każdym miejscu na Śląsku i przypuszczam że w całej Polsce podobnie istnieją rewiry, ulice, a nawet bramy zdominowane przez bandytów, meneli i złodziejaszków i w zależności od koniunktury oraz lokalizacji, tacy specjalizują się albo w napadaniu na studentów np. na ligocie, bójkami z kibicami po sąsiedzku np: na ochojcu albo tauzenie, jeżdżeniem do centrum lub do brynowa na radia. Lokalizacja stref niebezpiecznych nie jest już taka prosta, stąd może wnioski autora. Lecz wystarczy nie bacząc na statystyki policji, wejść do kilku bram na Wojewódzkiej i przekonać się, że socjalne mieszkania blisko torów to jedna wielka melina, albo pokrzyczeć troche na Boguciach że się tego a tego nie lubi. Działania i efekty policji wydają się być jedynie rezultatem przypadku, policji jest najwięcej w centrum to i wykrywalność duża.

Czy i gdzie jest bezpiecznie - odpowiedzą jedynie mieszkańcy - oczywiście anonimowo i za darmo przepytani. CRIMI.PL no cóż nie był to temat na zajawkową ultramaryne
nowynowax


SKOMENTUJ:
imię/nick:
e-mail (opcjonalnie):
wypowiedz się:
wpisz poniżej jakie miasto jest stolicą Polski:
teksty
MIUOSH: Miasto, muzyka, rodzina
Spełniony artysta – już nie tylko rapowy, szczęśliwy mąż i dumny ambasador regionu. Z Miuoshem rozmawiamy o p... >>>

GGRUPA: Grunt to dobry pomysł
Paweł Lipiński i Mateusz Frankowski Pierwsze miejsce w konkursie magazynu „eVolo” na wieżowiec przyszł... >>>

PAWEŁ DYLLUS: Ekipa to jest klucz
Paweł Dyllus, operator. Absolwent Wydziału Radia i Telewizji, wielokrotnie nagradzany za zdjęcia do filmów Julii Rus... >>>

ALEKSANDRA TERPIŃSKA: Najwyżej będę robić filmy niepopularne
Aleksandra Terpińska to jedna z najciekawiej zapowiadających się absolwentek reżyserii Wydziału Radia i Telewizji UŚ... >>>

NIESTRUDZENI PRZYJACIELE ROŚLIN
Jedna i ta sama roślina może być chwastem i ozdobą, trucizną i lekarstwem. Nasze związki z roślinami bywają subteln... >>>

THE PARTY IS OVER: Trip-(c)hop i trip-baba
Impreza dopiero się rozkręca – wbrew nazwie, pod jaką ukrywają się Daria Ryczek i Michał Wajdzik. Muzyczny du... >>>

MARIUSZ KAŁAMAGA: Licencja na rozśmieszanie
Kto rano wstaje – ma szansę usłyszeć go na falach eteru. Czasami wygląda też z telewizora, a bardziej wtajemnic... >>>

ANNA CIEPLAK: Nie demonizujmy gimbazy
Pisze tylko wtedy, gdy ma coś do opowiedzenia. Na co dzień jest społeczniczką zaangażowaną w aktywizację lokalnej wsp... >>>
komentarze: 1
po imprezie
Ostatnio dodane | Ostatnio skomentowane
Colin Stetson
19.12.2016
Julia Marcell
21.11.2016
Katowice Tattoo Konwent
30.09.2016
Tauron Nowa Muzyka 2016
2.09.2016
Off Festival 2016
8.08.2016
Podziel się z resztą świata swoimi uwagami, zdjęciami, filmami po imprezach.
o nas | kontakt | reklama | magazyn | zgłoś błąd na stronie | © Ultramaryna 2001-2017, wszystkie prawa zastrzeżone