Serwis Ultramaryna używa plików cookies. Odwiedzając nasze strony akceptujesz otrzymywanie cookies (ciasteczek). Warunki dostępu do plików cookies możesz określić w swojej przeglądarce.

ZAMKNIJ

Ultramaryna | DUET ORION ma talent
środa 26.07.17

START
LOKALE
FORUM
BLOGI
zgłoś imprezę   
  ultramaryna.pl  web 
DUET ORION ma talent



Pan Józef nie jest wariatem. Pomimo swoich sześćdziesięciu kilku lat najbardziej przypomina poważnego dziesięciolatka, który wreszcie stworzył skuteczny plan dominacji nad światem. Doskonale wie, czego chce i potrafi tego bronić z uporem i żelazną konsekwencją. „Proszę to wyraźnie napisać. Niech nikt nie mówi, że jestem jakimś pajacem, świrem albo że jestem zakręcony. Nie. To mnie obraża, jak jakiś dupek z kabaretu mnie zapowiada ‘a teraz zakręcony pan Józef’. Jestem całkowicie normalny.”

Mówiąc o swojej muzyce, nie waha się nawet przez chwilę. Jest w pełni świadom wartości swych dokonań i za nic ma głosy krytykantów i chałturników, którzy najwyraźniej w świecie są po prostu głusi.

„Mamy utwory na światowym poziomie. Ostatnio przyszły do mnie panie z chóru kościelnego i prosiły: panie Józefie, niech pan nam napisze jakieś piosenki. Musiałby pan widzieć, jak się ten ich kierownik skręcał. I co? I oddałem im dwie pieśni i śpiewają je teraz wszędzie, na całym świecie i to są najpiękniejsze utwory w ich repertuarze.”

Oczywiście pan Józef zna także swoje ograniczenia. „Jestem perkusistą zawodowym, występowałem przez pięć lat na Mazurach w lokalu kategorii S, grałem z Emilią Krakowską, Józefem Skrzekiem, z Irkiem Dudkiem, mam profesjonalną technikę gry na bębnach na światowym poziomie i tą techniką właśnie zarżnąłem występ w ‘Mam talent’. Tak mocno zacząłem uderzać w bębny, że straciłem cały komfort wokalny. Trudno, nie wyszło, ale z czymś takim to nawet Pavarotti by nie poradził. Nie udało mi się pokazać piękna ludzkiego głosu, a to przecież jest najważniejsze.”

Występ w telewizyjnym programie prezentującym ludzi obdarzonych niezwykłymi talentami stał się dla Duetu Orion milowym krokiem w karierze. Piosenka „My Way – Autostrada” niczym wirus zaczęła krążyć po internetowych serwisach wideo, prowokując internautów do bardzo skrajnych reakcji:

Apodaca82: Jak dla mnie bomba. Babka z kastanietami jest świetna, a dziadzia na wokalu i bongosach jeszcze lepszy! :)

AudX: co za megaścierwo ;) czy to są badania jakieś? wpływ kokainy na 70-latka?

kakaby121286: fryderyka za całokształt!

kamczatka3: ciesze sie ze moja Babcia sie tak nie zachowuje

El Narratore: znowu hit na miarę jozina z bazin

Porównanie z czechosłowackim przebojem sprzed dekad, który w zeszłym roku podbił polski Internet, nie jest tak do końca bezzasadne. Duet Orion również postawił na naturalność i szczerość artystycznej ekspresji i tym właśnie, jak ma to miejsce w przypadku praktycznie wszystkich internetowych fenomenów, podbił serca publiki. Po raz kolejny widz musiał odpowiedzieć sobie na pytanie, na ile to, co ogląda, jest świadomą kreacją, a na ile czystą, spontaniczną radością, wynikającą z możliwości zaprezentowania swoich talentów całemu światu i kompletnym brakiem poczucia obciachu.

Pan Józef jednak nie zabiega o publiczność. Dużo ważniejsza jest dla niego możliwość uświadomienia całemu światu, jak ważna jest to twórczość i jak wiele kryje się w niej treści. Wystarczy mu dwójka dziennikarzy i dyktafon, by momentalnie rozpocząć prezentację wybranych kawałków ze swojej obfitej twórczości. Tym samym wywiad, który miał być w założeniu kilkunastominutowym „wpadł i wypadł”, zamienił się w regularny, trwający prawie dwie godziny koncert muzyki bardzo tanecznej, przerywany nieco despotycznymi oświadczeniami pana Józefa.

„Skomponowałem na razie 80 utworów, każdy z nich zostanie światowym przebojem, a jeszcze nie pokazaliśmy wszystkiego. Tę ‘Autostradę’ to oceniam jako dwudziestą w naszym rankingu, bo nie chcieliśmy od razu pokazywać tego, co mamy najlepsze. Teraz, jako pierwszy w Polsce napisałem piosenkę o polskiej piłce nożnej, która zostanie przebojem na naszym Euro. Ktoś to musiał zrobić, bo nie było oryginalnej piosenki, te wszystkie ‘Entliczki, pentliczki’ to są obce, na cudzych melodiach, to jakieś gówno jest po prostu. Dopiero teraz polska piłka będzie miała swoją piosenkę.”

Wystukując rytm palcem o kant zabytkowej skrzyni w Muzeum Miejskim w Dąbrowie Górniczej i upewniając się kilkakrotnie czy aby na pewno wszystko nagrywamy, pan Józef zaczyna śpiewać z całych sił:

Futbol, futbol, futbol
Nam radości da
Futbol, futbol, futbol
Polska drużyna gra
A ty się Sienkiewiczu nie denerwuj
Gdy Żuraw piłkę gna
A ty się Sienkiewiczu nie denerwuj
Gdy polska drużyna gra
Gdy Smolarek zadrybluje
Strzeli gole dwa.

Z panią Ireną – drugą częścią Duetu Orion – rozmowa jest o wiele trudniejsza. Przygotowana do umówionego kilka dni wcześniej wywiadu, pojawiła się w pełnym scenicznym anturażu – czerwone rajstopy, biała, krótka spódniczka, bluzka z czerwonymi cekinami i kunsztownie wymodelowana koafiura – i nawet przez chwilę nie stoi spokojnie. Kiedy tylko pan Józef zaczyna śpiewać, pani Irena rusza w tan, przepraszając jednocześnie, że wersje, które nam zaprezentuje są uboższe, ponieważ nie pomyślała o zabraniu gadżetów. Nie zobaczyliśmy więc pochodni, miniatury samolotu czy sześciu gumowych goryli, które w trakcie jednej z piosenek pani Irena przekłuwa szpilką, zobaczyliśmy natomiast czysty spontan i ogrom zaangażowania.

Pani Irena tańczy jak trzynastoletnia dziewczynka, która właśnie odkryła ten sposób ekspresji. Mówi o sobie, że jest tancerką afrykańską o białej skórze i faktycznie w niektórych chwilach zachowuje się jak Josephine Baker. Widząc aparat, potrafi zrobić wszystko, by tylko znaleźć się w obiektywie i ściągnąć na siebie uwagę. Co zresztą nie jest trudne, ponieważ każdy z jej tańców, choć pozornie niczym się od siebie nie różnią, jest w pełni autorskim układem choreograficznym, doskonale korespondującym z tekstami pana Józefa, każdy staje się miniaturowym popisem aktorstwa. Pani Irena potrafi odtańczyć wszystko – od egipskiej mumii w złotych bucikach, która śpi, czekając aż pan Józef zbudzi ja pocałunkiem, poprzez Boeinga 747, którym Polacy lecą do Ameryki, ponieważ prezydent Obama zniósł wizy, po Kometę Halley’a na której papież Polak będzie wracał co 56 lat na Ziemię niosąc pokój i dobro całemu światu.

Podobnie jak pan Józef, pani Irena jest perfekcjonistką – sama dba o każdy szczegół swoich występów, w pocie czoła dobiera rekwizyty, sama tworzy stroje potrzebne do poszczególnych piosenek, spędzając niezliczone godziny w sklepach w poszukiwaniu jak najbardziej pstrokatych i rzucających się w oczy kreacji. Kiedy zaczyna opowiadać o światłach sceny, kamerach, ludziach spotkanych w telewizyjnym show, w jej oczach widać głęboką fascynację tym światem. I chociaż pan Józef, jak podkreśla na każdym kroku, używając bardzo silnego Ja (Ja komponuję, Ja piszę, Ja śpiewam), jest mózgiem i silnikiem Duetu Orion, to jego medialnym obliczem jest zdecydowanie pani Irena. Bez jej tańca, bez tej spontaniczności, figlarności i promienistego uśmiechu, który nawet na sekundę jej nie opuszcza, Duet Orion by nie istniał. W jakiś sposób swoim dziecięcym podejściem do tańca udaje jej się zrównoważyć powagę i upór pana Józefa i pokazać, że to wszystko jest doskonałą zabawą, rewelacyjnym sposobem, który parze starszych już ludzi pozwala zapomnieć o problemach i kłopotach zewnętrznego świata.

Dla obojga muzyka i taniec są najważniejsze, stanowią centrum, wokół którego kręci się od ponad roku całe ich życie i po prostu nie ma sposobu, by nie zacząć ich choć trochę podziwiać. Nie zrażają się niepowodzeniami, nie przejmują się krytyką, nie wzrusza ich przegrana w półfinale „Mam talent”, a pan Józef wierzy, że świat jeszcze stanie przed nimi otworem. „Skończyły się chałtury. Teraz chcemy być poważnie traktowani i zaczynamy przedstawiać swoją profesjonalną stronę artystyczną. Ja jestem kompozytorem, autorem tekstów, muzykiem, piosenkarzem, aktorem i kreatorem – bo tworzę zupełnie nowe formy. Robimy nowoczesną muzykę, która prześciga swoją epokę. Mamy takie piosenki dla społeczeństwa, które będą śpiewane na całym świecie.”

Ich najbliższe plany obejmują zagranie wymarzonego koncertu w katowickiej Hipnozie, nagranie dwóch singli, będących już teraz „światowymi przebojami” oraz zatrudnienie wirtuoza muzyki klawiszowej, który doda energii występom na żywo.

Na zakończenie naszego spotkania pani Irena z radosnym błyskiem w oku wydobyła niewielką walizeczkę pełną próbek perfum i stwierdzając, że po buzi rozpoznaje ulubiony zapach człowieka, zlała mnie Hugo Bossem, a Basię zapachem Miracle. Pan Józef zaś odciągnął mnie na bok i głęboko zatroskanym głosem zapytał czy jako dziennikarz sądzę, że powinien jechać następnego dnia do telewizji i powiedzieć w programie śniadaniowym, że jurorzy „Mam talent” są ciulami.

Odpowiedziałem, że tak.

tekst i zdjęcie: Marceli Szpak | filmy: Basia Brodowy | montaż: Grzegorz P. Kowalski
ultramaryna, grudzień 2008


Poniżej kilka ekskluzywnych teledysków:

„Orkiestry górnicze”




„Kometa”




„Łazienka”











KOMENTARZE:

2008-12-11 16:17
Do Hipnozy na pewno przyjde! czekam niecierpliwie. to by bylo... Cacko na patyku.
zaba

2008-12-08 20:24
czy ktos wie czy oni w ogole wystepuja? i gdize? ja chce na ich koncert!!!!
tricia

2008-12-04 10:43
@ Mike - też bardzo chcielibyśmy ich zobaczyć w tym miejscu, niestety to już zupełnie nie zależy od nas @ Anka - na pewno nie szarlataneria. Nie z takim ładunkiem wewnętrznego przekonania do tego, co robią.
Szpaq

2008-12-04 09:35
Pytania brzmi: Czy Orion zagra w Hipnozie? Jak tak ja na pewno będę!
mike

2008-12-04 09:17
Świetny artykuł! Tylko do końca nie wiadomo, czy Orion to szarlataneria czy fenomen muzyczny. Jak dla mnie, ich muzyka jest powalająca (w sensie pozytywnym), a utwór "Autostrada" to perełka:)
Anka


SKOMENTUJ:
imię/nick:
e-mail (opcjonalnie):
wypowiedz się:
wpisz poniżej jakie miasto jest stolicą Polski:
teksty
STADION ŚLĄSKI: Jak na Śląskim rocka się grało
Monsters Of Rock, 1991 (zdjęcie: Andrzej Grygiel/ Pastsilesia) Trzyma się nie gorzej od Micka Jaggera, a lista iko... >>>

MARTYNA CZECH: Malarstwo jako nałóg
Martyna Czech to jeden z najmocniejszych debiutów malarskich ostatnich lat. Jest laureatką niezwykle prestiżowego i najs... >>>

FRELE: Pół żartem, pół serio
Miało być śmiesznie, a zaczęło robić się poważnie. Za sprawą śląskiej przeróbki hitu Adele „Hello”, nagranej... >>>

DZIECKO + SZTUKA = GŁOWA PEŁNA POMYSŁÓW
Czym jest edukacja kulturalna dla dzieci dzisiaj? Czy musimy polegać tylko na zaangażowanych nauczycielach, by wpro... >>>

MIUOSH: Miasto, muzyka, rodzina
Spełniony artysta – już nie tylko rapowy, szczęśliwy mąż i dumny ambasador regionu. Z Miuoshem rozmawiamy o p... >>>

GGRUPA: Grunt to dobry pomysł
Paweł Lipiński i Mateusz Frankowski Pierwsze miejsce w konkursie magazynu „eVolo” na wieżowiec przyszł... >>>

PAWEŁ DYLLUS: Ekipa to jest klucz
Paweł Dyllus, operator. Absolwent Wydziału Radia i Telewizji, wielokrotnie nagradzany za zdjęcia do filmów Julii Rus... >>>

ALEKSANDRA TERPIŃSKA: Najwyżej będę robić filmy niepopularne
Aleksandra Terpińska to jedna z najciekawiej zapowiadających się absolwentek reżyserii Wydziału Radia i Telewizji UŚ... >>>
po imprezie
Ostatnio dodane | Ostatnio skomentowane
Festiwal Tauron Nowa Muzyka 2017
7.07.2017
Gorillaz
20.06.2017
Colin Stetson
19.12.2016
Julia Marcell
21.11.2016
Katowice Tattoo Konwent
30.09.2016
Podziel się z resztą świata swoimi uwagami, zdjęciami, filmami po imprezach.
o nas | kontakt | reklama | magazyn | zgďż˝oďż˝ b��d na stronie | © Ultramaryna 2001-2017, wszystkie prawa zastrzeďż˝one      
hacklink wordpress free themes ankara sexs shop hacklink satış elektronik sigara çeşiteleri