Ta strona używa plików cookies.
Polityka Prywatności    Jak wyłączyć cookies?
AKCEPTUJĘ
czwartek 14.11.19

START
LOKALE
FORUM
BLOGI
zgłoś imprezę   
  ultramaryna.pl  web 
10. FESTIWAL TEATROMANIA: W wersji classic



Bytomianie wiedzą, że jubileusz zobowiązuje. Z okazji dziesiątej Teatromanii przygotowali program, w którym rządzi surowa i gorzka klasyka. I to niepodzielnie.

Najlepszym na to dowodem jest „Kartoteka” (na zdjęciu) w reżyserii Michała Zadary – jedno z najważniejszych polskich przedstawień ostatnich kilku lat. Zadara na oczach oszołomionych widzów wcielił w czyn świętą zasadę Le Corbusiera. W tym spektaklu mniej naprawdę znaczy więcej. Niemal bez scenografii i kostiumów, w pustym korytarzu pomiędzy podestami, na których przycupnęła publiczność stworzył „Kartotekę” na wskroś nowoczesną, a jednocześnie szalenie wierną tekstowi dramatu, co zresztą przyznał sam jego autor. Okazało się, że „Kartoteki” nie trzeba w żaden sposób podkolorowywać, żeby zaczęła przystawać do współczesności. Wystarczy ten dramat bardzo dobrze zrozumieć. Zachować jądro treści i pójść za narzuconym przez nią rytmem, podkreślającym chaotyczność i fragmentaryczność stylu, w którym redundancja jest oczywistością właśnie dlatego, że każdy nowy pasaż musi właściwie wybrzmieć na tle wszystkich poprzednich.

Drugim tryumfem klasyki będą „Emigranci” w wykonaniu Teatru Wiczy. Torunianom udało się w tym spektaklu udowodnić, że dzieło Mrożka jest ponadczasowe nie dlatego, że Polacy wciąż przekraczają dla chleba coraz bardziej przeźroczyste szlabany, lecz dlatego, że dopiero za tymi szlabanami odkrywają, kim są. Zarówno Mrożka, jak i teatr Wiczy mało interesuje wielkie słowo „emigracja”, za to ogromnie – spotkanie emigranta z drugim emigrantem, stłoczenie na małej przestrzeni postaci z dwóch krańców alfabetu i sprawienie, że ci dwaj będą musieli w swoim towarzystwie zjeść tę samą tanią konserwę i zwierzać się sobie z tych samych małych codziennych upokorzeń. Nie ma co udawać, że przez te trzydzieści lat nie zmienił się ani AA, ani XX. Pewnie, że się zmienili. Natomiast to, co wciąż się między nimi kłębi, nie zmieniło się nawet na jotę.


tekst: Pola Sobaś-Mikołajczyk | zdjęcie: Bartłomiej Sowa (ultramaryna, maj 2008)







teksty
MUZEUM HISTORII KOMPUTERÓW I INFORMATYKI: Uratowane spod wiaty
Na pierwszym planie pulpit operatora komputera Odra 1304 (rok prod. 1968), na drugim - komputer Odra 1305 (1975) wraz... >>>

PIOTR WÓJCIK: Śląskie crime story
Piotr Wójcik debiutuje właśnie jako autor kryminału „Wina”, który zaczyna cykl „Metropolia”... >>>

PAULINA PLIZGA: Od wodzisławskiego hasioka po paryskie trash couture
Tworzyła recyclart, zanim to było modne, choć nie chce definiować swoich projektów przez pryzmat trendów. Kiedy w... >>>

BARTOSZ PILAWSKI: Granice nie istnieją
W 2017 roku pokazał swoją pierwszą kolekcję. Dziś projektant i założyciel marki Pilawski ma za sobą prezentację w... >>>
komentarze: 1

JERZY JAN POŁOŃSKI: Nie pytaj mnie o cyrk
Obejmujący we wrześniu scenę Teatru Miejskiego w Gliwicach Jerzy Jan Połoński znany jest z tego, że nieignorującym... >>>

BARBARA RUPIK: Malarstwo zaklęte w filmie
Spośród ok. 2 tys. zgłoszeń prezentujących dorobek 366 szkół filmowych z całego świata do tegorocznego konkursu... >>>
po imprezie
Ostatnio dodane | Ostatnio skomentowane
Upper Festival 2019
5.09.2019
Fest Festival 2019
26.08.2019
Off Festival 2019
9.08.2019
Festiwal Tauron Nowa Muzyka 2019
27.06.2019
Off Festival 2018
10.08.2018
Podziel się z resztą świata swoimi uwagami, zdjęciami, filmami po imprezach.
o nas | kontakt | reklama | magazyn | zgłoś błąd na stronie | © Ultramaryna 2001-2019, wszystkie prawa zastrzeżone