Serwis Ultramaryna używa plików cookies. Odwiedzając nasze strony akceptujesz otrzymywanie cookies (ciasteczek). Warunki dostępu do plików cookies możesz określić w swojej przeglądarce.

ZAMKNIJ

Ultramaryna | MORF: Udawany jazz i zwichnięty pop
wtorek 28.03.17

START
LOKALE
FORUM
BLOGI
zgłoś imprezę   
  ultramaryna.pl  web 
MORF: Udawany jazz i zwichnięty pop

Mówią o sobie: MorF to swoiste stylistyczne niezdecydowanie. Jest ich trzech: Kuba Łuka (elektronika, produkcja, dekonstrukcja), Michał Sosna (saksofon, klarnet, wokal) i Przemek Borowiecki (perkusja). Ich nazwiska można kojarzyć z takim formacjami, jak Pasimito Kwintet, Sonet, 100nka, Pront, Another One, Blare For A. Jako MorF zagrali przed Janem Jelinkiem i Trioskiem. Mają na koncie debiutancką, dobrze przyjętą płytę „7 liquid ForMs”. 1 kwietnia światło dzienne ujrzy drugi krążek zespołu „ForMalina”. Dla Ultramaryny wyjaśniają kluczowe pojęcia związane z MorFem.



Fake-jazz/ pop-noise, czyli udawany jazz i zwichnięty, hałaśliwy pop. Gdzieś między tymi opcjami zawieszona jest muzyka MorFa. Nie jesteśmy kapelą jazzową, ale wpływy takiego grania bardzo często z nas (zwłaszcza z Przemka i Sosny) wychodzą. Z drugiej strony mamy zacięcie do dekonstruowania popu – lubimy łatwe i przystępne kawałki, ale najbardziej chyba podnieca nas, gdy ktoś się nad nimi pastwi i wykręca na różne sposoby, co sami również uwielbiamy robić.

Pomiędzy improwizacją a zwartą strukturą, czyli proces kreacji w zespole. Jakieś 80% materiału zawartego na nowej płycie to efekt improwizacji. Weszliśmy do studia zaledwie z dwoma zaaranżowanymi utworami. Resztę zaimprowizowaliśmy w różnych konfiguracjach osobowych, nagrywając każdy dźwięk, który wydobyliśmy z naszych instrumentów. Po kilku mniej lub bardziej owocnych sesjach pojawiła się dobra wróżka i pocięła to wszystko w laptopie. Obudziliśmy się pewnego dnia rano i okazało się, że z chaosu improwizacji wyłoniła się płyta, którą postanowiliśmy wydać.

Zmiany, jakie zaszły pomiędzy pierwszą a drugą płytą MorFa, to piosenki, „żywe” bębny, kontrabas, gitary, „żywe” granie w miejsce partii pisanych w sekwencerze, ograniczenie ilości sampli (trzeba w tym miejscu zaznaczyć, że nie jesteśmy polsko-rockowym bandem, który szczyci się zminimalizowaniem pracy samplera w produkcji – przy nowej płycie zupełnie przypadkiem wykorzystaliśmy więcej instrumentów akustycznych i syntezy dźwięku, niż samplingu)... Ponadto ze wszystkich partii dęciaków, nagranych przy okazji nowej płyty, nie zostawiliśmy chyba żadnego „spustu” saksofonowego. „7 liquid ForMs” przepełnione było tego typu saksofonowym hałasem... Starzejemy się? Grozi nam granie smooth jazzu w niedalekiej przyszłości? :)

Goście na „ForMalinie” zostali zaproszeni, ponieważ bardzo ich lubimy. A przy okazji, połączyliśmy przyjemne z pożytecznym, skoro już potrzebowaliśmy wokalistów i kontrabasisty. Ania Mikoś, Adam Antosiewicz i Adam Stodolski byli absolutnym strzałem w dziesiątkę i wpłynęli w dużym stopniu na brzmienie płyty. Mamy nadzieję, że uda nam się powtórzyć tego typu współpracę w przyszłości.

Lubimy grzebać w muzycznym śmietniku, ponieważ nic innego na dźwiękowym polu nam nie pozostało. Dawno już porzuciliśmy koncepcję tworzenia muzyki „od zera”, „z niczego”. Zrzynamy, jak się da i kradniemy, co tylko nam w łapy wpadnie. Przynajmniej się do tego przyznajemy, w przeciwieństwie do większości muzyków. :)

Do bezustannego eksperymentowania i przekraczania granic między gatunkami motywuje nas kilka rzeczy. Po pierwsze: wiemy, że nasze instrumenty nie wydały z siebie jeszcze wszystkich możliwych dźwięków (Sosna prowadzi obecnie bardzo poważne studia nad brzmieniem, jakie można uzyskać, wbijając gwoździe w ścianę saksofonem altowym, a my mamy nadzieję, że chłopak kiedyś wreszcie nauczy się, jak należy używać tego instrumentu). Po drugie: na świecie zawsze będą żyli ludzie, którzy z pełnym przekonaniem powiedzą: „tak się nie gra, tak się nie gra”. Irytowanie ich to naprawdę wielka przyjemność. A rozmywanie granic gatunkowych i znęcanie się nad konwencjami sprawia, że życie jest dużo bardziej kolorowe.

Od naszych słuchaczy wymagamy przede wszystkim poczucia humoru i otwarcia na każdy przejaw dźwiękowej aktywności. Jesteśmy w stanie dogadać się chyba z każdym, kto nie uważa, że muzyka gdzieś się kończy.


tekst: Adrian Chorębała | zdjęcie: Bitch Von Kicz (ultramaryna, marzec 2008)

>>> profil Morfa na MySpace








KOMENTARZE:

2008-03-27 18:48
chłopaki chcę waszej muzyki....wyglądacie pięknie ...a koncertu w pruderii nie zapomnę ...
formalina

2008-03-26 10:05
Genialne zdjęcie. Chłopcy sexi do schrupania;)
seweryn


SKOMENTUJ:
imię/nick:
e-mail (opcjonalnie):
wypowiedz się:
wpisz poniżej jakie miasto jest stolicą Polski:
teksty
NIESTRUDZENI PRZYJACIELE ROŚLIN
Jedna i ta sama roślina może być chwastem i ozdobą, trucizną i lekarstwem. Nasze związki z roślinami bywają subteln... >>>

THE PARTY IS OVER: Trip-(c)hop i trip-baba
Impreza dopiero się rozkręca – wbrew nazwie, pod jaką ukrywają się Daria Ryczek i Michał Wajdzik. Muzyczny du... >>>

MARIUSZ KAŁAMAGA: Licencja na rozśmieszanie
Kto rano wstaje – ma szansę usłyszeć go na falach eteru. Czasami wygląda też z telewizora, a bardziej wtajemnic... >>>

ANNA CIEPLAK: Nie demonizujmy gimbazy
Pisze tylko wtedy, gdy ma coś do opowiedzenia. Na co dzień jest społeczniczką zaangażowaną w aktywizację lokalnej wsp... >>>
komentarze: 1
po imprezie
Ostatnio dodane | Ostatnio skomentowane
Colin Stetson
19.12.2016
Julia Marcell
21.11.2016
Katowice Tattoo Konwent
30.09.2016
Tauron Nowa Muzyka 2016
2.09.2016
Off Festival 2016
8.08.2016
Podziel się z resztą świata swoimi uwagami, zdjęciami, filmami po imprezach.
o nas | kontakt | reklama | magazyn | zgłoś błąd na stronie | © Ultramaryna 2001-2017, wszystkie prawa zastrzeżone