Serwis Ultramaryna używa plików cookies. Odwiedzając nasze strony akceptujesz otrzymywanie cookies (ciasteczek). Warunki dostępu do plików cookies możesz określić w swojej przeglądarce.

ZAMKNIJ

Ultramaryna | SMOLIK: Podróże w nieznane
wtorek 19.06.18

START
LOKALE
FORUM
BLOGI
zgłoś imprezę   
  ultramaryna.pl  web 
SMOLIK: Podróże w nieznane

Andrzej Smolik to jeden z najlepszych muzyków w kraju. Jest obecny na scenie muzycznej od początku lat 90. – zaczynał jako klawiszowiec Wilków, potem współpracował z Robertem Gawlińskim, zespołem Hey i Kasią Nosowską. Jednak dopiero w 2001 r. wydał swój debiutancki album, który został entuzjastycznie przyjęty przez fanów ambitnej muzyki. Jest laureatem dwóch Fryderyków. W 2006 r. ukazała się jego – jak na razie – ostatnia płyta. Dzięki świetnemu zespołowi i unikalnemu brzmieniu koncerty Smolika są wyjątkową gratką dla jego fanów i nie tylko. O czym już wkrótce będziemy mogli się przekonać w katowickim Rondzie Sztuki.



Ultramaryna: Swoje solowe albumy wydajesz w dość sporych odstępach czasu. Z czego to wynika – całkowitego braku ciśnienia czy nadmiaru różnego rodzaju kolaboracji z innymi muzykami? Czy nie boisz się, że nie będąc cały czas „na rotacji” w telewizji i radiu tracisz swoich fanów?
Andrzej Smolik: Bycie wciąż na rotacji to życie intensywne i barwne, ale niestety dość krótkie. Płyty autorskie wymagają zmian w samym twórcy, ale też i w odbiorcy muzyki. Trzeba dać sobie nawzajem trochę czasu. Nabrać dystansu i znaleźć nowe inspiracje. W Polsce płyty wydaje się prawie co roku. Myślę, że w wielu przypadkach niestety jest to powolne samobójstwo artystyczne.

Współpracujesz z wieloma wokalistami. Czy trudno pogodzić tak różne osobowości i jednocześnie nadać albumowi autorski charakter? W końcu to dość wesoła gromadka różnych typów osobowościowych. I jak ta współpraca sprawdza się w trasie? Ludzie są różni i im bardziej to widać tym lepiej. Moje płyty to projekty autonomiczne i jest super, kiedy ktoś wnosi do mojej muzyki siebie takim, jakim jest. Mam wrażenie, że właśnie tylko wtedy może coś naprawdę zaiskrzyć. Koncerty mają dużo swobodniejszą formę niż płyty. Gramy w kilkunastoosobowym składzie, który nie jest stały i zamknięty. Ostatnio pojawia się sporo improwizacji i podróży w nieznane, a to najbardziej cieszy.

Jak oceniasz realia panujące w polskim show-biznesie? Czy, gdybyś miał zaczynać karierę w obecnym czasie, miałbyś łatwiej czy trudniej? Trudno powiedzieć. Mam wrażenie, że szala przechyla się lekko na korzyść muzyki niszowej, osobliwej z wyraźnym charakterem. Ludzie są bardziej świadomi i zaczynają wybierać to, czego naprawdę chcą słuchać. Coraz lepiej jest z niewielkimi koncertami w klubach. Muzycy zaczynają żyć z koncertów, a nie ze sprzedaży płyt. Wraca zdrowy bilans pomiędzy muzyką z płyt a tą na żywo. To trochę taki powrót do korzeni.

Czy rozwój Internetu zmienił twoje podejście do promocji i sprzedaży płyt? Uważasz to za zagrożenie czy szansę? Kiedyś wydawało mi się to lekko groźne. Teraz uważam, że życie muzyki na płytach dobiega końca. Internet to idealne medium do promocji i poznania muzy. Nieograniczony dostęp i swobodny wybór.

Jaka jest twoja percepcja Śląska, z czym ci się kojarzy zarówno muzycznie, jak i bardziej ogólnie? Najlepsze koncerty, jakie grywałem w różnych składach, zawsze odbywały się na Śląsku – mówię o odbiorze i kontakcie z publicznością. Im bardziej na północ, tym chłodniej. Wydaje mi się, że tutaj przetrwała kultura obcowania z żywą muzyką. Reszta kraju uczy się tego na nowo.


tekst: Kordian Wesołowski | zdjęcie: Anna Głuszko
ultramaryna, styczeń 2008








KOMENTARZE:

2008-01-23 12:07
fajnie fajnie było tylko dlaczego tak krotko ???;/ Bilety do najtanszych nie nalezaly...
bugenhagen

2008-01-09 19:21
W niedzielę Smolik na WOŚP w Zawierciu. Warto być!
Asia


SKOMENTUJ:
imię/nick:
e-mail (opcjonalnie):
wypowiedz się:
wpisz poniżej jakie miasto jest stolicą Polski:
teksty
ŚLĄSKA FILMÓWKA: Katowicka Nowa Fala
Laurki mają to do siebie, że ociekają słodyczą i trudno w nie uwierzyć. Na szczęście z okazji 40. rocznicy istnien... >>>

SONBIRD: Śpiewamy w języku, w którym śnimy
Dawid, Kamil, Maciek, Tomasz – znają się jakby od zawsze, choć grają ze sobą dopiero trzy lata; koncertują n... >>>

SEÑOR COCONUT: Najlepszy bal na świecie
Atom TM, Atom Heart, Geeez’n’Gosh, Flanger, Señor Coconut – dziesiątki pseudonimów, kilka gru... >>>

RAFAŁ MILACH: Wątpię w fotografię
Zaczynał na Śląsku, teraz fotografuje od Islandii do Azerbejdżanu, wykłada w Czechach i wystawia od Berlina po Japon... >>>

JADWIGA JANOWSKA: Sztuka snapshotów
Dziś każdy jest fotografem. Wystarczy mieć konto na Instagramie, by tak o sobie myśleć. Nie każdy jednak potrafi... >>>
komentarze: 1

MIROSŁAW NEINERT: Poza bufetem
Aktor, reżyser. Kiedyś namiętnie palił fajkę, dziś od czasu do czasu zapala kubańskie cygaro. Z wyboru, duszy i se... >>>

MATEUSZ ZNANIECKI: Lubię, gdy scena mnie zaskakuje
Aktorstwa uczył się w łódzkiej filmówce. Ćwiczył deklamację wiersza, gdy w tym samym czasie w głowie rodziły się pie... >>>

WALEK NENDZA: Siedem paszportów
Prawdziwy człowiek gór. Wieloletni instruktor Polskiego Związku Alpinizmu, działacz Klubu Wysokogórskiego w Katowi... >>>

KAROLINA OŚKA: W poszukiwaniu różnorodności
Klasycznie przeszła liczącego 1000 metrów wysokości Freeridera na kultowym El Capitanie, ma za sobą pierwsze polsk... >>>
po imprezie
Ostatnio dodane | Ostatnio skomentowane
Off Festival 2017
8.08.2017
Festiwal Tauron Nowa Muzyka 2017
7.07.2017
Gorillaz
20.06.2017
Colin Stetson
19.12.2016
Julia Marcell
21.11.2016
Podziel się z resztą świata swoimi uwagami, zdjęciami, filmami po imprezach.
o nas | kontakt | reklama | magazyn | zgłoś błąd na stronie | © Ultramaryna 2001-2018, wszystkie prawa zastrzeżone