Serwis Ultramaryna używa plików cookies. Odwiedzając nasze strony akceptujesz otrzymywanie cookies (ciasteczek). Warunki dostępu do plików cookies możesz określić w swojej przeglądarce.

ZAMKNIJ

Ultramaryna | JEKYLL & HYDE: Choreografia do orderu
czwartek 26.04.18

START
LOKALE
FORUM
BLOGI
zgłoś imprezę   
  ultramaryna.pl  web 
JEKYLL & HYDE: Choreografia do orderu

O dobrych aktorach mówi się, że są w stanie wzruszyć słuchaczy nawet deklamując kolejne litery alfabetu. Ponoć ta sztuka udała się Helenie Modrzejewskiej i to przed publicznością amerykańską. Dla choreografów takim testem powinna być rewia mody. Każdy, komu udałoby się wykrzesać coś ciekawego z banału, jakim jest prezentacja strojów na wybiegu, powinien otrzymywać specjalne odznaczenie. Na początek powinno się je przyznać Katarzynie Aleksander-Kmieć.




Z choreografii, która mogłaby być tylko pretekstem do zaprezentowania pięknych kostiumów Zofii de Ines, Aleksander-Kmieć wyczarowała poruszający spektakl pod tytułem „Na krawędzi”. Okazało się, że ogranie właściwości kroju i materiału może ciągle na nowo definiować relacje między postaciami.

Najmocniej kunszt tej choreografki objawił się w chorzowskich spektaklach „Krzyk według Jacka Kaczmarskiego” i „Rent”. Najprawdopodobniej niedługo dołączy do nich „Jekyll & Hyde”. „Krzyk” ulepiony ze współczesnych aranżacji piosenek, które każdy z widzów znał na pamięć, bez tej choreografii by nie istniał. Aleksander-Kmieć ani na chwilę nie pozwoliła sobie na taneczne frazesy. Nawet polonez, którego przecież tak łatwo sobie odpuścić, jest pełen smaczków. A już „Nie lubię” to choreograficzna poezja. Poezja bardzo nowoczesna, składająca się ze zgrzytów, skurczów i grymasów, po których trudno zasnąć. Każdemu, komu przyjdzie tłumaczyć przybyszom z krajów o historii nieco spokojniejszej niż nasza, na czym polegała męka życia w systemie przesiąkniętym hipokryzją, polecam pokazanie tego jednego numeru. Mieści się w nim to wszystko, co zaginęłoby w przekładzie.

„Rent” to choreograficzny majstersztyk nawet nie dlatego, że jest piękny, ale dlatego, że jest zwyczajnie mądry. Aleksander-Kmieć osobiście zagrała w nim Śmierć, której się nie śpieszy, bo tam, gdzie co drugi bohater jest nosicielem, Śmierć może sobie spokojnie pozwolić na papierosa. Spokojnie obserwuje w skupieniu Mimi biegającą od baru do baru i od faceta do faceta. Jest jak doświadczony kot. Powolne dobijanie myszy nie wywołuje już w nim żadnych emocji. A niech sobie pobiega. Wszyscy wiedzą, jak to się skończy.

Katarzyna Aleksander Kmieć zapytana, co jest dominującym motywem w choreografii „Jekylla & Hyde’a” odpowiada, że jest nim dwoistość i to bardzo szeroko rozumiana. Widać, że pochwały, jakich nie szczędzi reżyserowi Michałowi Znanieckiemu, nie są czczą kurtuazją. Podkreśla, że udało mu się znaleźć do tego spektaklu świetny klucz, lecz za żadne skarby nie chce zdradzić, jaki. Jedno jest pewne: sens, jaki nadał on opowiadaniu o wewnętrznie rozdartym psychopacie, wprawiłby w podziw samego Stevensona, a choreografia jest całkowicie temu sensowi podporządkowana.

Szkoda tylko, że Aleksander-Kmieć zaklina się, że już nigdy nie stworzy choreografii, w której sama miałaby występować. Przyznaje, że „występowanie na scenie jest zajęciem niesamowicie samolubnym”. No tak. Jednoczesne skoncentrowanie się nad własną rolą i praca nad wizją całości to zadanie, które przerosło nawet Wszechmogącego.

Wokół „Jekylla & Hyde’a” jest świetny klimat – wszyscy artyści zaangażowani w pracę nad tym przedstawieniem chwalą profesjonalizm głównych realizatorów. Pozostało przetrwać przedpremierowy tydzień. Choreografka jest wycieńczona i marzy już tylko o tym, by móc odpocząć, a potem wrócić do pracy w szkole baletowej. Praca pedagoga daje jej poczucie bezpieczeństwa i systematyczności. W końcu niewiele rzeczy sprawia jej taką przyjemność, jak przyglądanie się rozwojowi tancerzy, których krok po kroku uczy wszystkiego, co w tańcu najważniejsze.

tekst: Pola Sobaś-Mikołajczyk | na zdjęciu: Katarzyna Aleksander-Kmieć








KOMENTARZE:

2009-03-26 16:15
Kochana Kasiu, gratulacje. Bardzo cieszymy sie wszyscy z twojego sukcesu. Jestes wspanial.
Agata

2008-01-12 00:16
super , wielkie gratulacje.. Dorota Smagur ( Kusnierz)


2008-01-11 23:27
no calym sercem dopisuje sie do komentarza Iwonki! caluje, grazyna
grazyna

2008-01-11 23:24
Kacha! GRATULUJĘ!!!!!!!!!!!!!!!! Cudownie móc Cię widzieć po tylu latach i czytać tak piękną recenzję. Odezwij się! I L.O. czeka:))) Iwona Lisowska (Cierniak)
Iwona Lisowska (Cierniak)


SKOMENTUJ:
imię/nick:
e-mail (opcjonalnie):
wypowiedz się:
wpisz poniżej jakie miasto jest stolicą Polski:
teksty
MIROSŁAW NEINERT: Poza bufetem
Aktor, reżyser. Kiedyś namiętnie palił fajkę, dziś od czasu do czasu zapala kubańskie cygaro. Z wyboru, duszy i se... >>>

MATEUSZ ZNANIECKI: Lubię, gdy scena mnie zaskakuje
Aktorstwa uczył się w łódzkiej filmówce. Ćwiczył deklamację wiersza, gdy w tym samym czasie w głowie rodziły się pie... >>>

WALEK NENDZA: Siedem paszportów
Prawdziwy człowiek gór. Wieloletni instruktor Polskiego Związku Alpinizmu, działacz Klubu Wysokogórskiego w Katowi... >>>

KAROLINA OŚKA: W poszukiwaniu różnorodności
Klasycznie przeszła liczącego 1000 metrów wysokości Freeridera na kultowym El Capitanie, ma za sobą pierwsze polsk... >>>

BIURO DŹWIĘKU KATOWICE: Techno to przyszłość
Biuro Dźwięku Katowice to platforma edukacyjna, która poprzez wykłady, warsztaty i koncerty promuje współczesną mu... >>>
po imprezie
Ostatnio dodane | Ostatnio skomentowane
Off Festival 2017
8.08.2017
Festiwal Tauron Nowa Muzyka 2017
7.07.2017
Gorillaz
20.06.2017
Colin Stetson
19.12.2016
Julia Marcell
21.11.2016
Podziel się z resztą świata swoimi uwagami, zdjęciami, filmami po imprezach.
o nas | kontakt | reklama | magazyn | zgłoś błąd na stronie | © Ultramaryna 2001-2018, wszystkie prawa zastrzeżone