Serwis Ultramaryna używa plików cookies. Odwiedzając nasze strony akceptujesz otrzymywanie cookies (ciasteczek). Warunki dostępu do plików cookies możesz określić w swojej przeglądarce.

ZAMKNIJ

Ultramaryna | POGODNO: Pogańska rewolucja dźwięku
poniedziałek 26.06.17

START
LOKALE
FORUM
BLOGI
zgłoś imprezę   
  ultramaryna.pl  web 
POGODNO: Pogańska rewolucja dźwięku

Pogodno to zespół dzieckiem podszyty. Muzycy zespołu (sztuk cztery w wersji podstawowej, czyli: Jarek Kozłowski, Marcin Macuk, Michał Pfeiff i Jacek Szymkiewicz, w porywach do siedmiu) już od 11 lat robią dobrze wszystkim, których uwierają szablony. 30 marca 2007 ich nowa płyta została wydana przez wytwórnię specjalizującą się w gatunkach: heavy, black, death, thrash, doom, power, gothic metal. Absolutnie nie oznacza to, że panowie z Pogodna skręcili w mroczne czeluści ciężkiej muzyki. Oni zaskakują inaczej: nagrywają „Opherafolię”. Bez obaw, to nie opera, to big beat pulsujący rytmami współczesności.





ALINKA BLOGUJE
„Skończyłam z narkotykami i prostytucją, a schizofrenia mi przeszła już chyba zupełnie. Wyuczyłam się niemieckiego. A dzisiaj kupiłam komputer i Internet, Boże jakie to wciągające wszystko jest i czuję, że się już uzależniłam” – pisze w jednej z najstarszych dostępnych notek (starsze dostępne tylko za dolary) Alinka. Cud dziewczyna, autorka bloga mydziecisieci.blog.pl. Hardcore’owy pamiętniczek internetowy pannicy z Gryfina stał się podstawą do projektu artystycznego, jakim jest „Opherafolia”. Pogodno określa autorkę sugestywnie: „Dziewczyna nad wyraz wrażliwa, ale zdemoralizowana środowiskiem, w którym przyszło jej żyć. Swoim wyrazem i sposobem komentowania rzeczywistości odpowiada wrażliwości zespołu i jest bezlitosnym ciosem w ryj dla każdego, kto unika odpowiedzi na pytania dotyczącego faktycznego miejsca każdego z nas w systemie.”

OPH (tak w skrócie nazywana jest przez twórców „Opherafolia”) to nie tylko muzyka. To projekt socjogeograficzny, psychologiczny oraz interdyscyplinarny. Zwał jak zwał. Ważne jest, że po 94 godzinach prób w Szczecinie i 98 godzinach we Wrocławiu (kiedy odbywały się w grupach) i 81 godzinach prób całego zespołu światło dzienne ujrzało przedstawienie teatralne. Pogodno i teatr? A jednak. Teatr Budyniowi przed OPH kojarzył się „z dużymi budynkami i kurtyną, i czymś, co raczej się ogląda w telewizji”. Po przedsięwzięciu – „z psiejsko-czarodziejsko-absokurwalutnie-genijalnym miejscem, gdzie rzeczy dzieją się wspaniałe.”

Kto nie widział tego przedstawienia na PPA we Wrocławiu w roku 2006, będzie miał szansę zetknąć się z nim w najbliższej przyszłości. „Tworzenie OPH polegało na równoczesnym tworzeniu równoległych światów, gdzie dwie grupy aktorów, wiedząc jedynie o swoim istnieniu, odrębnie tworzyło analogiczne do siebie postaci. Dopiero wspólne spotkanie na 10 dni przed premierą zderzyło ze sobą dwa światy, w których my, zespół, pracowaliśmy już od 3 miesięcy. Znaliśmy treść obu części, ale nie znaliśmy końcowego efektu – połączenia i przeniknięcia” – zdradza tajniki powstawania spektaklu Michał Pfeiff. Dodać należy też, że „libretto to splot życiorysów dwóch rodzin mieszkających na dwóch kontynentach, między którymi sześciogodzinna różnica czasu znacząco wpływała na jego jedność w spektaklu. Perypetie osieroconych rodzeństw tworzyły kanwę dla zawiązywania bliskich relacji w zespołach aktorskich” (a aktorów było sztuk dwanaście oraz banda z Pogodna oczywiście).

OTO JEST SIŁA KOSMICZNA
Wymiernym efektem pracy nad projektem OPH jest Opherafolia-album. Jeśli muzycy twierdzą, że „piosenki inspirowane są dalekim Ekwadorem oraz polską piosenką aktorską”, to w pewien sposób musimy im wierzyć. Ale z drugiej strony wiadomo, że Pogodno to esencja rock’n’rolla. A czym jest on w rozumieniu członków Pogodno? „Globalnie to wolność i bunt przeciw wszystkiemu, co nakazane i co już było. I oczywiście młodzieńcza chuć i brak umiejętności logicznego myślenia” – tłumaczy Marcin Macuk. Według Michała Pfeiffa siłę rock’n’rolla stanowi: „autentyzm. Jeśli czuję, że coś nie jest autentyczne, to nie jest to dla mnie rockendroll. To takie proste, choć coś, co mi może wydawać się autentyczne, dla ciebie będzie lipą, ale na pewno wiesz, o co chodzi. Zaraz za tym naturalnie znajduje się energia. Jest nieodłączną częścią rockendrolla, to jego aureola, pod którą pląsa dzielny grajek, wyrzynając na gałce tajemne runy riffów. Żeby skończyć w trójcy jedynej, to Jah dołożył jeszcze atawistyczny przymus kręcenia nóżką, który to naturalnie wypływa z dwóch poprzednich świętych składowych rockendrolla”. „Poproszę o bardziej konkretne pytanie” – odpowiada Jarek Kozłowski, by po chwili dopytać: „chodzi o to, że muza prosta i chwytająca za serce?” Budyń twierdzi natomiast, że siłę rock’n’rolla stanowi: „nieprzewidywalność i nieokreśloność, co znaczy, że tak naprawdę nie ma żadnego r’n’r, który mógłby mieć jakieś najważniejsze elementy, więc co ja kurde piszę...”

ROZPIERDALASZ MNIE NA CZĄSTKI ELEMENTARNE
Zastanawialiście się, dlaczego muzyka tworzona przez Pogodno jest taka różnorodna i trudna do zdefiniowania? Jednym (ale na pewno nie jedynym) powodem tego eklektyzmu jest wielość inspiracji i gatunków, które ukształtowały muzyczne myślenie członków ekipy z Pogodna. Muzyka jest bowiem tworzona zespołowo. Zapytany o to Macuk wyznaje: „Głównie to rythm’n’blues, którym szprycował mnie mój ojciec. Potem był czas na funk, a teraz paradoksalnie na punk rock. Oczywiście skłamałbym, gdybym nie wymienił takich nazwisk, jak: Davis, Coltrane, Burt Bacharach, Lennon, Debussy etc. To wielkie inspiracje, które wymykają się konkretnym kategoriom.”

Natomiast Michał Pfeiff zdradza, że „pierwszym muzycznym orgazmem był punk rock. Punk rock, który zobaczyłem na żywo podczas tradycyjnego dorocznego przeglądu zespołów w moim mieście. Gdzieś między flakami z Marylion a dętym smutnym Polisem, gdzieś po kuriozalnym górniczym metalu zagrał zespół, który wywrócił moje myślenie 13-latka do góry kołami i nic już nie było takie, jak do tej pory. Było to tak proste, szczere i naładowane energią. Nigdy nie grałem w zespole punk rockowym, czego dziś szczerze żałuję, ale czad pozostał”. Każdy, kto doświadczył na własnej skórze koncertu formacji, ten wie, co to oznacza. Pogodno na koncertach to nie tylko czad, ale także konferansjerka klasy lux, trans i rozmach aranżacyjny. Chłopaki potrafią sprawić, że czasami dopiero po słowach poznasz, że grają konkretną piosenkę (w dużym stopniu, ale oczywiście nie do końca, bo każdy z koncertów grupy jest inny – atmosferę występu na żywo oddaje ich płyta live „Całe życie z wariatami” z 2006).

Jarek Kozłowski uważa natomiast: „Najważniejsze jest dla mnie, aby muzyka mnie poruszyła w jakiś sposób i nieważne czy to death metal, reggae czy disco, ale największy wpływ miała na mnie muzyka lat 80. i 90. Wtedy miałem chłonny umysł i wielką chęć poznawania nowych zespołów. Teraz odgrzewam te stare dobre kotlety, a czasami zdarzy się skonsumować jakiegoś świeżego”.

SŁOŃCE JEST ZAWSZE TAM, GDZIE PADA DESZCZ
Ważny element historii zwanej Pogodno stanowi fakt, że przez wielu postrzegani są jak jedna wielka rodzina. Przez pewien czas mieszkali nawet wszyscy pod jednym dachem, no i wszyscy są takimi fanami piłki nożnej, że potrafią czasami program koncertu uzależnić od transmisji meczu. Siódma pełnometrażowa płyta zespołu stanowi trudny orzech do zgryzienia. Krąży nawet anegdota, że pewien dziennikarz lansiarskiej warszawskiej gazety napisał zabójczo negatywną recenzję „Opherafolii”. Napisał, że czas skończyć z tym chwaleniem Pogodna jako świętych krów polskiej sceny niezależnej. Recenzja ta jednak nie ukazała się, gdyż ten sam dziennikarz, bez żadnej interwencji ze strony osób trzecich zmienił definitywnie zdanie. „Opherafolia” wciągnęła go tak bardzo w swój nieobliczalny świat, że nie wyciągał tego krążka z odtwarzacza przez wiele dni.

OPH to nie tylko kontrowersyjne teksty („Sfinks”, „Pijak śmierdziuch”), połamane rytmy i trudna do ogarnięcia za pierwszym przesłuchaniem autorska wizja. To, co z pierwszymi przesłuchaniami wydaje się chaotycznym rozgardiaszem, przy następnej „lekturze” tego krążka zaczyna się układać w misterną i przemyślaną konstrukcję. Nie dla każdego oczywiście, i w tym cała siła Pogodno, że albo się ich kocha z całych sił, albo nie kuma zupełnie. Niezależni od modnych trendów, wciąż wierni tylko sobie.






Jarek Kozłowski jako James Bond Mitch:
„Nigdy przez myśl by mi nie przeszło, że zostanę jednym z Mitchów. Kiedy Ich usłyszałem i zobaczyłem kilka lat temu, zostałem zmasakrowany. Nie zdarzyło mi się bowiem, aby płakać ze śmiechu na koncercie. A tu proszę, miażdżenie w każdej nutce. Stałem się ich fanem. Pewnego dnia zadzwonił do mnie Mitch i zapytał czy mógłbym zastąpić B.B. Mitcha na jeden koncert. Jak mógłbym odmówić? Po roku dostałem kolejny telefon, tym razem z propozycją grania na stałe. Normalnie jak amerykański sen – od pucybuta do milionera.” Wspomina z łezką w oku.





Stanisław Sojka o Pogodno w programie „Muzyka łączy pokolenia”:
„Usłyszałem Pogodno, wchodząc kiedyś do klubu Jazzgot. Słyszę, że ze sceny jedzie taka muzyka, o której trudno powiedzieć czy to jest jazz, czy rock’n’roll. Elektryczne gitary mają, ale jest też keyboard. Jest facet na froncie, który ni to mówi, ni to śpiewa, ale widać, że ma taką siłę, że nikt nie waży mu się sprzeciwić. To jest załoga ludzi, który i znają się na muzyce, i muzykę kochają. To nie jest laurka. To jest prawda, którą z radością wypowiadam.” Dodać trzeba, że Pogodno tak spodobało się Sojce, że zakupił wino, by przekonać ich do kolejnego bisa. Chłopaki nie dość, że zagrali bisa, to skusili Sojkę na wspólny program z cyklu „Muzyka łączy pokolenia” oraz nagrali wspólnie piosenki „Królowie śródmieścia” i „Oby szczęśliwie”, pochodzące z serialu telewizyjnego „Królowie śródmieścia”.





Marcin Macuk napisał swego czasu przebój dla Abra dAba:
„Po prostu kiedyś, podczas jednego ze spotkań u Banacha, zostawiłem płytę z podkładami, które nie były specjalnie dedykowane. Zostawiłem, bo zapomniałem... A po jakimś czasie zadzwonił Gutek czy nie chciałbym ich odstąpić na nową płytę Abra dAba... Bardzo się ucieszyłem z tego powodu, gdyż zarówno dAba, jak i Gutka bardzo poważam od czasów Kalibra – szacun! Kiedy chłopcy przysłali mi wokale, aby zrobić ostateczny aranż, zapytałem czy nie boją się, że pojawi się gitarowy riff, który moim zdaniem nadał oddechu tej piosence. Nie mieli nic przeciw, więc postanowiłem pierwszy raz skrzyżować odrobinę rock’n’rolla z zajebistym rymem i fajną melodią. I w takich momentach wierzę, że ludzie, którzy lubią muzykę, nie boją się wychodzić poza nawias i wtedy ma szanse powstać coś sympatycznego dla ucha. A przecież często właśnie o to chodzi.”




tekst: Adrian Chorębała | zdjęcia: Marta Pruska








KOMENTARZE:

2011-05-01 07:33
Tekst.. He-he-he :)
sfokJNngEh

2011-04-22 15:38
Tekst.. Super :)
RxIprrWvtDemt

2011-04-06 00:13
Tekst.. WTF? :)
otXJYMgbxywJgVKYP

2010-09-09 22:38
Po prostu Was kocham
Magda

2008-04-19 16:12
lol LO
mama

2007-12-27 23:15
Trudno jest mi napisać coś adekwatnego do tego co myślę o zespole Pogodno. Wszystko wydaje mi się tak szalenie niepasujące do opisania tej niesamowitści, a wręcz czaru. Więc mam nadzieję, że wystarczy tyllko to: Prosimy o więcej niespodzianek muzycznych, są kosmicznie porywające.
Patison-Paulina

2007-10-02 10:21
oryginalny wrocek ze trzy razy lepszy od płytowej opherafolii :) nigdy tego nie zapomne ;p
bu

2007-05-25 14:51
co to jest k*wa amokanckosc?
adsf

2007-04-11 12:45
o co chodzi z tym Goleniowem?
faq

2007-04-10 23:39
a mi refrenów brak ...ale próbuję i próbuję, może się uda dorzeć do sedna tej rock-opery przezd koncertm Pogodniaków w Zanzi!
Q

2007-04-10 19:39
Się zachwycam totalnie za każdym razem, słucham bardzo dokładnie, za każdym razem odkrywając coś nowego i mysląc, że to niemożliwe, że tak właśnie można a nawet trzeba za każdym razem też :) Syn odkrył szukając czegoś w szafce i się totalnie zachwycił, bo tak właśnie trzeba było powiedziałam mu, kiedy machnął krążkiem uśmiechnięty :) Jestem ze Szczecina a z okien domu moich rodziców widać dżwigi portowe i wielgachną suwnicę :) Pozdrawiam bardzo :)
matka

2007-04-08 12:37
no plytka niby fajna, ale mam takie wrazenie ze panowie z pogodno ciagle sie gdzies spiesza.. tu spektakl, tu telewizja, tu sojka.. a moze lepiej zamknac sie tak jak bitelsi (sic) w studio, zajarac sobie troche i nagrac naprawde dobry album? a nie tylko bardzo poprawny? ps. koncertowo i tak sa najlepsi, choc mitche juz depcza po pietach (jesli juz nie zadeptali).. wesolych ale lujajze
yom

2007-04-05 11:24
OPH to orzech do zgryzienia, ale jak się już człowiek wgłębi to pychota przeogromna. Jestem naprawdę szczęśliwa, że istnieje taki zespół jak Pogodno i, że się im chce ciagle biec do przodu nie zapominając o tym, by muzyka była świeża i nawiązująca do icj stylu. Uwielbiam Knieje, a po tym tekście jestem nie tylko fanką muzyki, ale także muzyków, co potrafią opowiadsać o sobie z animuszem! Rodacy do sklepów kupować Opherofolię, świat będzie dzięki temu piękniejszy (chociaż przy taki "Śmierdziuchu" dostaję obrzydzenia :))
ala_ma_kota

2007-04-05 09:35
emma; chama nie ma co żałować, umrzesz zdrowszy psychicznie;-) fajna płyta wam wyszła.. ale i tak wrocław był bardziej debeściacki :-D
cambridge

2007-04-05 09:25
Panowie z zespołu na P. mają mistrza :) śledzę ich karierę i poczynania od pierwszych dni, byłem na wielu, wielu koncertach i oficjalnie przyznaję im - znak jakości Q i certyfikat ISO 80002 w dziedzinie ironii, sarkazmu, inteligencji i ciężkiej pracy!
mz

2007-04-05 03:13
az dziw bierze, ze panowie tak szczerze sie wypowiadaja i nie wyczuwa sie ironii i unikania prawdy o sobie, plyty nie slyszalem wiec sie nie wypowiadam, ale z opowiadan przekonuje do posluchania. mam wujka, co ich slucha wiec mam nadzieje, ze mi sie uda tez zdobyc jakos ich nagrania i niech sie nie wsciekaja, jak se zgram od wujka, bo on przynajmniej kupuje plyty i juz mnie tego nauczyl, ze jak bede zarabial, to plyty bede kupowal, albo sam bede tworzyl, a poki co, to w radio bym posluchal, ale jakos malo leci was - panowie! do zobaczenia na koncercie. wy mnie nie poznacie, ale ja was od razu rozpoznam, wiec do zoba...
bolek


SKOMENTUJ:
imię/nick:
e-mail (opcjonalnie):
wypowiedz się:
wpisz poniżej jakie miasto jest stolicą Polski:
teksty
FRELE: Pół żartem, pół serio
Miało być śmiesznie, a zaczęło robić się poważnie. Za sprawą śląskiej przeróbki hitu Adele „Hello”, nagranej... >>>

DZIECKO + SZTUKA = GŁOWA PEŁNA POMYSŁÓW
Czym jest edukacja kulturalna dla dzieci dzisiaj? Czy musimy polegać tylko na zaangażowanych nauczycielach, by wpro... >>>

MIUOSH: Miasto, muzyka, rodzina
Spełniony artysta – już nie tylko rapowy, szczęśliwy mąż i dumny ambasador regionu. Z Miuoshem rozmawiamy o p... >>>

GGRUPA: Grunt to dobry pomysł
Paweł Lipiński i Mateusz Frankowski Pierwsze miejsce w konkursie magazynu „eVolo” na wieżowiec przyszł... >>>

PAWEŁ DYLLUS: Ekipa to jest klucz
Paweł Dyllus, operator. Absolwent Wydziału Radia i Telewizji, wielokrotnie nagradzany za zdjęcia do filmów Julii Rus... >>>

ALEKSANDRA TERPIŃSKA: Najwyżej będę robić filmy niepopularne
Aleksandra Terpińska to jedna z najciekawiej zapowiadających się absolwentek reżyserii Wydziału Radia i Telewizji UŚ... >>>
po imprezie
Ostatnio dodane | Ostatnio skomentowane
Gorillaz
20.06.2017
Colin Stetson
19.12.2016
Julia Marcell
21.11.2016
Katowice Tattoo Konwent
30.09.2016
Tauron Nowa Muzyka 2016
2.09.2016
Podziel się z resztą świata swoimi uwagami, zdjęciami, filmami po imprezach.
o nas | kontakt | reklama | magazyn | zgłoś błąd na stronie | © Ultramaryna 2001-2017, wszystkie prawa zastrzeżone