Serwis Ultramaryna używa plików cookies. Odwiedzając nasze strony akceptujesz otrzymywanie cookies (ciasteczek). Warunki dostępu do plików cookies możesz określić w swojej przeglądarce.

ZAMKNIJ

Ultramaryna | WAKACYJNY PRZEGLĄD PRZEDSTAWIEŃ: Polonia ma Ofelię za sobą
wtorek 25.04.17

START
LOKALE
FORUM
BLOGI
zgłoś imprezę   
  ultramaryna.pl  web 
WAKACYJNY PRZEGLĄD PRZEDSTAWIEŃ: Polonia ma Ofelię za sobą

Kiedy w zeszłym roku Krystyna Janda zastawiła dom i wykupiła stare kino, aby założyć w nim prywatną scenę, cała teatralna Polska wstrzymała oddech. Nie było wątpliwości, że jeśli jej się nie uda, to nie uda się nikomu. Wszyscy więc modlili się za sukces, czyli przetrwanie na rynku dłużej niż trzy miesiące. Jednak sukces Teatru Polonia przerósł najśmielsze oczekiwania. Z założenia miał być to teatr komercyjny, bo to wpływy z biletów zapewniają mu byt. Mało kto traktował poważnie zwyczajowe zapewnienia, że względy ekonomiczne nie wpłyną na poziom spektakli. A jednak Jandzie udało się udowodnić, że całkiem sporej grupie Polaków myślenie w rozrywce nie przeszkadza.

Dziś, gdy działalność Teatru Polonia jest czymś oczywistym, pomysł na jego repertuar wydaje się tak prosty, że aż genialny. Wreszcie ktoś wypowiedzi o braku dobrych tekstów dla kobiet, które Ofelię mają już za sobą, a Cudzoziemkę jeszcze daleko przed sobą, nie potraktował jak utyskiwań kapryśnych gwiazd, lecz zauważył faktyczny problem i tych tekstów poszukał. Zresztą czekały na odkrycie całkiem niedaleko – we współczesnej słowiańskiej powieści. Szybko okazało się, że ta luka doskwierała nie tylko aktorkom, lecz także widzom.

Ku zdziwieniu środowiska nie padło np. przedstawienie, w którym mieszkająca w Stanach Ukrainka przez 100 minut znęca się nad swoim amputowanym obywatelstwem i wciąż niezagojoną miłością. Przeciwnie – właśnie tego rodzaju spektaklom spora część warszawskiej widowni nadała rangę wydarzeń przełomowych. O owym monodramie samotnej Ukrainki czyli „Badaniach terenowych nad ukraińskim seksem” mówi się jako o najlepszej roli Katarzyny Figury od czasu filmu „Żurek”.

Skoro Teatr Polonia stał się bohaterem mijającego sezonu, więc to jemu w całości poświęcono tegoroczny Wakacyjny Przegląd Przedstawień w Teatrze Rozrywki. Jeśli więc koniec lipca będziecie spędzać na Śląsku, warto już teraz postarać się o karnet.

W „Darkroom” jest wszystko to, za co lubimy Przemysława Wojcieszka: postaci, którym chce się czegoś w życiu szukać, choć to życie nie obeszło się z nimi najdelikatniej, jasno zarysowana kreska konfliktu pokoleń idealnie równoległa do konfliktu liberalnych i konserwatywnych wartości, no i spora doza nadziei na to, że mimo że starcie wartości jest dosyć dotkliwe i ostre, to jednak jakoś uda się nam w ich imię nie pozabijać. Na małej przestrzeni stłoczył nieporadnego trzydziestolatka, jego żonę, działacza rodziny Radia Maryja i transwestytę. Cały urok spektaklu oczywiście tkwi w tym, że wszyscy przeżyli, polubili i nawet nie pokiereszowali się za mocno.

„Stefcia Ćwiek w szponach życia” Dubravki Ugresić to jedna z tych postmodernistycznych książek, po których dziękuje się Bogu, że jest postmodernizm. Autorka podeszła do swojego dzieła z grubą igłą i krawieckimi nożycami. Tu i ówdzie całkiem dosłownie zostawiła wyraźne szwy, a gdzie indziej zakładki, aby czytelnikowi łatwiej fastrygowało się intrygę. Odbiorców zaprasza, aby sobie z zebranych przez nią skrawków uszyli akurat taki patchwork, jaki im pasuje. Nie ma w końcu większego znaczenia, w jakiej kolejności i ilości przez pokój Stefci przewiną się proste typy męskie. Grunt, aby na końcu pojawił się książę na białym koniu.

Przez ostatnie trzy dni przeglądu niepodzielnie królować będzie pani dyrektor. Oprócz monodramu „Ucho, gardło, nóż”, o którym już pisaliśmy, przypomni jedną ze swoich ról sztandarowych – „Shirley Valentine” – rozgoryczoną, ale jakże uroczą gospodynię domową, wznoszącą toasty do kuchennej ściany. Akurat tego pięknego dnia, jaki dane jest nam podglądnąć, decyduje się zostawić swojego kiepskiego męża i wyjechać do Grecji.

Przegląd zamknie najświeższa „polonijna” premiera – „Skok z wysokości”. To teatr całkowicie interaktywny. Zanim zacznie się właściwy spektakl, widzom zostaną rozdane role, aby mogli wesprzeć aktorkę w trudnym zadaniu opowiedzenia historii o pechu wszechczasów. Tekst się ponoć skrzy dowcipem, więc życzę Wam przed wakacjami powalających lipcowych upałów, przed którymi czasem chętnie schronimy się w Rozrywce.
―Pola Sobaś

Ultramaryna lipiec/sierpień 2006






teksty
PAWEŁ DYLLUS: Ekipa to jest klucz
Paweł Dyllus, operator. Absolwent Wydziału Radia i Telewizji, wielokrotnie nagradzany za zdjęcia do filmów Julii Rus... >>>

ALEKSANDRA TERPIŃSKA: Najwyżej będę robić filmy niepopularne
Aleksandra Terpińska to jedna z najciekawiej zapowiadających się absolwentek reżyserii Wydziału Radia i Telewizji UŚ... >>>

NIESTRUDZENI PRZYJACIELE ROŚLIN
Jedna i ta sama roślina może być chwastem i ozdobą, trucizną i lekarstwem. Nasze związki z roślinami bywają subteln... >>>

THE PARTY IS OVER: Trip-(c)hop i trip-baba
Impreza dopiero się rozkręca – wbrew nazwie, pod jaką ukrywają się Daria Ryczek i Michał Wajdzik. Muzyczny du... >>>

MARIUSZ KAŁAMAGA: Licencja na rozśmieszanie
Kto rano wstaje – ma szansę usłyszeć go na falach eteru. Czasami wygląda też z telewizora, a bardziej wtajemnic... >>>

ANNA CIEPLAK: Nie demonizujmy gimbazy
Pisze tylko wtedy, gdy ma coś do opowiedzenia. Na co dzień jest społeczniczką zaangażowaną w aktywizację lokalnej wsp... >>>
komentarze: 1
po imprezie
Ostatnio dodane | Ostatnio skomentowane
Colin Stetson
19.12.2016
Julia Marcell
21.11.2016
Katowice Tattoo Konwent
30.09.2016
Tauron Nowa Muzyka 2016
2.09.2016
Off Festival 2016
8.08.2016
Podziel się z resztą świata swoimi uwagami, zdjęciami, filmami po imprezach.
o nas | kontakt | reklama | magazyn | zgłoś błąd na stronie | © Ultramaryna 2001-2017, wszystkie prawa zastrzeżone