Serwis Ultramaryna używa plików cookies. Odwiedzając nasze strony akceptujesz otrzymywanie cookies (ciasteczek). Warunki dostępu do plików cookies możesz określić w swojej przeglądarce.

ZAMKNIJ

Ultramaryna | NEGATYW
sobota 23.06.18

START
LOKALE
FORUM
BLOGI
zgłoś imprezę   
  ultramaryna.pl  web 
NEGATYW

Ultramaryna: Jesteście młodym zespołem rockowym, co dla was oznacza pojęcie „obciach”? Nie zgodziliście się na trasę koncertową z Brainstorm (łotewska gwiazda pop), za to wystąpiliście w Rowerze Błażeja...

Mietall Waluś:
Rower Błażeja składał nam już wcześniej propozycję, abyśmy tam zagrali, ale z playbacku, na co się nie zgodziliśmy. Później jednak zaproponowali nam zagranie jednej piosenki na żywo i wtedy się zgodziliśmy. Widziałem ten program parę razy i muzycy grali tam prawie zawsze z playbacku. Dla nas największym „obciachem” jest granie z playbacku, pokazywanie się na różnych imprezach, które nie mają zbyt wiele wspólnego z muzyką, granie pod supermarketami za wielką kasę.

Jeśli wyruszycie w marcu na trasę koncertową promującą waszą debiutancką płytę, weźmiecie ze sobą jakiś młody zespół, aby mógł zaistnieć przy was? Powiem ci szczerze, że brakuje w Polsce solidarności między zespołami. Dużo koncertów zagraliśmy sami i nie mieliśmy grupy, która jeździłaby z nami, ale zawsze powtarzaliśmy sobie, że jak do czegoś dojdziemy, to z pewnością znajdziemy zespoły, które mogłyby zagrać z nami. Wtedy koncerty są ciekawsze, poznaje się nowych ludzi i czegoś można się wzajemnie nauczyć. Na pewno nam to się nie uda przy pierwszej trasie, bo dopiero zaczynamy wchodzić na rynek, stąd na razie koncerty na pewno nie będą na tyle opłacalne, aby wziąć ze sobą jakiś młody zespół jako support.

Jak wam się koncertowało z zespołem Hey - według „Tylko Rocka” najlepszym zespołem 2001 r. w Polsce? Propozycja, aby zagrać trasę z Hey`em była dla nas wielkim zaskoczeniem. Na początku przyszło nam nawet do głowy, aby nie grać z nimi, bo wystraszyliśmy się czy w ogóle podołamy temu wyzwaniu, gdyż Hey jest grupą bardzo znaną. Po pierwszym koncercie spotkaliśmy się u nich w garderobie i wypiliśmy razem parę piw. I wbrew naszym obawom zawiązała się nawet między nami przyjaźń, a wspólnych imprez mieliśmy więcej niż koncertów. Relacje między nami są bardzo dobre.

Mieliście już parę spotkań z dziennikarzami. Czy nie denerwują cię ciągłe porównania do Myslovitz? Polska jest takim krajem, gdzie porównania uważa się za coś złego i jest to moim zdaniem głupotą. Nie wkurza nas to, że jesteśmy porównywani do Myslovitz. Jest to po prostu gitarowa muzyka. Na Zachodzie, kiedy ukazuje się na przykład płyta Coldplay`a i porównywana jest ona do dokonań Smashing Pumpkins czy Radiohead, to jest to atut tego zespołu. U nas takie porównania odbierane są negatywnie i jest to dziwne. A Myslovitz kojarzy się wszystkim, ponieważ nie było wcześniej w Polsce dobrego gitarowego zespołu, no i pochodzimy z tego samego miasta. Kończąc ten wątek powiem jednak, że gramy zupełnie inaczej niż Myslovitz.

Jest duże ciśnienie na zespół Negatyw w mediach. Już dwa razy „Amsterdam” był powerplay`em w Radiostacji, a w radiowej Trójce można usłyszeć ten utwór o każdej porze dnia. Czy zaostrza to jakoś wasze oczekiwania w związku z waszym debiutem? Nasi znajomi śmieją się nawet, że przekupiliśmy kogoś w Trójce. Ale tak poważnie, muzyka jest naszym sposobem na życie i nie pracujemy nigdzie indziej, oprócz Rafała – perkusisty. Ale i on też chyba będzie musiał się zwolnić z uwagi na nasze częste koncerty. Przyzwyczailiśmy się do takiego określonego trybu życia i to jest nasze szczęście, że możemy dotychczas robić to, co nam sprawia przyjemność, czyli muzykę.


Negatyw powstał 3 lata temu w Mysłowicach. Jeszcze przed oficjalną premierą swej debiutanckiej płyty zespół zyskał status gwiazdy. Ich utwór „Amsterdam” dotarł do czołówek list przebojów w stacjach radiowych i telewizyjnych. Mietall Waluś – lider Negatywu, założył wraz z Arturem Rojkiem grupę Lenny Valentino, której wydany w ubiegłym roku album został bardzo dobrze przyjęty przez krytyków i fanów. Debiutancki album grupy, Paczatarez, ukaże się 4 marca.

rozmawiał: Adrian Chorębała
ultramaryna, marzec 2002






teksty
ŚLĄSKA FILMÓWKA: Katowicka Nowa Fala
Laurki mają to do siebie, że ociekają słodyczą i trudno w nie uwierzyć. Na szczęście z okazji 40. rocznicy istnien... >>>

SONBIRD: Śpiewamy w języku, w którym śnimy
Dawid, Kamil, Maciek, Tomasz – znają się jakby od zawsze, choć grają ze sobą dopiero trzy lata; koncertują n... >>>

SEÑOR COCONUT: Najlepszy bal na świecie
Atom TM, Atom Heart, Geeez’n’Gosh, Flanger, Señor Coconut – dziesiątki pseudonimów, kilka gru... >>>

RAFAŁ MILACH: Wątpię w fotografię
Zaczynał na Śląsku, teraz fotografuje od Islandii do Azerbejdżanu, wykłada w Czechach i wystawia od Berlina po Japon... >>>

JADWIGA JANOWSKA: Sztuka snapshotów
Dziś każdy jest fotografem. Wystarczy mieć konto na Instagramie, by tak o sobie myśleć. Nie każdy jednak potrafi... >>>
komentarze: 1

MIROSŁAW NEINERT: Poza bufetem
Aktor, reżyser. Kiedyś namiętnie palił fajkę, dziś od czasu do czasu zapala kubańskie cygaro. Z wyboru, duszy i se... >>>
po imprezie
Ostatnio dodane | Ostatnio skomentowane
Off Festival 2017
8.08.2017
Festiwal Tauron Nowa Muzyka 2017
7.07.2017
Gorillaz
20.06.2017
Colin Stetson
19.12.2016
Julia Marcell
21.11.2016
Podziel się z resztą świata swoimi uwagami, zdjęciami, filmami po imprezach.
o nas | kontakt | reklama | magazyn | zgłoś błąd na stronie | © Ultramaryna 2001-2018, wszystkie prawa zastrzeżone