Serwis Ultramaryna używa plików cookies. Odwiedzając nasze strony akceptujesz otrzymywanie cookies (ciasteczek). Warunki dostępu do plików cookies możesz określić w swojej przeglądarce.

ZAMKNIJ

Ultramaryna | WIĘCEJ NIŻ LITERATURA: wywiad ze Sławomirem Shutym
sobota 27.05.17

START
LOKALE
FORUM
BLOGI
zgłoś imprezę   
  ultramaryna.pl  web 
WIĘCEJ NIŻ LITERATURA: wywiad ze Sławomirem Shutym

Sławomir Shuty jest laureatem Paszportu „Polityki” 2004 za powieść „Zwał”, która w przewrotny sposób opisuje, jak wygląda praca w bankowości, czyli Hamburger Banku. Jednostkowy opis życia jest metaforycznym obrazem kondycji młodego Polaka w trybach kapitalistycznego przedsiębiorstwa.

Szczególną uwagę w tej powieści zwraca język – nowomowa bankowa zmieszana jest z potocznym żargonem ludzi młodych. Zwał nie jest debiutem Shutego. Wcześniej wydał książki: „Nowy wspaniały smak” (1999), „Bełkot” (2001), „Cukier w normie” (2002). Jest także autorem pierwszej polskiej powieści hipertekstowej „Blok” (blok.art.pl). Shuty to nie tylko prozaik, to także performer akcji antykonsumenckich, na których biczuje się parówkami. Fotograf, reżyser filmów undergroundowych, twórca opery disco polo, autor artzina „Baton”. Wychował się w Nowej Hucie (stąd pseudonim), z wykształcenia ekonomista.

Ultramaryna: Jaki cel ma „produkt polski Shuty” – czy chodzi ci tylko o opis polskiego społeczeństwa w paszczy konsumpcji, czy jest to swoista walka z systemem, która polega na podważaniu sensu wyścigu szczurów?
Sławomir Shuty: Jeżeli w tym pytaniu chodzi o całokształt mojej działalności, to nie chciałbym zawężać tego do konsumpcji i wyścigu szczurów, to po porostu ogół spostrzeżeń związanych z naszą polską współczesnością. W maju natomiast ukaże się „Produkt Polski” – pozycja o charakterze satyrycznym, która będzie parodią stylu brukowców, będzie tam dużo zmyślonych faktów medialnych, fałszywych reklam, absurdalnych scen z życia wziętych.

Twoja droga do literatury była dosyć nietypowa, będąc studentem ekonomii zacząłeś drukować w "Brulionie"? Pamiętasz, jakim tekstem tam zadebiutowałeś? Drukowanie w "Brulionie" to była sprawa jednorazowa, wysłałem teksty i je przyjęli. Opowiadanie, które tam opublikowałem nosiło bodajże nazwę „Wojna światów panie”.

Często posługujesz się parodią („Nowy wspaniały smak”) i ironią („Cukier w normie”) – czy uważasz, że trzeba skryć się pod płaszczykiem konwencji, by lepiej dotrzeć do czytelnika? Niekoniecznie, nie zastanawiam się nad tym, nie kieruję się określoną polityką pisarską. Po prostu lubię bawić się słowem, konwencją, lubię przekręcać, przeinaczać, nadawać nowe znaczenia.

Skąd pomysł na powieść hipertekstową, jaką jest „Blok”? Sam nie wiem, miałem kiedyś parcie, żeby to zrobić i zrobiłem. „Blok” jest zresztą recyklingiem moich tekstów, które ukazały się analogowo, w hipertekście zaś dostały nowego wymiaru. Sam hipertekst to bardzo ciekawa i godna uwagi akcja.

Rezygnacja z kariery w banku, wojsko, praca jako magazynier – twoje perypetie życiowe wyglądają jak doskonały materiał na książkę, opowiedz w jakim stopniu twoje utwory literackie są obciążone twoją biografią, a w jakim zabarwia je fikcja literacka? Uprawiam coś, co można nazwać autofikcją, czyli korzystam dużo z własnego życia, z życia wokół mnie, ale też włączam do tego nowe elementy, wykręcam pewne sytuacje, udziwniam je. Chciałbym też w przyszłości zająć się czystą fikcją.

"Bełkot", "Cukier w normie", "Zwał" są sprzeciwem przeciwko społeczeństwu konsumenckiemu, gdzie kupowanie rzeczy, posiadanie pieniędzy zastępuję często obecność drugiego człowieka – czy sądzisz, że te trzy utwory literackie są rozwinięciem twojego programu literackiego i mogą tworzyć pewną całość jako twoja autorska wizja świata? Owszem mogą one tworzyć coś na kształt trylogii, a wespół z „Nowym Wspaniałym Smakiem” mogą stanowić kwartet. Jest to moja wizja świata, ale nie całkowita. Teraz mój umysł zaprzątają zupełnie inne tematy, ostatniego słowa jak mówią, jeszcze nie powiedziałem i nie chcę jedynie rozdrapywać tematów konsumpcji, antykorporacji.

Dlaczego zmieniłeś wydawnictwo z niszowego Ha!artu na WAB? Czy było to odczytane przez literacki światek jako sprzedanie się wielkiej korporacji i zaprzedanie się komercji? Pojawiały się owszem takie pytania czy nie było to zaprzedanie się, ale moi poprzedni wydawcy, czy też ludzie z Ha!artu są zadowoleni z tego, że pisarz niejako z ich stajni może wyjść poza niszowy zasięg i powiedzieć coś istotnego na literackiej scenie ogólnopolskiej.

Opowiedz coś o twoich pozaliterackich działaniach, jesteś twórcą opery disco polo oraz autorem filmów undergroundowych... Wszystko, co robię poza literaturą ma cały czas literacki rdzeń, jest to po prostu naturalne przedłużenie – najprościej rzecz ujmując – potrzeby opowiadania historii. Disco Polo Opera należy do przeszłości i nie chciałbym do niej wracać. Teraz pracujemy nad drugą częścią filmu „W drodze” – „Luna”, który będzie czymś w rodzaju psychodelicznego horroru drogi, mam nadzieję, że coś z tego sensownego będzie.

W jaki sposób godzisz krytykę konsumpcji z aktywnym udziałem w jej przejawach, pojawiasz się często w kolorowych czasopismach, zapraszają cię do telewizji, gdzie uczestniczysz w wielu programach, niekoniecznie na temat twojej twórczości... Wystąpienia w TV były częściowo podyktowane polityką wydawniczą – wiadomo, jeżeli człowiek decyduje się na wydanie książki w większym wydawnictwie musi też brać udział w jej promowaniu. Nie widzę w tym nic złego, zwłaszcza że treści podawane przeze mnie w moich produktach, jak je nazwę, nie są myślę totalnym łajnem. Z drugiej strony była też ciekawość, jak to wszystko działa od środka. Myślę, że warto poznać te mechanizmy, człowiek traci złudzenia, a utrata złudzeń związanych z mediami to bardzo miłe przeżycie.

W jaki sposób stałeś się jednym z bohaterów filmu „dziennik.pl”? Czy uważasz się za przedstawiciela pokolenia lat 70., czy myślisz, że każdy tworzy na własną rękę i termin pokolenia w wypadku autorów urodzonych w latach 70. jest trochę naciągany? Nie jestem zwolennikiem podziału na pokolenia, zwłaszcza rocznikowe. Uważam, że jest to podział nieco sztuczny, są pewne sprawy wspólne dla pewnej grupy ludzi urodzonych w podobnym czasie, temu nie da się zaprzeczyć, ale pakowanie wszystkich do jednego worka to typowa medialna zagrywka – metkowanie, które ułatwia przedstawienie tematu.

Jak postrzegasz młodą polską literaturę? Czy są utwory, autorzy, których twórczość cię przekonuje? Oczywiście, nie czytam za wiele polskiej literatury, ale zdarza mi się sięgać, zwłaszcza gdy dostaję coś z wydawnictwa. Masłowska, Kuczok, Witkowski – jak najbardziej, ale tu nic nowego nie odkrywam, bo to nazwiska znane i uznane. Myślę, że w literaturze w najbliższym czasie dużo się podzieje.

Czy masz już pomysł na nową książkę? Jak tak czy możesz zdradzić o czym ona będzie? Mam pewne pomysły i nie jestem jeszcze do końca zdecydowany, co pisać. Teraz pracuję nad dramatem. Myślę, że najbliższa pozycja będzie miała wiele z klimatu, który pojawił się w moim opowiadaniu „Pierwszego”, opublikowanym w grudniowej „Lampie”.

—rozmawiał Adrian Chorębała [Ultramaryna maj 2005]






teksty
MIUOSH: Miasto, muzyka, rodzina
Spełniony artysta – już nie tylko rapowy, szczęśliwy mąż i dumny ambasador regionu. Z Miuoshem rozmawiamy o p... >>>

GGRUPA: Grunt to dobry pomysł
Paweł Lipiński i Mateusz Frankowski Pierwsze miejsce w konkursie magazynu „eVolo” na wieżowiec przyszł... >>>

PAWEŁ DYLLUS: Ekipa to jest klucz
Paweł Dyllus, operator. Absolwent Wydziału Radia i Telewizji, wielokrotnie nagradzany za zdjęcia do filmów Julii Rus... >>>

ALEKSANDRA TERPIŃSKA: Najwyżej będę robić filmy niepopularne
Aleksandra Terpińska to jedna z najciekawiej zapowiadających się absolwentek reżyserii Wydziału Radia i Telewizji UŚ... >>>

NIESTRUDZENI PRZYJACIELE ROŚLIN
Jedna i ta sama roślina może być chwastem i ozdobą, trucizną i lekarstwem. Nasze związki z roślinami bywają subteln... >>>

THE PARTY IS OVER: Trip-(c)hop i trip-baba
Impreza dopiero się rozkręca – wbrew nazwie, pod jaką ukrywają się Daria Ryczek i Michał Wajdzik. Muzyczny du... >>>

MARIUSZ KAŁAMAGA: Licencja na rozśmieszanie
Kto rano wstaje – ma szansę usłyszeć go na falach eteru. Czasami wygląda też z telewizora, a bardziej wtajemnic... >>>

ANNA CIEPLAK: Nie demonizujmy gimbazy
Pisze tylko wtedy, gdy ma coś do opowiedzenia. Na co dzień jest społeczniczką zaangażowaną w aktywizację lokalnej wsp... >>>
komentarze: 1
po imprezie
Ostatnio dodane | Ostatnio skomentowane
Colin Stetson
19.12.2016
Julia Marcell
21.11.2016
Katowice Tattoo Konwent
30.09.2016
Tauron Nowa Muzyka 2016
2.09.2016
Off Festival 2016
8.08.2016
Podziel się z resztą świata swoimi uwagami, zdjęciami, filmami po imprezach.
o nas | kontakt | reklama | magazyn | zgłoś błąd na stronie | © Ultramaryna 2001-2017, wszystkie prawa zastrzeżone