Ta strona używa plików cookies.
Polityka Prywatności    Jak wyłączyć cookies?
AKCEPTUJĘ
środa 18.09.19

START
LOKALE
FORUM
BLOGI
zgłoś imprezę   
  ultramaryna.pl  web 
ÖSZIBARACK: Wywiad z DJ Patricią

DJ Patricia (a właściwie Patrycja Hefczyńska) jest głosem formacji Öszibarack. Wcześniej dała się poznać jako frontmanka grupy Husky (która wciąż istnieje i ma się dobrze). Muzyka, którą tworzy Öszibarack to nowoczesny electro-pop. Mają na koncie debiutancką płytę "Moshi Moshi" wydaną w niezależnej oficynie 2-47 Records.

Ultramaryna: Jesteś zdeklarowaną fanką Björk, opowiedz o pomyśle nagrania jej piosenki "Army of Me"?
DJ Patricia: Cenię w muzyce prawdę. Wierzę, że uszlachetnia umysł i serce. Sprawia, że muzyka staje się nieśmiertelna. Björk jest tego żywym przykładem. Cenie ją właśnie za serce w muzyce, ale po prawdzie Björk nie jest moim guru. Nie próbowałam też naśladować jej głosu, co to niektórzy chcieli mi wmówić, chociażby dlatego, że zasada, której się trzymam brzmi: nigdy nie naśladować! W naszej interpretacji "Army of Me" zostało tylko odrobinę melodii. Dźwięki utkane przez Agima toną w delirium, są lekko rozedrgane, czasem wzbudzają niepokój, są ponad-kosmiczne, a mój głos jest dużo bardziej łagodny.

Jak zespół Öszibarack rozumie swoją niezależność? Lubię pracować spokojnie, kiedy nikt nie siedzi mi na głowie. Bodek Pezda, nasz wydawca, manager, organizator i opiekun w jednej osobie nie mówi nam, jak mamy komponować, a tym bardziej, jak mamy wyglądać. Dzięki temu mamy swobodę w działaniu. Myślę, że to jest uczciwe. Żadnej szarpaniny, ciśnień, niepotrzebnych spięć, walk na żyletki.

W waszej muzyce słychać wpływy niemieckich wytwórni zajmujących się alternatywnym popem (Monika, Karaoke Kalk), opowiedz o muzyce, z którą często obcujecie. W jaki sposób wpływa ona na waszą twórczość? Każdy z nas słucha innej muzyki... Gatunki wypadają mi z rąk, kiedy próbuje je jakoś uporządkować. Czuję w sobie determinację spadochroniarza, który musi posłusznie skoczyć w nieznaną przepaść. Nie znam się na nazwach!!! Mam korbę na punkcie jazzu, punka, industrialu, elektroniki i zespołów, których muzyka nie daje się w żaden sposób nazwać. I dobrze! Bardzo lubię Briana Eno, którego muzyka mówi do mnie jak wnętrze muszli i tak samo lubię Komedę, Einsturzende Neubauten, Lecha Janerkę, The Ex i Peaches...

Powiedziałaś kiedyś, że w twoich tekstach liczy się prawda, emocja i chwila, w jaki sposób twój przekaz współgra z muzyką minimalistyczną, a równocześnie pełną niepokoju? Teksty piszę tylko w przypływie gorączki. Antenki w górze. Intuicja. Prawdę bierze na swoję falę serce, które ma odbiorniki nie wyśledzone przez umysł. Cieszę się, że udało się połączyć minimalizm, który jest w muzyce z moimi mikro-opowieściami. To się dzieje samo! Komponowanie, nagrywanie muzyki to jedno.

Opowiedz o waszych występach. Muzyka współgra z oprawą wizualną i nadaje to waszym koncertom pewien konceptualny charakter... Koncert to miara sił. Zespół - jedno ciało. Żywa perkusja, bas, klawisz, głos i wizualizacje Tomka - basisty, które idealnie splatają się z muzyką. Prosta kreska, bez zbędnych dodatków. Oszczędność środków, minimalizm, taniec na lodzie bez piruetów.

Co się dzieje z formacją Husky, czy można liczyć na kolejne wydawnictwa pod tym szyldem? Husky wydaje płytę na wiosnę (maj). Będą laserowe szminki, suahili, farmakopea, napięcie-iskrzenie, łódź podwodna i muzyka trochę bardziej energetyczna.

Grałaś często jako DJka, w jaki sposób oceniasz muzykę klubową w Polsce? W tym momencie doczekaliśmy się wielkiego buuuumu na miksowanie, gramofon wrócił do łask. Stał się modnym gadżetem - co druga reklama to laska ze słuchawkami na uszach i ręką na winylu. I to mnie przeraża.
Niestety jest też coraz więcej imprez, na których gra się gówno z dupy. Disco żyje i ma się dobrze. To też mnie przeraża. Jeśli chodzi o mnie, to ja zawsze mam mega palący apetyt na granie. To obok śpiewania moja wielka pasja. Jestem wierna swojej intuicji - nie schlebiam gustom, nie gram hitów. Najważniejsze, żeby robić to, co się lubi. Mnie się to udaje.

Rozmawiał: Adrian Chorębała [Ultramaryna marzec 2005]






teksty
JERZY JAN POŁOŃSKI: Nie pytaj mnie o cyrk
Obejmujący we wrześniu scenę Teatru Miejskiego w Gliwicach Jerzy Jan Połoński znany jest z tego, że nieignorującym... >>>

BARBARA RUPIK: Malarstwo zaklęte w filmie
Spośród ok. 2 tys. zgłoszeń prezentujących dorobek 366 szkół filmowych z całego świata do tegorocznego konkursu... >>>

ŚLĄSCY FREEGANIE: Nie konsumują życia. Żyją je.
Ile jedzenia wyrzucamy? Ile niepotrzebnych rzeczy kupujemy? Najpierw cyfry, które przemawiają do wyobraźni: wyprod... >>>
komentarze: 1

ANIA SUNDSTROM: Niepoważne instrumenty, poważne tematy
Ania Sundstrom w rodzinnym Bytomiu pojawia się rzadko, bo czas dzieli między muzykologiczne konferencje na całym świ... >>>

PAWEŁ KULCZYŃSKI: Rozmowa przy pierwszej kawie
Lautbild, Tropajn, Wilhelm Bras – nazwy kojarzące się z ciągłym poszukiwaniem nowych środków muzycznego wyrazu... >>>

KATARZYNA WITERSCHEIM: Śląsk na różowo
Trudno się nie zdziwić, gdy jedną z najciekawszych opowieści o historii Górnego Śląska, doskonale obrazującą tygiel... >>>
po imprezie
Ostatnio dodane | Ostatnio skomentowane
Upper Festival 2019
5.09.2019
Fest Festival 2019
26.08.2019
Off Festival 2019
9.08.2019
Festiwal Tauron Nowa Muzyka 2019
27.06.2019
Off Festival 2018
10.08.2018
Podziel się z resztą świata swoimi uwagami, zdjęciami, filmami po imprezach.
o nas | kontakt | reklama | magazyn | zgłoś błąd na stronie | © Ultramaryna 2001-2019, wszystkie prawa zastrzeżone