Ta strona używa plików cookies.
Polityka Prywatności    Jak wyłączyć cookies?
AKCEPTUJĘ
czwartek 19.09.19

START
LOKALE
FORUM
BLOGI
zgłoś imprezę   
  ultramaryna.pl  web 
RENATA PRZEMYK: O koncertowych wspomnieniach, nowej płycie i muzyce teatralnej

Ultramaryna: Masz wspomnienia z najtrudniejszego koncertu w życiu? Widziałam sporo twoich występów i warunki podczas niektórych z nich, stały się dla mnie materiałem do „wspomnień kombatanckich”. Chociażby ten na wolnym powietrzu w Kazimierzu, gdzie ilość komarów przypadająca na metr sześcienny przekraczała wszelkie normy albo ten w Jarocinie podczas jakiejś imprezy biesiadnej.

Renata Przemyk: Imprezy biesiadnej?

Tak, to już było po śmierci „dawnego Jarocina” i próbowano jakoś wykorzystać przestrzeń, która po nim została. Mnie się Jarocin przede wszystkim kojarzy z tym „dawnym Jarocinem” i koncertem w 1989 r. Zresztą do tej pory nie rozumiem, dlaczego spodobaliśmy się zespołowi Armia, który nas tam ściągnął. Tych wspomnień chyba nic nie przebije.

22 listopada w Teatrze Rozrywki oprócz repertuaru znanego już fanom zaśpiewasz też piosenkę „Sama” z właśnie przygotowywanej płyty. Jaki będzie jej tytuł, klimat? Nie ma jeszcze tytułu. Strasznie trudno się opowiada o muzyce. Będzie bardzo emocjonalna, intymna, nie tak ekstrawertyczna, jak „Blizna”, ale podobnie zróżnicowana. Jeśli komuś się podobała „Kochana”, to to chyba może być wskazówką.

Kiedy można się jej spodziewać? Na wiosnę.

Wcześniej będzie DVD? Tak, w listopadzie. Były plany, żeby dodatkowo znalazły się na płycie zdjęcia związane z trasą, zresztą jeździła z nami reżyserka tego filmu, więc pewnie będzie reportaż z prób.

Po nagraniu „Balladyny” mówiłaś, że masz już następne zamówienia na muzykę teatralną. Nic z tego nie wyszło? Niestety. Były dwie propozycje, z czego jedna nie była w odpowiednim klimacie, a drugiej nie udało się zrealizować z powodów czasowych.

A jak wyglądałby idealny projekt teatralny, w którym chciałabyś uczestniczyć? Nie myślałam o tym w taki sposób. Kieruję się w życiu intuicją i liczę, że tak, jak „Balladyna” spadła mi z nieba, tak i to, jeśli się zdarzy, to będę wiedzieć, że warto. Chciałabym, aby tak samo jak „Balladyna”, było to bardzo dynamiczne, bardzo żywe i aby muzyka miała szansę w przedstawieniu zaistnieć. Aby nie była tylko ilustracją. Żebym nie była rzemieślnikiem teatru, tylko współautorem spektaklu.

Rozmawiała Pola Sobaś [Ultramaryna listopad 2005]






teksty
JERZY JAN POŁOŃSKI: Nie pytaj mnie o cyrk
Obejmujący we wrześniu scenę Teatru Miejskiego w Gliwicach Jerzy Jan Połoński znany jest z tego, że nieignorującym... >>>

BARBARA RUPIK: Malarstwo zaklęte w filmie
Spośród ok. 2 tys. zgłoszeń prezentujących dorobek 366 szkół filmowych z całego świata do tegorocznego konkursu... >>>

ŚLĄSCY FREEGANIE: Nie konsumują życia. Żyją je.
Ile jedzenia wyrzucamy? Ile niepotrzebnych rzeczy kupujemy? Najpierw cyfry, które przemawiają do wyobraźni: wyprod... >>>
komentarze: 1

ANIA SUNDSTROM: Niepoważne instrumenty, poważne tematy
Ania Sundstrom w rodzinnym Bytomiu pojawia się rzadko, bo czas dzieli między muzykologiczne konferencje na całym świ... >>>

PAWEŁ KULCZYŃSKI: Rozmowa przy pierwszej kawie
Lautbild, Tropajn, Wilhelm Bras – nazwy kojarzące się z ciągłym poszukiwaniem nowych środków muzycznego wyrazu... >>>

KATARZYNA WITERSCHEIM: Śląsk na różowo
Trudno się nie zdziwić, gdy jedną z najciekawszych opowieści o historii Górnego Śląska, doskonale obrazującą tygiel... >>>
po imprezie
Ostatnio dodane | Ostatnio skomentowane
Upper Festival 2019
5.09.2019
Fest Festival 2019
26.08.2019
Off Festival 2019
9.08.2019
Festiwal Tauron Nowa Muzyka 2019
27.06.2019
Off Festival 2018
10.08.2018
Podziel się z resztą świata swoimi uwagami, zdjęciami, filmami po imprezach.
o nas | kontakt | reklama | magazyn | zgłoś błąd na stronie | © Ultramaryna 2001-2019, wszystkie prawa zastrzeżone