Serwis Ultramaryna używa plików cookies. Odwiedzając nasze strony akceptujesz otrzymywanie cookies (ciasteczek). Warunki dostępu do plików cookies możesz określić w swojej przeglądarce.

ZAMKNIJ

Ultramaryna | MISTRZ I MAŁGORZATA w Teatrze Rozrywki
niedziela 23.09.18

START
LOKALE
FORUM
BLOGI
zgłoś imprezę   
  ultramaryna.pl  web 
MISTRZ I MAŁGORZATA w Teatrze Rozrywki

Rozmawiamy z Łukaszem Czujem, reżyserem teatralnym znanym m.in. dzięki przedstawieniom "Tango Oberiu 1928", "Sen pogodnego karalucha", "Opowieści jedenastu katów", "Cafe Panika", "Ja jestem wamp". Obecnie przygotowuje w Teatrze Rozrywki musical "Bal u Wolanda. Diabolada z songami" na motywach "Mistrza i Małgorzaty" Michaiła Bułhakowa. Praremiera 13 marca.

Ultramaryna: Jakie masz wspomnienia z pierwszej lektury „Mistrza i Małgorzaty”?

Łukasz Czuj: Przed wielu laty odłożyłem tę książkę po rozpoczęciu lektury. Potem wracałem do niej parokrotnie – powoli odkrywając coraz to nowe jej oblicza. „Mistrz i Małgorzata” przypomina magiczny labirynt, w który wchodzi się powoli, ale potem można się w nim zagubić na wiele lat. Zwłaszcza, iż otwarta fabuła wciąż narzuca inne interpretacje, czyta się tę książkę nie jak powieść, lecz podręcznik kabały, za każdym razem odkrywając inne znaczenia, ukryte za opisanymi w niej zdarzeniami.

Czy jakaś z widzianych przez ciebie scenicznych adaptacji "Mistrza i Małgorzaty" szczególnie cię urzekła? Widziałem zaskakujący formalnie spektakl Oskarasa Korsunovasa z Litwy na wrocławskim festiwalu "Dialog" przed dwoma laty, oglądałem też drugą część "Mistrza i Małgorzaty" Krystiana Lupy z Starego Teatru - oba te spektakle były tak odmienne, a zarazem tak wyraziste w swoim odczytaniu Bułhakowa, że wciągały w swój teatralny świat, pozwalając jednocześnie widzom na własną interpretację. Oczywiście z częścią pomysłów obu tych reżyserów zgadzałem się całkowicie, inne mnie oburzały, denerwowały, ale to jest zupełnie naturalne. Ważne jest, iż obok tych realizacji nie można było przejść obojętnie, że prowokowały do myślenia.

Niewiele jest tak wdzięcznych teatralnie scen jak „Wieczór Czarnej Magii” w Teatrze Variétés. Możesz zdradzić, jak radzisz sobie z magią w Teatrze Rozrywki? Jeśli chodzi o magię w teatrze, a już szczególnie w Teatrze Rozrywki, to najbliższy jest mi sposób Wiesława Dymnego z Piwnicy pod Baranami, który próbował, by znikło krzesło przy użyciu zwykłej szmaty. Oczywiście bezskutecznie. Co nie oznacza, iż Żorż Bengalski nie straci głowy, a mieszkańcy Moskwy nie wezmą udziału w niezwykłej wyprzedaży w Paryskim Salonie Mody. Wszystko się wydarzy, ale tylko dla tych, którzy nie zapomnieli o własnej wyobraźni. Dla innych przygotowaliśmy promocyjne kupony do hipermarketów, gdzie nie takie cuda zdarzają się na co dzień!

Co cię skłoniło do zaangażowania do roli Wolanda Macieja Maleńczuka? Mam kilku idoli muzycznych i jednym z nich był od zawsze Maciej Maleńczuk. Mniej więcej od dnia, gdy zobaczyłem go w Krakowie na Floriańskiej, gdy w roku 1985 śpiewał na ulicy swoje ballady. Dyżurny heretyk, ekscentryk i charyzmatyczny rockendrolowiec – czyż może być lepszy kandydat do roli diabła? A jeszcze skoro zgodził się na to?

Na jakim etapie tworzenia koncepcji przedstawienia pojawił się ten pomysł? Na pierwszym. Masz diabła – masz Mistrza i Małgorzatę. Taka była moja koncepcja i trzymam się jej do dziś. Reszta jest szaleństwem, o które przy dokonaniu takiego wyboru wcale nie trudno.

W jakim stopniu napisane przez niego songi wpłynęły na kształt muzyczny przedstawienia? Maciek napisał swoje songi, ale są też w spektaklu piosenki, których nie napisał – czego pewnie publiczność nie zauważy. Muzyka jest niezwykle eklektyczna, by nie powiedzieć makabryczna. Rock, klasyka, ballada, opera – co chcecie, będziecie mogli usłyszeć. Spektakl ma podtytuł „diaboliada z songami” i to wszystko tłumaczy: nic nie będzie oczywiste, raz na zawsze ustalone. Będzie więc coś dla miłośników Haendla, coś dla słuchaczy Kiepury i oczywiście mnóstwo dla fanów Macieja Maleńczuka i kilka niespodzianek dla wiernych widzów teatru Łukasza Czuja.

Rozmawiała: Pola Sobaś [Ultramaryna marzec 2004]






teksty
DZIELNICA BRZMI DOBRZE: Katowickie dzielnice brzmią bardzo dobrze
Tytuł Miasta Muzyki UNESCO zobowiązuje! Na szczęście w Katowicach dobrych dźwięków nie brakuje. Wystarczy tylko umieć je... >>>

PIOTR SCHMIDT: Chciałem sobie sprawić prezent
Zaczynał jako student Akademii Muzycznej w Katowicach. Teraz jest stypendystą University of Louisville w Kentucky (U... >>>
komentarze: 5

ØRGANEK I PRZYJACIELE: Bardzo długie rozmowy
Tomasz Organek – jeden z najbardziej charyzmatycznych polskich muzyków rockowych – został poproszony o p... >>>

JUSTYNA ŚWIĘS: Małe rytuały
Justyna Święs pięć lat temu stawiała swoje pierwsze kroki na scenie muzycznej. Nieśmiała dziewczyna o niesamowitym g... >>>

KUBA WIĘCEK: Jazz spoza szuflady
Zdobywca Fryderyka za jazzowy debiut 2017 roku oraz Mateusza Trójki, student prestiżowego Rhythmic Music Conservator... >>>

ŚLĄSKA FILMÓWKA: Katowicka Nowa Fala
Laurki mają to do siebie, że ociekają słodyczą i trudno w nie uwierzyć. Na szczęście z okazji 40. rocznicy istnien... >>>

SONBIRD: Śpiewamy w języku, w którym śnimy
Dawid, Kamil, Maciek, Tomasz – znają się jakby od zawsze, choć grają ze sobą dopiero trzy lata; koncertują n... >>>

RAFAŁ MILACH: Wątpię w fotografię
Zaczynał na Śląsku, teraz fotografuje od Islandii do Azerbejdżanu, wykłada w Czechach i wystawia od Berlina po Japon... >>>

JADWIGA JANOWSKA: Sztuka snapshotów
Dziś każdy jest fotografem. Wystarczy mieć konto na Instagramie, by tak o sobie myśleć. Nie każdy jednak potrafi... >>>
komentarze: 1
po imprezie
Ostatnio dodane | Ostatnio skomentowane
Off Festival 2018
10.08.2018
Festiwal Tauron Nowa Muzyka 2018
2.07.2018
Off Festival 2017
8.08.2017
Festiwal Tauron Nowa Muzyka 2017
7.07.2017
Gorillaz
20.06.2017
Podziel się z resztą świata swoimi uwagami, zdjęciami, filmami po imprezach.
o nas | kontakt | reklama | magazyn | zgłoś błąd na stronie | © Ultramaryna 2001-2018, wszystkie prawa zastrzeżone