Serwis Ultramaryna używa plików cookies. Odwiedzając nasze strony akceptujesz otrzymywanie cookies (ciasteczek). Warunki dostępu do plików cookies możesz określić w swojej przeglądarce.

ZAMKNIJ

Ultramaryna | M.BUNIO.S
wtorek 21.11.17

START
LOKALE
FORUM
BLOGI
zgłoś imprezę   
  ultramaryna.pl  web 
M.BUNIO.S

Bunio, czyli Michał, ma za sobą współpracę z wieloma muzykami i uczestnictwo w kilku przedsięwzięciach, o których usłyszano już w paru miejscach – i to nie tylko nad Wisłą. Trudna do zdefiniowania, choć w sumie po co to robić, materia muzyczna, którą się para, jest przyjemna w eksploatacji, ciepła, choć miejscami szorstka i postrzępiona, interesująca i niebanalna. Niedawno nakładem wrocławskiego Post-Post’u ukazała się jego trzecia już płyta Lo-Fi Symphony, o której powiedzieć można tyle, że jest godna polecenia. Reszta w wywiadzie, i na koncercie.

Ultramaryna: Przewinąłeś się przez wiele mniej lub bardziej znanych projektów muzycznych eksplorujących ogólnie pojmowany eksperyment. Czy po ukazaniu się twojej trzeciej płyty masz zamiar całkowicie poświęcić się działalności solo?
m.Bunio.s : Nigdy w życiu! Zależy mi w równej mierze na działalności solowej, jak i na współpracy z przyjaciółmi, znajomymi muzykami i na tworzeniu przeróżnych konstelacji muzycznych i okołomuzycznych. Działalność solowa podoba mi się jedynie w kontekście innych projektów z różnymi ludźmi... Po prostu zmęczyłbym się robiąc tylko jedną rzecz.

Czy polska muzyka alternatywa funkcjonuje na marginesie, czy też jest to taki pułap pewnej hermetycznej popularności, jaki być powinien?
Pułap jest za mały, ale tak zwykle bywa w przypadku tego typu muzyki. Ludzie poszukujący docierają do tego, co chcą znaleźć, ale niestety szara rzeczywistość, sprzedaż płyt i frekwencja w niektórych miastach na koncertach pokazuje, że nie jest najlepiej. Pewnie kiedyś się to zmieni... Być może, kiedy poziom życia podniesie się na tyle, że ludzie będą mieli pieniądze na inwestowanie w siebie, a nie problem z połączeniem końca z końcem...

Porównując potencjał alternatywnej, elektroniczno-eksperymentalnej sceny w naszym kraju z analogicznymi na Zachodzie, jak oceniłbyś dalsze perspektywy jej rozwoju w Polsce? W Polsce nie ma takiego przesytu różną muzyką i publiczność odczuwa niejaki głód dobrej muzyki (nawet ta nieliczna publiczność). Myślę, że muzyka w Polsce jest lub zaczyna być na poziomie takim, jaki reprezentują wykonawcy zachodni, tylko brak jej odpowiedniej promocji, choć i z tym zaczyna być coraz lepiej. Ta promocja i dostępność do materiałów różnych ciekawych twórców powoduje, że nie mogę rzetelnie odpowiedzieć na takie pytanie...

Eksperymentalny abstract hip-hop, co to właściwe oznacza? Mógłbyś to zwerbalizować?
To jakieś pojęcie-wytrych wymyślone przez dziennikarzy... Ja określam swoją muzykę jako elektronika plus eksperyment, te dwa pojęcia są szerokie, ale też nie pozostawiają złudzeń. Abstract hip-hop to nic innego jak instrumentalna odmiana hip-hopu.

Widniejesz w koncertowej ofercie Tytusa [właściciela Asfalt Records, wydawcy m.in. Fisza], trudno jednak znaleźć elementy wspólne twojej muzyki z tym, co prezentują wykonawcy Asfaltu. Jak doszło do tej współpracy?
Tytus zainteresował się moim materiałem także i dlatego, że nie przystaje to zbyt do tego, co dzieje się w Asfalcie. W tym celu założył Teeto Records, które wydaje materiały spoza kręgu hip-hopowego lub zazębiającego się z nim.

Opowiedz trochę o procesie powstawania Lo-Fi Symphony?
Jest to zbiór moich sampli z różnych źródeł, głównie niskiej jakości szumy, brzdęki i odpady z innych sesji nagraniowych, których nie chciałem wyrzucać, bo czułem, że mogę zrobić z nich jakiś wartościowy kolaż. Poza tym moje życie w tamtym okresie było równie brudne i nieuporządkowane jak owe dźwięki, więc poczułem do nich pewien rodzaj sympatii, która w trakcie powstawania materiału przerodziła się w pasję „Lo-Fi”... Moją koncepcją było wypranie tych brudnych dźwięków przez mózgi słuchaczy w celu ich oczyszczenia – tak to tajemniczo ujmę.

Mógłbyś opowiedzieć mi coś o twoim słuchaczu? Co to za człowiek?
Poszukujący i ciekawy dziwnych dźwięków...

Rozmawiał: Marcin Kowalski [Ultramaryna luty 2004]






teksty
JAKUB FOCHTMAN: Architekt od samochodów
Student architektury na Politechnice Śląskiej zdobywcą pierwszej nagrody w konkursie „Renault. Passion for Design... >>>

LARP: Czarodziejka? Gwiazda rocka? Możesz być każdym
Całe życie wierzyłaś w swój list z Hogwartu. Mimo setek dowodów na to, że świat opanowany jest przez mugoli, nigd... >>>

POGODNO: Zwariowany hałas i absurdalne zbitki słów
„Sokiści chcą miłości”, a świat potrzebuje takiej muzyki, jaką nagrali na ostatnim albumie artyści... >>>

MATYLDA SAŁAJEWSKA: Bez dychotomii, za to z masą wątpliwości
Wrażliwa, odważna, bezkompromisowa. Żyje w życiu i nie oddziela pracy od nie-pracy. Sztuka i byt są dla niej nier... >>>

NOTTOOEASY: Głos nowej generacji
Mają po 18 lat. I pomysł na swoją muzykę. Nottooeasy jest trzyosobową brygadą, specjalizującą się w nieoczywistyc... >>>

MAREK TUREK: Niewywiad
Marek Turek to twórca niezwykle konsekwentny, który od lat skrupulatnie buduje sobie własną niszę w świecie pol... >>>

BUKOWICZ: Od heavy metalu do Joy Division
Czasem, żeby powstało coś wartościowego potrzeba mnóstwa wolnego czasu. Tak było w przypadku Jakuba Buczka, któ... >>>

STADION ŚLĄSKI: Jak na Śląskim rocka się grało
Monsters Of Rock, 1991 (zdjęcie: Andrzej Grygiel/ Pastsilesia) Trzyma się nie gorzej od Micka Jaggera, a lista iko... >>>

MARTYNA CZECH: Malarstwo jako nałóg
Martyna Czech to jeden z najmocniejszych debiutów malarskich ostatnich lat. Jest laureatką niezwykle prestiżowego i najs... >>>
po imprezie
Ostatnio dodane | Ostatnio skomentowane
Off Festival 2017
8.08.2017
Festiwal Tauron Nowa Muzyka 2017
7.07.2017
Gorillaz
20.06.2017
Colin Stetson
19.12.2016
Julia Marcell
21.11.2016
Podziel się z resztą świata swoimi uwagami, zdjęciami, filmami po imprezach.
o nas | kontakt | reklama | magazyn | zgłoś błąd na stronie | © Ultramaryna 2001-2017, wszystkie prawa zastrzeżone       tipobet