Serwis Ultramaryna używa plików cookies. Odwiedzając nasze strony akceptujesz otrzymywanie cookies (ciasteczek). Warunki dostępu do plików cookies możesz określić w swojej przeglądarce.

ZAMKNIJ

Ultramaryna | KONRAD NIEWOLSKI: Symetria Niewolskiego
niedziela 22.10.17

START
LOKALE
FORUM
BLOGI
zgłoś imprezę   
  ultramaryna.pl  web 
KONRAD NIEWOLSKI: Symetria Niewolskiego

Wywiad z Konradem Niewolskim, reżyserem filmu "Symetria".

Ultramaryna: "Symetria" jest filmem bezkompromisowym, który daje widzowi mocno po głowie. Czy sądzisz, że pokazywanie filmów na poważne tematy jest drogą dotarcia do widza?

Konrad Niewolski: Ja osobiście, jako widz, takie filmy lubię. Ponieważ nie jestem filmowcem z wykształcenia lubię filmy, na których mogę coś przeżyć: wzruszenie lub strach. Takie filmy zapadają w pamięć i takie uważam za wartościowe. Sobie tę poprzeczkę ustawiam wyżej, chcę swoimi filmami wywoływać emocje, nawet te skrajne. Praca reżysera jest dużą odpowiedzialnością, dlatego to, co robię nie może być banalne.

"Symetria" to przede wszystkim film o ludziach w sytuacjach ekstremalnych. Czy twoim głównym założeniem było pokazanie, jak człowiek zachowuje się w takich momentach, pokazanie osobowości ludzi, którzy w różny sposób reagują na sytuację jaką jest więzienie? Zgadza się. „Symetria” jest filmem o ludziach, o ich słabościach i marzeniach. O miłości i poświęceniu. W takich ekstremalnych sytuacjach jak więzienie ludzie muszą się samookreślić, muszą podejmować decyzje i brać wszystkie konsekwencje na siebie. Normalne szare życie na wolności pozwala unikać bezpośredniej konfrontacji z rzeczywistością. Ludzie nie muszą dokonywać wyborów w czerni i bieli. Mogą balansować, w zależności od sytuacji, mogą naciągać rzeczywistość. W więzieniu, dlatego że jest się z innymi bezustannie w jednym pomieszczeniu, jedna podjęta decyzja ciągnie się za człowiekiem cały czas.

To, co uderza w „Symetrii”, to prawda postaci. Jak kierować aktorami, żeby na ekranie po prostu byli, a nie grali? Na planie kieruję się intuicją: to, co się dzieje, musi być dla mnie wiarygodne. Już na poziomie scenariusza, pisania dialogów. Muszą to być życiowe teksty, rozmowy, które faktycznie rozgrywają się między ludźmi. Zawsze zastanawiałem się, dlaczego w telenowelach dobrzy aktorzy grają kiepsko. Chodzi o to, że mają do powiedzenia zdania, których się w życiu nie mówi. Jakkolwiek by ich nie powiedzieli, zawsze będą brzmiały sztucznie. Dlatego każdy tekst do „Symetrii” sprawdzaliśmy wcześniej jak się „układa w ryju”. Pilnowanie tego jest bardzo ważne, ponieważ faktycznie aktor musi być tą postacią, musi być ciągłość i wiarygodność w jego postawie, żeby widz mu uwierzył. Jeżeli każda scena jest zagrana i film jest tylko zlepkiem scen, to wychodzi z tego coś, w co widz nie jest w stanie uwierzyć, nie śledzi losów bohaterów, nie utożsamia się z nimi, są mu oni obojętni. Starałem się zrobić tak, by aktorzy przez okres zdjęciowy byli tymi postaciami, nie tylko na planie, ale by cały czas zachowywali się jak postacie, które grają. Myślę, że nam się to udało i postacie są naturalne, prawdziwe.

Jesteś człowiekiem spoza układów filmowych, przykładem podejścia „chcieć znaczy móc”. Co doradziłbyś młodemu człowiekowi, który chciałby zacząć kręcić filmy? Jeżeli ktoś chce kręcić filmy, a nie wie jak się za to zabrać, niech lepiej pisze wiersze. Jeżeli ktoś chce nakręcić film i wie jak się do tego zabrać, a brakuje mu tylko pieniędzy, niech po prostu załatwi je w jakiś sposób. Ostatnio powstał taki film „Złom” Radka Markiewicza. Kosztował 4 tysiące złotych, a jest to dobre offowe kino. Jeżeli ktoś ma pomysł na film, niech pójdzie do pracy na 3 miesiące, zarobi 5 tysięcy i nakręci film. I jest to możliwe. Jeżeli ktoś to naprawdę czuje, to film naprawdę powstanie.

Nie jesteś z wykształcenia filmowcem. Powiedz dlaczego chcesz robić filmy? Film nie jest jedyną moją pasją. Robię dużo różnych rzeczy związanych ze sztuką i nie tylko, m.in. komponuję muzykę, interesuję się snowboardem, genetyką, matematyką, fizyką. W filmie natomiast dużym wyzwaniem jest dla mnie możliwość podzielenia się z innymi własnymi emocjami, postawienie pewnych pytań, opowiedzenie historii. Film musi wzbudzać emocje. Nie musi się podobać, może wkurzać, może go widz znienawidzić. Ważne by nie wyszedł z kina, machając ręką i mówiąc: „widziałem, no i co?”. Jeżeli widz się wzrusza, jeżeli to go dotyka, znaczy, że czuje podobnie jak ja. Jest to bardzo fajne uczucie, ale także ciężka i odpowiedzialna praca.

Jaka jest różnica pomiędzy pracą w kinie offowym (film „D.I.L.”) a w kinie zawodowym? Różnica jest bardzo duża i bardzo mała. Kręcąc „D.I.L.” i „Symetrię” przykładałem się do wszystkiego na tyle, ile mogłem i dawałem z siebie wszystko. Realizując „D.I.L.” nie miałem pojęcia o robieniu filmów, o postprodukcji. Błędy, które wtedy popełniałem nauczyły mnie wiele i dzięki nim nie miałem podobnych problemów przy „Symetrii”. Technicznie różnica jest duża, „Symetria” jest zrealizowana na taśmie profesjonalnej, „D.I.L.” na taśmie cyfrowej.

Udało ci się uzyskać jeszcze jeden efekt niezwykłej sugestywności świata przedstawionego poprzez klaustrofobiczne zdjęcia Tomiaka połączone z nastrojową muzyką Lorenca. Jak ci się udało zaprosić do pracy tak wielkie osobowości? Z Michałem Lorencem znamy się od ponad 10 lat. Na dwa miesiące przed zdjęciami bardzo długo rozmawialiśmy o filmie, o definicji dobra i zła, o relatywizmie. Początkowo Michał był sceptyczny do tego projektu, natomiast po obejrzeniu filmu, po prostu się w nim zakochał i powiedział, że zrobi muzykę. Zrobił muzykę jakiej jeszcze nie robił, coś zupełnie nowego w jego repertuarze. Z muzyką byliśmy bardzo ostrożni. Michał musiał usunąć parę motywów, ponieważ nie chciałem przysłonić nią filmu. Bardzo zależało mi, by Tomiak robił zdjęcia. W jego filmach wszystko plastycznie się układa. Arek powiedział, że zawsze chciał zrobić film nie odbielany w procesie wywołania, co podnosi kontrastowość obrazu. Miał absolutną wolność wyboru co do formy zdjęć, co się bardzo dobrze sprawdziło. W filmie jest tak, że każdy element (muzyka, zdjęcia, scenariusz, aktorzy) opowiada swoją historię w swój sposób. Ładunek emocjonalny kumuluje się i przenosi na uczucia, które widz wynosi z kina.

Jakie masz plany na przyszłość? Powiedziałeś, że swój piąty film nakręcisz w Hollywood. Przygotowuję się już do następnego projektu, może już niedługo zapadnie decyzja, że ruszamy z produkcją. Juliusz Machulski będzie producentem mojego nowego filmu „Palimpsest”. Autorem scenariusza jest Igor Brejdygant. Chcę zrobić film z cudzym scenariuszem, ponieważ zamierzam popracować nad warsztatem i skoncentrować się na formie. Będzie to kolejna lekcja i postawiłem sobie wysoko poprzeczkę.

Rozmawiał: Adrian Chorębała [Ultramaryna luty 2004]


Konrad Niewolski – reżyser-samouk, ma 31 lat. Sprzedał klub internetowy, by mieć pieniądze na swój pierwszy film „D.I.L.” (2002 r.), nakręcony kamerą cyfrową. Wygrał nim Festiwal Kina Niezależnego telewizyjnej Dwójki. Jego drugi film „Symetria” zdobył Nagrodę Dziennikarzy w Gdyni i to właśnie ten film został najwyżej oceniony przez krytykę. Domeną Konrada Niewolskiego jest autorskie, odważne kino. Ponadto jest instruktorem snowboardu i spadochroniarzem. Studiował fizykę, jest absolwentem Wyższej Szkoły Biznesu i Administracji. Od 6 lutego na ekranach kin można oglądać jego „Symetrię”, film porównywany przez wielu krytyków do „Długu”.






teksty
MATYLDA SAŁAJEWSKA: Bez dychotomii, za to z masą wątpliwości
Wrażliwa, odważna, bezkompromisowa. Żyje w życiu i nie oddziela pracy od nie-pracy. Sztuka i byt są dla niej nier... >>>

NOTTOOEASY: Głos nowej generacji
Mają po 18 lat. I pomysł na swoją muzykę. Nottooeasy jest trzyosobową brygadą, specjalizującą się w nieoczywistyc... >>>

MAREK TUREK: Niewywiad
Marek Turek to twórca niezwykle konsekwentny, który od lat skrupulatnie buduje sobie własną niszę w świecie pol... >>>

BUKOWICZ: Od heavy metalu do Joy Division
Czasem, żeby powstało coś wartościowego potrzeba mnóstwa wolnego czasu. Tak było w przypadku Jakuba Buczka, któ... >>>

STADION ŚLĄSKI: Jak na Śląskim rocka się grało
Monsters Of Rock, 1991 (zdjęcie: Andrzej Grygiel/ Pastsilesia) Trzyma się nie gorzej od Micka Jaggera, a lista iko... >>>

MARTYNA CZECH: Malarstwo jako nałóg
Martyna Czech to jeden z najmocniejszych debiutów malarskich ostatnich lat. Jest laureatką niezwykle prestiżowego i najs... >>>

FRELE: Pół żartem, pół serio
Miało być śmiesznie, a zaczęło robić się poważnie. Za sprawą śląskiej przeróbki hitu Adele „Hello”, nagranej... >>>
po imprezie
Ostatnio dodane | Ostatnio skomentowane
Off Festival 2017
8.08.2017
Festiwal Tauron Nowa Muzyka 2017
7.07.2017
Gorillaz
20.06.2017
Colin Stetson
19.12.2016
Julia Marcell
21.11.2016
Podziel się z resztą świata swoimi uwagami, zdjęciami, filmami po imprezach.
o nas | kontakt | reklama | magazyn | zgłoś błąd na stronie | © Ultramaryna 2001-2017, wszystkie prawa zastrzeżone       sisli escort escort bayan esenyurt istanbul escort istanbul escort sex hikayeleri kurtkoy escort tipobet