Serwis Ultramaryna używa plików cookies. Odwiedzając nasze strony akceptujesz otrzymywanie cookies (ciasteczek). Warunki dostępu do plików cookies możesz określić w swojej przeglądarce.

ZAMKNIJ

Ultramaryna | Książka miłosna wg SŁAWOMIRA RUMIAKA
sobota 27.05.17

START
LOKALE
FORUM
BLOGI
zgłoś imprezę   
  ultramaryna.pl  web 
Książka miłosna wg SŁAWOMIRA RUMIAKA

„Książka miłosna” Sławomira Rumiaka to ewenement na śląskim rynku wydawniczym. Nie dość, że jest jednym z najpiękniej zaprojektowanych wydawnictw, jakie ukazały się tutaj w ostatnich latach (zasługa projektantki Ani Nałęckiej, którą znacie m.in. z kilku okładek Ultramaryny), to jeszcze stanowi zbiór wyjątkowo radykalnych fotografii, o których głośniej jest na Dalekim Wschodzie niż w Polsce.

„Książka miłosna” to nie tylko album, to także tytuł wystawy jaką możemy oglądać w grudniu w galerii Brama w Gliwicach. Kogo nie przerażają wizje wymyślnie torturowanych dziewcząt (włącznie z wydłubywaniem ziaren kawioru z trzewi i przeszywaniem skóry drutem kolczastym), ten znajdzie z pewnością satysfakcję w odszyfrowywaniu aluzji i wątków, zarówno tych dotyczących barokowej i renesansowej sztuki europejskiej, jak i współczesnej fotografii japońskiej, z Nabuyoshi Arakim na czele.
Rumiak urodził się w 1972 roku, ukończył ASP w Katowicach, od 1997 roku zajmuje się fotografią. Zasłynął wystawą w Il Tempo Gallery w Tokio, o której rozpisywała się entuzjastycznie japońska prasa. Wykładał w Akademie voor Beeldende Kunst w Enschede oraz w Tokyo Institute of Polytechnics.

Sławomir Rumiak opowiada:

O związkach między literaturą i fotografią w swojej twórczości:
Nie pociąga mnie ani świat fotografii, ani świat literatury. Co mówię wyraźnie akcentując tutaj słowo „świat”. Bo nie mam nic przeciwko fotografii czy literaturze, ale i jedno i drugie zajmuje mnie wyłącznie jako narzędzie poznania, chcę uniknąć pospolitej sytuacji, kiedy tracisz kontakt z rzeczywistością, przestajesz zadawać pytanie „po co to robisz?", bo porywa cię rozkręcona konwencja czy... maniera i zaczynasz już tylko zaklinać własny pępek, z lubością grzebać patykiem w wydalinach własnej wyobraźni i dosztukowywać do tego przesłanie. To pospolite jest. I stąd globalne panopticum, mnożenie preparatów i kuriozów, ciekawostek, póz i pozerów. Wolałbym nie poddać się temu, o nadużycie oddania się efektom retorycznym, czczej zabawie estetycznej, jest w sztukach wizualnych bardzo łatwo. Dlatego mam teraz chwilę... jeśli nie zawahania, to – używając aktualnego słowa – weryfikacji, autoweryfikacji... Przeczuwam, że posługując się nowymi środkami (teatr, wideo) uda mi się zbliżyć bardziej do prawdy, do celu. Tego od siebie oczekuję.

O reakcjach na swoje zdjęcia w Japonii:
Przyjmowane są bardzo dobrze. W Tokio podkreśla się balans między elementem cielesnym a duchowym. Japończycy dostrzegają nie tylko ironię, ale i problem postawiony w tych zdjęciach, potrafią pisać o tym z dużą powagą, wywodząc – w domyśle raczej – rodowód takiej wyobraźni stąd, z Polski czy – jak piszą jednoznacznie – z Europy Wschodniej.

O polskiej sztuce współczesnej zajmującej się związkami ciała i władzy:
Nie interesuje mnie to.

O tym, kim są modelki, które pojawiły się w „Książce miłosnej”:
Kobietami. Szczegółów ujawniać nie chcę.

O zdradzaniu technicznych szczegółów dotyczących manipulacji obrazem na swoich fotografiach:
Ja bym z przyjemnością nawet zdradził, ale niestety, nic do zdradzenia nie posiadam. Wszystkie fotografie zrobiłem używając technik fotomontażowych powszechnie opisywanych w literaturze poradnikowej dla fotoamatorów. Kiedyś wprawdzie skonstruowałem sprzęt fotografujący, potężny mechanizm do specjalnych efektów, zbudowany ze starego gramofonu, pudła po lodówce i rolet okiennych, którego odręczny schemat narysowałem podczas moich spotkań ze studentami Tokyo Institute of Polytechnics, i z którego natychmiast zrobiono sporą ilość kopii kserograficznych z podpisem pomysłu Eikoh Hosoe – ”Rumiak's Still Camera”, ale to było parę lat temu i w książce nie ma żadnego zdjęcia wykonanego tamtą „kamerą szparową”. Komputera nie używam w ogóle.

O strachu przed cenzurą:
Nie, nie boję się – sam jestem moralnym ortodoksem.

Tekst: Sebastian Cichocki [Ultramaryna grudzień 2003]






teksty
MIUOSH: Miasto, muzyka, rodzina
Spełniony artysta – już nie tylko rapowy, szczęśliwy mąż i dumny ambasador regionu. Z Miuoshem rozmawiamy o p... >>>

GGRUPA: Grunt to dobry pomysł
Paweł Lipiński i Mateusz Frankowski Pierwsze miejsce w konkursie magazynu „eVolo” na wieżowiec przyszł... >>>

PAWEŁ DYLLUS: Ekipa to jest klucz
Paweł Dyllus, operator. Absolwent Wydziału Radia i Telewizji, wielokrotnie nagradzany za zdjęcia do filmów Julii Rus... >>>

ALEKSANDRA TERPIŃSKA: Najwyżej będę robić filmy niepopularne
Aleksandra Terpińska to jedna z najciekawiej zapowiadających się absolwentek reżyserii Wydziału Radia i Telewizji UŚ... >>>

NIESTRUDZENI PRZYJACIELE ROŚLIN
Jedna i ta sama roślina może być chwastem i ozdobą, trucizną i lekarstwem. Nasze związki z roślinami bywają subteln... >>>

THE PARTY IS OVER: Trip-(c)hop i trip-baba
Impreza dopiero się rozkręca – wbrew nazwie, pod jaką ukrywają się Daria Ryczek i Michał Wajdzik. Muzyczny du... >>>

MARIUSZ KAŁAMAGA: Licencja na rozśmieszanie
Kto rano wstaje – ma szansę usłyszeć go na falach eteru. Czasami wygląda też z telewizora, a bardziej wtajemnic... >>>

ANNA CIEPLAK: Nie demonizujmy gimbazy
Pisze tylko wtedy, gdy ma coś do opowiedzenia. Na co dzień jest społeczniczką zaangażowaną w aktywizację lokalnej wsp... >>>
komentarze: 1
po imprezie
Ostatnio dodane | Ostatnio skomentowane
Colin Stetson
19.12.2016
Julia Marcell
21.11.2016
Katowice Tattoo Konwent
30.09.2016
Tauron Nowa Muzyka 2016
2.09.2016
Off Festival 2016
8.08.2016
Podziel się z resztą świata swoimi uwagami, zdjęciami, filmami po imprezach.
o nas | kontakt | reklama | magazyn | zgłoś błąd na stronie | © Ultramaryna 2001-2017, wszystkie prawa zastrzeżone