Serwis Ultramaryna używa plików cookies. Odwiedzając nasze strony akceptujesz otrzymywanie cookies (ciasteczek). Warunki dostępu do plików cookies możesz określić w swojej przeglądarce.

ZAMKNIJ

Ultramaryna | RAINER TRÜBY: W windzie z Rainerem
sobota 15.12.18

START
LOKALE
FORUM
BLOGI
zgłoś imprezę   
  ultramaryna.pl  web 
RAINER TRÜBY: W windzie z Rainerem

Rainer Trüby jest współzałożycielem Trüby Trio, jednego z najważniejszych zespołów wytwórni Compost Records. Na początku kariery był związany z legendarną w niemieckich kręgach klubowych formacją A Forest Mighty Black. Jest także autorem szeregu bardzo udanych kompilacji (m.in. serii dla Compostu) i remiksów. Ich muzyka jest mocno zakorzeniona w soulu, funku i brazylijskiej bossa novie. To on oraz jego zespół wprowadzili latynoską muzykę na klubowe parkiety. Rainer jest także świetnym DJ’em, o czym będziemy się mogli przekonać już w tym miesiącu w Bytomiu.

Ultramaryna: Dlaczego wydaliście swój debiutancki album tak późno? Trüby Trio powstało przecież 6 lat temu, a wasza płyta ukazała się dopiero w tym roku.

Rainer Trüby: Trochę czasu zajęło nam zebranie się razem, ponieważ wszyscy mamy swoje autorskie projekty i robimy różne rzeczy. Moi partnerzy z zespołu, Christian Prommer i Roland Appel, działają wspólnie jako Fauna Flesh oraz jako Voom razem z Peterem Kruderem z Wiednia [połową duetu Kruder & Dorfmeister – przyp. red.]. W tym okresie zajmowałem się także dj’owaniem, remiksowaniem i wydawaniem kompilacji. Więc nie mieliśmy zbyt wiele czasu. Ale wreszcie pod koniec ubiegłego roku zabraliśmy się solidnie do pracy. Jesteśmy bardzo zadowoleni z tej płyty, ponieważ reprezentuje nasze zróżnicowane zainteresowania muzyczne.

Czy odnajdujesz jakiekolwiek podobieństwa pomiędzy waszą muzyką a jazzem? Raczej nie. Choć z drugiej strony cała idea jazzu polega przecież na tym, by być rewolucjonistą, innowatorem i nieustannie się zmieniać. Na przykład dixieland i free jazz to przecież zupełnie różne gatunki. Kiedy posłuchasz sobie płyt z dixielandem i np. Sun-Ra, to stwierdzasz, że nie ma między nimi zbyt wielu podobieństw, a jednak nadal jest to jazz. Można powiedzieć, że zawdzięczamy jazzowi wiele i jest on naszą inspiracją, ale nie gramy tej muzyki. W tym kontekście tyle samo zawdzięczamy hip-hopowi, soulowi, muzyce house, latynoskiej czy innym gatunkom. Nie gramy także nu-jazzu. Nasza muzyka to wypadkowa wielu różnych gatunków.

Jesteś autorem wielu kompilacji, które odniosły spory sukces na całym świecie. Jakie cechy musi mieć osoba wybierająca muzykę na takie płyty, czym się kierujesz podczas doboru utworów? Oczywiście musi mi się dany utwór podobać. Przy pracy nad serią Glücklich moim założeniem było to, żeby każdy utwór miał jakiś element lub smaczek związany z muzyką brazylijską. Chciałem, żeby było to coś w rodzaju setu dj’skiego, ale bez miksowania, dlatego utwory są na tych płytach w pełnych wersjach. Dzięki temu można usłyszeć ten brazylijski „flow” i bez pośpiechu rozkoszować się muzyką, gdziekolwiek jesteś, nawet w domu.

Skąd się wzięła wasza fascynacja muzyką latynoską? Na początku lat 90. usłyszałem po raz pierwszy brazylijską bossa novę z lat 60. Rytmy, melodie i ten klimat bardzo mnie zafascynowały – od tego czasu muzyka latynoska jest dla mnie czymś zupełnie wyjątkowym. Nasz romans trwa nadal.

Słyszałem, że jesteś koneserem wina. Jaki jest twój ulubiony gatunek? Mam tyle ulubionych gatunków, że trudno wybrać ten jeden. Ale generalnie lubię białe wino latem i czerwone zimą. Bardzo lubię wina europejskie, hiszpańskie i portugalskie. Austriackie i niemieckie także są bardzo dobre, oczywiście nie można zapomnieć o francuskich i włoskich.

Na ostatnim albumie współpracujecie z wieloma muzykami, którzy nie są stałymi członkami Trüby Trio. Jak układała wam się współpraca, czy był wśród nich ktoś, kto szczególnie was inspirował? To trudne pytanie. Bardzo lubię Marcusa Begg’a, który wspaniale zaśpiewał na „Universal love”. Wunmi była wspaniała – zaimprowizowała coś w dwie godziny i nagraliśmy jej wokal za pierwszym podejściem. Każdy z muzyków był wyjątkowy, każdy wniósł coś nowego i z czasem stał się naszym przyjacielem. Zawsze traktowaliśmy ich jak czwartego członka Trio.

Gdzie znaleźliście tą dziwną windę, w której stoicie na okładce waszego albumu? W Katowicach, w budynku tuż obok naszej redakcji jest taka sama winda. Dziwny zbieg okoliczności! Nasza winda jest w starym biurowcu w Monachium. U nas nazywa się je „Pater noster” [łac. „Ojcze nasz” – zapewne dlatego, że wszyscy modlą się w nich ze strachu przed wypadnięciem – przyp. red.]

Rozmawiał: Kordian Wesołowski [Ultramaryna grudzień 2003]






teksty
PRACOWNIA EDUKACJI ŻYWEJ: Jesteśmy ostatnim pokoleniem, dla którego natura jest naturalna
Coraz częściej podnosi się w publicznym dyskursie fakt, że przyroda w pozytywny sposób oddziałuje na człowieka. Modn... >>>

DANNY FIELDS: Danny mówi
Danny Fields – legenda zza kulis amerykańskiego przemysłu muzycznego, bohater tysiąca anegdot i licznych podpi... >>>

DAWID PODSIADŁO: Co przeżyte, to zaśpiewane
Z Dawidem Podsiadło, wokalistą będącym chlubą Dąbrowy Górniczej, rozmawiamy o osobistym charakterze właśnie wydane... >>>
komentarze: 15

JACEK BOŃCZYK: Dobrze się dzieje
Jacek Bończyk to w światku piosenki aktorskiej jedno z najważniejszych nazwisk. Pamiętny zwycięzca Przeglądu Piosenk... >>>

DZIELNICA BRZMI DOBRZE: Katowickie dzielnice brzmią bardzo dobrze
Tytuł Miasta Muzyki UNESCO zobowiązuje! Na szczęście w Katowicach dobrych dźwięków nie brakuje. Wystarczy tylko umieć je... >>>
po imprezie
Ostatnio dodane | Ostatnio skomentowane
Off Festival 2018
10.08.2018
Festiwal Tauron Nowa Muzyka 2018
2.07.2018
Off Festival 2017
8.08.2017
Festiwal Tauron Nowa Muzyka 2017
7.07.2017
Gorillaz
20.06.2017
Podziel się z resztą świata swoimi uwagami, zdjęciami, filmami po imprezach.
o nas | kontakt | reklama | magazyn | zgłoś błąd na stronie | © Ultramaryna 2001-2018, wszystkie prawa zastrzeżone