Serwis Ultramaryna używa plików cookies. Odwiedzając nasze strony akceptujesz otrzymywanie cookies (ciasteczek). Warunki dostępu do plików cookies możesz określić w swojej przeglądarce.

ZAMKNIJ

Ultramaryna | HENRYK BARANOWSKI: Scena ze Śląskiem w tle
poniedziałek 29.05.17

START
LOKALE
FORUM
BLOGI
zgłoś imprezę   
  ultramaryna.pl  web 
HENRYK BARANOWSKI: Scena ze Śląskiem w tle

Rozmawiamy z Henrykiem Baranowskim, nowo wybranym dyrektorem Teatru Śląskiego im. Stanisława Wyspiańskiego.

Co w pańskim przypadku zadecydowało o wzięciu udziału w konkursie na dyrektora Teatru Śląskiego?
Henryk Baranowski: Namawiali mnie do tego moi znajomi ze Śląska, a gdy tylko zorientowałem się, że stojący za nimi ludzie wykazują gotowość do współpracy z teatrem, to zgodziłem się wystartować.

Czy można spytać o założenia strategiczne? Szukam reżyserów i to takich, którzy są ludźmi w jakiś sposób mnie inspirującymi, takich, którzy mnie interesują. Chciałbym, żeby pracowali oni tutaj, bo wówczas ukształtuje to zespół artystyczny i repertuar – oczywiście w miarę możliwości finansowych instytucji. Ja zaś jestem w tym kontekście jedynie selekcjonerem tego, co znajduje się na rynku polskim. Agnieszka Holland przyrzekła mi już, że gdy tylko skończy film to przyjedzie, rozmawiałem z Krystianem Lupą – on co prawda ma zabukowane następne 3 lata, ale obiecał, że gdy tylko pojawi się jakaś dziura, to zaraz się tutaj pojawi, przyrzekł mi też seminarium reżysersko-aktorskie w końcu tego sezonu. Zaś co do innych zadań, to na przykład chciałbym założyć już w przyszłym miesiącu centralne biuro biletowe, po to, aby bilety na imprezy artystyczne i teatralne dla całej aglomeracji śląskiej były dostępne w naszym budynku. To nam może przysporzyć widzów.

Czy przewiduje pan współpracę z lokalnymi instytucjami kultury? Tak, tak... Rozmawiałem już z szefami teatrów alternatywnych, postaram się część ich przedstawień – tych wymagających dużego obiektu – pokazać na naszej scenie. Zobaczymy, co się z tej współpracy wykluje, myślę, że będziemy wymieniać się doświadczeniami, aktorami. Już ustaliliśmy pierwsze projekty we współpracy z Filharmonią Śląską. Mam też zamiar podjąć współpracę z bytomskim teatrem tańca, z tym, że tu wymiana myśli nie została jeszcze rozpoczęta. Ale mam nadzieję, że w październiku z tym ruszymy...

Jakie mankamenty z przeszłości chciałby pan wyeliminować z instytucji? Nie zajmuję się krytyką przeszłości. Obchodzą mnie mankamenty dzisiejsze, i takie są. Ale to nazbyt wewnętrzne sprawy i rozwiązań praktycznych nie chcę uprzedzać teoriami.

A jak ocenia pan możliwości Śląska w aspiracjach do statusu centrum kulturalnego? Cóż, potencjał twórczy Śląska jest moim zdaniem ogromny. Problem jednak w tym, że ogromna ilość artystów stąd ucieka. Ruch jest rzeczą normalną, chciałbym jednak przyciągnąć uciekinierów z powrotem. Wcześniej nasz teatr był zupełnie zamknięty dla twórców stąd, i mamy już obietnice powrotów.

Czym to było spowodowane? Nie wiem, widocznie poprzedni dyrektor miał taki zamysł.

Czy pańskie słowa to przypadkiem nie krytyka? Nie, to nie krytyka. Nie jest to krytyka, dlatego, że może i taka decyzja była słuszna w zależności od filozoficznej koncepcji misji, jaką taka instytucja ma do spełnienia. Ja to rozumiem tak, że mam zamiar „przepuścić” przez teatr wszystko to, co na Śląsku funkcjonuje i powstaje, i co uważam za inspirujące dla działalności instytucji, którą mi powierzono. Nie chodzi mi tylko o produkcję teatralną, ale ogół intermedialnych zagadnień związanych z twórczością. Chciałbym, aby nasz teatr pojmowany był szerzej, niż tylko jako akademicka instytucja.

A zatem pańskim priorytetem jest ucieczka od izolacji lokalnego teatru... Proszę pana, ja uważam, że teatr jest zawsze w centrum świata, bo nie funkcjonuje tu zależność kondycji teatru od miejsca, w którym się on znajduje w sensie położenia geograficznego czy też układu społecznego. Nie. Teatr zajmuje się zagadnieniami uniwersalnymi, fundamentami naszych motywacji – motywacji życiowych, motywacji kreacji, motywacji destrukcji itp., a sprawy lokalne są temu bardzo, ale to bardzo podporządkowane – czy rozpatrujemy teatr warszawski, katowicki, czy też teatr gdzieś na wsi… Zresztą te wiejskie teatry jeżdżą po całym świecie, są znane i coraz bardziej rozpoznawalne, dlatego, że siła tych ludzi i ich umiejętności menedżerskie przekuły się przez barierę przestrzenno-informacyjną, w efekcie – większość teatrów warszawskich to zapyziała, klaustrofobiczna prowincja, a teatry wiejskie znajdują się w centrum świata.

Czy Teatr Śląski utrzymywał płynność finansową? W tej chwili płynności finansowej niestety nie ma. Informację o tym otrzymałem niedawno, prawdę mówiąc w chwili obejmowania urzędu. Okazało się bowiem, że zaistniała luka czy też – jak kto woli – ubyło 200 tys. złotych. Na ten moment, dzięki wspaniałomyślności marszałka śląskiego, z którym odbyłem rozmowę, w trybie natychmiastowym przelano na nasze konto pieniądze zaczerpnięte z puli remontowej i udzielono zgody na wykorzystanie ich na działalność programową. Po odbyciu rady gospodarczej okazało się, że mamy pewne problemy, wynikające m.in. z realiów rynkowych, ale mamy też istotne obietnice i narzędzia zdobywania środków finansowych. Duże nadzieje pokładamy w funduszach Unii Europejskiej.

A czy jako nowy dyrektor został pan zobligowany do wypracowania płynności? Chociaż o tych 200 tys. dowiedziałem się 1 września, a wcześniej mówili mi tylko o minus 57 tys... [śmiech], oczywiste jest to, że nie kłócę się o podwyżkę budżetową w tej sytuacji społecznej Śląska. Zakładam, że dam sobie radę w trudnej sytuacji, w jakiej przyszło nam działać. Gdy zauważę, że mimo mobilizacji wszystkich sił i dobrej woli nie udaje się nam odzyskać równowagi, to wtedy udam się na pertraktacje...

Czy na fali ostatnich wydarzeń w Łodzi, uwypuklających pewne patologie w funkcjonowaniu instytucji kultury, nie obawia się nieoczekiwanych problemów? Nie, nie obawiam się. Sytuację łódzką znam bardzo dobrze, bo tam pracowałem. Uważam, że tamtejszy samorząd kwalifikuje się do trybu prokuratorskiego, dlatego że to oni są przede wszystkim winni zaistniałej sytuacji. Gdy dyrektor teatru, który wykazuje się jawną lekkomyślnością, robi takie długi, które samorząd wojewódzki kryje przez następne 3 czy 4 lata i nie interweniuje, to nie wiem czy robi to z głupoty, ignorancji czy też może z tytułu jakiś cynicznych zamiarów, aby mieć pretekst do rozwiązania sceny, i wyrzucenia zespołu artystycznego. Szkodliwość publiczna tamtego samorządu jest ewidentna, i jest to zupełnie inna sytuacja, niż mająca miejsce tutaj.

A zatem o pułap świadomości naszej władzy możemy być spokojni? Uważam, że ludzie, którzy objęli w tej chwili funkcje - a tylko takich tutaj znam - mają kompetencje, mają ogromną świadomość tego, czym ta instytucja w istocie jest, jakie ma trudności, jaka w tej chwili jest sytuacja w regionie. Np nie możemy wykonać żadnych istotnych zmian w cenie średniego biletu, wprowadzamy tylko bardziej zróżnicowaną skalę cen. Najtańsze bilety będą jeszcze tańsze, ale wprowadzamy też bilety luksusowe. Niestety region dramatycznie ubożeje. Uważam, że proces ten może obrócić się na dobre, bo głębokie zmiany zarządzania przemysłem górniczym, będą – i słusznie – wymuszone skrajną desperacją.

Czy nie uważa więc pan, że w obecnej sytuacji społecznej na Śląsku, tej nowej koncepcji Teatru Śląskiego bardzo trudno będzie rozwinąć skrzydła? Ja myślę odwrotnie. Dlatego, że ludzie, którzy stracili wiarę w banki, w politykę, w działalność organizacyjną politycznych rodzin, która kompletnie się skompromitowała, w rządy które nie potrafiły pomóc uzdrowić kopalń, hut i fabryk, w głupotę a raczej cynizm tego zarządzania… - ci zdesperowani będą szukali odpowiedzi na swoje pytania, a także ludzkiego traktowania, a nie pogardy, w instytucjach kultury. W Telewizji tego nie znajdą, w miejscu pracy także nie. I dlatego też to, co zamierzamy robić w teatrze, związane jest z problemami współczesnego świata. Wierzę, że będzie tu przychodzić w szczególności zagubiona w tym stanie rzeczy młodzież, bo to młodzi ludzie, swoimi rękami będą kształtować obraz tej zafrykanizowanej, zagnojonej rzeczywistości. A to zagubienie ze względów politycznych i gospodarczych, to że region jest zupełnie rozbity, to klęska prymitywnego kapitalizmu realizowanego przez prymitywnych szmalcowników politycznej prowieniencji. Ci ludzie są już skorumpowani nieodwracalnie, i nie wierzę w ich cudowną przemianę. Tylko nowa generacja może odzyskać te wartości duchowe, które przez ostatnie 10 lat zostały zniszczone przez politykę. O tych wartościach duchowych chcę robić teatr, i pomoc w znalezieniu i dla siebie, i dla innych busoli.

Czy planowana premiera „Traispotting” ma być krokiem w tym kierunku, czy może czymś więcej – wyciągnięciem ręki w stronę masowego odbiorcy przez wykorzystanie popularności filmu i odejście tym samym nieco od kultury wysokiej? To niezupełnie jest takie łatwe przedstawienie, nie jest to farsa, na którą może przyjść każdy. Chcę przygotować bezpłatne przedstawienie dla bezrobotnych górników, dla tych ludzi, którzy tracą pracę w kopalniach, a to jest historia akurat dla nich, z epoki thatcheryzmu… Chcemy to pokazywać właśnie tym, który stracili nadzieje, tym mającym problemy. Odbędzie się przy tym sesja, którą poprowadzą profesjonaliści – Ewa Woydyllo i Wiktor Osiatynskii - odpowiednio wyjaśnią kontekst czasów i możliwości terapii indywidualnej, i społecznej. A czy da to jakiś efekt, czy pomoże tym ludziom bez przyszłości - tego nie wiem. Przecież im potrzeba przede wszystkim roboty, a niestety ja dać im jej nie mogę, mogę natomiast dać im pewną świadomość tego, co się dzieje, ale z nieco innej perspektywy. Tylko, i aż tyle mogę zrobić - jakieś dowartościowanie, pokazanie tego, że nie są całkiem opuszczeni, że nie są śmieciem ludzkim - a tak się często czują, i to budzi ich nienawiść i chęć zniszczenia - trudno się im dziwić.

Proszę przybliżyć temat klubu artystycznego... Klub oczywiście niebawem powstanie, póki co jego sercem będzie scena kameralna, przy której dysponujemy odpowiednim, 2-poziomowym pomieszczeniem. Na początek będziemy urządzali w poniedziałki spotkania, gdzie zainteresowani twórcy będą mogli wymieniać się pomysłami, wygłaszać swoje propozycje, nawiązywać kontakty, rozmawiać o sztuce, o projektach. Potem chcemy przenieść klub w miejsce malarni. Będzie to otwarta platforma wymiany poglądów, gdzie początkujący reżyserzy, aktorzy, autorzy będą tworzyli swoje przedstawienia, będą się tam też odbywały seminaria...

Czy przewiduje pan roszady w zespole Teatru Śląskiego? Na pewno będę go rekonfigurował, bo to normalny proces życia zespołu - zawsze jest tak, że ktoś odchodzi a ktoś przychodzi. Natomiast oceniać tego zespołu nie mogę, bo niedostatecznie go znam. Ponadto, oceniać mogę tylko wtedy, gdy jako reżyser będę pracował z nim ja, lub moi koledzy, których umiejętnościom ufam. Po prostu będę pomagał, aby inni mogli pracować, a tych, którzy tej pracy nie służą, będę usuwał, i szukał innych. Tak rozumiem swój obowiązek gospodarzenia społecznym mieniem, które mi dano do zarządzania.

Dziękuję zatem za rozmowę, i życzę powodzenia.

Rozmawiał: Marcin Kowalski [Ultramaryna październik 2003]






teksty
MIUOSH: Miasto, muzyka, rodzina
Spełniony artysta – już nie tylko rapowy, szczęśliwy mąż i dumny ambasador regionu. Z Miuoshem rozmawiamy o p... >>>

GGRUPA: Grunt to dobry pomysł
Paweł Lipiński i Mateusz Frankowski Pierwsze miejsce w konkursie magazynu „eVolo” na wieżowiec przyszł... >>>

PAWEŁ DYLLUS: Ekipa to jest klucz
Paweł Dyllus, operator. Absolwent Wydziału Radia i Telewizji, wielokrotnie nagradzany za zdjęcia do filmów Julii Rus... >>>

ALEKSANDRA TERPIŃSKA: Najwyżej będę robić filmy niepopularne
Aleksandra Terpińska to jedna z najciekawiej zapowiadających się absolwentek reżyserii Wydziału Radia i Telewizji UŚ... >>>

NIESTRUDZENI PRZYJACIELE ROŚLIN
Jedna i ta sama roślina może być chwastem i ozdobą, trucizną i lekarstwem. Nasze związki z roślinami bywają subteln... >>>

THE PARTY IS OVER: Trip-(c)hop i trip-baba
Impreza dopiero się rozkręca – wbrew nazwie, pod jaką ukrywają się Daria Ryczek i Michał Wajdzik. Muzyczny du... >>>

MARIUSZ KAŁAMAGA: Licencja na rozśmieszanie
Kto rano wstaje – ma szansę usłyszeć go na falach eteru. Czasami wygląda też z telewizora, a bardziej wtajemnic... >>>

ANNA CIEPLAK: Nie demonizujmy gimbazy
Pisze tylko wtedy, gdy ma coś do opowiedzenia. Na co dzień jest społeczniczką zaangażowaną w aktywizację lokalnej wsp... >>>
komentarze: 1
po imprezie
Ostatnio dodane | Ostatnio skomentowane
Colin Stetson
19.12.2016
Julia Marcell
21.11.2016
Katowice Tattoo Konwent
30.09.2016
Tauron Nowa Muzyka 2016
2.09.2016
Off Festival 2016
8.08.2016
Podziel się z resztą świata swoimi uwagami, zdjęciami, filmami po imprezach.
o nas | kontakt | reklama | magazyn | zgłoś błąd na stronie | © Ultramaryna 2001-2017, wszystkie prawa zastrzeżone