Serwis Ultramaryna używa plików cookies. Odwiedzając nasze strony akceptujesz otrzymywanie cookies (ciasteczek). Warunki dostępu do plików cookies możesz określić w swojej przeglądarce.

ZAMKNIJ

Ultramaryna | ARTUR ŻMIJEWSKI: Terror sprawnych
niedziela 20.08.17

START
LOKALE
FORUM
BLOGI
zgłoś imprezę   
  ultramaryna.pl  web 
ARTUR ŻMIJEWSKI: Terror sprawnych

Scenariusz nowej pracy warszawskiego artysty „Lekcja śpiewu” brzmi niezwykle: oto skonfrontowano niesłyszących ludzi z zespołem profesjonalnych muzyków z Wyższej Szkoły Muzycznej w Lipsku. Wspólnie rozpoczęto prace nad wykonaniem utworów Bacha w lipskiej katedrze św. Tomasza. Dwa lata wcześniej Żmijewski dokonał tego samego zabiegu z „Polską Mszą” Jana Maklakiewicza. „Bóg nie odróżnia chóru wrzeszczących kalek od harmonijnych zaśpiewów Concerto Koeln” - napisano w jednej z recenzji. Rozmawiamy z autorem projektu.

Ultramaryna: Po raz pierwszy mówiąc o twoim filmie używa się terminów “wzruszający” i “podnoszący na duchu”. To przecież opowieść o przełamywaniu barier przez słabych, świat lubi takie historie.

Artur Żmijewski: Wobec poprzednich moich filmów chętnie używano słowa "poruszający". To nie mniej ważne słowo. “Lekcja śpiewu” to nie jest film o przełamywaniu barier przez słabych. Przede wszystkim dlatego, że efekt ich działań nie jest dobry - ich śpiew pozostaje kaleki, zdeformowany. To jest film o niepowodzeniu - w kategoriach muzycznych jest to klęska. Oczywiście przewidziana - oni są inni i ich inność zostaje potwierdzona. Uczynili wielki wysiłek, ale nie upodobnili się do słyszących - przeciwnie - kaleką muzyką potwierdzili swoje kalectwo. I to pewnie jest wzruszające. Zazwyczaj jest tak, że sprawni akceptują inwalidów, jeśli tamci swoim wysiłkiem starają się imitować zachowania sprawnych. Stąd takie powodzenie filmów dokumentalnych o malarzach malujących stopami czy o beznogich alpinistach. Ale to jest terror sprawnych - spróbuj upodobnić się do nas kaleko - a będziemy cię chwalić. Tymczasem rzeczywista akceptacja odmienności jest piekielnie trudna. Jeśli udział głuchych w “Lekcji śpiewu” traktować jak przełamywanie barier, to jako zniechęcanie ich do podlizywania się słyszącym i zachęcanie do tworzenia własnych hierarchii - także estetycznych.

Mówiłeś kiedyś, że robiąc filmy wymyślasz tylko wstęp, a dalej kreuje je życie. W jakiej sytuacji uznałbyś, że zdarzenia wymknęły ci się spod kontroli? Można powiedzieć, że wymyślam zalążek akcji - dalszy przebieg zdarzeń kreuje życie. Już to zakłada utratę kontroli albo tylko częściową kontrolę nad rozwojem zdarzeń. Dlatego odpowiedź jest taka, że to się zawsze wymyka spod kontroli - nie wiem jak film będzie wyglądał, nie pracuję przecież z aktorami imitującymi rzeczywistość, nie mam scenariusza. Moi bohaterowie są nieprzewidywalni i ich zachowania są poza moją kontrolą. Zatem puszczam sprawę w ruch i ona się dzieje - oczywiste też, że jednak staram się, aby nie dryfować na mielizny - więc czuwam i trochę koryguję kurs. To jest ciekawe, ponieważ to jest wyprawa w nieznane. Nie ma planu - nie ma scenariusza - nie wiem gdzie skończy się podróż. Dzieje się wiele niezaplanowanych rzeczy, a my podążamy za nimi, rejestrujemy je. Czasem błądzimy, ale to właśnie jest furtka do dziewiczych lądów - pomyłka, zboczenie z trasy.

Jak mogłaby wyglądać trzecia “Lekcja śpiewu”? Uważasz ten temat za zamknięty czy może wymaga on jeszcze dodatkowych “badań” np. od strony muzykologicznej? Pewnie mogłaby powstać trzecia lekcja śpiewu - z wykorzystaniem współczesnego repertuaru popularnego - np. hip-hopu. Ale to tylko spekulacje - ja już nie będę się tym zajmował.

Powiedziano, że tytuł kantaty Jana Sebastiana Bacha “Herz und Mund und Tat und Leben” (Serce, usta, czyn i życie) mógłby być mottem twojej sztuki... To prawda czy fałsz? To ładny i przejmujący tytuł, nawet patetyczny. Cóż, ci którzy tak napisali sądzili, że może to być dobre motto dla moich prac. Jeśli chodzi o moje zdanie, wolę inne motta, np. taki krótki wierszyk Eutanazego Pustelnika:
“Chodźmy do ZOO patrzeć jak się pieprzą
Żółwie Nubijskie nie zdjąwszy pancerza,
Któż poznał miłość piękniejszą i lepszą,
Niż kiedy zbroja o zbroje uderza.”

Czy ktoś z muzyków odmówił wzięcia udziału w twoim projekcie, jako w jakiś sposób “krzywdzącym” dla niepełnosprawnych? Nie, w Lipsku nie zdarzyła się taka odmowa. Raczej muzycy byli bardzo ciekawi tego, co się wydarzy - ciekawi efektu muzycznego, ciekawi rodzaju relacji, jaką mogą nawiązać z głuchymi. Wszyscy uczestniczący w tym zdarzeniu byli ciekawi czy to w ogóle jest wykonalne. Natomiast takie odmowy zdarzyły się w Polsce podczas przygotowań do pierwszej „Lekcji śpiewu”. Pomocy odmówił pierwszy dyrygent, jakiego prosiłem o pomoc - bał się o swoją muzyczną reputacje. Odmówił również proboszcz pięknego, barokowego kościoła w Warszawie, w którym chciałem zrobić nagranie. W tym katolickim kościele znajdują się znakomite organy. Pomyślałem wtedy, że trzeba się zwrócić do konkurencji i poszedłem do ewangelików, którzy przyjęli mnie z otwartymi ramionami.

Nie da się ukryć, że ten ostatni film w wyraźny sposób odbiega od twoich wcześniejszych prac. Nie było dramatycznego przełomu. „Lekcja śpiewu 2” jest inna od wcześniejszych prac także dlatego, że dzieje się w Niemczech - to jest komentarz do Bacha, do niemieckiej kultury. Ta praca jest też podobna do poprzednich - przypominam, że nakręciłem już jeden musical z żołnierzami Kompanii Reprezentacyjnej w roli głównej.

Rozmawiał: Sebastian Cichocki [Ultramaryna maj 2003]

PS. Co czwartek podczas trwania wystawy (zawsze o godz. 17) będzie też można zapoznać się z wcześniejszymi pracami Artura Żmijewskiego, m.in. nie pokazywanymi jeszcze na Śląsku „Zeppelintribune" i wstrząsającym dokumentem pt. „Karolina". Wernisaż wystawy rozpocznie koncert muzyki J.S. Bacha zatytułowany „Herz und Mund und Tat und Leben".






teksty
STADION ŚLĄSKI: Jak na Śląskim rocka się grało
Monsters Of Rock, 1991 (zdjęcie: Andrzej Grygiel/ Pastsilesia) Trzyma się nie gorzej od Micka Jaggera, a lista iko... >>>

MARTYNA CZECH: Malarstwo jako nałóg
Martyna Czech to jeden z najmocniejszych debiutów malarskich ostatnich lat. Jest laureatką niezwykle prestiżowego i najs... >>>

FRELE: Pół żartem, pół serio
Miało być śmiesznie, a zaczęło robić się poważnie. Za sprawą śląskiej przeróbki hitu Adele „Hello”, nagranej... >>>

DZIECKO + SZTUKA = GŁOWA PEŁNA POMYSŁÓW
Czym jest edukacja kulturalna dla dzieci dzisiaj? Czy musimy polegać tylko na zaangażowanych nauczycielach, by wpro... >>>

MIUOSH: Miasto, muzyka, rodzina
Spełniony artysta – już nie tylko rapowy, szczęśliwy mąż i dumny ambasador regionu. Z Miuoshem rozmawiamy o p... >>>

GGRUPA: Grunt to dobry pomysł
Paweł Lipiński i Mateusz Frankowski Pierwsze miejsce w konkursie magazynu „eVolo” na wieżowiec przyszł... >>>

PAWEŁ DYLLUS: Ekipa to jest klucz
Paweł Dyllus, operator. Absolwent Wydziału Radia i Telewizji, wielokrotnie nagradzany za zdjęcia do filmów Julii Rus... >>>

ALEKSANDRA TERPIŃSKA: Najwyżej będę robić filmy niepopularne
Aleksandra Terpińska to jedna z najciekawiej zapowiadających się absolwentek reżyserii Wydziału Radia i Telewizji UŚ... >>>
po imprezie
Ostatnio dodane | Ostatnio skomentowane
Off Festival 2017
8.08.2017
Festiwal Tauron Nowa Muzyka 2017
7.07.2017
Gorillaz
20.06.2017
Colin Stetson
19.12.2016
Julia Marcell
21.11.2016
Podziel się z resztą świata swoimi uwagami, zdjęciami, filmami po imprezach.
o nas | kontakt | reklama | magazyn | zgďż˝oďż˝ b��d na stronie | © Ultramaryna 2001-2017, wszystkie prawa zastrzeďż˝one      
sisli escort,escort bayan esenyurt,istanbul escort,
hacklink wordpress free themes ankara sexs shop hacklink satış elektronik sigara çeşiteleri