Serwis Ultramaryna używa plików cookies. Odwiedzając nasze strony akceptujesz otrzymywanie cookies (ciasteczek). Warunki dostępu do plików cookies możesz określić w swojej przeglądarce.

ZAMKNIJ

Ultramaryna | FUNKI PORCINI: Zużyte gramofony
niedziela 19.11.17

START
LOKALE
FORUM
BLOGI
zgłoś imprezę   
  ultramaryna.pl  web 
FUNKI PORCINI: Zużyte gramofony

Mistrz zwariowanych bitów – Funki Porcini, wystąpi w Katowicach. Funki Porcini to pseudonim Jamesa Bradella, związanego z wytwórnią Ninja Tune. To m.in. właśnie dzięki niemu Ninja Tune zaistniało w świadomości słuchaczy na całym świecie. W latach 70. mieszkał i tworzył w San Francisco, potem przeniósł się na jakiś czas do Rzymu, by w latach 90. powrócić do Anglii. Jego muzyka to awangardowa mieszanka spowolnionych bitów, ambientowych aranżacji i jazzowego drum’n’bassu. Współpracował z Keirem Fraserem, z którym jako 9 Lazy 9 wydali 2 albumy i 3 EP’ki.

Jako Funki Porcini nagrał do tej pory 5 albumów, ostatni Fast Asleep ukazał się w 2002 r. W najbliższym czasie ukaże się kolejny album 9 Lazy 9. Bradell znany jest także jako producent i remikser.

Ultramaryna: Przez kilka lat mieszkałeś w San Francisco, potem we Włoszech, poza tym wiele podróżowałeś. Jak wpływa to na twoją muzykę i ciebie samego?
James Bradell: Jeśli często się przemieszczasz i zmieniasz miejsce zamieszkania, to zmieniasz także środowisko ludzi, z którymi przebywasz. Właśnie dzięki znajomościom z wieloma osobami mam znacznie szerszą perspektywę i zdecydowanie bardziej otwarte podejście do tego, co robię. Oczywiście wszystkie te czynniki są dla mnie ogromnym źródłem inspiracji.

Swego czasu, kiedy mieszkałeś jeszcze w San Francisco, miałeś kontakt z tamtejszą sceną industrial. Co z tego okresu wywarło na tobie największe wrażenie? Poznałem tam przede wszystkim wielu niesamowitych ludzi. W tym czasie sam tworzyłem industrial i to przez dość długi okres. Robiłem nawet własne instrumenty z kawałków metalu i aluminium, podłączałem je do różnych wzmacniaczy, przetworników i nagrywałem sporo muzyki.

Czy masz jakieś nagrania z tego okresu? Tak, mam. Ale wszystkie są nagrane na stare taśmy analogowe firmy Ampex. Niestety Ampex w latach 80. popełnił jakiś błąd w systemie nagrywania i w tej chwili, żeby słuchać tych nagrań, musiałbym je wszystkie podgrzać do bardzo wysokiej temperatury w piekarniku... W innym przypadku taśm nie da się słuchać. A ponieważ z obawy przed ich zniszczeniem nie zrobiłem tego, to nie mogę tych nagrań nawet przesłuchać. [śmiech]

Nie chciałbyś ich kiedyś wydać albo użyć w swoich nowych produkcjach? Raczej nie. Ten materiał bardzo przyjemnie mi się nagrywało, ale nie sądzę, żebym słuchał tego teraz z przyjemnością.

Są aż tak złe? Myślę, że większość tak, chociaż nie słuchałem ich przecież bardzo długo, więc pewnie coś ciekawego mogłoby się znaleźć.

Kiedyś powiedziałeś, że twoja muzyka jest bardzo sexy, czy chciałbyś nagrać muzykę do filmu porno? Nie jestem pewien czy chciałbym nagrać muzykę do filmu porno. Nie wiem czy moja muzyka, żeby być jeszcze bardziej sexy potrzebuje do tego obrazu... Lubię sexy muzykę, ale sądzę, że jeśli zestawisz ją razem z erotycznymi obrazami, całość staje się trochę nieczytelna i jest tego po prostu za dużo. Najlepsza pornografia to taka, która nie pozwala wszystkiego zobaczyć, zostawia trochę miejsca na fantazję i używanie własnej wyobraźni. Zastanawiając się nad tym, to jednak nie chciałbym nagrać muzyki do filmu porno, ale jeśli ktoś chciałby wykorzystać moją, już gotową muzykę w takim filmie, to nie widziałbym problemu. Nie jestem nawet wielkim fanem porno, nie mam ulubionych aktorek czy reżyserów. Kocham natomiast prawdziwe kino, a moim ulubionym reżyserem jest David Lynch.

Nagrywałeś kiedyś z Amonem Tobinem, czy byłeś zadowolony z tej współpracy i czy masz w planach współpracę z kimś innym? Oczywiście, to było bardzo ciekawe doświadczenie. Lubię jego muzykę i myślę, że powinniśmy znowu coś wspólnie nagrać w najbliższym czasie. Poza tym, jestem już w punkcie, w którym jestem bardzo zmęczony i znudzony pracowaniem samemu. I bardzo chciałbym pracować z kimś innym. Problem w tym, że mieszkam dość daleko od Londynu (ok. 160 km), więc choćby z technicznego punktu widzenia jest to dość trudne. Właśnie skończyłem pracę nad nowym albumem 9 Lazy 9, który nagrywałem z moim przyjacielem z Włoch, Keirem. To także było ciekawe doświadczenie i jestem bardzo zadowolony z tej współpracy. Partner w tworzeniu muzyki jest często niezbędny. Zawsze masz kogoś, kto ma inny punkt widzenia, a kiedy pracujesz przez dłuższy czas nad jakimś kawałkiem, tracisz dystans do tego, co robisz i ten utwór może się okazać totalnym gniotem. A tak, zawsze jest ta druga osoba, która od razu ci powie, że coś jest nie tak.

Wielu muzyków często zmienia firmy płytowe, ty jesteś w Ninja Tune praktycznie od samego początku jej istnienia. Czy nie chciałeś kiedykolwiek zmienić wytwórni, jak to w ostatnim czasie robi wielu muzyków? Istotnie, jestem z Ninja Tune już od dłuższego czasu, zacząłem z nimi współpracować, kiedy byli jeszcze zupełnie małą firmą. Ninja Tune to nadal niezależna wytwórnia. A takich jest w Anglii coraz mniej. Mniejsze wytwórnie są wchłaniane przez większe firmy i tracą w ten sposób swoją niezależność. Bardzo trudno w dzisiejszych czasach sprzedawać płyty, a Ninja Tune, moim zdaniem, jest w tym całkiem niezła i dlatego nie chcę się nigdzie przenosić.

Czy narkotyki miały wpływ na twoją muzykę i osobowość? Oczywiście, że tak! Nie powiedziałbym, że miały pozytywny lub negatywny wpływ na to, co robię, po prostu były obecne w moim życiu, tak samo jak są częścią całej kultury. Brałem swego czasu bardzo dużo narkotyków. One zmieniły moje podejście do wielu spraw. Zawsze interesowała mnie psychodeliczna otoczka wokół wielu rzeczy, nawet jeśli nie brałem narkotyków. Poza tym narkotyki autentycznie zmieniają społeczeństwa. W Anglii w latach 70. wszyscy upijali się alkoholem. Widywało się wtedy bardzo wielu pijanych ludzi na ulicach, było wiele bójek i awantur. To była angielska codzienność. No i oczywiście nie można zapomnieć o kibicach piłki nożnej i całym chuligaństwie związanym z tą subkulturą. A kiedy trawa i ekstaza stały się tak popularne jak alkohol, cała przemoc nagle bardzo się zmniejszyła. To ciekawe zjawisko. Mam wrażenie, że te dwa narkotyki sprawiły, że w pewien zabawny sposób Anglia stała się bardzo zrelaksowanym i przyjaznym krajem. Oczywiście to jest ten pozytywny aspekt, ale są przecież negatywne strony brania narkotyków. Jednak trudno jest mi wymyślić w tej chwili jakiś poprawny morał do tej historii...

Czy nie masz takiego wrażenia, że pod wpływem narkotyków brytyjska muzyka klubowa zmieniła się diametralnie i to raczej na niekorzyść? Dokładnie. W wielu klubach ekstaza stała się niemal niezbędna do zabawy. Ludzie biorą te swoje pigułki i tańczą w rytm muzyki, którą uważam za dość prymitywną i nudną. Jednocześnie musisz zauważyć, że muzyka klubowa nie jest muzyką, której ludzie słuchają w domu. Więc mamy tutaj do czynienia z dwoma zjawiskami – z jednej strony są kluby, w których bierze się dużo ekstazy, a z drugiej strony, w domach, ludzie słuchają zupełnie innej muzyki, której nie trzeba słuchać na ekstazie.

Zmierzasz do tego, że trzeba brać inne narkotyki, by słuchać muzyki w domu? Tego nie wiem. [śmiech]

Wcześniej muzyka miała jakiś przekaz związany z sytuacją społeczną w danym kraju, było tak w przypadku punku, obecnie – choć już coraz rzadziej – można to znaleźć w hip-hopie. Czy sądzisz, że współczesna muzyka elektroniczna zawiera taki przekaz? Nie, czegoś takiego zdecydowanie nam brakuje. Punk miał najmocniejszy przekaz ideologiczny bodaj ze wszystkich gatunków muzyki współczesnej. Muzyka, która powstawała przez ostatnie 20 lat, ustatkowuje się w tej chwili, stając się swego rodzaju instytucją. Ludzie, którzy mają teraz 20 lat, kiedy się zestarzeją i będą o 20 lat starsi, na pewno będą chcieli przypomnieć sobie muzykę swojej młodości. I nie będą zbyt wiele pamiętać, bo nie będzie czego, poza tym ich pamięć będzie do tego czasu zniszczona przez ekstazę.

Czy słuchasz innych gatunków muzyki, np. rocka, który za sprawą kilku grup, choćby The Strokes, Coldplay czy The Vines, staje się znowu coraz bardziej popularny? Raczej nie słucham rocka. No, może czasem. Polegam na moich znajomych, którzy mówią mi czego mam słuchać. Wiesz, ja w ogóle nie jestem dobry w słuchaniu muzyki. A te wszystkie grupy, o których wspomniałeś... To tylko kilku facetów z gitarami. Myślę, że to całkiem naturalne – wracamy do gitarowego brzmienia, zamiast eksploatować zużyte gramofony.

Myślisz, że ludzie są już znudzeni muzyką graną z gramofonów? Nie wiem jak inni, ale ja na pewno. [śmiech]

Słyszałem, że nie bardzo lubisz występować w roli DJ’a. Tak. Mam świetne płyty, ale nie jestem najlepszym DJ’em, bo w domu mam tylko jeden gramofon.

Zatem jak będą wyglądały twoje koncerty w Polsce, będziesz grał na jednym czy na dwóch gramofonach? Tym razem wyjątkowo będę grał na dwóch. [śmiech]

Rozmawiał: Kordian Wesołowski [Ultramaryna luty 2003]
Współpraca: Damian Vacha






teksty
JAKUB FOCHTMAN: Architekt od samochodów
Student architektury na Politechnice Śląskiej zdobywcą pierwszej nagrody w konkursie „Renault. Passion for Design... >>>

LARP: Czarodziejka? Gwiazda rocka? Możesz być każdym
Całe życie wierzyłaś w swój list z Hogwartu. Mimo setek dowodów na to, że świat opanowany jest przez mugoli, nigd... >>>

POGODNO: Zwariowany hałas i absurdalne zbitki słów
„Sokiści chcą miłości”, a świat potrzebuje takiej muzyki, jaką nagrali na ostatnim albumie artyści... >>>

MATYLDA SAŁAJEWSKA: Bez dychotomii, za to z masą wątpliwości
Wrażliwa, odważna, bezkompromisowa. Żyje w życiu i nie oddziela pracy od nie-pracy. Sztuka i byt są dla niej nier... >>>

NOTTOOEASY: Głos nowej generacji
Mają po 18 lat. I pomysł na swoją muzykę. Nottooeasy jest trzyosobową brygadą, specjalizującą się w nieoczywistyc... >>>

MAREK TUREK: Niewywiad
Marek Turek to twórca niezwykle konsekwentny, który od lat skrupulatnie buduje sobie własną niszę w świecie pol... >>>

BUKOWICZ: Od heavy metalu do Joy Division
Czasem, żeby powstało coś wartościowego potrzeba mnóstwa wolnego czasu. Tak było w przypadku Jakuba Buczka, któ... >>>

STADION ŚLĄSKI: Jak na Śląskim rocka się grało
Monsters Of Rock, 1991 (zdjęcie: Andrzej Grygiel/ Pastsilesia) Trzyma się nie gorzej od Micka Jaggera, a lista iko... >>>

MARTYNA CZECH: Malarstwo jako nałóg
Martyna Czech to jeden z najmocniejszych debiutów malarskich ostatnich lat. Jest laureatką niezwykle prestiżowego i najs... >>>
po imprezie
Ostatnio dodane | Ostatnio skomentowane
Off Festival 2017
8.08.2017
Festiwal Tauron Nowa Muzyka 2017
7.07.2017
Gorillaz
20.06.2017
Colin Stetson
19.12.2016
Julia Marcell
21.11.2016
Podziel się z resztą świata swoimi uwagami, zdjęciami, filmami po imprezach.
o nas | kontakt | reklama | magazyn | zgłoś błąd na stronie | © Ultramaryna 2001-2017, wszystkie prawa zastrzeżone       tipobet