Serwis Ultramaryna używa plików cookies. Odwiedzając nasze strony akceptujesz otrzymywanie cookies (ciasteczek). Warunki dostępu do plików cookies możesz określić w swojej przeglądarce.

ZAMKNIJ

Ultramaryna | ECHOPLEX: Misja dopiero rozpoczęta
czwartek 27.04.17

START
LOKALE
FORUM
BLOGI
zgłoś imprezę   
  ultramaryna.pl  web 
ECHOPLEX: Misja dopiero rozpoczęta

Peter Śliwiński aka Echoplex wychował się w Kanadzie, wystarczająco blisko amerykańskiej granic, by słuchać rozgłośni radiowych z epicentrum techno – Detroit. Po studiach muzycznych w Vancouver zaczął nagrywać dla lokalnych wytwórni płytowych w USA i Kanadzie. W 1996 r. przeniósł się na stałe do Polski, ale nadal nagrywa dla najlepszych wytwórni na świecie. Wkrótce ukażą się nowe płyty Echoplexa wydane przez jego własną wytwórnię. Echoplex wystąpi w lutym w klubie Kocynder w Chorzowie w ramach „The World Energy Record Release Tour". Wkrótce potem jedzie do Japonii promować swoje wydawnictwa.
Ultramaryna: Jak to możliwe, że twój pseudonim odbija się tak szerokim echem na całym świecie, a w Polsce nadal pozostajesz raczej nieznanym DJ’em i producentem?
Echoplex: Trudno mi jest umotywować ten fakt jakimkolwiek argumentem, myślę że w tej branży trzeba wiele dokonać i osiągnąć, aby być docenionym w swoim środowisku. Jeśli chodzi o mój pseudonim, to myślę, że odzwierciedla w całości moją twórczość. A fakt, że bardziej jestem rozpoznawany na świecie niż w Polsce, wynika chyba z lokalnej sytuacji i braku jakiegokolwiek przemysłu związanego z tym podziemnym nurtem muzycznym. To przykre czasem usłyszeć, że gdzieś w odległej Azji jestem bardziej kojarzony, niż w mieście, w którym się wychowałem. Lecz trzeba się cieszyć z tego, co się ma i walczyć dalej, bo misja dopiero się rozpoczęła.

W marcu ruszasz w trasę po dość egzotycznym kraju, a mianowicie Japonii. Niewielu polskich DJ’ów ma takie możliwości. Jeśli chodzi o występy w Japonii, to jest to związane przede wszytkim z moją własną oficyną Soleil Records, a dokładniej z pierwszym jej wydawnictwem The World Energy e.p., pod którego szyldem jest organizowane tournee od marca do czerwca. Do Japonii zaprosił mnie Fumiya Tanake, który niedawno na licencji opublikował moje produkcje na swojej kompilacji, która została wydana w jego wytwórni - Torema Records. Mam grać swoje live acty w takich klubach, jak Liquid Room w Tokio, Club Rockets w Osace, poza tym zagram także w innych miastach: Kyoto i Nijgawa.

Opowiedz coś o swojej znajomości z Ritchie Hawtinem, to nie lada postać na scenie techno. Słyszałem, że masterowałeś utwory na jednej z jego produkcji. Jeśli chodzi o moją znajomość z Ritchie Hawtinem, to musimy się cofnąć do 1989 r., kiedy mieszkając w miasteczku Windsor w prowincji Ontario w Kanadzie poznałem Ritchiego, który niegdyś pracował i prowadził tam sklep płytowy Mr Disco. Organizował imprezy w Detroit razem z Juanem Atkinsem, na które chodziłem i bywał częstym gościem w audycjach „Mojo” na falach Detroit CBC Radio, którego byłem stałym słuchaczem. To stacje radiowe w Detroit i takie kluby jak Music Institute w Detroit sprawiły, że zacząłem słuchać tego rodzaju muzyki. To był czas, kiedy Ritchie, wtedy jeszcze bardziej znany jako FUSE (czyli „Further Underground Sound Experiments") planował wydanie pierwszej składanki pod tytułem From Our Minds to Yours w wytwórni +8, którą współtworzył ze swym kolega Jonem Acquaviva. Jeśli chodzi o naszą współpracę z tzw. Plastikmanem [pseudonim Hawtina – przyp. red.], to moje produkcje ukazały się na jego kompilacji De 9 closer to the edit, a także na produkcjach pod innymi szyldami.

Jaki jest twój stosunek do narkotyków? Mój stosunek do narkotyków jest niezobowiązujący, prawdę mówiąc nie mam czasu na tego typu eksperymenty. Wolę eksperymentować z dźwiękami, lecz jest to moje prywatne odczucie. Nie zwracam zbytnio uwagi na zjawiska związane z clubbingiem, modą i używkami. Wolę spojrzeć na to od strony twórczej, związanej z muzyką. Jedyne, co mogę o tym powiedzieć to, że lepiej jest żyć aby używać, niż używać, aby żyć.

Czego brakuje w polskim clubbingu? Brakuje wielu rzeczy i taka lista mogłaby być bardzo długa, ale przede wszystkim potrzeba nam więcej szacunku dla lokalnych talentów – uznania ich w kraju oraz większej promocji. Ponadto, więcej wytworni płytowych i zdolnych producentów, stacji radiowych otwartych na nowe trendy muzyczne, więcej klubowych nocy z rezydentami oraz zrozumienia i współpracy pomiędzy ludźmi.

Rozmawiał: Tomasz Samagalski [Ultramaryna luty 2003]






teksty
PAWEŁ DYLLUS: Ekipa to jest klucz
Paweł Dyllus, operator. Absolwent Wydziału Radia i Telewizji, wielokrotnie nagradzany za zdjęcia do filmów Julii Rus... >>>

ALEKSANDRA TERPIŃSKA: Najwyżej będę robić filmy niepopularne
Aleksandra Terpińska to jedna z najciekawiej zapowiadających się absolwentek reżyserii Wydziału Radia i Telewizji UŚ... >>>

NIESTRUDZENI PRZYJACIELE ROŚLIN
Jedna i ta sama roślina może być chwastem i ozdobą, trucizną i lekarstwem. Nasze związki z roślinami bywają subteln... >>>

THE PARTY IS OVER: Trip-(c)hop i trip-baba
Impreza dopiero się rozkręca – wbrew nazwie, pod jaką ukrywają się Daria Ryczek i Michał Wajdzik. Muzyczny du... >>>

MARIUSZ KAŁAMAGA: Licencja na rozśmieszanie
Kto rano wstaje – ma szansę usłyszeć go na falach eteru. Czasami wygląda też z telewizora, a bardziej wtajemnic... >>>

ANNA CIEPLAK: Nie demonizujmy gimbazy
Pisze tylko wtedy, gdy ma coś do opowiedzenia. Na co dzień jest społeczniczką zaangażowaną w aktywizację lokalnej wsp... >>>
komentarze: 1
po imprezie
Ostatnio dodane | Ostatnio skomentowane
Colin Stetson
19.12.2016
Julia Marcell
21.11.2016
Katowice Tattoo Konwent
30.09.2016
Tauron Nowa Muzyka 2016
2.09.2016
Off Festival 2016
8.08.2016
Podziel się z resztą świata swoimi uwagami, zdjęciami, filmami po imprezach.
o nas | kontakt | reklama | magazyn | zgłoś błąd na stronie | © Ultramaryna 2001-2017, wszystkie prawa zastrzeżone