Serwis Ultramaryna używa plików cookies. Odwiedzając nasze strony akceptujesz otrzymywanie cookies (ciasteczek). Warunki dostępu do plików cookies możesz określić w swojej przeglądarce.

ZAMKNIJ

Ultramaryna | ECHOPLEX: Misja dopiero rozpoczęta
środa 24.01.18

START
LOKALE
FORUM
BLOGI
zgłoś imprezę   
  ultramaryna.pl  web 
ECHOPLEX: Misja dopiero rozpoczęta

Peter Śliwiński aka Echoplex wychował się w Kanadzie, wystarczająco blisko amerykańskiej granic, by słuchać rozgłośni radiowych z epicentrum techno – Detroit. Po studiach muzycznych w Vancouver zaczął nagrywać dla lokalnych wytwórni płytowych w USA i Kanadzie. W 1996 r. przeniósł się na stałe do Polski, ale nadal nagrywa dla najlepszych wytwórni na świecie. Wkrótce ukażą się nowe płyty Echoplexa wydane przez jego własną wytwórnię. Echoplex wystąpi w lutym w klubie Kocynder w Chorzowie w ramach „The World Energy Record Release Tour". Wkrótce potem jedzie do Japonii promować swoje wydawnictwa.
Ultramaryna: Jak to możliwe, że twój pseudonim odbija się tak szerokim echem na całym świecie, a w Polsce nadal pozostajesz raczej nieznanym DJ’em i producentem?
Echoplex: Trudno mi jest umotywować ten fakt jakimkolwiek argumentem, myślę że w tej branży trzeba wiele dokonać i osiągnąć, aby być docenionym w swoim środowisku. Jeśli chodzi o mój pseudonim, to myślę, że odzwierciedla w całości moją twórczość. A fakt, że bardziej jestem rozpoznawany na świecie niż w Polsce, wynika chyba z lokalnej sytuacji i braku jakiegokolwiek przemysłu związanego z tym podziemnym nurtem muzycznym. To przykre czasem usłyszeć, że gdzieś w odległej Azji jestem bardziej kojarzony, niż w mieście, w którym się wychowałem. Lecz trzeba się cieszyć z tego, co się ma i walczyć dalej, bo misja dopiero się rozpoczęła.

W marcu ruszasz w trasę po dość egzotycznym kraju, a mianowicie Japonii. Niewielu polskich DJ’ów ma takie możliwości. Jeśli chodzi o występy w Japonii, to jest to związane przede wszytkim z moją własną oficyną Soleil Records, a dokładniej z pierwszym jej wydawnictwem The World Energy e.p., pod którego szyldem jest organizowane tournee od marca do czerwca. Do Japonii zaprosił mnie Fumiya Tanake, który niedawno na licencji opublikował moje produkcje na swojej kompilacji, która została wydana w jego wytwórni - Torema Records. Mam grać swoje live acty w takich klubach, jak Liquid Room w Tokio, Club Rockets w Osace, poza tym zagram także w innych miastach: Kyoto i Nijgawa.

Opowiedz coś o swojej znajomości z Ritchie Hawtinem, to nie lada postać na scenie techno. Słyszałem, że masterowałeś utwory na jednej z jego produkcji. Jeśli chodzi o moją znajomość z Ritchie Hawtinem, to musimy się cofnąć do 1989 r., kiedy mieszkając w miasteczku Windsor w prowincji Ontario w Kanadzie poznałem Ritchiego, który niegdyś pracował i prowadził tam sklep płytowy Mr Disco. Organizował imprezy w Detroit razem z Juanem Atkinsem, na które chodziłem i bywał częstym gościem w audycjach „Mojo” na falach Detroit CBC Radio, którego byłem stałym słuchaczem. To stacje radiowe w Detroit i takie kluby jak Music Institute w Detroit sprawiły, że zacząłem słuchać tego rodzaju muzyki. To był czas, kiedy Ritchie, wtedy jeszcze bardziej znany jako FUSE (czyli „Further Underground Sound Experiments") planował wydanie pierwszej składanki pod tytułem From Our Minds to Yours w wytwórni +8, którą współtworzył ze swym kolega Jonem Acquaviva. Jeśli chodzi o naszą współpracę z tzw. Plastikmanem [pseudonim Hawtina – przyp. red.], to moje produkcje ukazały się na jego kompilacji De 9 closer to the edit, a także na produkcjach pod innymi szyldami.

Jaki jest twój stosunek do narkotyków? Mój stosunek do narkotyków jest niezobowiązujący, prawdę mówiąc nie mam czasu na tego typu eksperymenty. Wolę eksperymentować z dźwiękami, lecz jest to moje prywatne odczucie. Nie zwracam zbytnio uwagi na zjawiska związane z clubbingiem, modą i używkami. Wolę spojrzeć na to od strony twórczej, związanej z muzyką. Jedyne, co mogę o tym powiedzieć to, że lepiej jest żyć aby używać, niż używać, aby żyć.

Czego brakuje w polskim clubbingu? Brakuje wielu rzeczy i taka lista mogłaby być bardzo długa, ale przede wszystkim potrzeba nam więcej szacunku dla lokalnych talentów – uznania ich w kraju oraz większej promocji. Ponadto, więcej wytworni płytowych i zdolnych producentów, stacji radiowych otwartych na nowe trendy muzyczne, więcej klubowych nocy z rezydentami oraz zrozumienia i współpracy pomiędzy ludźmi.

Rozmawiał: Tomasz Samagalski [Ultramaryna luty 2003]






teksty
ROGOWSKA/ DURAJ/ BŁASZCZYK: Wiecznie głodni
To nie są gwiazdy jednego sezonu, a ludzie, którzy od wielu lat pracowali na to, by w kulinarnej Polsce na dźwięk ic... >>>

HENGELO: Tak się robi hałas
Grają razem zaledwie od ponad roku, a już dystansują konkurencję. Mają na koncie zwycięstwo w konkursie Katofonia Re... >>>

MACIEJ OBARA: Muzyka to nie bieg przez płotki
Pochodzi z Jeleniej Góry, ale to Katowice wykształciły go i dały mu przyjaźnie trwające do dziś. Stały się wrotami... >>>

MICHAŁ REJNER: Z bytomskiej ulicy na chicagowskie salony
Historia jak z amerykańskiego filmu. Nikomu nieznany malarz samouk otrzymuje propozycję wystawienia swoich obrazów w... >>>

JAKUB FOCHTMAN: Architekt od samochodów
Student architektury na Politechnice Śląskiej zdobywcą pierwszej nagrody w konkursie „Renault. Passion for Design... >>>

LARP: Czarodziejka? Gwiazda rocka? Możesz być każdym
Całe życie wierzyłaś w swój list z Hogwartu. Mimo setek dowodów na to, że świat opanowany jest przez mugoli, nigd... >>>
po imprezie
Ostatnio dodane | Ostatnio skomentowane
Off Festival 2017
8.08.2017
Festiwal Tauron Nowa Muzyka 2017
7.07.2017
Gorillaz
20.06.2017
Colin Stetson
19.12.2016
Julia Marcell
21.11.2016
Podziel się z resztą świata swoimi uwagami, zdjęciami, filmami po imprezach.
o nas | kontakt | reklama | magazyn | zgłoś błąd na stronie | © Ultramaryna 2001-2018, wszystkie prawa zastrzeżone