Serwis Ultramaryna używa plików cookies. Odwiedzając nasze strony akceptujesz otrzymywanie cookies (ciasteczek). Warunki dostępu do plików cookies możesz określić w swojej przeglądarce.

ZAMKNIJ

Ultramaryna | MACIEJ MALEŃCZUK: Pan Püdels w sutannie
wtorek 25.04.17

START
LOKALE
FORUM
BLOGI
zgłoś imprezę   
  ultramaryna.pl  web 
MACIEJ MALEŃCZUK: Pan Püdels w sutannie

Maciek Maleńczuk, po alternatywnej odysei, jaką przebył, podjął się uczestnictwa w projekcie zupełnie dla siebie nietypowym, a przynajmniej o jaki mało kto mógł by go podejrzewać. Mowa tu o przedstawieniu „Cantigas de Santa Maria”, utworzonym z XIII-wiecznych apokryficznych kantyg skomponowanych przez króla Kastylii Alfonsa X el Sabio, opowiadających o cudownej ingerencji sił boskich w losy człowieka. W przedstawieniu Maciek odtwarza je odziany w kardynalską purpurę przy akompaniamencie instrumentów dawnych, jak viola da gamba, bombardy czy fidel. Czyżby nowy wizerunek oportunistycznego rockmana?

Ultramaryna: Wygrzebałem skądś z Internetu starą wypowiedź Kazika na twój temat, że lubi cię za nieukrywanie chęci bycia sławnym, bogatym itd. W tym kontekście spytam o "Cantigas…" – czy udział w tym projekcie to kolejna cegiełka do budowania twojego Etosu, czy może zaważyły inne, niepojmowalne dla pismaka czynniki?
Maciej Maleńczuk: Kazik bredzi albo źle cytujesz. Ja nie muszę chcieć być sławnym. Kazik jest idolem, chociaż na pewno nie wygrałby w znanym nam programie. Dlatego ktoś mi to proponował, bo wiedział, że nie jestem tylko narkomanem, a reputacja skandalisty, powiedzmy, pasuje do mojego etosu. W każdym razie sprawa etosowa przyczyniła się do tej decyzji. Poza tym chciałem dopieścić swe intelektualne ego. Informuję, że jestem pierwszym w Polsce wykonawcą utworu "Madre de Deus". Osiemset lat w tak katolickim kraju nikt się nie zdobył na to wykonanie – więc ja to zrobiłem. Radio Maryja powinno dostać singiel. Gdzie biskup nie może, tam diabeł może.

Z recenzji wynika, że zostałeś odebrany bardziej w kontekście działalności rockowej, niż jako anonimowy aktor odtwarzający konkretną postać. Nie obawiasz się takiego upupienia przy odbiorze ewentualnych późniejszych projektów? Tylko w przypadku tego projektu możliwy jest taki handicap. Poza tym w obliczu takiego etosu nie pomoże nawet pupa biskupa. Potrzebny jest żylasty twardy tyłek.

Muzyka dawna tworzona była z myślą o odbiorcy o odmiennych obszarach wrażliwości niż współczesny człowiek. Czy kompozycje wymagały jakichś szczególnych zabiegów adaptacyjnych? Wymagały zabiegów adaptacyjnych – i wówczas stwierdzamy ich uniwersalność. Poza tym nie wierzę w czteroliniowy zapis, wiele mogło na przestrzeni wieków wyparować z oryginału.

Kompetencje społeczeństwa do odbioru nie tylko dobrej muzyki, ale sztuki w ogóle, maleją w postępie geometrycznym. Niektórzy mówią, że to już dno. A co mówisz ty? Mam na ten temat odmienne zdanie. Są ludzie i dla nich gramy.

Mnie akurat twoja ostatnia płyta nie podeszła, natomiast wielu osobom, z którymi rozmawiałem podobała się – generalnie – opinie były podzielone. Jesteś zadowolony z przyjęcia jej na rynku? To bomba z bardzo opóźnionym zapłonem, materiał koneserski, płyta nie dla każdego… Tym większa chwała dla Sony, że zechciała promować trudny, i – co tu kryć – nieprzyjemny, osobniczy, subiektywny gatunek. Posłuchaj jeszcze raz jako człowiek, a nie specjalista od marketingu, którym na pewno nie jesteś, lecz uważasz inaczej – jak wszyscy.

Jesteś już przedstawicielem pokolenia solidnie okrzepłego w realiach polskiego showbiznesu. Wszędzie słychać głosy, że jest źle – jakie w takim razie szanse mają młodzi? Mają szansę zostać "Idolem".

Co planujesz na najbliższy, dajmy na to, rok? Zważywszy, że ten ma się już ku końcowi... Nowa płyta Püdelsów z moim udziałem pod tytułem Wolność słowa. Potem Cantigas de Santa Maria wg Alfonsa X, coś z gatunku antic pop.

Dzięki za rozmowę.

Rozmawiał: Marcin Kowalski [Ultramaryna grudzień 2002]






teksty
PAWEŁ DYLLUS: Ekipa to jest klucz
Paweł Dyllus, operator. Absolwent Wydziału Radia i Telewizji, wielokrotnie nagradzany za zdjęcia do filmów Julii Rus... >>>

ALEKSANDRA TERPIŃSKA: Najwyżej będę robić filmy niepopularne
Aleksandra Terpińska to jedna z najciekawiej zapowiadających się absolwentek reżyserii Wydziału Radia i Telewizji UŚ... >>>

NIESTRUDZENI PRZYJACIELE ROŚLIN
Jedna i ta sama roślina może być chwastem i ozdobą, trucizną i lekarstwem. Nasze związki z roślinami bywają subteln... >>>

THE PARTY IS OVER: Trip-(c)hop i trip-baba
Impreza dopiero się rozkręca – wbrew nazwie, pod jaką ukrywają się Daria Ryczek i Michał Wajdzik. Muzyczny du... >>>

MARIUSZ KAŁAMAGA: Licencja na rozśmieszanie
Kto rano wstaje – ma szansę usłyszeć go na falach eteru. Czasami wygląda też z telewizora, a bardziej wtajemnic... >>>

ANNA CIEPLAK: Nie demonizujmy gimbazy
Pisze tylko wtedy, gdy ma coś do opowiedzenia. Na co dzień jest społeczniczką zaangażowaną w aktywizację lokalnej wsp... >>>
komentarze: 1
po imprezie
Ostatnio dodane | Ostatnio skomentowane
Colin Stetson
19.12.2016
Julia Marcell
21.11.2016
Katowice Tattoo Konwent
30.09.2016
Tauron Nowa Muzyka 2016
2.09.2016
Off Festival 2016
8.08.2016
Podziel się z resztą świata swoimi uwagami, zdjęciami, filmami po imprezach.
o nas | kontakt | reklama | magazyn | zgłoś błąd na stronie | © Ultramaryna 2001-2017, wszystkie prawa zastrzeżone