Ta strona używa plików cookies.
Polityka Prywatności    Jak wyłączyć cookies?
AKCEPTUJĘ
wtorek 15.10.19

START
LOKALE
FORUM
BLOGI
zgłoś imprezę   
  ultramaryna.pl  web 
ANIA SUNDSTROM: Niepoważne instrumenty, poważne tematy

Ania Sundstrom w rodzinnym Bytomiu pojawia się rzadko, bo czas dzieli między muzykologiczne konferencje na całym świecie, tworzenie cenionych za oryginalność kompozycji, takich jak „isolated-disintegrated” na flet solo i live electronics oraz koncerty na instrumentach coraz mniej licujących z wizerunkiem poważnej pani kompozytorki od bardzo trudnej muzyki nowoczesnej.

Zamknij oczy i powiedz, jakie jest twoje pierwsze wspomnienie związane z muzyką. Jestem w przedszkolu, w którym właśnie się pojawił jakiś pan, żeby nam zaoferować próbne lekcje muzyki. Odważyło się kilkoro z nas, więc graliśmy jakieś „My jesteśmy krasnoludki, hopsasa” w trójkę na jednym keyboardzie. A potem nikt mnie już nie mógł od tego keyboardu oderwać.

Szłaś utartą edukacyjną ścieżką czy z przygodami? Wywalili mnie z gimnazjum muzycznego.

Poważnie? Ale to jest klasyczna przypowieść z gatunku „nie ma tego złego”.

To znaczy? To znaczy, że musiałam iść do zwykłego liceum, a muzyki uczyć się prywatnie. Dzięki temu otarłam się o jazz, więc nauczyłam się czytać, i to tak porządnie, czyli nie tylko nuty, ale też…

…między nutami. Niech będzie. Może nie jestem wybitną pianistką jazzową, ale wyniesione stamtąd umiejętności bardzo przydają mi się w pracy. Mieliśmy zajęcia z instrumentacji, których nie było w normalnych liceach muzycznych. Prowadził je Zenon Kowalowski. Widzę, że nic ci to nie mówi. To gość, który napisał muzykę do „Reksia”. I on nas od początku zachęcał nie tylko do pisania instrumentacji, ale także do własnych rzeczy. To dzięki temu się zainteresowałam kompozycją.

Potem już było spokojniej, prawda? Już bez wiraży robisz licencjat w Krakowie, wyjeżdżasz na dalsze studia do Seattle i…? Jest coś istotnego, co sprawiło, że komponujesz tak, jak komponujesz? Tak, ale to nie będzie zabawne. Siedem lat temu, po lekturze „Dzisiaj narysujemy śmierć” Wojciecha Tochmana, zainteresowałam się związkami muzyki z przypadkami ludobójstwa. Tak powstał „isolated-disintegrated”. Warstwę rytmiczną zaczerpnęłam z utworu „Nanga Abahutu” Simona Bikindiego oskarżonego o podżeganie do masakry w Rwandzie.

Drugim punktem zwrotnym było spotkanie Darii Binkowski, czyli flecistki gotowej sprostać twoim pomysłom? Napisałam dla niej na flet tylko jeden utwór, ale nasze drogi ciągle się krzyżują w zaskakujący sposób. Poznałyśmy się, gdy byłam na drugim roku i zlecono nam oraz kilku innym doktorantom stworzenie zespołu grającego muzykę współczesną i organizację koncertów. Zajmowałyśmy się tym przez kilka lat, zresztą z kilkoma sukcesami. Ale kiedy kończyłam studia, Darię zatrudniono w orkiestrze w Pensylwanii i prawie straciłyśmy kontakt. Aż pewnego dnia mi napisała, że się przenosi do mojego miasta, czyli San Diego, i że w takim razie zakładamy nowy zespół – Figmentum.

I ten zespół to naprawdę jest… Tak. To naprawdę jest trio pianin-zabawek.

Powinnam tę informację przełknąć z kamienną twarzą czy wolno mi spytać, co was skłoniło do takiego składu? Pytaj do woli. Zaczęło się od prozaicznego ograniczenia. Zwykle mamy do dyspozycji sale bez fortepianu. Więc zaczęliśmy się zastanawiać, jak ten problem ominąć…

…i rozwiązaliście go dość radykalnie. Tak, w sumie wszyscy porzuciliśmy swoje „rodowite” instrumenty i siedliśmy do pianin zabawkowych. Ale to instrumentarium nam się potem ogromnie rozrosło, bo ludzie piszą dla nas naprawdę dziwne rzeczy. I rozrosło się nie tylko o nasze „normalne” instrumenty, ale też o tzw. instrumenty znalezione. Sama jestem zaskoczona, z jakim oddźwiękiem spotkał się ten pomysł.

tekst: Pola Sobaś-Mikołajczyk | zdjęcie: Stephanie Pelayo
ultramaryna, lipiec-sierpień 2019



Więcej o Ani Sundstrom i kolektywie Figmentum na figmentummusic.com








KOMENTARZE:

nie ma jeszcze żadnych wypowiedzi....


SKOMENTUJ:
imię/nick:
e-mail (opcjonalnie):
wypowiedz się:
wpisz poniżej dzień tygodnia zaczynający się na literę s:
teksty
PAULINA PLIZGA: Od wodzisławskiego hasioka po paryskie trash couture
Tworzyła recyclart, zanim to było modne, choć nie chce definiować swoich projektów przez pryzmat trendów. Kiedy w... >>>

BARTOSZ PILAWSKI: Granice nie istnieją
W 2017 roku pokazał swoją pierwszą kolekcję. Dziś projektant i założyciel marki Pilawski ma za sobą prezentację w... >>>
komentarze: 1

JERZY JAN POŁOŃSKI: Nie pytaj mnie o cyrk
Obejmujący we wrześniu scenę Teatru Miejskiego w Gliwicach Jerzy Jan Połoński znany jest z tego, że nieignorującym... >>>

BARBARA RUPIK: Malarstwo zaklęte w filmie
Spośród ok. 2 tys. zgłoszeń prezentujących dorobek 366 szkół filmowych z całego świata do tegorocznego konkursu... >>>

ŚLĄSCY FREEGANIE: Nie konsumują życia. Żyją je.
Ile jedzenia wyrzucamy? Ile niepotrzebnych rzeczy kupujemy? Najpierw cyfry, które przemawiają do wyobraźni: wyprod... >>>
komentarze: 1

ANIA SUNDSTROM: Niepoważne instrumenty, poważne tematy
Ania Sundstrom w rodzinnym Bytomiu pojawia się rzadko, bo czas dzieli między muzykologiczne konferencje na całym świ... >>>
po imprezie
Ostatnio dodane | Ostatnio skomentowane
Upper Festival 2019
5.09.2019
Fest Festival 2019
26.08.2019
Off Festival 2019
9.08.2019
Festiwal Tauron Nowa Muzyka 2019
27.06.2019
Off Festival 2018
10.08.2018
Podziel się z resztą świata swoimi uwagami, zdjęciami, filmami po imprezach.
o nas | kontakt | reklama | magazyn | zgłoś błąd na stronie | © Ultramaryna 2001-2019, wszystkie prawa zastrzeżone