Serwis Ultramaryna używa plików cookies. Odwiedzając nasze strony akceptujesz otrzymywanie cookies (ciasteczek). Warunki dostępu do plików cookies możesz określić w swojej przeglądarce.

ZAMKNIJ

Ultramaryna | DZIECKO + SZTUKA = GŁOWA PEŁNA POMYSŁÓW
wtorek 17.10.17

START
LOKALE
FORUM
BLOGI
zgłoś imprezę   
  ultramaryna.pl  web 
DZIECKO + SZTUKA = GŁOWA PEŁNA POMYSŁÓW

Czym jest edukacja kulturalna dla dzieci dzisiaj? Czy musimy polegać tylko na zaangażowanych nauczycielach, by wprowadzić dzieci w świat sztuki? Niekoniecznie. Zapytaliśmy cztery doświadczone edukatorki, które od lat działają na Śląsku. Zajęcia, które prowadzą, są dobrą alternatywą dla braku systemowego rozwiązania tego ważnego problemu.

Wiadomo, że czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci. Jeśli nie uda nam się zarazić dzieci szeroko pojętą kulturą, nie będzie w przyszłości świadomej publiczności, wymagającego odbiorcy – w sztuce, muzyce, filmie.

Ewa Kokot (Biblioteka Śląska, Miasto Ogrodów), Joanna Bronisławska, znana jako Asi Mina (m.in. Muzykodrom w KMO, Aukso4Kids), Agata Hofelmajer-Roś (IF Silesia Film, Fundacja dla Filmu i Fotografii) i Joanna Rzepka-Dziedzic (Galeria Szara) stawiają w edukacji kulturalnej na kreatywność, nieszablonowe rozwiązania i partnerskie podejście do młodego odbiorcy.

Ultramaryna: Po co kulturalnie edukować dzieci?

Ewa Kokot: Przewrotnie odpowiem, że edukowanie to słowo niewłaściwe, lepsze jest „kontaktowanie”. Od 1998 roku staram się właśnie kontaktować dzieci ze sztuką. Kiedy w 2003 roku rozpoczynałam mój projekt „Dziecko–sztuka–kontakt”, cały system edukacji kulturalnej w Polsce dopiero raczkował, a ja prowadziłam zajęcia na podłogach Muzeum Górnośląskiego w Bytomiu. Dzieci leżące pod obrazami i malujące własny odbiór dzieł – prawdziwa awangarda. Tak zaczynałam i do dziś zawsze wybieram na warsztaty przestrzeń bliskiego kontaktu z dziełem.

Pojęcia nie mam, dlaczego dorośli uważają, że mogą coś „wyedukować” w dzieciach? Możemy je nauczyć, gdzie i kiedy tworzył dany artysta, ale przecież daty i fakty są teraz powszechnie dostępne. Chodzi więc o umożliwienie im kontaktu z tym, co prawdziwe, piękne, ważne. O pokazanie sztuki na Śląsku, w Polsce, na świecie. O dokonywanie wyborów: co przedstawić, na jaką wystawę zaprowadzić, jakie dzieło wspólnie omówić.

Sądzę, że najważniejsze jest niezaburzanie subtelnego porozumienia, więzi, jaka się tworzy między dziełem sztuki a dzieckiem. Jeśli damy mu wolność, ono dzieło zbada, podejmie z nim dialog i znajdzie własną przestrzeń odbioru. Niesamowitą i pełną ekspresji, bo kiedy dziecko tworzy dzieła wizualne, to, inaczej niż w muzyce, nie potrzebuje mistrzów. W plastyce naturalna jest (jak potrzeba kreacji w ogóle) spontaniczność i patrzenie od środka, osobista, niepowtarzalna percepcja, nie ta wykształcona. Nie poprawiajmy, nie negujmy efektu, nie narzucajmy jedynej słusznej drogi – nie psujmy tego, za to akceptujmy. To uwrażliwia, rozwija, poszerza horyzonty malucha. Bo w swojej praktyce nigdy nie spotkałam dziecka, które „nie lubi malować”.

Joanna Bronisławska: Edukacja kulturalna związana jest ze wzbudzaniem potrzeby, a to długi proces, który powinien wcześnie się rozpocząć. To nie moda. Kultura się zmienia, żeby za nią nadążyć, trzeba ją rozumieć, obserwując ją i uczestnicząc w niej. Żeby wybrać się na koncert, trzeba tego najpierw doświadczyć, uznać za dobry sposób spędzania wolnego czasu i chcieć to powtórzyć. Tak samo możemy zapytać, po co w ogóle edukować – nie da się oddzielić edukacji od kultury. Możemy ewentualnie próbować dookreślić czy definiować, co to jest edukacja kulturalna. Poszukiwania trwają…

Agata Hofelmajer-Roś: To pytanie szersze, o całą edukację. Nikt jednak nie zadaje go sobie tak często przy naukach ścisłych. Drażni, że zaczynamy zauważać potrzebę edukacji humanistycznej, a skupiamy się tylko na tym, co policzalne, co przynosi zyski. Dzisiaj świat myśli, że wystarczy znajomość matematyki. To poważny problem, bo wtedy czytanie książek czy chodzenie do muzeum jest stratą czasu. Tymczasem skoro kulturę tworzą ludzie, to edukacja kulturalna przybliża to, co ludzkie, a to ważne.

Joanna Rzepka-Dziedzic: Mam wrażenie, że pytanie „Po co kulturalnie edukować dzieci?” jest błędne z założenia, bo zawiera pewną hierarchię. Przekonanie, że to my, dorośli, mamy nauczyć dzieci kultury, gdy w praktyce często bywa na odwrót. Owszem, możemy być zapleczem organizacyjnym takich zajęć, zapewniać bezpieczeństwo itd. Jednak dla mnie podstawą edukacji kulturalnej jest wymiana, wzajemne pokazywanie sobie świata, partnerstwo.

Jakim odbiorcą kultury jest dziecko? Jak nie zepsuć jego naturalnej ciekawości sztuki?

AH-R: Wspaniałym! Pyta o sedno, bo chce poznać mechanizm działania danej rzeczy, wiedzieć. Z ciekawością natomiast jest tak, że nie wolno jej zgasić i trzeba czasem odpowiadać, że czegoś się nie wie (ale nie za często, bo łatwo można wtedy stracić swój autorytet i dzieci przestają nas słuchać). Należy zatem bardzo dobrze przygotowywać się do zajęć i odnosić się do doświadczeń uczestników, bo wtedy zdobytą wiedzę będą w stanie zastosować w swoim życiu.

EK: Dziecko jest najlepszym z możliwych odbiorców kultury. Nie neguje, nie pomija, np. współczesnych działań i wysiłków artystów. Nie boi się powiedzieć, że praca jest brzydka lub piękna. Często słyszę w pracy wypowiedzi dzieci dotyczące dzieł sztuki. Pewna 10-latka opisała „Czarny kwadrat” Kazimierza Malewicza słowami: „to jest pustka”. Czy krytyk sztuki zdobyłby się na tak proste określenie?

Myślę, że często trywializujemy dziecko, jego odbiór i twórczość. Najsmutniejsze jest ocenianie jego prac, mówienie, że są źle namalowane. To błąd, nigdy nie oceniam dzieł uczestników moich warsztatów. Omawiamy je i opowiadamy o tym, co mali twórcy pragną w nich zawrzeć. W ciągu wielu lat pracy, przeprowadzając około 1600 działań warsztatowych, starałam się wspierać dzieci i pokazywać im dobre wystawy. Razem wchodziliśmy w świat sztuki. Słowo „razem” jest ważne, bo nie tylko ja decydowałam, wybory były wspólne. Jeżeli traktujemy dzieci serio, to właśnie wtedy rozwijamy naturalną ciekawość i kreatywność, którą każdy w sobie nosi.

JB: Dzieci mają otwartą i czystą naturę. Są ufne, ciekawe świata, szczere, łatwo burzą systemy, widzą jasno, pytają, są żywe, emocjonalne. To odbiorca idealny. Często trudny, niepokorny – ale to wyzwanie, nie problem.

Moim zdaniem, pierwsze lata nauki powinny być oparte na zachęcaniu, motywowaniu dziecka, aby później chciało podjąć wysiłek. Dobrze jest zrównoważyć nudę z akcją – obie są ważne, żadnej nie pomijamy. Wskazywać opcje, ale nie nakazywać, intrygować, uchylać rąbka tajemnicy, towarzyszyć w odkryciach i być partnerem w tej podróży. Stawiać siebie w niewiedzy i odkrywać na nowo. Czy ktoś z nas wie już wszystko?

Uczę się od moich podopiecznych. Popełniam błędy, ale staram się je zauważać i analizować. Autorefleksja jest tu bardzo ważna. To nie jest łatwe, ale ma sens i przynosi wymierne efekty w postaci dobrych i mądrych ludzi wokoło. Dzieci to nasi przyszli lekarze, prawnicy, piekarze, artyści, sportowcy… wszyscy. Pamiętajmy, że za moment przejmą stery. Celowo mówię ogólnie, bo myślę, że dotyczy to każdego aspektu życia, nie tylko edukacji kulturalnej.

JR-D: Dzieci to naturalni twórcy – podejmują wyzwania, eksperymentują, przekraczają granice. W ten sposób uczą się wszystkiego od pierwszych dni życia, dopóki nie zaczniemy ich „uspołeczniać”. Wprowadzamy normy, zasady, kierunki, stopniowo ograniczając tę otwartość – w dobrej wierze, ale coś za coś.

Niezwykle ważne jest znalezienie furtki, obszaru ochrony tej naturalnej wolności człowieka. Tym właśnie mogą być mądrze organizowane, wyzwalające lekcje sztuki, prowadzone współodpowiedzialnie i współświadomie. Niby proste, ale, obserwując system edukacji w zakresie sztuki i kultury, chyba wcale takim nie jest.

Jak zmienić system edukacji, by dzieci miały nawyk kulturalnych działań, czynności?

AH-R: Może warto na wstępie zaznaczyć, że edukacja kulturalna jest realizowana szerzej poza szkołami, jednak bez współpracy z nimi się nie obejdzie. Edukacja ta, obejmując uczniów, musi się bowiem wpisywać w podstawę programową. Ze względu na ograniczoną liczbę wyjść na zajęcia pozaszkolne nauczyciele wybierają takie, które nawiązują do wytycznych nauczania, podanych przez Ministerstwo Edukacji. Siłą rzeczy istnieje zatem ścisła kooperacja pomiędzy tym, co niezależne od systemu oświaty, i tym, co działa w systemie.

JB: Podawałam już takie pomysły, jak i gotowe rozwiązania (związane z muzyką), które sprawdzają się w innych krajach. Należy szkolić nauczycieli lub chętnych do współpracy, i tak przygotowanych wpuścić do szkół. Dobrym przykładem jest Saint Étienne – dyrektor szkoły muzycznej ośmiu swoich pedagogów „wysłał” w miasto. Każdy z nich prowadzi zajęcia w kilku klasach, w 4-5 szkołach w tygodniu. Na koniec wszystkie spotykają się na jednym dużym koncercie, a właściwie święcie muzyki, które trwa tydzień. Nauczyciele są świetni, dzieci zadowolone, a efekty niesamowite. To nie jest skomplikowane i działa od lat.

EK: Regularnie współpracuję z nauczycielami i animatorami sztuki na Śląsku, w Polsce. Razem tworzymy swoistą sieć specjalnego programu pracy z dziećmi, uwzględniając w nim również te zagrożone wykluczeniem społecznym. Istotą jest dla mnie współpraca przedstawicieli różnych środowisk. Współdziałamy z Krakowem, Tarnowem, Toruniem, Łodzią i Brukselą. Chodzi nie tylko o podnoszenie indywidualnych kwalifikacji edukatorów i animatorów, ale przede wszystkim o wymianę doświadczeń.

Ważne jest wypracowanie własnych, polskich, regionalnych rozwiązań, dopasowanych do tego, co u nas lokalne i najlepsze, a nie tylko powielanie rozwiązań podpatrzonych gdzie indziej, które powstają przecież w oparciu o inne warunki, swoiste dla każdej społeczności. Z moich wieloletnich praktyk wynika, że takie działania muszą być systematyczne. Niestety to mozolna, mrówcza praca, ale cel jest wielki, a system naprawdę się sprawdza.

Jak wydobyć kreatywność u dzieci?

JR-D: Zapytałabym raczej, jak jej nie stłamsić :) Dzieci są kreatywne z natury, bo to pierwotny warunek konieczny do przetrwania. Na lekcjach sztuki czy kultury nie powinny istnieć właściwe odpowiedzi i rozwiązania, a także wszelkie ocenianie czy wartościowanie. Kultura powinna być wielogłosem i strefą wolności.

JB: Kreatywności nie trzeba wydobywać. Trzeba ją dostrzec. Stwarzając przyjazną atmosferę, dając przestrzeń, uważnie obserwując. Zachęcać do nowych rozwiązań, a nie kazać naśladować siebie lub innych, proponować zadania, aktywności otwierające (np. rysuj, a nie koloruj).

AH-R: Trzeba mieć dużo cierpliwości, zaufania i wiary, że będzie dobrze. Zaczynamy oczywiście od dobrego przygotowania zadania. Zawsze zapytajmy siebie, jako edukatorzy, po co to robimy, dokąd ma nas i naszych uczestników doprowadzić dane ćwiczenie. Nie miejmy też gotowych odpowiedzi, bo to czasem może doprowadzić do zgaszenia jakiegoś pomysłu. Bądźmy raczej wydobywcami, pomocnikami, niż współtwórcami. Jako prowadzący mamy za zadanie wzmacniać kreatywność w każdym dziecku. Musimy zatem być mocno przekonani o tym, że każde ma moc twórczą w sobie, należy tylko stworzyć jej grunt do wzrostu. Można to zrobić różnymi metodami.

tekst: Adrian Chorębała | ilustracja: Alicja Kocurek, zdjęcia: Kasia Goczoł, archiwa prywatne
ultramaryna, czerwiec 2017




Joanna Bronisławska (Asi Mina)
Muzyk, pedagog, animatorka kultury, aktywistka. Członkini zespołu The Complainer (od 2008) i Mołr Drammaz (od 1994), związana z niezależną wytwórnią Mik.Musik. Współpracuje z instytucjami kultury i artystami z kraju i ze świata. Pisze teksty, eseje i felietony. Była kuratorką wielu projektów na styku muzyki i edukacji dla dzieci (m.in. EUgeniusz w ramach Prezydencji Polski w UE). Dwukrotnie nominowana do tytułu Kulturysta Roku, nadawanego przez Program Trzeci Polskiego Radia – audycję „Radiowy Dom Kultury”. Jest ambasadorem Muzykoteki Szkolnej. Obecnie prowadzi m.in. Muzykodrom (Katowice Miasto Ogrodów) i Aukso4Kids (Mediateka Tychy).



Agata Hofelmajer-Roś
Od 2008 r. pracuje zawodowo w obszarze edukacji filmowej – w Filmotece Śląskiej realizuje zajęcia dla nauczycieli i edukatorów. W 2012 r. współtworzyła długofalową strategię edukacyjną dla Instytucji Filmowej Silesia Film. Jednym z jej rezultatów są działania skierowane do dzieci w wieku od 5 do 12 lat w ramach programu „Kakadu”, realizowanego w Kinie Kosmos w Katowicach. Prowadzi także niezależne warsztaty dla edukatorów filmowych. Prezeska Fundacji dla Filmu i Fotografii, pisze blog kinodzieci.info. Autorka projektu patrzbajtel.kinodzieci.info.




Ewa Kokot
Edukatorka sztuki, animatorka. Z wykształcenia pedagog i historyk sztuki. Od 1989 r. realizuje autorski projekt „Dziecko–sztuka–kontakt”. Pomysłodawczyni wielu międzynarodowych konferencji poświęconych wychowaniu przez sztukę. Prowadzi działalność wykładową, publikuje. Współpracuje z instytucjami kultury w Polsce i w Europie. Od 2008 r. jest kuratorem projektu Future Artist, który obecnie organizuje Instytucja Kultury Katowice Miasto Ogrodów. Od 2012 kieruje Domem Oświatowym Biblioteki Śląskiej. Z-czyni przewodniczącej Polskiego Komitetu Wychowania Przez Sztukę InSEA. Stypendystka MKiDN. Laureatka Nagrody Prezydenta Miasta Katowice w dziedzinie kultury w 2016 r. Autorka książek, m.in.: „Księga pracy twórczej”, „Nasza przestrzeń”, „Ścieżka zmysłowa”, „Wielki album ważnych dzieł”, „Dziecko w pracowni – notatki twórcze”.


Joanna Rzepka-Dziedzic
Artystka multimedialna, autorka instalacji, fotografii i wideo, kuratorka, edukatorka, aktywistka lokalna. Absolwentka Akademii Sztuk Pięknych (obecnie Uniwersytet Artystyczny) w Poznaniu oraz Instytutu Twórczej Fotografii na Uniwersytecie Śląskim w Opavie. Stypendystka Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Współprowadzi niezależną instytucję kultury – Galerię Szarą (do 2015 r. w Cieszynie, od 2016 w Katowicach). Współtworzyła książki, katalogi oraz wydawnictwa muzyczne. Swoje własne projekty artystyczne prezentowała na wystawach w kraju i za granicą.









KOMENTARZE:

nie ma jeszcze żadnych wypowiedzi....


SKOMENTUJ:
imię/nick:
e-mail (opcjonalnie):
wypowiedz się:
wpisz poniżej jakie miasto jest stolicą Polski:
teksty
MATYLDA SAŁAJEWSKA: Bez dychotomii, za to z masą wątpliwości
Wrażliwa, odważna, bezkompromisowa. Żyje w życiu i nie oddziela pracy od nie-pracy. Sztuka i byt są dla niej nier... >>>

NOTTOOEASY: Głos nowej generacji
Mają po 18 lat. I pomysł na swoją muzykę. Nottooeasy jest trzyosobową brygadą, specjalizującą się w nieoczywistyc... >>>

MAREK TUREK: Niewywiad
Marek Turek to twórca niezwykle konsekwentny, który od lat skrupulatnie buduje sobie własną niszę w świecie pol... >>>

BUKOWICZ: Od heavy metalu do Joy Division
Czasem, żeby powstało coś wartościowego potrzeba mnóstwa wolnego czasu. Tak było w przypadku Jakuba Buczka, któ... >>>

STADION ŚLĄSKI: Jak na Śląskim rocka się grało
Monsters Of Rock, 1991 (zdjęcie: Andrzej Grygiel/ Pastsilesia) Trzyma się nie gorzej od Micka Jaggera, a lista iko... >>>

MARTYNA CZECH: Malarstwo jako nałóg
Martyna Czech to jeden z najmocniejszych debiutów malarskich ostatnich lat. Jest laureatką niezwykle prestiżowego i najs... >>>

FRELE: Pół żartem, pół serio
Miało być śmiesznie, a zaczęło robić się poważnie. Za sprawą śląskiej przeróbki hitu Adele „Hello”, nagranej... >>>
po imprezie
Ostatnio dodane | Ostatnio skomentowane
Off Festival 2017
8.08.2017
Festiwal Tauron Nowa Muzyka 2017
7.07.2017
Gorillaz
20.06.2017
Colin Stetson
19.12.2016
Julia Marcell
21.11.2016
Podziel się z resztą świata swoimi uwagami, zdjęciami, filmami po imprezach.
ďťż
o nas | kontakt | reklama | magazyn | zgłoś błąd na stronie | © Ultramaryna 2001-2017, wszystkie prawa zastrzeĹźone       sisli escort escort bayan esenyurt istanbul escort istanbul escort sex hikayeleri kurtkoy escort kartal escort atesehir escort kurtkoy escort pendik escort maltepe escort tuzla escort tipobet
instagram wordpress adult teması meme büyültme hacklink satış e sigara hacklink