Ta strona używa plików cookies.
Polityka Prywatności    Jak wyłączyć cookies?
AKCEPTUJĘ
czwartek 19.09.19

START
LOKALE
FORUM
BLOGI
zgłoś imprezę   
  ultramaryna.pl  web 
WESELE: Pink Floyd na Nikiszowcu

Radosław Rychcik zapewnił sobie miejsce w encyklopedii teatru zrealizowanymi dwa lata temu „Dziadami” umieszczonymi w uniwersum amerykańskiej filmografii. 8 stycznia w Katowicach będzie miała miejsce premiera „Wesela” w jego reżyserii.

Ultramaryna: Cofnijmy się w czasie o pięć lat do triumfalnej chwili, gdy zdobyłeś Laur Konrada. Ola Czapla-Oslislo spytała cię wtedy w wywiadzie dla katowickiej „Gazety Wyborczej”, jaką sztukę byłbyś gotów przygotować z marszu w śląskiej scenerii. Pamiętasz, jaki podałeś tytuł?
Radosław Rychcik:
No tak, „Wesele”! Wspaniale, że o tym przypomniałaś.

Wtedy pomyślałeś o Wyspiańskim, bo w kopalnianej przestrzeni dostrzegłeś coś sakralnego. Czy po kilku miesiącach pracy w Katowicach przetrwało w tobie cokolwiek z tamtejszych wyobrażeń? Wszystko. Naprawdę się potwierdziły. Być może jest jednak w świecie coś nieracjonalnego, coś, co możemy nazwać efektem motyla.

Nie jestem pewna, czy rozumiem. No choćby to coś, co sprawiło, że w czasie, gdy mierzyliśmy się ze szczecińskim przedstawieniem „Diabeł” na motywach „Miasteczka Twin Peaks” nagle okazało się, że po 25 latach powstanie trzeci sezon tego serialu. I teaser do tego sezonu już jest.

A jakich argumentów użyłeś, żeby wytłumaczyć w Teatrze Śląskim, czemu zrealizujesz tam „Wesele” przeniesione do Irlandii? Robert Talarczyk od razu ten pomysł „kupił”. Wiedział, o co w nim chodzi i uznał, że jest bardzo trafny.

Chcesz wyreżyserować na Śląsku spektakl o Irlandii ze względu na legendarną niechęć do Zagłębia? Rzeczywiście było to jedno z pierwszych skojarzeń, jakie w tym kontekście padały.

Dość stereotypowe. Ale stereotypy wiele mówią o naturze konfliktów. Zresztą podobnie jak metafory futbolowe.

A jest w tym pomyśle ciągota do modnej dziś narracji, wedle której Śląsk jest jedyną polską kolonią? Nie. Po pierwsze chcemy z Michałem Lisem, Piotrem Lisem i Anią Karczmarską zerwać z pokutującym przekonaniem, że wszystko, co robimy, wynika z jakiegoś nieuzasadnionego uwielbienia do Ameryki. Chodzi nam też o to, żeby pokazać widzom coś, co jest im obce, ale w taki sposób, aby spojrzeli z dystansu na własną historię. Ja w Nikiszowcu nie widziałem obchodów Barbórki. Widziałem Pink Floyd oraz szkocką kratę mundurków dzieciaków z brytyjskich szkół. Wiesz czemu? Bo etos robotniczy, jaki znamy, pochodzi z Manchesteru i Liverpoolu, czyli takich kamienic, w jakich wychowali się Beatlesi.

Nie jestem pewna, czy w ten sposób zrywacie z fascynacją Stanami. Nie jest przypadkiem tak, jak twierdzi jedna z postaci „Wojen, których nie przeżyłam” Weroniki Szczawińskiej, że o historii irlandzkiego konfliktu tak naprawdę nie mamy pojęcia, bo postrzegamy go przez klisze hollywoodzkich filmów? Dzięki za ten trop, lecz nie mogę się do niego odnieść, bo jeszcze nie widziałem „Wojen…”. Ale wydaje mi się słabym argumentem zarzucanie mainstreamowym artystom, że są mainstreamowi i że się jakimś tematem zajmują. My staraliśmy się, żeby nasza intencja była konsekwentna i zrozumiała – w przestrzeń tekstu Wyspiańskiego wpuściliśmy reportaż, czyli formę, która w ten dramat jest wpisana esencjonalnie.

O jaki reportaż chodzi? Oczywiście o „Belfast. 99 ścian pokoju”. To historia Aleksandry Łojek, która w tytułowym mieście jest osobą z zewnątrz, Polką, ale prowadzi mediacje pomiędzy miejscowymi, którzy czasem mają na sumieniu śmierć kogoś bliskiego. Mam wrażenie, że ta opowieść w ogóle nie została usłyszana. Także dlatego chcielibyśmy przybliżyć ludziom z Katowic tamtejszych Irlandczyków. A już szczególnie bym się ucieszył, gdyby to przedstawienie odwiedziło Belfast.

tekst: Pola Sobaś-Mikołajczyk | zdjęcie: Piotr Lis
ultramaryna, styczeń 2016




Spektakl „Wesele” można zobaczyć w Teatrze Śląskim od 8 stycznia >>> czytaj więcej













KOMENTARZE:

nie ma jeszcze żadnych wypowiedzi....


SKOMENTUJ:
imię/nick:
e-mail (opcjonalnie):
wypowiedz się:
wpisz poniżej dzień tygodnia zaczynający się na literę s:
teksty
JERZY JAN POŁOŃSKI: Nie pytaj mnie o cyrk
Obejmujący we wrześniu scenę Teatru Miejskiego w Gliwicach Jerzy Jan Połoński znany jest z tego, że nieignorującym... >>>

BARBARA RUPIK: Malarstwo zaklęte w filmie
Spośród ok. 2 tys. zgłoszeń prezentujących dorobek 366 szkół filmowych z całego świata do tegorocznego konkursu... >>>

ŚLĄSCY FREEGANIE: Nie konsumują życia. Żyją je.
Ile jedzenia wyrzucamy? Ile niepotrzebnych rzeczy kupujemy? Najpierw cyfry, które przemawiają do wyobraźni: wyprod... >>>
komentarze: 1

ANIA SUNDSTROM: Niepoważne instrumenty, poważne tematy
Ania Sundstrom w rodzinnym Bytomiu pojawia się rzadko, bo czas dzieli między muzykologiczne konferencje na całym świ... >>>

PAWEŁ KULCZYŃSKI: Rozmowa przy pierwszej kawie
Lautbild, Tropajn, Wilhelm Bras – nazwy kojarzące się z ciągłym poszukiwaniem nowych środków muzycznego wyrazu... >>>

KATARZYNA WITERSCHEIM: Śląsk na różowo
Trudno się nie zdziwić, gdy jedną z najciekawszych opowieści o historii Górnego Śląska, doskonale obrazującą tygiel... >>>
po imprezie
Ostatnio dodane | Ostatnio skomentowane
Upper Festival 2019
5.09.2019
Fest Festival 2019
26.08.2019
Off Festival 2019
9.08.2019
Festiwal Tauron Nowa Muzyka 2019
27.06.2019
Off Festival 2018
10.08.2018
Podziel się z resztą świata swoimi uwagami, zdjęciami, filmami po imprezach.
o nas | kontakt | reklama | magazyn | zgłoś błąd na stronie | © Ultramaryna 2001-2019, wszystkie prawa zastrzeżone