Serwis Ultramaryna używa plików cookies. Odwiedzając nasze strony akceptujesz otrzymywanie cookies (ciasteczek). Warunki dostępu do plików cookies możesz określić w swojej przeglądarce.

ZAMKNIJ

Ultramaryna | Z MIŁOŚĆI DO ROWERÓW
piątek 28.04.17

START
LOKALE
FORUM
BLOGI
zgłoś imprezę   
  ultramaryna.pl  web 
Z MIŁOŚĆI DO ROWERÓW

Jadąc świeżo ukończoną ścieżką rowerową na Alei Korfantego w Katowicach, nieuchronnie zbliżam się do odcinka wytyczonego przez sam środek niezwykle ruchliwego przystanku autobusowego pod hotelem Katowice. Z trudem, nerwowo manewrując między nie mniej niż ja przerażonymi pieszymi, zastanawiam się nad intencjami planistów odpowiedzialnych za tę nieuchronną konfrontację. Czy to ponury żart, mający doprowadzić do eskalacji niechęci między pieszymi i cyklistami, kierując obie grupy na kurs kolizyjny? A może jednak – wolę się skłaniać ku tej wersji – drobne potknięcie na początku drogi do uczynienia naszej aglomeracji bardziej przyjazną dla wszystkich uczestników ruchu?

Pierwsze promienie wiosennego słońca to dla wielu z nas sygnał, że czas wydobyć z piwnicy, komórki lub innego miejsca zimowego snu nasze jednoślady i przygotować je do jeżdżenia przez nadchodzące kilka ciepłych miesięcy. Rozpoczęcie sezonu postanowiliśmy uczcić tekstem rowerowym. Jako miłośnik dwóch kółek z ochotą podjąłem ten temat, zwłaszcza że ostatnie zmiany, szczególnie widoczne w centrum Katowic, sprawiają, iż tej wiosny wyjedziemy na częściowo nowe, nieznane jeszcze szlaki.

Skłania to do szerszej refleksji nad zmianami w rowerowym krajobrazie naszego regionu. Postanowiłem, że porozmawiam na ten temat z osobami, które tymi zagadnieniami żyją na co dzień, ponieważ rower jest dla nich nie tylko pasją, ale również podstawowym środkiem komunikacji. Aby było ciekawiej, wybrałem ludzi, którzy swoim zamiłowaniem do roweru zdecydowali się dzielić z innymi, tworząc niezwykle interesujące miejsca, w których każdy fan dwóch kółek poczuje dreszcz emocji. Tak się składa, że nie musiałem takich osób szukać daleko.

M1 CYKLISTY I SALON ODNOWY MECHANICZNEJ
Po pierwsze udałem się wprost do mojego ojca, Wojciecha Mszycy seniora. Zanim zostanę przez szanownych Czytelników posądzony o swoisty nepotyzm, spieszę z uzasadnieniem tego wyboru. Wojciech senior od ponad 40 lat porusza się po Katowicach oraz ich bliższych i dalszych okolicach niemal wyłącznie na rowerze. W czasach mojego dzieciństwa jego składak, bez względu na porę roku i aurę, codziennie przypięty do barierki na katowickim rynku, gdzie tata dojeżdżał do pracy, był charakterystycznym elementem krajobrazu.

Z czasem jego zamiłowanie do jednośladów w połączeniu z zainteresowaniem historią regionu oraz pasją zbieracza zaowocowało kolekcją zabytkowych rowerów, w tym unikatowych artefaktów lokalnego przemysłu rowerowego z początków XX wieku. Rosnące zbiory zainspirowały go do stworzenia czegoś na kształt minimuzeum, które nazwał z racji niewielkiej przestrzeni M1 Cyklisty.

Drugi z moich rozmówców reprezentuje młode pokolenie śląskich rowerzystów. Dorian Klimza, wśród znajomych znany również jako Mechanik, od lat buduje, modyfikuje i naprawia rowery. Hobby z czasem zamieniło się w profesję, umiejętności i wiedza nabyte podczas praktyki w serwisach rowerowych oraz od dawna dojrzewająca idea otwarcia własnego warsztatu i sklepu, jakiego jeszcze w naszym regionie nie było, zaowocowały otwarciem wczesną wiosną tego roku w Katowicach – Salonu Odnowy Mechanicznej.

Od początku zamysłem Doriana było stworzenie nie tyle kolejnego serwisu, ale miejsca spotkań, swego rodzaju ośrodka konsolidującego rowerowe środowisko. Można tu wpaść z jednośladem wymagającym naprawy, ale również po to, by spotkać innych ludzi zarażonych rowerową pasją i przy wyśmienitej kawie wymienić się doświadczeniami, podyskutować o sprzęcie, umówić się na wspólną jazdę.

ZMARNOWANA OKAZJA
Czy aglomeracja śląska stwarza dobre warunki dla rowerzystów? Czy rower jako środek transportu w naszych miastach to dobry wybór? Dorian codziennie, bez względu na porę roku i pogodę, jeździ po Katowicach i okolicznych miastach tylko i wyłącznie na rowerze. Z samochodu korzysta w wyjątkowych sytuacjach, przy przewożeniu dużych ładunków. „Rower w centrum jest idealnym rozwiązaniem ze względu na głównie jednokierunkowe ulice, przez które jazda samochodem zajmuje więcej czasu i zżera więcej naszej energii życiowej” – mówi.

Mój ojciec podobnie korzysta z roweru już od ponad 40 lat. „Rower jest dla mnie pojazdem całorocznym, idealnym do komunikacji, rekreacji, turystyki. Dojeżdżałem do pracy w Katowicach, także do Chorzowa i do Sosnowca. Nie było i nie ma dla mnie złych dróg i ścieżek” – zapewnia.

Wygląda na to, że dla prawdziwych zapaleńców braki w infrastrukturze nie stanowią poważnej przeszkody, nie znaczy to jednak, że ich nie dostrzegają i nie życzą sobie poprawy w tym zakresie. Dorian tłumaczy: „Brakuje przemyślanego planu ścieżek wzdłuż głównych ulic”. Jego zdaniem, z którym chyba większość cyklistów się zgodzi, powinny one mieć formę pasów wydzielonych z jezdni, a nie z chodnika.

Przekonuje, że rowerzyście o wiele łatwiej wymijać się ze względnie przewidywalnymi samochodami niż z pieszymi, którzy często na widok zbliżającego się jednośladu wykonują zaskakujące, nerwowe ruchy. „Przydałyby się zatem wąskie pasy dla rowerzystów wydzielone z jezdni, kontrapasy na jednokierunkowych uliczkach i na kilku skrzyżowaniach lewoskrętne śluzy” – kontynuuje, zauważając, że liczne trwające remonty dróg to świetna, lecz niestety zmarnowana okazja do zaplanowania i reorganizacji ruchu.

PO PROSTU JEŻDŻĘ!
Niestety działania tzw. lokalnych władz trudno nazwać przemyślanymi. Choć na nowych odcinkach dróg zwykle powstają ścieżki rowerowe, to nie tworzą one spójnego systemu, często są fragmentaryczne i urywają się w absurdalny wręcz sposób, uwypuklając jedynie wrażenie braku całościowej wizji. Wygląda to tak, jakby urzędnicy uwzględniali je w planach jedynie pod wpływem ogólnych trendów, odczuwalnej już presji mediów i mieszkańców, ale bez autentycznego zrozumienia ich funkcji i wiary w potencjalne korzyści, jakie mogą przynieść.

„Popieram i doceniam wszelkie inicjatywy i starania, zarówno ze strony ‘kapryśnych’ rowerzystów, jak i ‘niewszechmocnych’ władz” – podsumowuje Wojciech senior. „Nie zrzędzę jednak i po prostu jeżdżę!” – kwituje na koniec. I to chyba jest podejście wspólne dla wszystkich śląskich rowerzystów, których mimo wszystko wyraźnie z roku na rok przybywa, wbrew przeciwnościom.

Braki w infrastrukturze prowadzą do niepotrzebnych napięć między poszczególnymi grupami użytkowników dróg, siłą rzeczy rowerzyści nie mają swojej przestrzeni i zmuszeni są do korzystania bądź z jezdni, bądź z chodników, wchodząc w interakcje z kierowcami lub pieszymi. Wszyscy wiemy, że zdarzają się sytuacje nieprzyjemne, nie brakuje też głosów, po obu stronach, próbujących antagonizować cyklistów, pieszych i kierowców.

„Jestem i samochodziarzem, i rowerzystą. Często zgrzytam zębami na jednych i drugich. Sam jednak nie jestem bez winy, bo bywam intruzem na chodnikach i na jezdniach, kiedy ‘nie chcę, ale muszę’ wybierać drogę na skróty przez miasto i przepisy” – mówi Wojciech. W podobnym, pojednawczym tonie, wypowiada się Dorian: „I rowerzyści, i kierowcy popełniają na drogach błędy, to że ktoś na siebie pokrzyczy i pomacha rękami to jednak nie powód do wojny, najważniejsze żeby nikomu nic się nie stało, więc trzymajmy się przepisów ruchu drogowego i będzie dobrze”.

ROWEROWE HISTORIE
Na koniec poprosiłem obu panów, żeby powiedzieli coś więcej o swoich rowerowych inicjatywach. Niewielkie, zaadaptowane na M1 Cyklisty pomieszczenie gospodarcze w jednym z bloków na Osiedlu Paderewskiego przy ulicy Sikorskiego 32 w Katowicach, mieści w tej chwili 20 zabytkowych maszyn oraz niezliczone akcesoria, dokumenty i inne okołorowerowe drobiazgi. Wszystkie weterany są sprawne, na chodzie. Trzy najstarsze to 101-letni Adler 1, 90-letni Ebeco oraz 89-letni Adler z 1926 r.

„Mam 67 lat i lubię ujeżdżać rowery starsze lub nieco młodsze od siebie, co najmniej półwieczne” – mówi Wojtek senior. „Interesują mnie najbardziej fakty i eksponaty związane z dziejami rowerów na Górnym Śląsku”. Wspomniany 90-latek jest w tym kontekście szczególnie interesujący, powstał w 1925 roku w Fabryce Rowerów, Gramofonów i Wyrobów Metalowych Ebeco działającej wówczas w Katowicach. Każdy może wpaść, pooglądać eksponaty i porozmawiać: „Zapraszam po umówieniu się (pod numerem 605 581537), wstęp wolny!” – zachęca kolekcjoner.

Również Salon Odnowy Mechanicznej przy ulicy PCK 3 w Katowicach pełen jest jednośladów, zarówno oczekujących na serwis, budowanych przez Doriana „od zera” czy oddanych w komis i czekających na nowego właściciela. Nie brakuje też akcesoriów, z naciskiem na wyroby małych, polskich firm, prowadzonych przez zapaleńców. Na zamówienie można jednak sprowadzić osprzęt i części dowolnego producenta. Mechanik służy fachową poradą.

„Gdy odwiedzi mnie kilka osób naraz i mam chwilę wolnego w ciągu dnia, chętnie przygotowuję świeżo mieloną kawę z różnych zakątków świata, precyzyjnie przygotowaną w dripie lub frenchpressie” - mówi. „Kawa to pretekst do rozmowy, klienci chętnie opowiadają wtedy o swoich rowerowych przygodach, a ten przepływ informacji tworzy naszą rowerową kulturę Katowic. Kulturalny serwis rowerowy! Taaak, to dopiero początek…”.

Z PERSPEKTYWY SIODŁA
Przedzierając się przez tłum oczekujących na autobus na nieszczęsnej katowickiej ścieżce przy Alei Korfantego, myślę sobie, że tego typu projektowe wpadki uderzają bardziej w zwykłych mieszkańców, niż w zdeterminowanych cyklistów. Moi rozmówcy tylko mnie w tym utwierdzili – nas te braki nigdy nie powstrzymywały przed jeżdżeniem, choć niewątpliwie sprawiają, że interakcja z pieszymi i kierowcami nie jest tak dobra, jak być powinna i rodzi niepotrzebne tarcia.

Jednak w rękach miejskich władz jest przekonanie do cyklizmu „zwykłych obywateli”, a najlepszym na to sposobem jest zapewnienie dobrze przemyślanej sieci ścieżek rowerowych. Gdy dojazd do pracy rowerem okaże się szybszy, bezpieczniejszy i bardziej przyjemny niż stanie w codziennych korkach, może dojść do jakościowej zmiany w organizacji ruchu, ta zaś będzie korzystna dla wszystkich jego uczestników: pieszych, zmotoryzowanych i cyklistów. Na tę zmianę przyjdzie zapewne jeszcze poczekać, póki co cieszmy się tym co mamy, wskakujmy na siodło i pedałujmy ile się da – z tej perspektywy wszelkie problemy wydają się jakby mniej dotkliwe.

tekst: Wojtek Mszyca Jr | zdjęcia: Wojtek Mszyca Jr
ultramaryna, maj 2015








teksty
PAWEŁ DYLLUS: Ekipa to jest klucz
Paweł Dyllus, operator. Absolwent Wydziału Radia i Telewizji, wielokrotnie nagradzany za zdjęcia do filmów Julii Rus... >>>

ALEKSANDRA TERPIŃSKA: Najwyżej będę robić filmy niepopularne
Aleksandra Terpińska to jedna z najciekawiej zapowiadających się absolwentek reżyserii Wydziału Radia i Telewizji UŚ... >>>

NIESTRUDZENI PRZYJACIELE ROŚLIN
Jedna i ta sama roślina może być chwastem i ozdobą, trucizną i lekarstwem. Nasze związki z roślinami bywają subteln... >>>

THE PARTY IS OVER: Trip-(c)hop i trip-baba
Impreza dopiero się rozkręca – wbrew nazwie, pod jaką ukrywają się Daria Ryczek i Michał Wajdzik. Muzyczny du... >>>

MARIUSZ KAŁAMAGA: Licencja na rozśmieszanie
Kto rano wstaje – ma szansę usłyszeć go na falach eteru. Czasami wygląda też z telewizora, a bardziej wtajemnic... >>>

ANNA CIEPLAK: Nie demonizujmy gimbazy
Pisze tylko wtedy, gdy ma coś do opowiedzenia. Na co dzień jest społeczniczką zaangażowaną w aktywizację lokalnej wsp... >>>
komentarze: 1
po imprezie
Ostatnio dodane | Ostatnio skomentowane
Colin Stetson
19.12.2016
Julia Marcell
21.11.2016
Katowice Tattoo Konwent
30.09.2016
Tauron Nowa Muzyka 2016
2.09.2016
Off Festival 2016
8.08.2016
Podziel się z resztą świata swoimi uwagami, zdjęciami, filmami po imprezach.
o nas | kontakt | reklama | magazyn | zgłoś błąd na stronie | © Ultramaryna 2001-2017, wszystkie prawa zastrzeżone