Serwis Ultramaryna używa plików cookies. Odwiedzając nasze strony akceptujesz otrzymywanie cookies (ciasteczek). Warunki dostępu do plików cookies możesz określić w swojej przeglądarce.

ZAMKNIJ

Ultramaryna | BARTŁOMIEJ BASIURA: Pasjonat z kryminału
środa 13.12.17

START
LOKALE
FORUM
BLOGI
zgłoś imprezę   
  ultramaryna.pl  web 
BARTŁOMIEJ BASIURA: Pasjonat z kryminału

Dokonał już kilku morderstw, ale nie poniósł kary. Wręcz przeciwnie, został doceniony. Za pomocą słów tworzy świat, który wciąga, fascynuje i przeraża. Choć nie chce być nazywany pisarzem, ma na swoim koncie spory dorobek literacki. Oto co powiedział nam o sobie Bartłomiej Basiura z Ornontowic, lat 24, autor trzech powieści kryminalnych.

Jestem… zwykłym chłopakiem, który marzył i pewnego dnia postanowił przejść do etapu realizacji. Moją pasją jest pisanie książek. Nie nazywam siebie jednak pisarzem, to trochę zbyt wielkie słowo. Zdecydowanie bardziej wolę określenie „pasjonat”, bo nie ma dla mnie nic milszego niż czerpanie przyjemności z tego, co się robi. Może to trochę nazbyt patetyczne, ale prawdziwe.

Zacząłem od… zwykłego wyzwania. Po maturze, mając wizję najdłuższych wakacji życia, podjąłem się czegoś nowego. Tak powstała „Hipnoza”. Jeszcze wtedy nie wiedziałem, nie spodziewałem się, że to tylko początek. Książka została wydana nieoficjalnie. Ogólnopolska premiera dopiero wkrótce. Potem był „Uczeń Carpzova”, który powstał z dość przyziemnego powodu – sprawdzenia czy mogę to zrobić lepiej. Poza tym wyobraźnia nie dała o sobie zapomnieć, a po pierwszym kroku było już łatwiej. Akcja książki dzieje się na Śląsku. Był to swoisty hołd oddany miejscu mojego dorastania, a dzięki współpracy z ARTerią Ornontowice, udało się książkę wydać. Za trzecią książką – „Zamkniętą prawdą”, stał już sam Uczeń Carpzova, z którym osobiście bardzo się zżyłem. Powstała również pewna tradycja wręczania nowych książek rodzicom pod choinkę. Na tym etapie jeszcze nie chciałem z niej zrezygnować.

Piszę… kryminały. Zawsze lubiłem zagadki, coś co wymagało ode mnie jakiejś aktywności. Ale nie lubię brnąć w konwencję. W moich książkach można znaleźć również inne gatunki literackie – odrobinę miłości, kawałek polityki, szczyptę komedii. O tak! Powroty do tego, co udało mi się kiedyś napisać to dla mnie przede wszystkim ogromna dawka humoru, wehikuł czasu, który kumuluje w jednym miejscu wszystkie wspomnienia.

Czytam… niewiele. Gdy mam wolny czas, wolę spożytkować go pisząc. Poza tym istnieje pewna nienazwana obawa nieumyślnego plagiatu, bo inspiracja jest wokół nas, nie da się tego kontrolować. No dobrze, ale przecież nie zawsze pisałem. Sięgałem po książki, głównie kryminały, klasyka – Deaver, Brown i oczywiście, choć trochę nie pasujący do tego zestawu, Harry Potter. W końcu każdy z nas był kiedyś dzieckiem.

Inspiruje się… no właśnie z tym jest problem. Nie przyznaję się do żadnych przestępstw. Zabiłem trochę osób, trudno oszacować dokładną liczbę, ale w końcu książka to świat wyobraźni. Nie znalazłem lepszego bodźca fantazji jak właśnie otaczających mnie ludzi, aktualnych wydarzeń czy miejsc, w których przebywam. Więc gdzie te morderstwa? Jeszcze nie zrozumiałem mojej głowy. Nie wiem czy to kiedykolwiek się uda.

Najważniejsze osiągnięcie… to każda wydana książka. Pamiętam tę ekscytację, kiedy pierwszy raz ujrzałem swoje książki na półce w księgarni. Rodzaj dumy, że się udało. Nagroda za wytrwałość. Jestem kolekcjonerem wspomnień, cenię je, szanuję, kumuluję w jednym miejscu. Subiektywnie patrząc, to jest chyba dla mnie największe osiągnięcie – satysfakcja z tego co mam, każdej kolejnej chwili, zdobytego celu.

Górny Śląsk to dla mnie… miejsce dorastania, do którego wracam z poczuciem, że to mój dom. W „Uczniu Carpzova” ująłem śląskie miasta i rodzinne miasteczko – Ornontowice. Opisywanie miejsc gdzie byłem, stąpałem, dotykałem, jest swoistym ułatwieniem. Wyjazd na studia do Krakowa pozwolił mi na przyjęcie perspektywy, dystans, a zarazem docenienie tego, co w pewnym sensie spowszedniało, gdy mieszkałem tam jako nastolatek.

W przyszłości… pojawią się kolejne moje książki, które ukażą się jako seria. Aktualnie piszę szóstą, a dwie czekają na wydanie. Proces wydawniczy trwa dość długo, dlatego premiera jednej z nich nastąpi zapewne dopiero w drugiej połowie roku. Życzę miłej lektury!

tekst: Marta Ochman | zdjęcie: Aleksandra Piłat
ultramaryna, luty 2015


>>> strona Bartłomieja Basiury







teksty
MACIEJ OBARA: Muzyka to nie bieg przez płotki
Pochodzi z Jeleniej Góry, ale to Katowice wykształciły go i dały mu przyjaźnie trwające do dziś. Stały się wrotami... >>>

MICHAŁ REJNER: Z bytomskiej ulicy na chicagowskie salony
Historia jak z amerykańskiego filmu. Nikomu nieznany malarz samouk otrzymuje propozycję wystawienia swoich obrazów w pre... >>>

JAKUB FOCHTMAN: Architekt od samochodów
Student architektury na Politechnice Śląskiej zdobywcą pierwszej nagrody w konkursie „Renault. Passion for Design... >>>

LARP: Czarodziejka? Gwiazda rocka? Możesz być każdym
Całe życie wierzyłaś w swój list z Hogwartu. Mimo setek dowodów na to, że świat opanowany jest przez mugoli, nigd... >>>

POGODNO: Zwariowany hałas i absurdalne zbitki słów
„Sokiści chcą miłości”, a świat potrzebuje takiej muzyki, jaką nagrali na ostatnim albumie artyści... >>>
po imprezie
Ostatnio dodane | Ostatnio skomentowane
Off Festival 2017
8.08.2017
Festiwal Tauron Nowa Muzyka 2017
7.07.2017
Gorillaz
20.06.2017
Colin Stetson
19.12.2016
Julia Marcell
21.11.2016
Podziel się z resztą świata swoimi uwagami, zdjęciami, filmami po imprezach.
o nas | kontakt | reklama | magazyn | zgłoś błąd na stronie | © Ultramaryna 2001-2017, wszystkie prawa zastrzeżone