Ta strona używa plików cookies.
Polityka Prywatności    Jak wyłączyć cookies?
AKCEPTUJĘ
środa 13.11.19

START
LOKALE
FORUM
BLOGI
zgłoś imprezę   
  ultramaryna.pl  web 
BARTŁOMIEJ BASIURA: Pasjonat z kryminału

Dokonał już kilku morderstw, ale nie poniósł kary. Wręcz przeciwnie, został doceniony. Za pomocą słów tworzy świat, który wciąga, fascynuje i przeraża. Choć nie chce być nazywany pisarzem, ma na swoim koncie spory dorobek literacki. Oto co powiedział nam o sobie Bartłomiej Basiura z Ornontowic, lat 24, autor trzech powieści kryminalnych.

Jestem… zwykłym chłopakiem, który marzył i pewnego dnia postanowił przejść do etapu realizacji. Moją pasją jest pisanie książek. Nie nazywam siebie jednak pisarzem, to trochę zbyt wielkie słowo. Zdecydowanie bardziej wolę określenie „pasjonat”, bo nie ma dla mnie nic milszego niż czerpanie przyjemności z tego, co się robi. Może to trochę nazbyt patetyczne, ale prawdziwe.

Zacząłem od… zwykłego wyzwania. Po maturze, mając wizję najdłuższych wakacji życia, podjąłem się czegoś nowego. Tak powstała „Hipnoza”. Jeszcze wtedy nie wiedziałem, nie spodziewałem się, że to tylko początek. Książka została wydana nieoficjalnie. Ogólnopolska premiera dopiero wkrótce. Potem był „Uczeń Carpzova”, który powstał z dość przyziemnego powodu – sprawdzenia czy mogę to zrobić lepiej. Poza tym wyobraźnia nie dała o sobie zapomnieć, a po pierwszym kroku było już łatwiej. Akcja książki dzieje się na Śląsku. Był to swoisty hołd oddany miejscu mojego dorastania, a dzięki współpracy z ARTerią Ornontowice, udało się książkę wydać. Za trzecią książką – „Zamkniętą prawdą”, stał już sam Uczeń Carpzova, z którym osobiście bardzo się zżyłem. Powstała również pewna tradycja wręczania nowych książek rodzicom pod choinkę. Na tym etapie jeszcze nie chciałem z niej zrezygnować.

Piszę… kryminały. Zawsze lubiłem zagadki, coś co wymagało ode mnie jakiejś aktywności. Ale nie lubię brnąć w konwencję. W moich książkach można znaleźć również inne gatunki literackie – odrobinę miłości, kawałek polityki, szczyptę komedii. O tak! Powroty do tego, co udało mi się kiedyś napisać to dla mnie przede wszystkim ogromna dawka humoru, wehikuł czasu, który kumuluje w jednym miejscu wszystkie wspomnienia.

Czytam… niewiele. Gdy mam wolny czas, wolę spożytkować go pisząc. Poza tym istnieje pewna nienazwana obawa nieumyślnego plagiatu, bo inspiracja jest wokół nas, nie da się tego kontrolować. No dobrze, ale przecież nie zawsze pisałem. Sięgałem po książki, głównie kryminały, klasyka – Deaver, Brown i oczywiście, choć trochę nie pasujący do tego zestawu, Harry Potter. W końcu każdy z nas był kiedyś dzieckiem.

Inspiruje się… no właśnie z tym jest problem. Nie przyznaję się do żadnych przestępstw. Zabiłem trochę osób, trudno oszacować dokładną liczbę, ale w końcu książka to świat wyobraźni. Nie znalazłem lepszego bodźca fantazji jak właśnie otaczających mnie ludzi, aktualnych wydarzeń czy miejsc, w których przebywam. Więc gdzie te morderstwa? Jeszcze nie zrozumiałem mojej głowy. Nie wiem czy to kiedykolwiek się uda.

Najważniejsze osiągnięcie… to każda wydana książka. Pamiętam tę ekscytację, kiedy pierwszy raz ujrzałem swoje książki na półce w księgarni. Rodzaj dumy, że się udało. Nagroda za wytrwałość. Jestem kolekcjonerem wspomnień, cenię je, szanuję, kumuluję w jednym miejscu. Subiektywnie patrząc, to jest chyba dla mnie największe osiągnięcie – satysfakcja z tego co mam, każdej kolejnej chwili, zdobytego celu.

Górny Śląsk to dla mnie… miejsce dorastania, do którego wracam z poczuciem, że to mój dom. W „Uczniu Carpzova” ująłem śląskie miasta i rodzinne miasteczko – Ornontowice. Opisywanie miejsc gdzie byłem, stąpałem, dotykałem, jest swoistym ułatwieniem. Wyjazd na studia do Krakowa pozwolił mi na przyjęcie perspektywy, dystans, a zarazem docenienie tego, co w pewnym sensie spowszedniało, gdy mieszkałem tam jako nastolatek.

W przyszłości… pojawią się kolejne moje książki, które ukażą się jako seria. Aktualnie piszę szóstą, a dwie czekają na wydanie. Proces wydawniczy trwa dość długo, dlatego premiera jednej z nich nastąpi zapewne dopiero w drugiej połowie roku. Życzę miłej lektury!

tekst: Marta Ochman | zdjęcie: Aleksandra Piłat
ultramaryna, luty 2015


>>> strona Bartłomieja Basiury







teksty
MUZEUM HISTORII KOMPUTERÓW I INFORMATYKI: Uratowane spod wiaty
Na pierwszym planie pulpit operatora komputera Odra 1304 (rok prod. 1968), na drugim - komputer Odra 1305 (1975) wraz... >>>

PIOTR WÓJCIK: Śląskie crime story
Piotr Wójcik debiutuje właśnie jako autor kryminału „Wina”, który zaczyna cykl „Metropolia”... >>>

PAULINA PLIZGA: Od wodzisławskiego hasioka po paryskie trash couture
Tworzyła recyclart, zanim to było modne, choć nie chce definiować swoich projektów przez pryzmat trendów. Kiedy w... >>>

BARTOSZ PILAWSKI: Granice nie istnieją
W 2017 roku pokazał swoją pierwszą kolekcję. Dziś projektant i założyciel marki Pilawski ma za sobą prezentację w... >>>
komentarze: 1

JERZY JAN POŁOŃSKI: Nie pytaj mnie o cyrk
Obejmujący we wrześniu scenę Teatru Miejskiego w Gliwicach Jerzy Jan Połoński znany jest z tego, że nieignorującym... >>>

BARBARA RUPIK: Malarstwo zaklęte w filmie
Spośród ok. 2 tys. zgłoszeń prezentujących dorobek 366 szkół filmowych z całego świata do tegorocznego konkursu... >>>
po imprezie
Ostatnio dodane | Ostatnio skomentowane
Upper Festival 2019
5.09.2019
Fest Festival 2019
26.08.2019
Off Festival 2019
9.08.2019
Festiwal Tauron Nowa Muzyka 2019
27.06.2019
Off Festival 2018
10.08.2018
Podziel się z resztą świata swoimi uwagami, zdjęciami, filmami po imprezach.
o nas | kontakt | reklama | magazyn | zgłoś błąd na stronie | © Ultramaryna 2001-2019, wszystkie prawa zastrzeżone