Serwis Ultramaryna używa plików cookies. Odwiedzając nasze strony akceptujesz otrzymywanie cookies (ciasteczek). Warunki dostępu do plików cookies możesz określić w swojej przeglądarce.

ZAMKNIJ

Ultramaryna | BARTŁOMIEJ BASIURA: Pasjonat z kryminału
środa 18.07.18

START
LOKALE
FORUM
BLOGI
zgłoś imprezę   
  ultramaryna.pl  web 
BARTŁOMIEJ BASIURA: Pasjonat z kryminału

Dokonał już kilku morderstw, ale nie poniósł kary. Wręcz przeciwnie, został doceniony. Za pomocą słów tworzy świat, który wciąga, fascynuje i przeraża. Choć nie chce być nazywany pisarzem, ma na swoim koncie spory dorobek literacki. Oto co powiedział nam o sobie Bartłomiej Basiura z Ornontowic, lat 24, autor trzech powieści kryminalnych.

Jestem… zwykłym chłopakiem, który marzył i pewnego dnia postanowił przejść do etapu realizacji. Moją pasją jest pisanie książek. Nie nazywam siebie jednak pisarzem, to trochę zbyt wielkie słowo. Zdecydowanie bardziej wolę określenie „pasjonat”, bo nie ma dla mnie nic milszego niż czerpanie przyjemności z tego, co się robi. Może to trochę nazbyt patetyczne, ale prawdziwe.

Zacząłem od… zwykłego wyzwania. Po maturze, mając wizję najdłuższych wakacji życia, podjąłem się czegoś nowego. Tak powstała „Hipnoza”. Jeszcze wtedy nie wiedziałem, nie spodziewałem się, że to tylko początek. Książka została wydana nieoficjalnie. Ogólnopolska premiera dopiero wkrótce. Potem był „Uczeń Carpzova”, który powstał z dość przyziemnego powodu – sprawdzenia czy mogę to zrobić lepiej. Poza tym wyobraźnia nie dała o sobie zapomnieć, a po pierwszym kroku było już łatwiej. Akcja książki dzieje się na Śląsku. Był to swoisty hołd oddany miejscu mojego dorastania, a dzięki współpracy z ARTerią Ornontowice, udało się książkę wydać. Za trzecią książką – „Zamkniętą prawdą”, stał już sam Uczeń Carpzova, z którym osobiście bardzo się zżyłem. Powstała również pewna tradycja wręczania nowych książek rodzicom pod choinkę. Na tym etapie jeszcze nie chciałem z niej zrezygnować.

Piszę… kryminały. Zawsze lubiłem zagadki, coś co wymagało ode mnie jakiejś aktywności. Ale nie lubię brnąć w konwencję. W moich książkach można znaleźć również inne gatunki literackie – odrobinę miłości, kawałek polityki, szczyptę komedii. O tak! Powroty do tego, co udało mi się kiedyś napisać to dla mnie przede wszystkim ogromna dawka humoru, wehikuł czasu, który kumuluje w jednym miejscu wszystkie wspomnienia.

Czytam… niewiele. Gdy mam wolny czas, wolę spożytkować go pisząc. Poza tym istnieje pewna nienazwana obawa nieumyślnego plagiatu, bo inspiracja jest wokół nas, nie da się tego kontrolować. No dobrze, ale przecież nie zawsze pisałem. Sięgałem po książki, głównie kryminały, klasyka – Deaver, Brown i oczywiście, choć trochę nie pasujący do tego zestawu, Harry Potter. W końcu każdy z nas był kiedyś dzieckiem.

Inspiruje się… no właśnie z tym jest problem. Nie przyznaję się do żadnych przestępstw. Zabiłem trochę osób, trudno oszacować dokładną liczbę, ale w końcu książka to świat wyobraźni. Nie znalazłem lepszego bodźca fantazji jak właśnie otaczających mnie ludzi, aktualnych wydarzeń czy miejsc, w których przebywam. Więc gdzie te morderstwa? Jeszcze nie zrozumiałem mojej głowy. Nie wiem czy to kiedykolwiek się uda.

Najważniejsze osiągnięcie… to każda wydana książka. Pamiętam tę ekscytację, kiedy pierwszy raz ujrzałem swoje książki na półce w księgarni. Rodzaj dumy, że się udało. Nagroda za wytrwałość. Jestem kolekcjonerem wspomnień, cenię je, szanuję, kumuluję w jednym miejscu. Subiektywnie patrząc, to jest chyba dla mnie największe osiągnięcie – satysfakcja z tego co mam, każdej kolejnej chwili, zdobytego celu.

Górny Śląsk to dla mnie… miejsce dorastania, do którego wracam z poczuciem, że to mój dom. W „Uczniu Carpzova” ująłem śląskie miasta i rodzinne miasteczko – Ornontowice. Opisywanie miejsc gdzie byłem, stąpałem, dotykałem, jest swoistym ułatwieniem. Wyjazd na studia do Krakowa pozwolił mi na przyjęcie perspektywy, dystans, a zarazem docenienie tego, co w pewnym sensie spowszedniało, gdy mieszkałem tam jako nastolatek.

W przyszłości… pojawią się kolejne moje książki, które ukażą się jako seria. Aktualnie piszę szóstą, a dwie czekają na wydanie. Proces wydawniczy trwa dość długo, dlatego premiera jednej z nich nastąpi zapewne dopiero w drugiej połowie roku. Życzę miłej lektury!

tekst: Marta Ochman | zdjęcie: Aleksandra Piłat
ultramaryna, luty 2015


>>> strona Bartłomieja Basiury







teksty
JUSTYNA ŚWIĘS: Małe rytuały
Justyna Święs pięć lat temu stawiała swoje pierwsze kroki na scenie muzycznej. Nieśmiała dziewczyna o niesamowitym g... >>>

KUBA WIĘCEK: Jazz spoza szuflady
Zdobywca Fryderyka za jazzowy debiut 2017 roku oraz Mateusza Trójki, student prestiżowego Rhythmic Music Conservator... >>>

ŚLĄSKA FILMÓWKA: Katowicka Nowa Fala
Laurki mają to do siebie, że ociekają słodyczą i trudno w nie uwierzyć. Na szczęście z okazji 40. rocznicy istnien... >>>

SONBIRD: Śpiewamy w języku, w którym śnimy
Dawid, Kamil, Maciek, Tomasz – znają się jakby od zawsze, choć grają ze sobą dopiero trzy lata; koncertują n... >>>

SEÑOR COCONUT: Najlepszy bal na świecie
Atom TM, Atom Heart, Geeez’n’Gosh, Flanger, Señor Coconut – dziesiątki pseudonimów, kilka gru... >>>

RAFAŁ MILACH: Wątpię w fotografię
Zaczynał na Śląsku, teraz fotografuje od Islandii do Azerbejdżanu, wykłada w Czechach i wystawia od Berlina po Japon... >>>

JADWIGA JANOWSKA: Sztuka snapshotów
Dziś każdy jest fotografem. Wystarczy mieć konto na Instagramie, by tak o sobie myśleć. Nie każdy jednak potrafi... >>>
komentarze: 1

MIROSŁAW NEINERT: Poza bufetem
Aktor, reżyser. Kiedyś namiętnie palił fajkę, dziś od czasu do czasu zapala kubańskie cygaro. Z wyboru, duszy i se... >>>
po imprezie
Ostatnio dodane | Ostatnio skomentowane
Festiwal Tauron Nowa Muzyka 2018
2.07.2018
Off Festival 2017
8.08.2017
Festiwal Tauron Nowa Muzyka 2017
7.07.2017
Gorillaz
20.06.2017
Colin Stetson
19.12.2016
Podziel się z resztą świata swoimi uwagami, zdjęciami, filmami po imprezach.
o nas | kontakt | reklama | magazyn | zgłoś błąd na stronie | © Ultramaryna 2001-2018, wszystkie prawa zastrzeżone