Serwis Ultramaryna używa plików cookies. Odwiedzając nasze strony akceptujesz otrzymywanie cookies (ciasteczek). Warunki dostępu do plików cookies możesz określić w swojej przeglądarce.

ZAMKNIJ

Ultramaryna | MICHAŁ WALCZAK: Mistrz wszechświata
wtorek 28.03.17

START
LOKALE
FORUM
BLOGI
zgłoś imprezę   
  ultramaryna.pl  web 
MICHAŁ WALCZAK: Mistrz wszechświata

„Pożar w burdelu” jest najjaśniejszą gwiazdą w kabaretowym światku Warszawy. Bezkompromisowa, sprośna, ale też do bólu kochająca swoje miasto Burdel Trupa zdobyła serca warszawiaków skuteczniej niż druga linia metra w budowie. O tym, jak teraz chce podbić serca chorzowian rozmawiamy z dramaturgiem i reżyserem trupy, Michałem Walczakiem.

Ultramaryna: Jesteście ulubieńcami Warszawy. Wręcz wypada zaczynać rozmowę cytatem z waszych skeczy, bo są naprawdę przednie. Z drugiej strony bardzo mocno zanurzone w lokalnym kontekście, więc jak chcecie przybliżyć ten kontekst widzom spoza stolicy?
Michał Walczak:
Już dla nich graliśmy i nie czuliśmy się niezrozumiani, choć faktycznie głównie opowiadamy o Warszawie. Będziemy się trzymać naszych historii, ale przygotowaliśmy pewnego rodzaju kompilację pod tytułem „Burdel na kółkach”, czyli opowieść o pewnym mieście, które odwiedza drugie. Stworzyliśmy taki tunel czasowo-przestrzenny, który pozwala się im komunikować. Zresztą panuje teraz ogólny trend, żeby myśleć o świecie przez pryzmat miasta. A w każdym mieście są problemy z infrastrukturą, kulturą, warunkami społecznymi.

Zrobicie jakąś eksplikację? Taki crash course, kim jest HGW, kim Podpalacz Tęczy, a kim Burdel Tata w burdelowej menażerii?
Tak, będzie jakaś autoprezentacja Burdelu Artystycznego. Jeszcze jesteśmy w procesie, ale na pewno będzie to kombinacja lokalnych problemów warszawskich z filozofią ogólnopolską.

Wiesz już, jakie motywy śląskie wpleciesz do chorzowskiego programu?
Interesuje nas teraz, zresztą jak całą Polskę, kwestia zamykanych kopalni, więc na pewno jakoś do tego nawiążemy. Jeszcze się nad tym zastanawiam i śledzę rozwój wypadków. Trudno w tej chwili przewidywać, co się jeszcze w tej kwestii zdarzy, a staramy się być na bieżąco.

O tym, do jakiego stopnia jesteście na bieżąco krążą legendy. Czasami komentujecie rzeczywistość dosłownie z dnia na dzień. Stąd biorą się opowieści o rekordowym czasie, w którym aktorzy muszą opanować materiał kolejnych programów. Przesadzone?
Przyjęliśmy pewną metodę, która się sprawdziła. Mamy drużynę aktorów, która zna swoje postacie i jest bardzo dobrze osadzona w pewnym kosmosie, więc jest to ułatwienie w porównaniu do klasycznego procesu teatralnego. Zresztą aktorzy bardzo nam pomagają, improwizując i podrzucając różne koncepty. Zgodnie z tym systemem próby trwają nie dłużej niż cztery dni. Najdłużej zajmuje nam rozpracowanie tematu i pisanie. Aktorzy są na to przygotowani i chyba nawet to polubili, bo wiedzą, że przez te kilka dni wszyscy koncentrują się na przygotowaniu odcinka. Zresztą sami nas zachęcają do odświeżania materiału już w trakcie eksploatacji i podrzucają pomysły. To się sprawdza, bo w Burdelu ważniejszy jest żywioł niż poukładanie.

Zostaje ci czas na cokolwiek poza Burdelem?
Zdarza się, że robię coś poza nim, także żeby sprawdzić, na ile mam podzielną uwagę. Najważniejszą inicjatywą zeszłego roku była premiera „Depresji komika” w Teatrze Polonia z Rafałem Rutkowskim i Adamem Woronowiczem oraz one woman show „Złe kino” Eweliny Żak w Wałbrzychu. Po tych projektach podobnie jak Max Łubieński podjąłem decyzję o stuprocentowym poświęceniu dla Burdelu. To jest machina rozpędzona do tego stopnia, że ktoś musi za nią odpowiadać, a ja, szczęśliwie czy nieszczęśliwie, stoję na pozycji, w której czuję się za nią bardzo odpowiedzialny. Ale liczę, że Burdel będzie się rozwijał w takim kierunku, że będę mógł przy nim wrócić do klasycznego dramatopisarstwa. Mamy w ekipie świetnych zawodowych aktorów, więc dobrze byłoby im dać możliwość zaprezentowania nie tylko umiejętności kabaretowych.

Wyczuwam w ostatnim zdaniu całkiem klarowną wizję przyszłości.
Tak, zresztą tych wizji jest wiele, ale zależymy od pewnego kontekstu. To, że podróżujemy od sceny do sceny oczywiście ma pewne plusy i odzwierciedla drogę wędrownej grupy teatralnej, ale na pewno naturalnym długofalowym celem byłoby dla nas znalezienie stałej siedziby. Z drugiej strony wiemy, że robimy coś, co w polskim teatrze nie ma precedensu, więc staramy się trzymać ziemi i działać w takich ramach, jakie mamy do dyspozycji.

tekst: Pola Sobaś-Mikołajczyk | zdjęcie: Kasia Chmura-Cegiełkowska/ „Pożar w burdelu”
ultramaryna, luty 2015


„Pożar w burdelu” będzie można zobaczyć 23.02 o godz. 19.00 w Teatrze Rozrywki.









KOMENTARZE:

nie ma jeszcze żadnych wypowiedzi....


SKOMENTUJ:
imię/nick:
e-mail (opcjonalnie):
wypowiedz się:
wpisz poniżej jakie miasto jest stolicą Polski:
teksty
NIESTRUDZENI PRZYJACIELE ROŚLIN
Jedna i ta sama roślina może być chwastem i ozdobą, trucizną i lekarstwem. Nasze związki z roślinami bywają subteln... >>>

THE PARTY IS OVER: Trip-(c)hop i trip-baba
Impreza dopiero się rozkręca – wbrew nazwie, pod jaką ukrywają się Daria Ryczek i Michał Wajdzik. Muzyczny du... >>>

MARIUSZ KAŁAMAGA: Licencja na rozśmieszanie
Kto rano wstaje – ma szansę usłyszeć go na falach eteru. Czasami wygląda też z telewizora, a bardziej wtajemnic... >>>

ANNA CIEPLAK: Nie demonizujmy gimbazy
Pisze tylko wtedy, gdy ma coś do opowiedzenia. Na co dzień jest społeczniczką zaangażowaną w aktywizację lokalnej wsp... >>>
komentarze: 1
po imprezie
Ostatnio dodane | Ostatnio skomentowane
Colin Stetson
19.12.2016
Julia Marcell
21.11.2016
Katowice Tattoo Konwent
30.09.2016
Tauron Nowa Muzyka 2016
2.09.2016
Off Festival 2016
8.08.2016
Podziel się z resztą świata swoimi uwagami, zdjęciami, filmami po imprezach.
o nas | kontakt | reklama | magazyn | zgłoś błąd na stronie | © Ultramaryna 2001-2017, wszystkie prawa zastrzeżone