Serwis Ultramaryna używa plików cookies. Odwiedzając nasze strony akceptujesz otrzymywanie cookies (ciasteczek). Warunki dostępu do plików cookies możesz określić w swojej przeglądarce.

ZAMKNIJ

Ultramaryna | ELLIPHANT: Partyzantka ponad muzycznymi podziałami
wtorek 28.03.17

START
LOKALE
FORUM
BLOGI
zgłoś imprezę   
  ultramaryna.pl  web 
ELLIPHANT: Partyzantka ponad muzycznymi podziałami

Ellinor Olovsdotter znana światu jako Elliphant zagrała jeden z najbardziej pamiętnych koncertów na zeszłorocznej edycji festiwalu Tauron Nowa Muzyka. Jej niezwykła energia sceniczna połączona z autorskim koktajlem muzycznym, jaki serwuje (mieszanka hip-hopu, elektroniki, etnicznych dźwięków naznaczona tanecznymi rytmami) dała efekt wybuchowy. W lutym wraca do Katowic, by rozgrzać publikę przed 10. edycją TNM.

Szwedka ma na koncie dobrze przyjęty debiut płytowy „A Good Idea” (2013) i przebojowe EPki (m.in. „Look Like You Love It”, „One More” z 2014). Przy swoich nagraniach współpracowała ze Skrillexem i Diplo oraz MØ. Przed jej koncertem rozmawiamy m.in. o tym, jaki jest Diplo, o podróżowaniu i roli kobiet w biznesie muzycznym.

Ultramaryna: Na początek chciałbym cię zapytać o polskich fanów. Twój koncert na zeszłorocznym festiwalu Tauron Nowa Muzyka miał w sobie niesamowitą energię, która także udzieliła się ludziom. Czy to prawda, co mówią o polskiej publiczności, że ma w sobie dużo entuzjazmu?

Elliphant:
Wiele osób pytało mnie o fenomen polskiej publiczności i coś w tym jest. Byłam wtedy po raz pierwszy w Polsce i pamiętam ten występ jakby był wczoraj. Otrzymałam sporo dobrych fluidów od publiczności i czułam się wspaniale, więc nie wahałam się długo jak dostałam propozycję, by zagrać u was ponownie. Ludzie z Polski zainteresowali się muzyką Elliphant bardzo wcześnie, a na festiwalu zostałam wręcz porażona ogromem miłości, jaki otrzymałam. Było po prostu niesamowicie.

Mówiłaś w jednym z wywiadów, że przyszłaś do muzyki od słów. Jaki jest twój ulubiony pisarz lub ulubiony typ literatury?
Hm. Ze mną jest taki problem, że nie mam swoich ulubieńców. Nie mam ulubionego pisarza ani ulubionego malarza...

Może masz książkę, do której powracasz…
Nie mam niestety dla ciebie dobrej odpowiedzi na to pytanie, bo nie mam za bardzo czasu czytać i nic mnie nie zachwyciło ostatnio. Byłoby dziwkarskie, jakbym teraz na poczekaniu szybko wymyśliła jakiś tytuł książki (śmiech).

Porozmawiajmy więc o twoim podróżowaniu. Wyprowadziłaś się ze Szwecji w bardzo młodym wieku. Twoja muzyka to kombinacja wielu dźwięków i brzmień. Jak wpływa na nią podróżowanie?
Staram się uciekać od etykietek i od tego, by moją muzykę wsadzono do pudełka z nazwą jakiegoś gatunku muzycznego. To jest moje oświadczenie – nazywam moja muzykę „prowokacyjną muzyką pop”. Podróżowanie? Zaczęłam podróżować jak byłam bardzo młoda, w wieku lat 16. Nie poszłam do szkoły. Zaczęłam pracować w restauracji. Pracowałam pół roku, a potem podróżowałam przez pół roku. I tak na zmianę. Głównie podróżowałam po Azji…

Powiedziałeś, że jesteś wkręcona w Jamajkę.
Jamajka jest niesamowicie muzycznym państwem. Jestem dyslektyczką i zawsze zastanawiałam się nad granicami w języku. Dialekt na Jamajce jest bardzo inspirujący, ponieważ jest to angielski, ale niesłychanie kreatywny i zakręcony. Jest to bardzo nowoczesny, dynamiczny język, który zmienia się cały czas. W jamajskiej muzyce łatwo jest stworzyć swoje własne słowa i sentencje. To bardzo mnie inspiruje. Z drugiej strony nigdy nie słuchałam dużo jamajskiej muzyki. To się zdarzyło ot tak. Fascynuje mnie wolność w tym języku.

Wróćmy jednak do ciebie, bo to na twój koncert czekamy z niecierpliwością! Powiedziałaś kiedyś, że jak miałaś 12 lub 13 lat odkryłaś Portishead i to był ten przełomowy moment, kiedy postanowiłaś zająć się muzyką. Masz zestaw płyt, które ukształtowały cię jako słuchacza i upewniły w decyzji, że chcesz robić muzykę?
Pamiętam, że jak usłyszałam pierwszy album Portishead, a potem następny, to otworzyłam się na muzykę. Wcześniej nie wiązałam swoich planów z taką działalnością, a Portishead wydał mi się niesamowicie kreatywny – i to był ten moment, kiedy pierwszy raz pomyślałam, że ja także mogę tworzyć. Zajęło mi jednak około 10 lat zanim zdecydowałam się na muzykę. Wcześniej nie byłam na tym skoncentrowana. Takim zespołem dla mnie jest też Coco Rosie. Bardzo inspiruje mnie ich podejście. Omijanie ogólnie przyjętych zasad: szalone piosenki powodujące wielką radość i zabawę…

Jakbyś opisywała swoją muzykę: szalone piosenki wywołujące zabawę... Co twoim zdaniem zmienia się w muzycznym showbiznesie? Czy dalej jest to męski świat, czy kobiety dochodzą coraz bardziej do głosu?
Myślę, że zmienia się to nie tylko w biznesie muzycznym, ale także w innych dziedzinach sztuki. Kobiety zawsze były bardzo silne w działaniach kulturalnych – jak Billie Holiday, Madonna, Missy Elliot. Myślę, że w końcu się o tym głośno mówi, a w przemyśle muzycznym jest teraz więcej kobiet w wytwórniach, jak i w managementach. Mam również nadzieję, że będzie więcej kobiet, które będą się zajmowały produkcją muzyki – nie tylko śpiewały. Świat będzie piękniejszy, jak będzie panować równowaga między pierwiastkiem kobiecym a męskim. Zawsze było tak, że nawet jak kobiety były dosyć słabe w społeczeństwie, to miały silną pozycję w kulturze.

Jesteś teraz znaną artystką, udało ci się mocno zaistnieć w świecie muzyki. Masz radę dla początkujących zespołów co robić, by się udało wejść do tego świata?
Zabrzmi to jak truizm, ale bardzo ważne jest, by być sobą i ufać swojej intuicji, i jednocześnie nie zamykać się na nowe brzmienia. Kiedy robisz muzyczny projekt, duże wytwórnie traktują cię jak produkt i chcą, byś robił rzeczy w określonej stylistyce. Sądzę, że takie myślenie nie ma już prawa bytu i bardzo ważne, byś był wolny w tym co robisz. Ludziom wydaje się, że bycie artystą to jedna wielka impreza, ale to poświęcenie się – żyjesz z tymi piosenkami codziennie i cały czas myślisz o muzyce. Nie wolno się bać robić czegoś nowego, zupełnie innego niż dotychczas. Rekiny z wielkich wytwórni zawsze będą chciały rzeczy podobnych do tego, co już się podoba. A to jest bzdura! Trzeba słuchać własnego serca.

tekst: Adrian Chorębała
ultramaryna, luty 2015








Elliphant zagra 6.02 w katowickim Mega Clubie w cyklu Before TNM 2015 >>> czytaj więcej









KOMENTARZE:

nie ma jeszcze żadnych wypowiedzi....


SKOMENTUJ:
imię/nick:
e-mail (opcjonalnie):
wypowiedz się:
wpisz poniżej jakie miasto jest stolicą Polski:
teksty
NIESTRUDZENI PRZYJACIELE ROŚLIN
Jedna i ta sama roślina może być chwastem i ozdobą, trucizną i lekarstwem. Nasze związki z roślinami bywają subteln... >>>

THE PARTY IS OVER: Trip-(c)hop i trip-baba
Impreza dopiero się rozkręca – wbrew nazwie, pod jaką ukrywają się Daria Ryczek i Michał Wajdzik. Muzyczny du... >>>

MARIUSZ KAŁAMAGA: Licencja na rozśmieszanie
Kto rano wstaje – ma szansę usłyszeć go na falach eteru. Czasami wygląda też z telewizora, a bardziej wtajemnic... >>>

ANNA CIEPLAK: Nie demonizujmy gimbazy
Pisze tylko wtedy, gdy ma coś do opowiedzenia. Na co dzień jest społeczniczką zaangażowaną w aktywizację lokalnej wsp... >>>
komentarze: 1
po imprezie
Ostatnio dodane | Ostatnio skomentowane
Colin Stetson
19.12.2016
Julia Marcell
21.11.2016
Katowice Tattoo Konwent
30.09.2016
Tauron Nowa Muzyka 2016
2.09.2016
Off Festival 2016
8.08.2016
Podziel się z resztą świata swoimi uwagami, zdjęciami, filmami po imprezach.
o nas | kontakt | reklama | magazyn | zgłoś błąd na stronie | © Ultramaryna 2001-2017, wszystkie prawa zastrzeżone