Serwis Ultramaryna używa plików cookies. Odwiedzając nasze strony akceptujesz otrzymywanie cookies (ciasteczek). Warunki dostępu do plików cookies możesz określić w swojej przeglądarce.

ZAMKNIJ

Ultramaryna | VASHTI BUNYAN: Uroki poprzedniego życia
wtorek 28.03.17

START
LOKALE
FORUM
BLOGI
zgłoś imprezę   
  ultramaryna.pl  web 
VASHTI BUNYAN: Uroki poprzedniego życia

Jej kariery nie przewidziałby najlepszy jasnowidz. Kiedy Vashti Bunyan stawiała pierwsze kroki na londyńskiej scenie muzycznej, w Wielkiej Brytanii trwała jeszcze epoka dzieci-kwiatów. Dostrzeżona przez Andrew Looga Oldhama, ówczesnego managera The Rolling Stones artystka wydała swoje pierwsze dzieło w 1970 roku. W sesji nagraniowej wspomogli ją znakomici muzycy: Robert Kirby – orkiestrator Nicka Drake’a, Dave Swarbrick – skrzypek formacji Fairport Convention oraz multiinstrumentalista Robin Williamson, znany z występów w szkockiej grupie Incredible String Band.

Płyta „Just Another Diamond Day” nie spotkała się jednak z wielkim zainteresowaniem fanów brytyjskiego folku, a Vashti zniknęła z przemysłu muzycznego na trzy dekady, poświęcając się wychowaniu dzieci i rodzinie. Na szczęście w czasach triumfu MP3 nad CD-R jej nastrojowa i piękna muzyka wróciła do łask niczym płyty winylowe. Dzisiaj za pierwsze wydanie debiutu Bunyan, nazywanej „matką chrzestną freak folku” i „Rodriguezem w spódnicy”, w serwisach aukcyjnych trzeba zapłacić kilka tysięcy dolarów.

Brytyjka stała się inspiracją dla nowego pokolenia songwriterów: Devendry Banharta, Joanny Newsom, Adema czy Feist. Postanowiła też wrócić do pisania piosenek, czego efektem są dwie świetne płyty: „Lookaftering” oraz „Heartleap”. Tym drugim, wydanym tej jesieni albumem, Vashti Bunyan żegna się ze swoimi fanami, wracając do poprzedniego życia w domowym zaciszu.

Ultramaryna: Jakie to uczucie, kiedy ktoś docenia twoją muzykę po 30 latach i nagle stajesz się artystką kultową?
Vashti Bunyan
: To zupełnie nierealne uczucie, jakbym śniła. Nie byłam w stanie sobie wyobrazić, że płyta „Just Another Diamond Day” zostanie pewnego dnia zrozumiana w ten sam sposób, w jaki powinna była zostać zrozumiana w swoim czasie.

Czy żałujesz, że porzuciłaś karierę muzyczną po jej komercyjnej klęsce? Nie, nie żałuję, że porzuciłam karierę muzyczną. Jedyne, czego mi szkoda, to że pozbawiłam swoich dzieci kontaktu z muzyką w dzieciństwie. Jestem bardzo szczęśliwa, że otrzymałam drugą szansę i czuję, że ostatecznie wszystko się dobrze dla mnie skończyło.

W ostatnim czasie współpracowałaś z wieloma utalentowanymi muzykami: Devendrą Banhartem, Joanną Newsom, Glenem Johnsonem z Piano Magic... Czy kogoś z nich szczególnie zapamiętałaś? Co sądzisz o współczesnym przemyśle muzycznym? Wszyscy wymienieni muzycy, jak i wielu innych wywarło na mnie ogromne wrażenie przede wszystkim z powodu serdeczności i przyjaźni, z jaką traktują siebie nawzajem. Moje ostatnie doświadczenie z przemysłem muzycznym ogranicza się do jego niezależnej części, nie związanej z mainstreamem lub wielkimi wytwórniami. Być może mogłam doświadczyć zupełnie innych rzeczy, ale znalazłem za to życzliwość, troskę i prawdziwą miłość do muzyki.

W jednym z wywiadów wspominałaś, że „Heartleap” to najbardziej osobisty album, jaki nagrałaś. Kiedy postanowiłaś, że będzie to również pożegnalna płyta i czy traktujesz ją jako ostatnią część pewnej trylogii? Można potraktować ją jako część trylogii tylko w tym sensie, że nagrałam w sumie trzy albumy. Łączy je jednak wyłącznie moja osoba. Po ukończeniu „Heartleap” poczułam, że prowadziłam przez ostatnie lata bardzo egoistyczne życie i że powinnam poświęcić więcej uwagi swoim bliskim, których zaniedbywałam przez dłuższy czas. Ponadto kolejnym projektem, jaki z pewnością zajmie mi sporo czasu, jest książka opisująca historię mojego wcześniejszego muzycznego życia.

Kto jest twoim ulubionym songwriterem? Nie mam jednego ulubionego songwritera. Jednym z kilku jest Kurt Wagner z Lambchop. Jest też oczywiście Leonard Cohen oraz Paul Buchanan z zespołu Blue Nile.

To będzie twój pierwszy pobyt w Polsce, prawda? Masz rację, nigdy wcześniej nie dotarłam do Polski.

Czego zatem spodziewasz się po tej wizycie? Jestem podekscytowana i czuję się niezmiernie szczęśliwa, że moje drugie życie muzyczne prowadzi mnie do takich miejsc. Nigdy nie myślałam, że będę miała okazję je odwiedzić. Jestem pewna, że Katowice okażą się fascynujące.

tekst: Roman Szczepanek
ultramaryna, listopad 2014








Vashti Bunyan wystąpi 16.11 w nowej siedzibie NOSPR w ramach Festiwalu Ars Cameralis >>> czytaj więcej

>>> zobacz program festiwalu









KOMENTARZE:

nie ma jeszcze żadnych wypowiedzi....


SKOMENTUJ:
imię/nick:
e-mail (opcjonalnie):
wypowiedz się:
wpisz poniżej jakie miasto jest stolicą Polski:
teksty
NIESTRUDZENI PRZYJACIELE ROŚLIN
Jedna i ta sama roślina może być chwastem i ozdobą, trucizną i lekarstwem. Nasze związki z roślinami bywają subteln... >>>

THE PARTY IS OVER: Trip-(c)hop i trip-baba
Impreza dopiero się rozkręca – wbrew nazwie, pod jaką ukrywają się Daria Ryczek i Michał Wajdzik. Muzyczny du... >>>

MARIUSZ KAŁAMAGA: Licencja na rozśmieszanie
Kto rano wstaje – ma szansę usłyszeć go na falach eteru. Czasami wygląda też z telewizora, a bardziej wtajemnic... >>>

ANNA CIEPLAK: Nie demonizujmy gimbazy
Pisze tylko wtedy, gdy ma coś do opowiedzenia. Na co dzień jest społeczniczką zaangażowaną w aktywizację lokalnej wsp... >>>
komentarze: 1
po imprezie
Ostatnio dodane | Ostatnio skomentowane
Colin Stetson
19.12.2016
Julia Marcell
21.11.2016
Katowice Tattoo Konwent
30.09.2016
Tauron Nowa Muzyka 2016
2.09.2016
Off Festival 2016
8.08.2016
Podziel się z resztą świata swoimi uwagami, zdjęciami, filmami po imprezach.
o nas | kontakt | reklama | magazyn | zgłoś błąd na stronie | © Ultramaryna 2001-2017, wszystkie prawa zastrzeżone