Serwis Ultramaryna używa plików cookies. Odwiedzając nasze strony akceptujesz otrzymywanie cookies (ciasteczek). Warunki dostępu do plików cookies możesz określić w swojej przeglądarce.

ZAMKNIJ

Ultramaryna | VASHTI BUNYAN: Uroki poprzedniego życia
niedziela 19.08.18

START
LOKALE
FORUM
BLOGI
zgłoś imprezę   
  ultramaryna.pl  web 
VASHTI BUNYAN: Uroki poprzedniego życia

Jej kariery nie przewidziałby najlepszy jasnowidz. Kiedy Vashti Bunyan stawiała pierwsze kroki na londyńskiej scenie muzycznej, w Wielkiej Brytanii trwała jeszcze epoka dzieci-kwiatów. Dostrzeżona przez Andrew Looga Oldhama, ówczesnego managera The Rolling Stones artystka wydała swoje pierwsze dzieło w 1970 roku. W sesji nagraniowej wspomogli ją znakomici muzycy: Robert Kirby – orkiestrator Nicka Drake’a, Dave Swarbrick – skrzypek formacji Fairport Convention oraz multiinstrumentalista Robin Williamson, znany z występów w szkockiej grupie Incredible String Band.

Płyta „Just Another Diamond Day” nie spotkała się jednak z wielkim zainteresowaniem fanów brytyjskiego folku, a Vashti zniknęła z przemysłu muzycznego na trzy dekady, poświęcając się wychowaniu dzieci i rodzinie. Na szczęście w czasach triumfu MP3 nad CD-R jej nastrojowa i piękna muzyka wróciła do łask niczym płyty winylowe. Dzisiaj za pierwsze wydanie debiutu Bunyan, nazywanej „matką chrzestną freak folku” i „Rodriguezem w spódnicy”, w serwisach aukcyjnych trzeba zapłacić kilka tysięcy dolarów.

Brytyjka stała się inspiracją dla nowego pokolenia songwriterów: Devendry Banharta, Joanny Newsom, Adema czy Feist. Postanowiła też wrócić do pisania piosenek, czego efektem są dwie świetne płyty: „Lookaftering” oraz „Heartleap”. Tym drugim, wydanym tej jesieni albumem, Vashti Bunyan żegna się ze swoimi fanami, wracając do poprzedniego życia w domowym zaciszu.

Ultramaryna: Jakie to uczucie, kiedy ktoś docenia twoją muzykę po 30 latach i nagle stajesz się artystką kultową?
Vashti Bunyan
: To zupełnie nierealne uczucie, jakbym śniła. Nie byłam w stanie sobie wyobrazić, że płyta „Just Another Diamond Day” zostanie pewnego dnia zrozumiana w ten sam sposób, w jaki powinna była zostać zrozumiana w swoim czasie.

Czy żałujesz, że porzuciłaś karierę muzyczną po jej komercyjnej klęsce? Nie, nie żałuję, że porzuciłam karierę muzyczną. Jedyne, czego mi szkoda, to że pozbawiłam swoich dzieci kontaktu z muzyką w dzieciństwie. Jestem bardzo szczęśliwa, że otrzymałam drugą szansę i czuję, że ostatecznie wszystko się dobrze dla mnie skończyło.

W ostatnim czasie współpracowałaś z wieloma utalentowanymi muzykami: Devendrą Banhartem, Joanną Newsom, Glenem Johnsonem z Piano Magic... Czy kogoś z nich szczególnie zapamiętałaś? Co sądzisz o współczesnym przemyśle muzycznym? Wszyscy wymienieni muzycy, jak i wielu innych wywarło na mnie ogromne wrażenie przede wszystkim z powodu serdeczności i przyjaźni, z jaką traktują siebie nawzajem. Moje ostatnie doświadczenie z przemysłem muzycznym ogranicza się do jego niezależnej części, nie związanej z mainstreamem lub wielkimi wytwórniami. Być może mogłam doświadczyć zupełnie innych rzeczy, ale znalazłem za to życzliwość, troskę i prawdziwą miłość do muzyki.

W jednym z wywiadów wspominałaś, że „Heartleap” to najbardziej osobisty album, jaki nagrałaś. Kiedy postanowiłaś, że będzie to również pożegnalna płyta i czy traktujesz ją jako ostatnią część pewnej trylogii? Można potraktować ją jako część trylogii tylko w tym sensie, że nagrałam w sumie trzy albumy. Łączy je jednak wyłącznie moja osoba. Po ukończeniu „Heartleap” poczułam, że prowadziłam przez ostatnie lata bardzo egoistyczne życie i że powinnam poświęcić więcej uwagi swoim bliskim, których zaniedbywałam przez dłuższy czas. Ponadto kolejnym projektem, jaki z pewnością zajmie mi sporo czasu, jest książka opisująca historię mojego wcześniejszego muzycznego życia.

Kto jest twoim ulubionym songwriterem? Nie mam jednego ulubionego songwritera. Jednym z kilku jest Kurt Wagner z Lambchop. Jest też oczywiście Leonard Cohen oraz Paul Buchanan z zespołu Blue Nile.

To będzie twój pierwszy pobyt w Polsce, prawda? Masz rację, nigdy wcześniej nie dotarłam do Polski.

Czego zatem spodziewasz się po tej wizycie? Jestem podekscytowana i czuję się niezmiernie szczęśliwa, że moje drugie życie muzyczne prowadzi mnie do takich miejsc. Nigdy nie myślałam, że będę miała okazję je odwiedzić. Jestem pewna, że Katowice okażą się fascynujące.

tekst: Roman Szczepanek
ultramaryna, listopad 2014








Vashti Bunyan wystąpi 16.11 w nowej siedzibie NOSPR w ramach Festiwalu Ars Cameralis >>> czytaj więcej

>>> zobacz program festiwalu









KOMENTARZE:

nie ma jeszcze żadnych wypowiedzi....


SKOMENTUJ:
imię/nick:
e-mail (opcjonalnie):
wypowiedz się:
wpisz poniżej jakie miasto jest stolicą Polski:
teksty
JUSTYNA ŚWIĘS: Małe rytuały
Justyna Święs pięć lat temu stawiała swoje pierwsze kroki na scenie muzycznej. Nieśmiała dziewczyna o niesamowitym g... >>>

KUBA WIĘCEK: Jazz spoza szuflady
Zdobywca Fryderyka za jazzowy debiut 2017 roku oraz Mateusza Trójki, student prestiżowego Rhythmic Music Conservator... >>>

ŚLĄSKA FILMÓWKA: Katowicka Nowa Fala
Laurki mają to do siebie, że ociekają słodyczą i trudno w nie uwierzyć. Na szczęście z okazji 40. rocznicy istnien... >>>

SONBIRD: Śpiewamy w języku, w którym śnimy
Dawid, Kamil, Maciek, Tomasz – znają się jakby od zawsze, choć grają ze sobą dopiero trzy lata; koncertują n... >>>

RAFAŁ MILACH: Wątpię w fotografię
Zaczynał na Śląsku, teraz fotografuje od Islandii do Azerbejdżanu, wykłada w Czechach i wystawia od Berlina po Japon... >>>

JADWIGA JANOWSKA: Sztuka snapshotów
Dziś każdy jest fotografem. Wystarczy mieć konto na Instagramie, by tak o sobie myśleć. Nie każdy jednak potrafi... >>>
komentarze: 1
po imprezie
Ostatnio dodane | Ostatnio skomentowane
Off Festival 2018
10.08.2018
Festiwal Tauron Nowa Muzyka 2018
2.07.2018
Off Festival 2017
8.08.2017
Festiwal Tauron Nowa Muzyka 2017
7.07.2017
Gorillaz
20.06.2017
Podziel się z resztą świata swoimi uwagami, zdjęciami, filmami po imprezach.
o nas | kontakt | reklama | magazyn | zgłoś błąd na stronie | © Ultramaryna 2001-2018, wszystkie prawa zastrzeżone