Serwis Ultramaryna używa plików cookies. Odwiedzając nasze strony akceptujesz otrzymywanie cookies (ciasteczek). Warunki dostępu do plików cookies możesz określić w swojej przeglądarce.

ZAMKNIJ

Ultramaryna | ARTUR ROJEK: Ujmujący neurotyzm
sobota 27.05.17

START
LOKALE
FORUM
BLOGI
zgłoś imprezę   
  ultramaryna.pl  web 
ARTUR ROJEK: Ujmujący neurotyzm

Stało się! Artur Rojek zadebiutował w końcu solowym albumem. I absolutnie udźwignął oczekiwania, a w paru miejscach zadziwił sceptyków. „Składam się z ciągłych powtórzeń” jest bowiem płytą odważną i dojrzałą. Pulsują emocje i przekonują wnikliwe teksty.

Rojek jako tekściarz jak mało kto potrafi w paru słowach zawrzeć to, co inni próbują opisywać w okrągłych zdaniach. Album muzycznie lawiruje między delikatną elektroniką a wysublimowanym popem. Jest pazur i ujmujący neurotyzm, który trzyma wszystko w ryzach. Mamy mocnego kandydata do polskiej płyty roku 2014. Przed koncertem Rojka rozmawiamy z nim na temat jego płyty.

Ultramaryna: Jakie emocje towarzyszyły ci przy nagrywaniu płyty?

Artur Rojek
: Różne. Miewałem chwile, kiedy czułem się bardzo zadowolony i takie, kiedy wszystko wydawało mi się bez sensu. Dużo wymagałem od siebie, zwłaszcza przy pisaniu tekstów. I zajmowało mi to strasznie dużo czasu. Dopiero teraz odpuściłem. Mam wrażenie, że zaczął się właśnie czas bycia zadowolonym. Myślę, że osiągnąłem cel.

Nie bez przyczyny o to pytam, gdyż „Składam się z ciągłych powtórzeń” jest dla mnie albumem utkanym z emocji i to tych najbardziej osobistych. Czy to, że podpisujesz się tylko własnym nazwiskiem skłoniło cię do większej otwartości? Poczułeś, że możesz mówić tylko własnym głosem? Nie. Piszę tak, jak potrafię, a tematy, które podejmuję, są dla mnie ważne na co dzień. Próbowałem kilka razy wyjść poza siebie, jak np. w piosence „Krótkie momenty skupienia”, gdzie pierwszym pomysłem, jaki miałem, była historia ludzi odciętych od świata, będących w stanie głębokiej śpiączki lub zamknięcia (np. z powodu udaru). Jednak wcześniej czy później historia skręcała w moją stronę.

Moja żona psycholog powiedziała o „Beksie”: ujmujący neurotyzm. Czujesz się trochę takim głosem ludzi, którzy nie boją się mówić o swoich lękach? Melodię do Beksy wymyślałem improwizując, stąd wokalne podejścia w górę, potem w dół, wrzaski, falsety itd. Te elementy ukierunkowały mnie mocno przy pisaniu tekstu. Poza tym to był pierwszy tekst z wszystkich nowych piosenek, jakie znalazły się na płycie po dwóch latach przerwy i pisanie go było dla mnie czasochłonne i trudne. Nie czuję się żadnym głosem ludzi. Tekst pisałem z perspektywy własnych przeżyć i emocji.

Jak wyglądał proces pisania piosenek? Wyciągałeś stare rzeczy z szuflady czy na albumie znajdują się tylko nowe utwory? „Składam się ciągłych z powtórzeń” jest wydawnictwem spójnym narracyjnie i brzmieniowo… Większość zrobiliśmy z moim producentem Bartkiem Dziedzicem podczas pracy nad tą płytą. Są trzy piosenki, które ze sobą przyniosłem: „Lato 76” i „Kot i Pelikan” oraz „Pomysł 2”. Wszystkie przeszły duże zmiany aranżacyjne. Reszta piosenek powstała w ostatnich dwóch latach naszej współpracy. Cieszę się, że tak odbierasz ten materiał. Staraliśmy się w eklektyzmie płyty znaleźć spójność brzmieniową. Myślę, że się udało. Fajnym przykładem na to są następujące po sobie elektroniczny „Kokon” i gitarowy „To co będzie”. Dwie bardzo skrajne estetycznie kompozycje, a nie ma żadnego zgrzytu.

Czy można powiedzieć, że „Składam się ciągłych z powtórzeń” mówi o przemijaniu i stoickim pogodzeniu się z upływającym czasem? („Kot i Pelikan”, „Pomysł 2”) Nie. Akurat te piosenki trochę taki temat podejmują, ale pozostałe są o czymś innym. Ten album nie jest tylko o przemijaniu. To płyta o przemijaniu, lęku, niepewności, pędzie, wściekłości, smutku, nadziei...

Jaka muzyka miała wpływ na brzmienie twojej płyty? Dla mnie jest to mariaż analogowych brzmień z elektroniką, gdzieś pomiędzy solową twórczością Thoma Yorke’a, smutnymi walczykami Rufusa Wainwrighta a tradycją polskiej muzyki pop. To wypadkowa moich i Bartka fascynacji. Bartek jest fanem wypasionych produkcji. Często puszczał mi Underworld czy Depeche Mode albo produkcje Ricka Rubina. Ja odwracałem trochę sytuację i puszczałem mu Micachu, Doldrums czy Clipping, a z bardziej klasycznych: Flaming Lips i Sparklehorse. Szukaliśmy w tym wszystkim swojego własnego brzmienia. Piosenki często zmieniały się produkcyjnie. „Beksa” np. miała co najmniej cztery wersje.

Jak twój solowy projekt będzie grywany na koncertach? Na pierwszej trasie zagram cały materiał w kolejności z płyty plus kilka nagrań sprzed lat. Mam regularny zespół z bębnami, gitarą, basem, fortepianem, puzonem i komputerem. Pracujemy nad tym, żeby było fajnie.

tekst: Adrian Chorębała | zdjęcie: Jacek Poremba
ultramaryna, kwiecień 2014






Koncert Artura Rojka 5.04 w Mega Clubie >>> czytaj więcej

>>> Zdjęcia z koncertu









KOMENTARZE:

2014-05-04 21:14
uuu ktoś tu ma problemy z metaforami :-) Haters gonna hate...
Love

2014-04-12 22:08
Widzę, że nikomu nawet nie chce się komentować. Wnikliwe i dojrzałe teksty? Pan dziennikarz, podejrzewam, ledwo co skończył gimnazjum...albo ma kryzys wieku średniego. "przejde sam na drugą stronę, przejdziesz sam na drugą stronę", "wszystko coś tam skręca"...A!!!Help! Gdzie są recenzenci jacyś porządni?
MtheHate


SKOMENTUJ:
imię/nick:
e-mail (opcjonalnie):
wypowiedz się:
wpisz poniżej jakie miasto jest stolicą Polski:
teksty
MIUOSH: Miasto, muzyka, rodzina
Spełniony artysta – już nie tylko rapowy, szczęśliwy mąż i dumny ambasador regionu. Z Miuoshem rozmawiamy o p... >>>

GGRUPA: Grunt to dobry pomysł
Paweł Lipiński i Mateusz Frankowski Pierwsze miejsce w konkursie magazynu „eVolo” na wieżowiec przyszł... >>>

PAWEŁ DYLLUS: Ekipa to jest klucz
Paweł Dyllus, operator. Absolwent Wydziału Radia i Telewizji, wielokrotnie nagradzany za zdjęcia do filmów Julii Rus... >>>

ALEKSANDRA TERPIŃSKA: Najwyżej będę robić filmy niepopularne
Aleksandra Terpińska to jedna z najciekawiej zapowiadających się absolwentek reżyserii Wydziału Radia i Telewizji UŚ... >>>

NIESTRUDZENI PRZYJACIELE ROŚLIN
Jedna i ta sama roślina może być chwastem i ozdobą, trucizną i lekarstwem. Nasze związki z roślinami bywają subteln... >>>

THE PARTY IS OVER: Trip-(c)hop i trip-baba
Impreza dopiero się rozkręca – wbrew nazwie, pod jaką ukrywają się Daria Ryczek i Michał Wajdzik. Muzyczny du... >>>

MARIUSZ KAŁAMAGA: Licencja na rozśmieszanie
Kto rano wstaje – ma szansę usłyszeć go na falach eteru. Czasami wygląda też z telewizora, a bardziej wtajemnic... >>>

ANNA CIEPLAK: Nie demonizujmy gimbazy
Pisze tylko wtedy, gdy ma coś do opowiedzenia. Na co dzień jest społeczniczką zaangażowaną w aktywizację lokalnej wsp... >>>
komentarze: 1
po imprezie
Ostatnio dodane | Ostatnio skomentowane
Colin Stetson
19.12.2016
Julia Marcell
21.11.2016
Katowice Tattoo Konwent
30.09.2016
Tauron Nowa Muzyka 2016
2.09.2016
Off Festival 2016
8.08.2016
Podziel się z resztą świata swoimi uwagami, zdjęciami, filmami po imprezach.
o nas | kontakt | reklama | magazyn | zgłoś błąd na stronie | © Ultramaryna 2001-2017, wszystkie prawa zastrzeżone